Szczęśliwy koniec historii pożaru z al. 600-lecia 72

 

Pod koniec stycznia doszczętnie spłonęło jedno z mieszkań w bloku przy al. 600-lecia 72. Jednemu ze znajdujących się w lokalu mężczyzn  płomienie całkowicie odcięły drogę ucieczki. Z ciężkimi poparzeniami trafił do szpitala. Wszystko wskazuje, że po ciężkich doświadczeniach, rodzina wychodzi na prostą.


W toku wydarzeń, które nastąpiły bezpośrednio po pożarze, sprawy lokalowe zeszły na drugi plan. Najważniejszym problemem rodziny był stan zdrowia Karola K. Dwudziestokilkulatek w bardzo ciężkim stanie trafił do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej. Na tamtejszym oddziale doszło do infekcji. Jej skutkiem jest wystąpienie sepsy. Zorganizowana została ogólnopolska zbiórka mająca na celu zakup specjalistycznych filtrów krwi.  Po wielu staraniach stan poszkodowanego zaczął się poprawiać. Wtedy powrócił problem doprowadzenia mieszkania do stanu  umożliwiającego wprowadzenie się.  Lokal nie był ubezpieczony. Zakres niezbędnych prac wymagał olbrzymiego nakładu sił i środków. Początkowo wydawało się, że sytuacja jest patowa.

 - Spółdzielnia oczywiście posiada polisę obejmującą wszystkie nieruchomości. W takich przypadkach ma ona, co do zasady, zastosowanie wyłącznie do klatek schodowych, a nie poszczególnych lokali. Musimy dobrze przeanalizować jej zapisy - mówił  prezes SM L-W Stanisław Dziekoński. 

Ostatecznie okazało się, że wypłacona spółdzielni przez ubezpieczyciela suma pozwoliła nie tylko na remont zniszczonej klatki schodowej.

- Po jej odnowieniu i uporządkowaniu zostało nam około 10 tys. Byliśmy naprawdę mile zaskoczeni. Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Postanowiliśmy przeznaczyć nadwyżkę na remont mieszkania należącego do państwa  K. - powiedział nam wiceprezes Zbigniew Starzyński. - Zostało odmalowane, wstawiono też nowe okna. Poszkodowani sami ułożyli zakupione przez nas panele.

Wszystko wskazuje, że sytuacja, która jeszcze pół roku temu wydawała się tragiczna, znalazła szczęśliwy finał.

- Z powrotem wprowadziliśmy się  już do mieszkania. Brat opuścił szpital. Biorąc pod uwagę poparzenia jakim uległ, można powiedzieć, że  jego stan jest dobry - powiedział nam brat poszkodowanego Kamil K.

Agnieszka Poryszewska

 

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy