TOFFie Fest- relacja

/ 10 zdjęć
Zdjęcia i foto: TOFFie Fest- relacja Koncerty i muzyka sochaczew
+5

Pierwsza edycja Toffie Festu za nami!

Poniżej krótka relacja z tego wydarzenia. Zapraszam do czytania i oglądania zdjęć.



TOFFie Fest. powstał w głowie mojej i Radka z DoOrDie jakiś czas temu. Sama nazwa zwraca uwagę na słowo OFF, czyli coś co jest poza głównym nurtem. Niezależność, tak ważna w czasach, gdy wszystko jest podsuwane nam pod nos i narzucane odgórnie, zarówno typy postaw, zachowań, jak i to czego mamy słuchać, w co wierzyć, co mamy jeść i jak wyglądać. My jednak chcemy pokazać, że można wybrać nieco inny kierunek, pójść lekko pod prąd, na bakier z mainstreamem i popową sieczką, która atakuje nas zewsząd. Myślę, że częściowo udało się te nasze założenia ludziom przekazać podczas koncertu.
Samo wydarzenie rozpoczęło się chwilę po godzinie 17-ej, gdy na scenę wszedł pierwszy zespół, warszawski We Watch Clouds
Panowie, którzy mają w swoim składzie argentyńskiego basistę zagrali z niesamowitą energię i determinacją. Zupełnie tak jakby za chwilę miało wszystko wybuchnąć. Przekaz niezwykle ekstremalny i silny udzielił się z pewnością publiczności. 
Dla fanów najbardziej progresywnej odmiany hard core'a zespół We Watch Clouds już teraz jest pozycją obowiązkową. 20 minut, które zagrali było doskonałym wprowadzeniem do klimatu całej imprezy.
Jako drudzy wystąpili warszawscy grunge'owcy z Karate Freestylers.
Zespół w swoim secie pokazał, że grunge jednak żyje i ma się dobrze. 
Nie raziły zapożyczenia od Nirvany, Mudhoney, czy Smashing Pumpkins, a wręcz sprawiały, że przenieśliśmy się na te 40 minut do złotych lat 90-tych.
Po Karatekach przyszła pora na zmianę muzycznego horyzontu o 180 stopni. Gościliśmy jedynego reprezentanta sochaczewskiej sceny muzycznej, czyli zespół Endorphonia. 
Kapela rozpoczęła od długich porywających instrumentalnych pasażów, w których muzyczna furia przenikała się z bardziej przestrzennym, spokojniejszym graniem. Gdy dołączył do zespołu Jacek Gadaj, czyli Pan wokalista muzyka grupy nabrała jeszcze większego pazura. Endorphonia zaczęła przypominać wściekłego psa, który zerwał się ze smyczy i kąsał wszystko co napotka na swojej drodze. 
Punktem kulminacyjnym koncertu stanowiło niesamowicie energetyczne i emocjonalne wykonanie utworu "Skowyt", przedostatniego na ich świeżo wydanej demówce. Utwór, który traktuje o hodowli zwierząt przeznaczonych na futra zdaje się wiele mówić o podejściu muzyków do problemu zabijania zwierząt dla czyjejś wygody i próżności.
Kolejna kapela, czyli glam metalowy Freakshow zabrał nas w podróż do beztroskich, dzikich lat 80-tych. Muzycznie i wizualnie był to hołd złożony "pudel metalowym" herosom z natapirowanymi włosami pokroju Motley Crue, Poison, czy wczesnych Gunsów. Z pewnością można było zapomnieć o wszelkich problemach i dać się pomieść prostej rock'n rollowej jeździe bez trzymanki. A młodzi muzycy z tego kwintetu zaprowadzili nas do krainy "rajskiego miasta, gdzie dziewczyny j zielona trawa wyrasta"
Dziewczyny szalały pod sceną, a Panowie prężyli muskuły. Testosteron wylewał się strumieniami. Część publiczności mogła potraktować ten występ jako rockowy kabaret, ale na pewno nie zabrakło w tej muzie mięsa, a "Fight For You Right" Beastie Boysów zagrany jako jeden z bisów wprowadził nas w dobry nastrój przed gwiazdami wieczoru.
A takowym z pewnością był kolejny band ze stolicy, czyli Poison Heart.
Panowie są do bólu rock'n rollowi, ale na pewno nie stereotypowi. Muzycznie pomiędzy punk rockiem a szybkim stoner rockiem a'la Truckfighters. 
Pod sceną radosne pogo rozgorzało na dobre, a wokalista tańczył razem z nami nie przestając śpiewać. 
Naprawdę świetny i energetyczny koncert Poisonów, którzy już zdążyli dobrze poznać Sochaczew, gdyż grali w Piekarni tu drugi raz.
Jednak stanowili oni jedynie, co prawda bardzo pożywną i smaczną, ale jednak tylko przystawkę przed szwedzkimi wymiataczami z VCPS.
Od pierwszych taktów wiadomo było, że Szwedzi nie biorą jeńców. 
Zagrali materiał zarówno z najnowszej płyty, jak i z czasów, gdy grali jeszcze jako Vietkong Pornsurfers. Muzycznie od brudnej galopady spod znaku Motorhead i punka '77, przez hard rock lat 70 i 80, aż po bardziej współczesne kapele typu Turbonegro, The Hives, czy nawet Hellacopters.
Panowie dosłownie pozamiatali nami salę Piekarni prezentując najbardziej energetyczny koncert tego wieczoru. 
W ich muzyce na żywo czuć pierwotność bluesa, bez patosu, bez ogłady, bez fajerwerków technicznych, po prostu czysta, żywa energia i totalne zniszczenie. 
Warto zwrócić uwagę na gitarowe melodie, które w utworach grupy są równie ważne, co galopady perkusji i dudniący bas. Równie melodyjnie wypada wokal Toma.
Zagrali ponad godzinny set, bez zbędnej konferansjerki i tanich chwytów. Czysty rock'n roll, który ożywiłby nawet głaz.
Mimo późnej godziny o której zakończył swój koncert kwartet ze Szwecji Piekarnia nadal tętniła życiem. 
Tak było zresztą przez cały Toffie Fest, który można uznać za spory sukces. Pomimo, że tego dnia zarówno w naszym mieście, jak i np w Warszawie odbywało się wiele ciekawych wydarzeń, to publiczność naprawdę dopisała. 
Jest to na pewno sygnał dla władz miasta, że na tego typu rockowe eventy jest duże zapotrzebowanie, a publiczność jest wciąć głodna i nie do końca przez naszych włodarzy zaspokojona. 
Zdjęcia:
Endorphonia: Robert "Pasztet" PasztorFreakshow: koncertowe: Marcin Jastrzębski, afterowe:  Sylwia Pawlak.
PODZIĘKOWANIA

DZIĘKI WIELKIE dla wszystkich patronów imprezy, którzy wspierali nas promocją: 


- Portalowi i gazecie e-sochaczew.pl

-Expressowi Sochaczewskiemu i portalowi sochaczewianin.pl

-Echu Powiatu

-Radio Sochaczew

-Ziemi Sochaczewskiej

-Socho Portal Sport


A także:

- Drukarni Dybicz przy ul. 1 Maja

- Restauracji przy Partyzantów 4. 


Największe podziękowania dla wszystkich kapel za dostarczenie nam niesamowitych wrażeń. W szczególności zespołowi Endorphonia, który zaprezentował Sochaczew godnie pokazując naprawdę światowy poziom. Dziękuję również chłopakom za użyczenie sprzętu i mega pozytywne podejście. Dziękuję oczywiście Piranha Booking i Patrykowi za mega współpracę. Podziękowania kieruję Jankowi Wierzchowskiemu i całej załodze L'ombelico i NDK Piekarni za pomoc i wsparcie. Szczególne wielkie wyrazy szacunku i uznania kieruję do DoOrDie za wszystko, ale największy szacun należy się WAM!

Dzięki wszystkim przybyłym na imprezę, że mimo ogromnej tego dnia konkurencji wybraliście naszą propozycję. Bez Was by się to nie udało!!!

Pozdro i do następnego! 
W maju i czerwcu kolejne gigi w Piekarni organizowane tym razem przez DoOrDie.


ZapraszamCh-Fu

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy