Sztywny jak pal Azji

/ 2 komentarzy / 5 zdjęć
Zdjęcia i foto: Sztywny jak pal Azji Słowo pisane sochaczew

Normalnie się nie chwalę publicznie, ale tym razem się pochwalę. A co. Kto bogatemu zabroni.

Dwa dni temu, we środę 29 kwietnia, światło dzienne ujrzała najbardziej wynaturzona, zryta i pokrętna książka, jaką dane mi było (i chyba dane będzie) kiedykolwiek napisać.

"Sztywny"

Tak, nazywa się tak nie bez kozery. Tak, chodzi dokładnie o to, co sobie pomyśleliście. Nie, nie o tamto drugie, ale właśnie o to. A-ha. Skąd wiem? No bo wiem. Czarne wygrywa, czerwone przegrywa, pieniążki rozdaję.

Prawda jest taka, że do tej pory nikt o ruskich dresach nie pisał. Ani dla jaj, ani na poważnie, ani w ogóle nijak. Mieliśmy, owszem, epizod "Wojny polsko-ruskiej", ale teraz mało kto o niej pamięta. Poza tym... no sory, ale przy "Sztywnym" to to był zupełnie normalny, logiczny i w miarę poukładany film. Książka zresztą też.

"Sztywnego" puściliśmy w świat wcześniej, bo tydzień temu, na Pyrkonie - bodajże największej w PL imprezie okołofantastycznej, na której w tym roku było ponad 30 tysięcy luda. A-ha: ponad trzydzieści. Taki mały Sochaczew w pigułce.

Na Pyrkon zajechaliśmy BRDMem (fotki), który błyskawicznie pokrył się dywanami, ukraińskim piwem, syberyjską suszoną rybą i ruską wódą. Nie, nie żartuję. Słonecznik też był, zeżarliśmy go pół kilo, plując na ziemię i na głowy przechodniom.

Tłum na premierze był *dziki* (znów foto) - nie widziałem czegoś takiego jak żyję. A ja w ortalionowej kurteczce, kaszkieciku i adidaskach... Jak prawdziwy ruski GOPnik. Że co, nie wiesz kto to gopnik? To czytaj dwa poprzednie wpisy, przecież dla siebie tego nie pisałem.

Kolejka po autografy miała kilkadziesiąt metrów. Ponoć dłuższa, niż do Pilipiuka i Grzędowicza rok temu... Nie wiem, nie widziałem, bo za długa była, a ja musiałem podpisywać, co po pewnej ilości napojów które tylko w połowie składają się z wody łatwe nie jest.

Było srogo. Srogo, potężnie, mocarnie i w ogóle w pytę. A rezultat tego jest taki, że 24 godziny po premierze "Sztywny" trafił na pierwsze miejsce najlepiej sprzedających się książek fantastycznych. Nie wierzysz? To fotkę se kliknij, specjalnie skrina zrobiłem.

I o co ten hałas? Ano właśnie o to, że jest to naprawdę ostro zryta książka i historia. Parafrazując jedną z moich recenzentek:

"Tak, człowiek który to napisał nie mógł być do końca normalny. Tak, my czytelnicy też nie jesteśmy, skoro nam się to podoba."

Nie wierzysz? 

Sprawdź. 

Ale na własne ryzyko.


No dobra, tu macie sznurek do lubimyczytac.pl 

a tutaj do recenzji tegoż wiekopomnego i wielce pouczającego dzieła z Szortalu które sam recenzent skwitował  bodajże "Jest to jedna z najbardziej pierdzielniętych książek jakie czytałem". A może jakoś inaczej, ale szczerze to c!uj mnie to.


Jeszcze tu siedzisz i ślipisz? Won do księgarni na Reymonta, kupować!

Ale to już!


No.

 



5
Oceń
(1 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (2)

figafiga
0
Nie mam wyjścia, poginam na Reymonta. Ubawiłam się, Panie Michale ;-) (2015-05-02 22:43)
GRZECHGRZECH
0
A kiedy kolejna część stalowych szczurów?
(2015-05-03 17:59)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy