Tajemnica śmierci noworodka

Znane są już wyniki badania histopatologicznego zwłok noworodka, którego ciałko znaleziono w wersalce jednego z prywatnych domów w Janowie na terenie gminy Młodzieszyn. Obraz sekcyjny nie przyniósł jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o bezpośrednią przyczynę śmierci dziecka. Prokuratura prawdopodobnie wycofa się z oskarżenia matki o dzieciobójstwo, ale oskarży ją o narażenie własnego dziecka na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Do tragedii doszło 12. kwietnia. Tego dnia do szpitala powiatowego w Sochaczewie zgłosiła się 19-letnia Agnieszka K. Dziewczyna miała zakrwawione nogi. Matka, która z nią przyjechała, utrzymywała, że córka jest w trakcie poronienia. Lekarze jednak szybko stwierdzili, że jest już po porodzie i wezwali policję, która w domu Agnieszki w Janowie dokonała makabrycznego odkrycia. W wersalce znajdowały się zwłoki noworodka.

Szybko stwierdzono, że ciąża była prawidłowa, donoszona, a dziecko urodziło się żywe i zdrowe. To przeczyło słowom Agnieszki, która przed rodziną utrzymywała, że to dopiero szósty, siódmy miesiąc. Jednocześnie tłumaczyć to może zachowanie rodziny, która uwierzyła w poronienie, choć z drugiej strony może dziwić, że nikt nie spostrzegł rozgrywającej się w ich domu tragedii. Jednak po przesłuchaniu członków rodziny z udziałem biegłego psychologa prokuratura nie dostrzegła podstaw do odrzucenia ich wersji wydarzeń, uwierzyła im tym bardziej, że matka Agnieszki wychowała 10. dzieci i potwierdzono, że naprawdę pomagała dziewczynie w trakcie ciąży.

Jedyną podejrzaną osobą jest jak dotąd Agnieszka K., której prokuratura już w kilka dni po zdarzeniu postawiła zarzut pozbawienia życia dziecka w warunkach działania pod wpływem porodu i w wyniku jego przebiegu, czyli oskarżyła ją o czyn z art. 149 kk. Beata Sobieraj-Skonieczna, sochaczewska prokurator rejonowa, od początku zastrzegała jednak, że nie jest to zarzut ostateczny, że ten zależeć będzie między innymi od wyników badań histopatologicznych, czyli od poznania konkretnej przyczyny śmierci noworodka. Biegły patomorfolog miał wydąć opinię w tej sprawie w ciągu tygodnia, ale potrwało to znacznie dłużej. Wyniki sekcji wpłynęły do sochaczewskiego sądu dopiero w ubiegłym tygodniu.

- Niestety, badanie histopatologiczne pobranych wycinków nie pozwoliło ustalić bezpośredniej przyczyny śmierci dziecka, biegły nie był w stanie wydać jednoznacznej opinii w tej sprawie - wyjaśnia prokurator Beata Sobieraj-Skonieczna. - Wiemy, że nieodcięcie pępowiny nie miało bezpośredniego wpływu na zgon, ale ten sam fakt, jak również inne rozpoznane okoliczności, świadczą o tym, że noworodkowi nie została udzielona żadna pomoc.
Z tego powodu prokuratura będzie się teraz raczej skłaniać ku oskarżeniu z art. 160 kk, zatem o narażenie dziecka na bezpośrednie, śmiertelne niebezpieczeństwo, ale, co podkreśla prokurator Skonieczna, również teraz chodzi o czyn popełniony pod wpływem porodu.

Przytoczony artykuł nadal nie jest ostateczny. Na ustalenie definitywnej linii oskarżenia i końcowego zarzutu będą miały wpływ dalsze czynności, przede wszystkim zaś opinia biegłych psychiatrów o stanie podejrzanej. Wprawdzie pierwsza opinia została już wydana (również w zeszłym tygodniu), ale psychiatrzy także nie byli w stanie zająć jednoznacznego stanowiska i zalecili obserwację Agnieszki K. w warunkach hospitalizacyjnych. Taka obserwacja trwa około 6. tygodni. Biorąc pod uwagę, że poprzedzić ją musi stosowne orzeczenie sądu, że biegli muszą mieć w tym samym czasie możliwość stworzenia wymaganego zespołu, a szpital posiadać wolne łóżko, prokurator Sobieraj-Skonieczna planuje, że ostateczna linia oskarżenia będzie sformułowana za około 3 miesiące.

M. Figut

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy