Tragedia na drodze w Chrzczanach

/ 2 zdjęć
Zdjęcia i foto: Tragedia na drodze w Chrzczanach Wypadki sochaczew

Co było przyczyną kolizji czterech pojazdów na międzynarodowej trasie K-2 w Chrzczanach, wyjaśni dopiero dokładne postępowanie. W każdym razie dwie osoby, kobieta i mężczyzna, zginęły na miejscu, dwie inne, ranne, odwieziono w stanie ciężkim do szpitala.
Dramat, jak nam powiedział jeden z okolicznych mieszkańców, rozegrał się po godzinie 8.00 rano. „Usłyszałem w odstępach kilku sekund dwa huknięcia dochodzące z trasy obok mojego gospodarstwa. Samochody zaczęły się zatrzymywać i niektórzy kierowcy wychodzili ze swoich pojazdów, chcąc udzielić pomocy. Bardzo szybko na miejsce wypadku przyjechał funkcjonariusz sekcji ruchu drogowego z Sochaczewa Dariusz Wójcik, który pierwszy udzielał rannym pomocy. Przybyły również dwie karetki pogotowia, aby jak najszybciej przetransportować rannych do szpitala. Zjawiły się też dwie jednostki straży pożarnej, z Sochaczewa i z Niepokalanowa, które włączyły się do akcji ratowniczej. Jeden z pojazdów, biały vw passat, ze zgniecionym bokiem i denatem w środku, leżał w rowie. Pozostałe samochody biorące udział w wypadku znajdowały się na jezdni. Policjanci przy pomocy strażaków zabezpieczyli teren i skierowali jadące tą trasą samochody na objazdy.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że biały vw passat jechał w kierunku Warszawy. Z przeciwnej strony pędził ciemny chrysler. Co było bezpośrednią przyczyną, że zderzyły się czołowo, a passat znalazł się w rowie, wyjaśnią biegli. Za białym passatem jechał samochód, a w nim matka z córką, która prowadziła pojazd. Prawdopodobnie, widząc zderzenie, skręciła w prawo, aby karambol ominąć. Koła jej pojazdu złapały jednak pobocze. Kobieta, chcąc się znowu ratować, odbiła kierownicą w lewo, by ponownie znaleźć się na jezdni. Niestety z kierunku Warszawy nadjeżdżał mercedes, z którym zderzyła się czołowo. Pasażerka pojazdu, matka kierowcy, zginęła na miejscu. Z kolei kierowcy chryslera, który leżał w samochodzie z połamanymi nogami, policjanci dość długo wydobyć nie mogli, bo bronił go jego pies, będący też zapewne w dużym szoku, rottweiler. Policjanci byli zdeterminowani, i nawet rozważali użycie broni, ale ostatecznie udało się go jakoś odciągnąć, a kierowcę chryslera przewieźć do szpitala. Tak to prawdopodobnie nadmierna prędkość i brak wyobraźni doprowadziły do wielkiej tragedii.
J.W.

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy