Stworzył go Luksemburg

/ 2 komentarzy
Zdjęcia i foto: Stworzył go Luksemburg Sochaczewianie - sylwetki sochaczew

Pierwszy prawdziwy didżej w naszym mieście, legenda sochaczewskiej didżejki, to Jerry. Na co dzień Włodek Gerasik. Pomimo wielu przemian na polskim rynku dyskotekowym pozostał sobą. Dziś myśli o stworzeniu klubu, w którym grałoby się wyłącznie muzykę z tamtych wspaniałych lat 70.i 80.
Pytany o początki swojej pasji, a później już zawodu opowiada, że wszystko dzięki Radiu Luksemburg. Tylko tam można było kiedyś usłyszeć najlepszą młodzieżową muzykę, która w peerelu nie była lubiana. Stąd państwowa telewizja i radio, a innych nie było, omijały te klimaty. Tymczasem młodzież szukała jej i chłonęła, gdzie tylko się dało.
Dyskoteki przy ZK 120
- W latach 70. po nocach słuchało się i usypiało przy tym radiu – mówi Włodek Gerasik. – Często były zakłócenia, bo nasi zagłuszali jak umieli. Widać nie za bardzo to wychodziło, bo na ogół dało się słuchać. Więc jak był lepszy odbiór, zacząłem nagrywać. Miałem wtedy magnetofon ZK 120 szpulowy, a potem ZK 140 czterościeżkowy. Nagrywałem z Radia Luksemburg i płyt. Był bazar staroci na Mariensztacie w Warszawie, gdzie można było również dostać zachodnie płyty.
Pierwszą, jaką Włodek kupił na tym bazarze, był krążek winylowy grupy Sweet. Potem ją sprzedał po przegraniu i za to kupił następne dwie płyty. I tak to się kręciło. Koledzy coraz częściej zaczęli namawiać: „Słuchaj, Włodek, ty masz tyle fajnych nagrań. Nie zagrałbyś na wieczorku tanecznym?”
– Modne były wtedy potańcówki w liceum ekonomicznym w Chodakowie – opowiada Włodek Gerasik – ale problem był ze sprzętem. Pod co podłączyć magnetofon, żeby była odpowiednia ilość decybeli? Leszek Kalinowski, który znał się na elektronice, powiedział kiedyś: „Weźmy radio, ono ma przecież wzmacniacz”. I myśmy pod te lampowe radio zetkę podłączali. Na świetlicę w „ekonomie” to wystarczyło. Był nawet mikrofon, taki z wyposażenia magnetofonu, przez który starałem się anonsować poszczególne kawałki. A że miałem dostęp do poprzywożonego z Zachodu muzycznego pisma „Bravo”, trochę o tych artystach wiedziałem. Młodzieży bardzo się to podobało. Słyszeli coś, czego nigdzie nie grali. Poznawali nieznane sobie grupy i wykonawców. Ich entuzjazm udzielał się również mnie, bo - powiedzmy sobie szczerze – wtedy jeszcze i sprzęt był lichy, i nagrania nie najlepszej jakości. To nie miało jednak znaczenia. Ważne, że było i mogli się przy tym bawić. Zaczęły się też pojawiać pierwsze domowej roboty kolumny. Sklejka z otworami wygłuszona gąbką. Na tym się grało.
Otwarty świat dyskotek
W 1979 wyjechał do pracy do Finlandii. Pracował zarobkowo, jak mówi, „na zmywaku”, zresztą, jak wielu wówczas Polaków. Najważniejsze jednak, że tam po raz pierwszy zobaczył prawdziwe dyskoteki.
- Pamiętam, jak poszliśmy na początku do jednej z dyskotek. Jeszcze się nie zaczęło. Pijemy jakieś napoje, a wtedy przyszedł tamtejszy didżej z fajną oszkloną konsoletą. Jakoś tam się zapoznaliśmy i ja pytam, jaką to ma siłę dźwięku. Jak on przypakował, to mi szklanka ze stołu spadła. Pierwszy raz coś takiego widziałem.
Głównym terenem jego penetracji w Finlandii były sklepy muzyczne. Stamtąd, jak mówi, przywiózł masę płyt. Jedną z nich była płyta zespołu Disco Bouzouki Band, z której utwory świetnie opracowali potem bracia Czubaccy, czyli słynne wówczas Demony. Włodek przywiózł wtedy około 200 singli i 50 longplayów. Takiej kolekcji nie miał nikt. Po powrocie z Finlandii kupił sprzęt pseudokwadrofoniczny Thomsona, czyli taki, który miał cztery głośniki. Do tego niezłej klasy gramofony i od tamtego czasu grał już tylko z płyt winylowych. ZK 140 poszedł w kąt. Może to szczegół, ale, jak mówi Włodek, ważny, bo płyty przywiezione z Finlandii były specjalnie dla didżejów. Po obu stronach był ten sam utwór. Chodziło o to, by prezenter nie musiał szukać strony A lub B, tylko łapał płytę i miksował. To było duże udogodnienie.
Więcej w najnowszym numerze.

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (2)

karol997karol997
0

A ja myślałem że rodzice go stworzyli ... jak mogłem  się tak pomylić..:)


Karol

(2012-05-29 17:26)
Daniel WachowskiDaniel Wachowski
0

Serdeczne pozdrowienia dla Jerrego. Miałem przyjemność pracować kilka lat z Włodkiem, pokazał mi zupełnie nieznane obszary muzyczne, kocha to, co robi i to jest najważniejsze. Życzę Ci powiedzenia i determinacji w dązeniu do celu. Mam nadzieję, że otworzysz ten klub.   

(2012-05-30 10:38)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy