Sochaczewski Festiwal Filmowy i nie tylko

/ 8 zdjęć
Zdjęcia i foto: Sochaczewski Festiwal Filmowy i nie tylko Film, fotografia sochaczew
+3

Oj działo się, działo....

Kwiecień w Sochaczewie i okolicach był miesiącem bardzo bogatym w wydarzenia kulturalne. Tak się złożyło, że coś dla siebie znaleźć mogli zarówno sympatycy filmu, teatru, muzyki, jak i tańca.

W dniach 15-18 kwietnia w chodakowskiej filii Miejskiego Ośrodka Kultury w Sochaczewie zagościł SOCHACZEWSKI FESTIWAL FILMOWY KINO POLSKIE POŚWIĘCONY TWÓRCZOŚCI JERZEGO KAWALEROWICZA. W trakcie czterech dni miały miejsce prelekcje wprowadzające w świat filmów reżysera; projekcje filmów Kawalerowicza, spotkania z ludźmi, którzy osobę wielkiego reżysera poznali bliżej, tzn. z autorami książki „Nie powtarzałem sobie” Waldemarem Chrostowskim i Miroslawem Słowińskim, a także spotkanie z Krzysztofem Szmagierem, wieloletnim współpracownikiem Jerzego. Publiczność zerknąć mogła także na wystawę plakatów i książek tematycznie dotyczących filmu polskiego.

18 i19 kwietnia w Teresińskim Ośrodku Kultury miał miejsce VII Ogólnopolski Przegląd Teatrów Niesfornych GALIMATIAS 2008. W pokazach konkursowych zaprezentowało się 12 różnorodnych spektakli z całej Polski. Poza konkursem pokazano dwa spektakle: spektakl „Taksówka” w reż. Igora Gorzkowskiego, zainspirowany filmem 'Chicago Cab' oraz „Agata szuka pracy” współgospodarza przeglądu, teresińskiej Grupy Ściśle Męskiej.

18 kwietnia w pubie Malibu w Sochaczewie zagrał zespół „STRATA CZASU”

24 kwietnia w MOKu na Chopina trwały XIII WIOSENNE SPOTKANIA TANECZNE, zaraz po nich, w tym samym miejscu, 26 kwietnia, V OTWARTY OGÓLNOPOLSKI TURNIEJ TAŃCA NOWOCZESNEGO.

29 kwietnia dalszą częścią Wiosennych Spotkań Tanecznych był KONCERT LAUREATÓW, podczas którego wystąpili także laureaci przeprowadzonych 2 kwietnia SPATÓW, czyli Sochaczewskich Prezentacji Teatralnych

O wszystkich z tych imprez warto powiedzieć, a ponieważ do przekazania jest dużo, podzielę wątki na części. Tak więc w kolejnych odsłonach „Kulturki”, czy to elektronicznych, czy papierowych, takie informacje, zaznaczam - subiektywne spojrzenia, się znajdą.

Zacznijmy od SOCHACZEWSKIEGO FESTIWALU FILMOWEGO, który w tym roku prezentował twórczość Jerzego Kawalerowicza....

Choć festiwal pomyślany był dla uczniów, to pojawić się a nim mogła nie tylko młodzież, ale i dorośli. Dlaczego akurat osobę Jerzego Kawalerowicza poznawaliśmy w tym roku? Czy dlatego, że zmarł niedawno? Pani Halina Pędziejewska, dyrektor MOKu, powiedziała: „Nie, wspólnie z nauczycielami, polonistami szkol gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, zastanawialiśmy się, komu w tym roku festiwal poświęcić. Kolejnym, wielkim reżyserem uznaliśmy Jerzego Kawalerowicza”.

Jerzy Kawalerowicz był współtwórcą Polskiej Szkoły Filmowej. Od 1956 roku do ostatnich swoich dni kierował Zespołem Realizatorów Filmowych „Kadr”. Był to zespól, w którym rodziła się polska sztuka filmowa, której dzieła trwale wpisały się do historii kina. Był współzałożycielem i pierwszym prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich.
Zrealizował 17 filmów fabularnych. Ostatnim dziełem była filmowa adaptacja powieści Sienkiewicza „Quo vadis”, praca, do której przygotowywał się niemal przez cale swoje zawodowe życie, (dlatego tez podczas festiwalu „Quo vadis” miał kilka projekcji). Światową prapremierę filmu, która odbyła się w auli Pawła VI w Watykanie, 30 sierpnia 2001 roku zaszczycił swoja obecnością Jan Paweł II. Po raz pierwszy w historii kina papież wziął udział w publicznym pokazie filmu. U schyłku życia świat filmowy często przypominał dzieła mistrza ważnymi nagrodami i honorami. Zmarł w Warszawie 27 grudnia 2007 roku.
(Oprócz „Quo vadis” na festiwalu pokazano również filmy „Śmierć prezydenta”, „Pociąg”, „Matka Joanna od Aniołów”).

15 kwietnia w MOKu z powodów zdrowotnych nie pojawiła się aktorka Anna Majcher, za to Krzysztof Szmagier, Waldemar Chrostowski i Miroslaw Słowiński owszem.

Krzysztof Szmagier, to reżyser i kolega Jerzego Kawalerowicza, z którym pracował m.in. w zespole KADR oraz przy filmie „Quo vadis”. (Szmagier był drugim reżyserem tegoż filmu). Reżyser jest osobą bardzo rozmowną. Odpowiadając na pytania publiczności dzielił się także różnymi ciekawostkami z pracy reżysera i współpracy z Jerzym Kawalerowiczem.

Tematy jakie pojawiły się na spotkaniu, prowadzonym przez Zbigniewa Magdziarza, dotyczyły między innymi okoliczności poznania Jerzego Kawalerowicza przez Krzysztofa Szmagiera; długości współpracy obu reżyserów; ocen filmów Krzysztofa Szmagiera; przyczyn przyjęcia propozycji współpracy przy filmie „Quo vadis”; stosunku Kawalerowicza do współpracowników; pożądanych cech owych współpracowników; kręcenia kluczowej dla „Quo vadis” sceny z lwami; miejsc planów zdjęciowych dla „Ouo vadis”; miejsca i ilości improwizacji w filmie; zdjęć próbnych do „Quo vadis” i obecności ewentualnych nacisków, kroków na zatrudnienie konkretnych osób; trudności przy realizacji „Quo vadis”; nieprzewidzianych sytuacji; obecności ewentualnych „dokrętek”, możliwości zmian już po nakręceniu filmu; poszczególnych funkcji w każdym filmie; ilości osób pracujących przy „Quo vadis” (statystów, ekipy filmowej, aktorów); scenariusza (a nie pracy reżysera) jako podstawy dobrego filmu; małej ilości dobrych scenarzystów; wynikającej czasem konieczności pisania scenariuszy przez reżyserów; wykształcenia, umiejętności potrzebnych do kręcenia obrazu filmowego;

Krzysztof Szmagier wspomniał także o losach filmu „Matka Joanna od Aniołów”. Dowiedzieliśmy się że Kawalerowicz miał dostać za film Złotą Palmę w Cannes (ale dyrektor festiwalu po poufnym telefonie z Watykanu musiał zmienić werdykt), że prawa do filmu wykupili Włosi i w 80te urodziny Kawalerowicza pokazali mu ich wersję filmu (filmu który reżyser ponad 20 lat nie widział i nie brał udziału w montażu), a także pokochania przez Mongolię przygód Klosa i furory jaką obecnie robią tam jego przygody. Zakończył zapowiedzią że przyjmuje do oceny scenariusze.

Krzysztof Szmagier, poświęcił swój czas, by móc odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących osoby Jerzego Kawalerowicza, a także jego własnej. Spotkanie było bardzo interesujące, reżyser zaznaczył od razu, że odpowie na każde pytanie. I pytania pojawiały się, z tym, że zadawane były przez te same osoby. Zainteresowanie młodzieży było bardzo minimalne. Pytania zadawały dwie osoby, spoza środowiska szkolnego. Niezrozumiale było także stanowisko niektórych nauczycielek, które pomimo otwartości gościa do dalszego opowiadania, chciały skończyć spotkanie, i przełożyć termin projekcji filmu, który miał być pokazany młodzieży po spotkaniu z reżyserem Krzysztofem Szmagierem.

Spotkanie z Waldemarem Chrostowskim, współautorem niedokończonej rozmowy z Jerzym Kawalerowiczem pt. „Nie powtarzałem siebie” prowadziła uczennica. Jakie pojawiły się pytania? Otóż: w jaki sposób rozpoczęła się współpraca księdza profesora z Jerzym Kawalerowiczem (Ksiądz Chrostowski dalece zaangażował się w pracę nad filmem „Quo vadis”, pomoc, jaką udzielił Mirosławowi Słowińskiemu i Jerzemu Kawalerowiczowi daleko przekroczyła obowiązki konsultanta); jak przebiegała współpraca, czy dochodziło do różnicy zdań pomiędzy księdzem a reżyserem; co spowodowało że ksiądz zaangażował się w prace nad filmem ‘Quo vadis”. Pytania dotyczyły również wyjaśnienia stwierdzenia ks. Chrostowskiego o podobieństwie do Jerzego Kawalerowicza; pochodzenia pomysłu na zapis rozmów z Jerzym Kawalerowiczem; wpływu przeżyć reżysera na jego filmy (Paradoksem jest, że każdy z filmów Kawalerowicza jest zupełnie inny, że problematyka jego filmów nie mieściła się w nurcie komediowym, choć był człowiekiem wesołym. „Nie potrzebował chyba inspiracji do śmiechu” – ks. Chrostowski. Ciekawostką jest, że kiedy autor scenariusza zobaczył gotowy film „Matka Joanna od Aniołów” powiedział do reżysera, że z tym filmem nie chce mieć nic wspólnego); oraz interpretacji wielokrotnie powtarzanego w książce zdania „Żeby zrozumieć siebie, trzeba siebie opowiedzieć”.

Współpraca Jerzego Kawalerowicza z Waldemarem Chrostowskim przerodziła się w przyjaźń. Razem spędzali wakacje, a jednym z efektów tej przyjaźni jest książka „Nie powtarzałem siebie”. Waldemarem Chrostowski wspomniał, że reżyser miał plan zrealizowania filmu o św. Pawle Apostole. Jak wiadomo św. Paweł z prześladowcy kościoła stał się najbardziej gorliwym apostołem. I ta przemiana była dla reżysera bardzo ciekawa. Niestety nie zdążył tego pomysłu wcielić w życie, ale także poprzedni system spoleczno-polityczny, jak twierdzi ksiądz Waldemar, nie sprzyjał tego rodzaju zainteresowaniom i produkcji. Wcześniej nie można było tego podjąć, potem okazało się to za późno.

Pod koniec życia reżyser jeszcze bardziej niż wcześniej, i to znać w „Quo vadis”, stawiał pytania o wartości podstawowe, o sens życia, o sens cierpienia, śmierci, co to znaczy być chrześcijaninem, i zadawał sobie pytanie jak to w jego życiu było. „Czasami miałem wrażenie, że przeprowadzał swoisty obrachunek ze sobą, rachunek sumienia. Szukał ukojenia i w nim chciał widzieć jakiś sens” – W.Ch (Dużą wartość miało dla reżysera zorganizowanie przez księdza Chrostowskiego premiery ‘Quo vadis”).
Księdzu Chrostowskiemu marzy się, żeby ktoś nakręcił o Pawle film tak ekspresyjny, tak poruszający, mocny, dosadny i prawdziwy jak „Pasja” Gibsona.

Panu Mirosławowi Słowińskiemu, drugiemu współautorowi książki o Kawalerowiczu, i producentowi filmowemu, zadawane były pytania: jak on, jako ten, który skończył studia humanistyczne, trafił do branży filmowej i pracy nad filmem „Quo vadis”; czy jako producent ingerował w przebieg castingów do filmu; czy były próby proponowania osób do obsady „Quo vadis” wychodzące od osób spoza branży filmowej; czy do tego, co się dzieje w plenerze jest podkładany dźwięk, czy też idzie on naturalnie z planu.

Pytania odnosiły się także do zaprezentowanego publiczności filmu dokumentalnego Mirosława Słowińskiego o reżyserze pt. „Jubilat”. Stąd pojawiło się pytanie czy Jerzy Kawalerowicz wracał pamięcią do początków swej kariery reżyserskiej.
Jedną z anegdot, jaką Mirosław Słowiński poczęstował publiczność, była informacja, że Kawalerowicz nie patrząc w kamerę, a tylko na plan, doskonale wiedział, co operator widzi w kamerze. Potrafił wydawać dyspozycje operatorowi nie patrząc w wizjer. Kolejna – okazało się że Tomasz Bagiński, nominowany do Oscara za animacje komputerową, był jednym z głównych animatorów komputerowych w filmie „Quo vadis”. W czasie kręcenia filmu te technologie, które obecnie dziś wchodzą, w „Quo vadis” były dopiero testowane.

Odnośnie książki pojawiły się pytania o genezę i przyczynę jej napisania. Jako że na koncie Miroslawa Słowińskiego są scenariusze dokumentów, zapytano czy nie chciałby spróbować swych sil w filmie fabularnym; zapytano czy istnieje różnica między scenariuszem dokumentalnym a fabularnym (stwierdzono, że scenarzysta do zawód deficytowy); Wspomniano o filmie „Kto nigdy nie żył” pytając czy nie ma w tym ręki prowadzącej ks. Waldemara Chrostowskiego. Co ciekawe pan Słowiński był kiedyś politykiem, zapytano czy odszedł od polityki, czy wraca do niej z nostalgia, czy ze świta filmowego do polityki chciałby wrócić. „Nigdy w życiu”, powiedział.

Miejski Ośrodek Kultury, sochaczewska filia Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Warszawie oraz Mazowiecka Siec Kin dołożyły wszelkich starań by zorganizowany wspólnymi siłami VI Sochaczewski Festiwal Filmowy przebiegł jak najlepiej. Wystosowano zaproszenia do wszystkich sochaczewskich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Na festiwalu jednak nie wszystkie szkoły się pojawiły. Przyszli uczniowie gimnazjum nr 1, 2 i 3. A ze szkol ponadgimnazjalnych uczniowie i nauczyciele tak zwanej „osiemdziesiątki” (czyli Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego) i „ogrodnika” (tj. Zespołu Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Ustawicznego). Zastanawiające, że swojej reprezentacji nie miał Zespół Szkół im. J. Iwaszkiewicza oraz Zespół Szkół Ogólnokształcących im. Fryderyka Chopina. Wiadomym jest powszechnie ze młodzież nie czyta lektur, dlatego tez forma przekazu poprzez prezentacje filmowe mogłaby poszerzyć ich wiedze na temat klasyki literatury polskiej, a także na temat klasyki kina.

Festiwal skierowany był głównie na młodzież, by zapoznać ją z klasyką kina. Choć mogli pojawić się na nim także dorośli. Niestety nie pojawili się w takiej liczbie, w jakiej mogli w roku ubiegłym, gdzie zorganizowano dla nich specjalne pokazy. Wtedy to, kiedy było spotkanie z Ryszardem Zatorskim, a hasłem tego festiwalu było „Od dramatu do komedii” zorganizowano po południu projekcje filmów dla dorosłych. Spotkało się to z małym zainteresowaniem.
Dziwi małe zainteresowanie dorosłych klasyką kina oferowaną przez festiwal. Czy pracujący przy festiwalu będą myśleć nad zorganizowaniem oddzielnego festiwalu dla dorosłych? Pani Pędziejewska: „Zawsze myślimy o tym żeby każdy festiwal różnił się trochę, by zachęcić do oglądania. Myślimy by zorganizować festiwal filmów dla dorosłych. Może nam się uda, ale to są plany. Spróbujemy, zobaczymy”.

Na dotychczasowych Sochaczewskich Festiwalach Filmowych gościliśmy znakomitych polskich reżyserów: Andrzeja Wajdę, Krzysztofa Zanussiego, Kazimierza Kutza, Jarosława Żamojdę, Jerzego Hoffmana, Ryszarda Zatorskiego.

VI Sochaczewski Festiwal filmowy, który w swej najważniejszej części obejmował spotkania z osobami, które poznały Jerzego Kawalerowicza, tablice poświecone twórczości tych osób, wystawę książek dotyczących filmu oraz plakatów z filmów Kawalerowicza, jeszcze miał swą dalszą część – jego podsumowaniem był rozegrany 24 kwietnia w tzw. osiemdziesiątce turniej wiedzy o kinie polskim. Pytania do niego ułożyła m.in. aktorka Anna Majcher. Dodajmy, że pytania na turnieju wiedzy o kinie polskim dotyczyły nie tylko osoby Jerzego Kawalerowicza, ale też odnosiły się do gości, jacy zawitali na festiwalu. W turnieju udział wzięło osiem, trzyosobowych, grup ze szkół ponadgimnazjalnych: osiemdziesiątki i ogrodnika.

Justyna Marciniak


 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy