SŁOWO W CZASACH MILCZENIA

/ 6 zdjęć
Zdjęcia i foto: SŁOWO W CZASACH MILCZENIA Słowo pisane sochaczew
+1

MOC SŁOWA to tytuł jesiennej konferencji zorganizowanej przez Pedagogiczną Bibliotekę w Sochaczewie w gościnnych progach Starostwa Powiatowego w Sochaczewie. Tu, 25 września, zgromadzili się ludzie oświaty i miłośnicy słowa pisanego, w większości ci, którzy na co dzień pracują z młodzieżą w otoczeniu książek. Wysłuchali oni interesujących wykładów na temat leczniczej i niszczycielskiej mocy słowa mówionego i pisanego, literatury, którą warto polecać młodemu odbiorcy i roli ilustracji w książce dziecięcej. Mieli też okazję do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Literatura i zakupu książek w atrakcyjnych cenach. Na początek nowego roku szkolnego, nie mogło zabraknąć informacji o aktualnych przepisach prawa oświatowego. I od tego tematu rozpoczęła spotkanie p. Mirosława Rogala. Opowiedziała o obowiązującym od 1 września prawie w obecnej szkolnej rzeczywistości. Podawała przykłady i wskazywała źródła. Podsunęła inspiracje dla nauczycieli i miejsca, gdzie szukać jednolitych tekstów rozporządzeń.

Kolejni prelegenci, swoimi wystąpieniami udowadniali, że słowa, które towarzyszą człowiekowi od urodzenia, mają moc. Na pozór zwykłe, powszechne, wypowiadane na co dzień, mogą leczyć, motywować, rozweselać, pobudzać do działania, ale i obrażać, krzywdzić, niszczyć, pozbawiać godności, intymności, poczucia własnej wartości, zmieniać życie. Za pomocą słów możemy poczuć zapach i zobaczyć kolory, wreszcie poznać siebie i rzeczywistość.

Dzisiejszy świat, to jest świat bardzo głębokiego milczenia”. Od tych słów zaczął swój wykład historyk literatury, prof. Grzegorz Leszczyński, na co dzień kierownik Zakładu Literatury Popularnej, Dziecięcej i Młodzieżowej na Uniwersytecie Warszawskim i dyrektor Centrum Języka Polskiego i Kultury Polskiej dla Cudzoziemców Polonicum. „Liczba słów, które słychać w domach, to jest liczba słów, które oczywiście padają, ale niestety głównie z radia, telewizji, komputera, smartfona. Te wszystkie urządzenia elektroniczne powodują, że ludzie zamykają się w sobie. Następuje całkowita izolacja. Media społecznościowe skazują nas na absolutną ciszę i absolutne zamknięcie. To nie są słowa, które służą przełamywaniu własnej samotności, izolacji. Człowiek nie jest w stanie w pewnym momencie nie tylko nazwać swoich uczuć, ale i wyrazić, a zatem i zrozumieć siebie. W konsekwencji nie jest w stanie zrozumieć drugiego człowieka. A żeby zrozumieć drugiego człowieka, najpierw trzeba zrozumieć siebie. Dzięki słowom poznaję świat, potrafię nazwać, potrafię słuchać, potrafię wyrazić siebie - słowa są kluczem poznania siebie i otaczającej rzeczywistości” mówił profesor.

Jeśli chodzi o czytelnictwo, uspokoił mówiąc, że książka się obroni. Młodzi jednak będą czytać, jeśli trafią na właściwą lekturę. Szukając dobrych książek dla naszych dzieci, najczęściej wybieramy takie, które przynoszą jakiś „pożytek”. A to podstawowy błąd. Roald Dahl, autor ”Matyldy” powiadał, że książka, która podoba się rodzicom, jest najgorszą książką dzieciństwa. Zmieniają się czasy i zmieniają się dzieci. Te dzisiejsze są inne niż te sprzed półwiecza czy ćwierćwiecza. Przytaczał aktualne badania prowadzone wśród nauczycieli polonistów, którzy mieli odpowiedzieć na pytanie „Jakie pożytki ma człowiek z czytania książek?” I okazało się, że najwyższy pożytek z książek według nich to wiedza, a niewielu polonistów wskazało (dokładnie 1,4 % ), że lektura zaspokaja potrzeby emocjonalne młodego człowieka. Zdajemy sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach, to wiedzę i ortografię, młody i stary też, ma w małym urządzeniu, z którym się nie rozstaje - smartfonie. I jeżeli nie podsuniemy temu pokoleniu książek, w których to pokolenie widzi siebie, swój świat, to książka zaginie. Książka ma pozwolić wniknąć w świat dzisiejszego dziecka, w jego emocje i fascynacje, poczucie humoru, ma zrozumieć jego smutek. Lektura dobrej książki to spotkanie ze sobą i z innym. Ze sobą, bo w przeżyciach bohaterów czytelnik odnajduje własne emocje, w ludzkich losach - los własny, w dylematach i pytaniach - ścieżki własnych myśli. Tym samym zaspokaja pewne potrzeby młodego człowieka. Nie należy odcinać dzieci od spraw aktualnych, jak samotność, uzależnienia, problem tożsamości seksualnej. O takich sprawach chce czytać młodzież, współczesnych problemach współczesnych nastolatków. I jeszcze ważna rzecz. Książka wymaga troskliwego pielęgnowania. Jeśli nie damy dziecku książki, to ona sama do niego nie przyjdzie. Zaprzyjaźnijmy dziecko z książką, podsuwając mu mądrą, dobrą, pięknie wydaną, dobrze zilustrowaną i pasjonującą książkę. Bo „pierwsza książka jest jak pierwsza miłość - żłobi całe życie”. Niech czytanie kojarzy się dziecku z czymś przyjemnym. Czytajmy dzieciom codziennie. Czytajmy mu przed snem. Sami też oddawajmy się lekturze. Przecież czytający rodzice, to lubiące książki dzieci.

W literaturze dla dzieci, oprócz pasjonującej treści, niezwykle ważny jest obraz. Na wspomnienie książek z dzieciństwa, niemalże natychmiast przypominają się nam obrazki. Myślę, że każdy pamięta ilustracje Szancera do baśni Andersena. A wiersze Tuwima i Brzechwy? Na spotkaniu jeden z referatów pt. ”Słowo i obraz” dotyczył znaczenia ilustracji i jej roli w rozwoju dziecka. O tym, jaką rolę pełni ilustracja w książce dziecięcej i jak to się zmieniało na przestrzeni dziesięcioleci, opowiedziała redaktor naczelna Wydawnictwa Literatura pani Wiesława Jędrzejczyk. Nie zabrakło tu rekomendacji wartościowych książek prezentowanego wydawnictwa, które stawia na polskich autorów i dobrych ilustratorów. O ich popularności świadczy fakt, że w przerwie ustawiła się długa kolejka do stoiska i każdy odchodził z naręczem książek. Grzegorz Leszczyński również je polecał. Wymieniane były takie nazwiska, jak: Grzegorz Kasdepke, Barbara Gawryluk i „Baltic: pies który płynął na krze”, Agnieszka Frączek, Anna Onichimowska, Grażyna Bąkiewicz i ”Mówcie mi Bezprym”, Paweł Beręsewicz, Katarzyna Ryrych, Kazimierz Szymeczko, Barbara Kosmowska, Natalia Osińska i jej „Slash”.

Ostatni wykład „Niszczycielska moc słowa”, dotyczący agresji słownej i jej konsekwencji z mocnymi akcentami w postaci spotów z kampanii „#słowa krzywdzą” i „Słowa ranią na całe życie” przestawiły panie Katarzyna Wiśniewska Lena i Brożyna z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Sochaczewie.

Ludzkość zna wiele słów, które niosą w sobie negatywny przekaz. Złe słowa mogą stać się „śmiercionośnym pociskiem”. Są to na pozór niegroźne słowa, wypowiadane wielokrotnie w ciągu dnia. Przykładem może być ”nie”, które jak udowodniono, powoduje uwalnianie hormonów wywołujących stres. Przychodzi łatwo i nikt nie analizuje ich pod kątem siły rażenia. Słuchacz odczuwa niepokój i rozdrażnienie, tracąc zaufanie do odbiorcy. A ileż to razy w stosunku do dzieci, dorośli wypowiadają takie jedno proste „nie”: nie wolno, nie rób, nie ruszaj, nie skacz, albo zakazy i argumentacja „nie, bo nie”.

Innym symptomem agresji słownej jest podniesiony głos. A kiedy najczęściej rodzic krzyczy? Z bezsilności i braku argumentów. Taka postawa uczy dziecko, że silny ma zawsze rację. Często dorośli stosują niewybredne komentarze, krytykują, szydzą, porównują z innymi. Uważają, że kiedy powiedzą dziecku, jakie jest głupie i do niczego w życiu nie dojdzie, to wzmocnią jego ambicje oraz zaangażowanie w lepsze wykonywanie postawionych zadań. A skutek jest odwrotny. I mimo, iż młody człowiek wie, że w wielu rzeczach jest dobry, to ciągle słysząc, jakim jest leniem, mazgajem, kretynem, idiotą, traci bezpowrotnie wiarę we własne możliwości. Dzieci myślą o sobie tak, jak nazywają je dorośli. Budują poczucie własnej wartości według tego, co słyszą o sobie. Badania pokazują, że stały lub wzrastający poziom agresji słownej w stosunku do dzieci idzie w parze ze wzrostem depresyjności, niskiej samooceny, przemocą w stosunku do rówieśników oraz z zachowaniami przestępczymi. Pojawiają się bóle głowy, brzucha, problemy w nauce, używki, izolacja a nawet urazy czy choroby psychiczne. Agresja słowna jest najczęściej stosowaną formą przemocy wobec dzieci i jednym z najpopularniejszych narzędzi wychowawczych. Nie jest ona karana sądownie, bo nie zostawia widocznych śladów.

Podczas wystąpienia dużo uwagi poświęcono hejtowi. Cytowane badania i dane wskazują, że co trzecia osoba padła ofiarą hejterów, pomimo, iż sama nie komunikuje się w ten sposób, a co siódmy młody człowiek zarówno sam hejtuje, jak i hejtu doświadcza. Zjawisko polegające na obrażaniu, krytykowaniu, wyśmiewaniu i upokarzaniu innych nasila się wśród młodzieży w szkole średniej. Dzieje się to między innymi na forach internetowych, grupach dyskusyjnych, czatach. Często młodzi internauci, którzy doświadczają hejtu, przyznają, że zmieniają swoje opinie i poglądy na podstawie krytycznych komentarzy innych internautów. Pokazuje to, jak silnym medium oddziaływania na nich jest Internet. To groźne zjawisko. Nadmierny hejt może doprowadzić nawet do samobójstwa. Nasuwa się tu smutny wniosek, że łatwiej ludziom mówić złe rzeczy, oceniać ich negatywnie, obrażać, niż mówić rzeczy dobre, chwalić czy komplementować. Na koniec prelegentki zostawiły słuchaczy ze słowami piosenki Czesława Niemena „… a jednak często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem.”

Temat konferencji Moc słowa w ocenie organizatora, spełnił oczekiwania uczestników, bowiem aktualność i ranga poruszanych zagadnień jest niezwykle ważna z punktu widzenia ludzi, którym powierzamy los młodego pokolenia. Mimo, że przewidywany czas został znacznie przekroczony to i tak wystąpienia nie wyczerpały tematu. Obiecujemy, że jeszcze do nich wrócimy. A już dziś zapraszamy na jego kontynuację - warsztaty z bajkoterapii, które odbędą się we środę 23 października.

Elżbieta Szczypińska



 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy