Zaloguj się do konta

Studencki konkurs na zagospodarowanie otoczenia Placu Kościuszki rozstrzygnięty

Stowarzyszenie "Nasz Zamek"
2009-04-27
Historia i tradycja
W piątek 24 kwietnia bieżącego roku rozstrzygnięty został studencki konkurs na zagospodarowanie otoczenia Placu Kościuszki. Po zeszłorocznym konkursie na zagospodarowanie wzgórza zamkowego władze miasta wraz z Zakładem Konserwacji Zabytków Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą oraz Delegaturą Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Płocku zdecydowały się kontynuować współpracę i w tym roku zająć się kolejną tematyką związaną z Sochaczewem. Tym razem studenci mieli za zadanie zaprojektować kwartały zabudowy związanej z południową i północną pierzeją Starego Rynku w Sochaczewie, które to uległy zniszczeniu podczas II wojny światowej i do dziś nie zostały odbudowane (częściowo istnieje pierzeja północna). Podobnie jak w zeszłym roku ważną rolę w organizacji i przebiegu konkursu odegrał Sochaczewianin, a zarazem pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej dr Cezary Głuszek. Studenci robili projekty w ramach zaliczenia semestralnego. Identycznie jak w roku ubiegłym konkurs miał za zadanie wywołać dyskusję wśród władz konserwatorskich, władz miasta, świata naukowego i mieszkańców Sochaczewa, na temat odtworzenia zabudowy przyrynkowej w naszym mieście, jak i dostarczyć materiałów do określenia w jakim kierunku powinna podążyć odbudowa.

Najlepszym wprowadzeniem do założeń konkursu będzie oddanie głosu jego głównym architektom-wspomnianemu przed chwilą Cezaremu Głuszkowi oraz Naczelnikowi Wydziału Architektury Urzędu Miejskiego w Sochaczewie Tadeuszowi Krysiakowi. Oto ich tekst przewodni do konkursu:


Zmiany ustrojowe w Polsce po 1989 r. spowodowały również zasadnicze zmiany w praktyce ochrony zabytków. Istotnymi czynnikami były w tym przypadku: przejęcie obowiązku utrzymania zabytków przez ich właścicieli, powrót poszanowania własności prywatnej oraz wyraźne ożywienie społecznych inicjatyw inwestycyjnych. W obszarze zainteresowania społecznego znalazły się m.in. zniszczone podczas ostatniej wojny centra miejscowości i pozostałości zabytkowych obiektów architektury.

Rejon Rynku-Placu Kościuszki i Wzgórza Zamkowego w Sochaczewie są przykładem na rodzące się rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami społecznymi ukierunkowanymi na odbudowę, a zasadami konserwatorskimi.

W ubiegłym roku (2008) problematyka zagospodarowania Wzgórza i ruin Zamku była już przedmiotem studenckiego konkursu architektonicznego, którego wyniki dostarczyły wiele ciekawych rozwiązań, stanowiących bogaty materiał ilustracyjny do analiz konserwatorsko-architektonicznych, a jednocześnie komunikatywny dla lokalnej społeczności.

Kontynuując ideę, władze miasta i Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, wspólnie z zakładem Konserwacji Zabytków Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej i Delegaturą Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Płocku zorganizowały kolejny konkurs architektoniczny dla studentów WAPW. W ramach projektu semestralnego studenci wykonywali projekty dotyczące zabudowy terenu kwartałów przyrynkowych, w szerszym kontekście historycznego centrum Sochaczewa.

Celem konkursu była próba dostarczenia zainteresowanym stronom przykładów studialnych rozwiązań projektowych, uwzględniających zarówno oczekiwania konserwatorskie jak i społeczne. W efekcie miał powstać materiał poglądowy ułatwiający szerszą merytoryczną dyskusję społeczno-konserwatorską na temat dalszych kierunków zagospodarowania sochaczewskiego śródmieścia.

Zabudowa przyrynkowa w Sochaczewie, silnie zniszczona podczas II wojny światowej, wymaga odbudowy i przywrócenia pierwotnych relacji przestrzenno-funkcjonalnych, przynależnych centrum miasta-a zwłaszcza niezachowane pierzeje: południowa i częściowo północna. Założeniem dydaktycznym było wprowadzenie w miejsce niezachowanych pierzei rynkowych współczesnych uzupełnień architektonicznych, z zaniechaniem prób tworzenia replik historycznych form.

Celem projektu była próba zaprojektowania nowej architektury w miejsce niezachowanej-współczesną interpretację dawnych kamienic-w oparciu o badania historyczne, dość bogatą dokumentację fotograficzną przedwojennego rynku i uzyskanie współczesnych rozwiązań projektowych uwzględniających reguły konserwatorskie-jako materiał poglądowy ułatwiający szerszą merytoryczną dyskusję społeczno-konserwatorską na temat zmiany fragmentu obecnego parku na kwartał zabudowy przyrynkowej oraz zmiany wybranych elementów zagospodarowania pierzei północnej.

W ocenie organizatorów rezultaty konkursu w pełni spełniły wyjściowe założenia organizatorów.


dr inż. arch. Cezary Głuszek
mgr inż. arch. Tadeusz Krysiak



Niejako aneksem do tematyki konkursu z 2008 r. było 5 prac dotyczących zagospodarowania wzgórza zamkowego. Nie były one podzielone na żadne kategorie. Projektów dotyczących Rynku powstało 17. Podzielone zostały na 2 kategorie:

1) zagospodarowanie pierzei południowej rynku: powstało 11 projektów
2) zagospodarowanie pierzei północnej Rynku: powstało 6 projektów


W pierwszej kategorii przyznano:
- pierwszą nagrodę-projekt nr 11, Maciej Bogaczewicz
- drugą nagrodę-projekt nr 7, Aleksander Baszun
- trzecią nagrodę-projekt nr 9, Monika Łuniewska
- dwa wyróżnienia-projekt nr 5, Agnieszka Glegoła; projekt nr 13, Magdalena Dulęba;
W drugiej kategorii przyznano:
- pierwszą nagrodę-projekt nr 1, Adam Wasilewski
- drugą nagrodę-projekt nr 2, Jakub Kalinowski
- projekt nr 16, Piotr Piądłowski
- wyróżnienie-projekt nr 17, Jan Jaworski

Wśród projektów zamkowych przyznano:
- trzy wyróżnienia-projekt nr Z 1, Monika Zajkowska; projekt nr Z 2, Jakub Tolak; projekt nr Z 4, Michał Cyruchin

(Zdjęcia wszystkich projektów odnaleźć będzie można w naszej galerii. Pod zdjęciem będzie podpisane kto zrobił projekt, które miejsce zajął i w jakiej kategorii)

W komisji podobnie jak w zeszłym roku znaleźli się przedstawiciele kadry naukowej Zakładu Konserwacji Zabytków Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, Delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Płocku, Urzędu Miasta oraz Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, a konkretnie: Jerzy Żelichowski (przewodniczący), Cezary Głuszek, Grzegorz Rytel, Tadeusz Krysiak, Andrzej Wierzbicki, Maciej Wojewoda, Jolanta Zasuwa, Ewa Jaszczak.

Na uroczystość rozdania nagród konkursowych, która odbyła się w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą licznie przybyli pracownicy naukowi Zakładu Konserwacji Zabytków Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej wraz z nagrodzonymi studentami, przedstawiciele Delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Płocku wraz z szefową Ewą Jaszczak, władze miasta w postaciach burmistrzów Bogumiła Czubackiego i Jerzego Żelichowskiego wraz z pracownikami kilku wydziałów (w tym architektury oczywiście), przedstawiciele jednostek kulturalnych z terenu miasta, lokalne media, a także ze strony organizacji pozarządowych przedstawiciele Stowarzyszenia „Nasz Zamek”. Po części oficjalnej spuentowanej rozdaniem studentom nagród, przyszła kolej na rozmowy kuluarowe, które przynajmniej jeśli chodzi o przedmiot naszej działalności, przebiegły obiecująco.

Na marginesie kilka słów wypadałoby skreślić o historii samego Placu Kościuszki czyli Starego Rynku Sochaczewa. Powstał on jako klasyczny plac lokacyjny rozmierzony z regularną siatką ulic w trakcie nadawania sochaczewskiej osadzie targowej chełmińskiego prawa miejskiego. Kiedy to dokładnie się stało-nauka nie daje dziś jednoznacznej odpowiedzi-na pewno przed 1324 r., z którego pochodzi pierwsza przypadkowa wzmianka dotycząca civitas Sochaczow. Naukowcy są dość zgodni, że lokacja nastąpiła najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV w. bądź w nawet II połowie XIII w. Ten sochaczewski średniowieczny Rynek mniejszy był od dzisiejszego o 1/3 (o dzisiejszy skwer Jana Pawła II), a rozmiarami zbliżony był do Rynku Starej Warszawy.

Na sochaczewskim placu lokacyjnym krzyżowały się wszystkie najważniejsze szlaki handlowe przecinające miasto. Rynek-forum miasta, stanowił najważniejsze miejsce spotkań mieszkańców. Główną jego rolą było naturalnie przeznaczenie handlowe-tu odbywały się targi i jarmarki, tu znajdowały się kramy, jatki, sukiennice, a także waga, miary oraz studnia. Często na środku Rynków miejskich znajdował się ratusz, czyli siedziba władz komunalnych-w Sochaczewie również w okresie średniowiecza i nowożytności istnienie tego typu budowli z drewna było prawdopodobne. W jednej z pierzei rynkowych, bądź w pobliżu Rynku powinien znajdować się kościół farny. W Sochaczewie było nieco inaczej-fara pobudowana była w dużym oddaleniu-na „Poświętnem”-co było związane z tym, że ośrodek sochaczewskiej osady przedlokacyjnej, w której wzniesiono w XIII w. kościół parafialny znajdował się właśnie na „Poświętnem”, a miasto dopiero po lokacji zostało przeniesione w obecne miejsce. Fara pozostała więc niejako poza centrum nowego miasta. Niedaleko rynku natomiast wzniesiony był klasztor dominikanów, o XIII-sto wiecznej metryce. Po północnej stronie rynku przynajmniej od XVI w. do 1939 r. istniała dzielnica żydowska. Wokół rynku na wąskich parcelach znajdowały się domy miejskie-w Sochaczewie przez większość jego dziejów o drewnianej konstrukcji.

Pod koniec istnienia I Rzeczpospolitej zbudowano na środku rynku pierwszy murowany ratusz, który spłonął podczas pożaru miasta w 1818 r. i został rozebrany. Największe przeobrażenia sochaczewski rynek przeszedł w okresie Królestwa Kongresowego (1815-1830). Powiększono jego powierzchnię do dzisiejszych rozmiarów odsłaniając facjatę kościoła i klasztoru dominikanów (nie rozebrano jednego domu ze starej pierzei, został zniszczony dopiero podczas okupacji), „wyprostowano” obecną ulicę Warszawską (wcześniej przebiegała łukiem), która stała się główną osią rozwoju miasta, zbudowano na jej przedłużeniu nowy most przez Bzurę przez co zmarginalizowano starą przeprawę w ulicy Toruńskiej, wzniesiono w pierzei północnej do dziś istniejący ratusz oraz kilka kamienic o klasycystycznych elewacjach.

Z okresu przed pierwszą wojną światową i z czasu jej trwania posiadamy pierwsze fotografie ukazujące wygląd północnej, południowej i zachodniej pierzei rynkowej. Poza zachodnią gdzie znajdował się kościół i klasztor dominikanów oraz dominikanek obie pierzeje zabudowane były dwukondygnacjowymi kamienicami. Facjaty domów (poza jednym) ustawione były do rynku kalenicowo i tworzyły małomiasteczkowy harmonijny zespół o ciekawym, choć niezbyt bogatym detalu architektonicznym. Wspomniana wojna przyniosła ogromne zniszczenia zabudowy przyrynkowej i całego miasta (drugie po Kaliszu zniszczenia miasta w Królestwie Polskim). Międzywojenna odbudowa postępowała powoli, ale przyniosła zadowalające rezultaty w pierzei południowej (dzielnicy żydowskiej), gdzie powstały bardziej monumentalne trzykondygnacjowe kamienice o dość standardowym, ale ciekawym detalu. Sochaczewska architektura kamieniczna tego czasu wytworzyła coś na kształt lokalnego doboru detalu na elewacjach. Zaliczyć do niego można charakterystyczne miękkie arkady w przyziemiach budynków oraz często stosowane przypory. Pierzeja północna w okresie międzywojennym straciła na jakości i harmonii rozwiązań-pojawił się szereg budynków o różnej ilości kondygnacji (od parterowych do trzykondygnacjowych) i skromnym detalu architektonicznym. Powstała również od podstaw pierzeja wschodnia, o dość podobnej do północnej charakterystyce (do 1939 r. pozostała zresztą niekompletna).

Kampania wrześniowa i okres okupacji przyniosły niemal zupełne zniszczenie sochaczewskiego centrum miasta (we wrześniu bitwa o Sochaczew trwała aż 3,5 doby, co poza Warszawą, Helem i Westerplatte było najdłuższą walką o miasto). W gruzach legły całkowicie pierzeja południowa z całą dzielnicą żydowską (bożnicą, łaźnią, rytualną rzeźnią i szkołą) oraz zabudową przy ulicy Traugutta, pierzeja zachodnia wraz z klasztorem i kościołem dominikanek, kościołem i klasztorem dominikanów oraz pierzeja północna (z wyłączeniem ratusza) wraz z okolicznym kwartałem zabudowy ulicy Farnej. Nie została zniszczona jedynie najsłabsza architektonicznie pierzeja wschodnia, którą po współczesnych uzupełnieniach (niskiej jakości w niektórych wypadkach) możemy oglądać do dziś. Przez okres okupacji Niemcy rozbierali pozostałości po zabudowie przyrynkowej (w 1941 r. wysadzono ruiny kościoła podominikańskiego) przygotowując Sochaczew do planowanej przebudowy na miasto aryjskie. Zarówno gruzy z dzielnicy żydowskiej, cmentarza żydowskiego, kościoła i klasztoru dominikanów i dominikanek oraz polskich domów w „jednym spoczęły grobie”-posłużyły jako podsypka pod budowane przez Niemców lotnisko w Bielicach.

Po wojnie nie zdecydowano się na odbudowę pierzei południowej, a w miejscu dawnej dzielnicy żydowskiej posadzono park. W miejscu dawnego klasztoru dominikanek z czasem powstał budynek o niskiej wartości architektonicznej (dzisiaj hurtownia „Jutex”), w skład którego najprawdopodobniej wchodzą mury jednego z budynków klasztornych, który przetrwał wojnę. W pierzei zachodniej postawiono w latach 50-tych tymczasowy kościółek, który zastąpiony został w latach 60-tych obecną świątynią, o charakterze modernistycznym (ostatnio przebudowana). Pierzeja północna przez długi czas pozostawała niezabudowana. Z czasem na jej zapleczu wzniesiono pawilony handlowe o bardzo niskiej architektonicznej wartości i funkcjonalności. Również w samej pierzei powstały budowle podobnie niefortunne: okrąglak, parterowy budynek spółdzielni PSS oraz dwukondygnacjowy budynek o nieciekawej architekturze rodem z lat 80-tych XX w. Ten ostatni obiekt po zmianie właściciela (obecnie siedziba firmy ochroniarskiej) uległ bardzo pozytywnym przeobrażeniom i z nowych budynków przy Rynku jest obecnie przykładem najsolidniejszej architektury. Modernizacji poddano również budynek spółdzielni PSS, ale efekty nie są zadowalające (właściciel nie zdecydował się na nadbudowę drugiej kondygnacji). Wadą wszystkich budynków (poza ratuszem) zbudowanych w tej pierzei jest to, że są to budowle wolnostojące. W zachowanej pierzei wschodniej szczególnie rażą różnej wysokości kamienice, które powinno się zrównać w kalenicy i „popracować” nad elewacjami niektórych. W pierzei tej jako jedynej zachowały się kamienice międzywojenne-w ilości czterech sztuk (niestety modernistyczna na skrzyżowaniu ul. Staszica z Warszawską została ostatnio dość niefortunnie odnowiona).

Postulowanym rozwiązaniem w pierzei północnej powinno być nadbudowanie budynku spółdzielni PSS o jedną kondygnację, zbudowanie kamienicy w przerwie pomiędzy budynkiem spółdzielni i siedzibą firmy ochroniarskiej oraz zburzenie okrąglaka i wzniesienie na jego miejscu kolejnej kamienicy. Według nas idealnym rozwiązaniem byłoby nawiązanie w tej pierzei do dwukondygnacjowej zabudowy z okresu przed I wojną światową, jako bardziej wartościowej od tej z okresu międzywojennego. Proces ten w zasadzie się już rozpoczął, ponieważ opisywany budynek firmy ochroniarskiej właśnie do tej koncepcji nawiązuje.

Na przełomie lat 80 i 90 zmieniono nazwę Rynku na Plac Kościuszki i z dzisiejszej perspektywy trzeba przyznać, że „wycięcie” z lokalnej nomenklatury tego sformułowania jako przyporządkowanego do głównego miejskiego placu Sochaczewa przyniosło niepożądany efekt. Był to ostatni etap „wycinania” Starego Rynku ze świadomości Sochaczewian-najpierw plac został podczas wojny i po wojnie zneutralizowany urbanistycznie oraz architektonicznie, następnie utracił swoje funkcje handlowe, nie odzyskał również znaczenia urbanistycznego, ponieważ kamienice nie zostały odtworzone, więc automatycznie centrum miasta przeniosło się gdzie indziej, a ostatecznie zniknął z użycia również w warstwie językowej. Na efekty nie trzeba było długo czekać: do niedawna mieszkańcy kompletnie nie utożsamiali Placu Kościuszki ze Starym Rynkiem, zaś zapytywani o miejsce gdzie w Sochaczewie znajduje się Rynek wskazywali na miejskie targowisko (potocznie u nas nazywane rynkiem). Dlatego też w połowie lat 90 XX w. o krok od realizacji była wątpliwej jakości idea o pozwoleniu Mc Donaldowi na wybudowanie w Sochaczewie na Placu Kościuszki jednego ze swoich barów szybkiej obsługi. Na szczęście pomysł upadł i od tej pory zaczął się lepszy okres dla Rynku, którego ważnym przejawem była przebudowa nawierzchni Placu, jakiej dokonano w 2005 r. Zlikwidowano szpetny parking z trylinki i wyłożono Rynek kostką. Pojawiło się również miejsce na fontannę stylowe ławki oraz lampy. Co dla nas ważne-przeprowadzono wykopaliska archeologiczne i odkryto fundamenty pierwszego murowanego ratusza miejskiego z końca XVIII w. (prace nadzorował członek Stowarzyszenia mgr archeologii Tomasz Karolak). Fundamenty ratusza uczytelniono innym kolorem kostki w nawierzchni Rynku i opatrzono tablicą informacyjną. Zmiany doczekał się również dzisiejszy skwer im. Jana Pawła II (czyli kościelna część Rynku), gdzie postawiono pomnik Papieża Polaka i Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz uporządkowano zieleń. Przebudowy doczekał się również sam budynek kościelny.

Posługując się rysunkową wizualizacją sprawę odbudowy południowej pierzei Rynku starałem się nagłaśniać jeszcze przed powstaniem Stowarzyszenia „Nasz Zamek” (od 2004 r.). Naturalną konsekwencją było wpisanie tego postulatu jako jednego z ważniejszych do celów statutowych, kiedy tworzyliśmy organizację. Jest to dla nas sprawa niezmiernie istotna-druga w kolejności po odbudowie zamku. Na szczęście władze miasta nie są głuche na dialog społeczny w tej kwestii i jesteśmy zapraszani do projektowych prac studialnych związanych z centrum miasta (np. zagospodarowanie terenów nad Bzurą).

Założenia konkursu ujęte słowami „celem projektu była próba zaprojektowania nowej architektury w miejsce niezachowanej-współczesną interpretację dawnych kamienic” generalnie uważamy za trafne i również jesteśmy zdania, że odtworzone budynki w południowej pierzei powinny mieć pewne rozwiązania zupełnie współczesne. Po prostu do niektórych elementów i funkcji tych kamienic oraz układu urbanistycznego, w którym się znajdowały po prostu nie warto wracać (studnie podwórek, oficyny, ulica Bóżniczna, niektóre kamienice).

Po pierwsze lepszym rozwiązaniem wydaje się nawiązanie do wyglądu tej pierzei z okresu międzywojennego-trzykondygnacjowe kamienice byłyby naturalną kontynuacją wysokości zabudowy ulicy Warszawskiej, więc lepiej od dwukondygnacjowych sprzed I wojny wpisywałyby się we współczesny ciąg kamieniczny. Po drugie elewacje tych budynków powinny odwzorowywać elewacje historyczne zburzonych kamienic-detal jest na tyle dobrze udokumentowany, że jego odtworzenie byłoby możliwe. W razie trudności dopuszczalne byłoby również pewne przeinterpretowanie detalu. Błędem-naszym zdaniem (podobny pogląd reprezentowała w większości komisja konkursowa)-byłoby umieszczanie na elewacjach jakiś nowoczesnych wstawek, co spowodowałoby wprowadzenie w przestrzeń rynku nowych, obcych wartości, a to mogłoby przynieść niepożądane efekty. Jesteśmy zwolennikami zachowania na zapleczu kamienic w ciągu ulicy Warszawskiej (w Rynku) i Traugutta reliktu obecnego parku, który byłby skomunikowany z Rynkiem poprzez przejścia w bramach. Uważamy za zbędne odtwarzanie światła ulicy Bóżnicznej, która pierwotnie przepruwała pierzeje południową na pół. Ulica ta prowadziłaby dziś zupełnie do nikąd ( w głąb parku), a jej prześwit niepotrzebnie rozbijałby ciągłość zabudowy w pierzei południowej. Wnętrza kamienic mogłyby tworzyć jedną przestrzeń użytkową obiektu i być wykorzystane np. na potrzeby jakiejś galerii handlowej. Oczywiście tradycyjne podziały wewnętrzne i bardziej konserwatywne (niż na galerię) wykorzystanie tych budynków (sklepiki, kawiarnie, puby) byłoby równie trafne. Istniałaby wtedy ciekawa opcja stworzenia w piwnicach i przyziemiach pubów, zaś na zapleczu kamienic-w parku-ogródków piwnych. Korzystna byłaby natomiast opcja odtworzenia ulicy Koszarowej (równoległa do Bóżnicznej położona przy dawnym klasztorze dominikanek), z obustronna zabudową, jednak nie jest to aktualnie możliwe z racji budynku hurtowni „Jutex”. Konieczne wydaje się przeprowadzenie przynajmniej sondażowych wykopów archeologicznych, aby zlokalizować fundamenty dawnych kamienic i zorientować się w ich dokładnym umiejscowieniu (nie zachowały się szczegółowe plany)

Na koniec krótko scharakteryzuję projekty, które spodobały się nam najbardziej (nie będę opisywał wszystkich, aby nie zwiększać objętości i tak już długiego tekstu). Na wstępie zaznaczyć muszę, że nie było niestety jednego projektu, który podobałby nam się całościowo. Wiele z nich miało natomiast rozwiązania, które odpowiadały nam w jakiejś części. Wyłuskując te pozytywy i niejako składając w jedną całość uzyskalibyśmy zadowalające rozwiązania dla całego Rynku (do takiej konstatacji doszliśmy wraz dr Głuszkiem).

Z rozwiązań dotyczących pierzei północnej najbardziej przypadł nam do gustu projekt wyróżniony II-gą nagrodą-Jakuba Kalinowskiego (nr 2),-którego główną ideą było nawiązanie do wyglądu tej pierzei z okresu przed I wojną światową. Uzupełnił pierzeję poprzez dodanie do istniejącego budynku firmy ochroniarskiej czterech dwukondygnacjowych kamieniczek. Ich elewacje kształtowane były na zasadzie kontrastu: dwie miały fasady historyzujące, zaś dwie następne skrajnie nowoczesne. Facjaty historyzujące nie były dokładnym odwzorowaniem elewacji obiektów istniejących tu dawniej, a jedynie ciekawą interpretacją formy i detalu zniszczonych podczas I wojny kamienic. Szczególnie właśnie subtelny, dość skromny, (niekiczowaty) detal oraz stonowana kolorystyka przykuły naszą uwagę. Niestety pozostałe dwa obiekty zbyt agresywnie epatowały nowoczesnością i naszym zdaniem były jednak nie dopasowane do kontekstu. Zwycięski w tej kategorii projekt nr 1 Adama Wasilewskiego oraz projekt nr 3 Magdaleny Saganowskiej w interesujący, choć schematyczny sposób pokazują jak powinny wyglądać uzupełnienia, których należy dokonać w budynkach pierzei wschodniej. Projekt nr 3 zakłada również bardzo ciekawe rozwiązanie w piwnicach budynków, gdzie architekt zdecydował się na zachowanie części reliktów fundamentowych dawnych kamienic, które zostały wyeksponowane i zaadoptowane do nowych funkcji.

Jeżeli chodzi o pierzeję południową najbardziej interesująco wypadły dla nas: wyróżniony projekt nr 13 Magdaleny Dulęby oraz niewiele słabszy zwycięski nr 11 Marty Bogaczewicz. Do pozytywów projektu nr 13 zaliczyć można nawiązanie w tej pierzei do jej wyglądu z okresu międzywojnia. Autorowi przyświecała idea, aby najlepiej udokumentowane obiekty odtworzyć wiernie, natomiast te, o których wiemy nieco mniej, aby miały elewacje z bardzo oszczędnym detalem, zbliżające je do tzw. stylu neutralnego. W ten sposób więc patrząc od wylotu ulicy Bóżnicznej w kierunku wschodnim otrzymaliśmy zrekonstruowane elewacje dwóch kamienic, natomiast kolejne trzy przybrały już postać elewacji bardziej „suchych”-neutralnych (nie stanowiły rekonstrukcji a jedynie interpretację architektury dawnych kamienic). Architekt również dość ciekawie rozwiązał kwestie urbanistyczne (zabudowa przy ulicy Traugutta), jednak jak już wspominałem powyżej zbędnym nam się wydaje odtwarzanie ulicy Bóżnicznej, które tu miało miejsce. Projekt nr 11 również nawiązywał do międzywojennej architektury pierzei południowej nie rekonstruując jej wiernie, a jedynie dość ciekawie interpretując bryłę i detal dawnych kamienic. Pozytywne wrażenie w odbiorze projektu zostało nieco zepsute przez kontrowersyjne zastosowanie w opisywanym ciągu kamienicznym przeszklonego łącznika, nie pasującego do całości koncepcji (podobnego zdania była większość członków komisji konkursowej). Podobnie nie spodobały się nam pewne współczesne detale w elewacji jednej z kamienic.

Dość ciekawe wydały nam się jeszcze rozwiązania architektoniczo-urbanistyczno-funkcjonalne z projektów: wyróżnionego Agnieszki Glegoły nr 5 (ośrodek artystyczno-naukowy w Sochaczewie), Aleksandra Baszuna nr 7-II-ga nagroda oraz Moniki Łuniewskiej nr 9-III nagroda. Projekt nr 6 Barbary Paszkowskiej, zawierający w sobie masę oryginalnej architektury, choć niestety nieprzystającej do kontekstu, posiada bardzo wartościowe rozwiązanie, które w prosty sposób pomogłoby spowolnić ruch kołowy na przebiegającej przez Rynek ulicy Warszawskiej. Jest to o tyle ważne, że dzięki temu miejsce stałoby się bardziej przyjazne dla pieszych. Mianowicie: patrząc od strony mostu, na wysokości dzisiejszego placu św. Dominika ulica Warszawska poprzez sekwencję dwóch dość ciasnych zakrętów (które zmuszają kierowcę do zwolnienia), oddala się od linii zabudowy pierzei południowej, przebiegając do niej równolegle, ale bliżej środkowej części Placu. Dzięki temu z jednej strony ruch samochodowy zostaje wyhamowany, z drugiej zaś powiększa się szerokość chodnika przy budynkach pierzei południowej, co dodatkowo poprawia komfort dla ruchu pieszego w tym miejscu.

Projektów zamkowych nie będę opisywał, ponieważ według nas zawierają one rozwiązania, które podążają w przeciwnym do właściwego kierunku, jeśli chodzi o zagospodarowanie wzgórza zamkowego (należą do kategorii współczesne uzupełnienie). Jak od lat staramy się naświetlić najlepszą drogą dla sochaczewskiej warowni jest opcja tradycyjnej historycznej odbudowy. Wypada jedynie pochwalić (mimo zastosowania współczesnych materiałów) projekty Z1 Moniki Zajkowskiej (wyróżnienie) oraz Z3 Karoliny Konopki za nawiązanie w wykreowanych obiektach do XVII-sto wiecznej-zamiast do szczątkowej i wtórnej XVIII-sto wiecznej-kubatury zamku.

Od 2005 r. dużo dobrego w kwestii Starego Rynku w Sochaczewie się wydarzyło. Tegoroczny studencki konkurs doskonale wpisuje się w te działania. Otrzymaliśmy mnóstwo materiałów do analiz, przemyśleń i konsultacji społecznych. Należy jedynie mieć nadzieję, że na projektach się nie skończy i w przyszłości we właściwych formach otoczenie sochaczewskiego Rynku zostanie odbudowane.

» Zobacz galerię prac konkursowych

Łukasz Popowski

P.S.
Członkowie Stowarzyszenia „Nasz Zamek” składają serdeczne podziękowania dr Cezaremu Głuszkowi, całej kadrze naukowej Zakładu Konserwacji Zabytków Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej oraz wszystkim studentom za udział i zaangażowanie w konkurs na zagospodarowanie otoczenia Placu Kościuszki w Sochaczewie.

Opinie (0)

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

Portal Społeczności Sochaczewa 2000 - 2019