Wiersze Wikinga: Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego

Zdjęcia i foto: Wiersze Wikinga: Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego Słowo pisane sochaczew

25 lipca minęła kolejna rocznica śmierci Wielkiego Pieśniarza i Poety Wolności Włodzimierza Wysockiego. Jego pieśni to: walka, miłość i wolność. Młode pokolenie nie zna Jego twórczości i nie pozna jeżeli nie będziemy jej przypominali. Wysocki jako poeta wschodu walczył o wolność osobistą człowieka w tym czasie na zachodzie tworzył Brel a potem Leonard Cohen, gdzie podobno była już wolność. Ale wtedy właśnie zaczyna się degeneracja człowieka, życie bez celu zagubione w materialiźmie. I ten kierunek zaczyna docierać również do nas. Być może to konieczność i jest to kolejny etap w tak zwanej ewolucji człowieka. Dokąd ma to prowadzić? Tego chyba nikt nie wie. Początek kultury europejskiej to starożytna Grecja ze swoim ideałem człowieka ARISTOI – szlachetny, dostojny, doskonały i Kalos–Kagathos – piękny i dobry. Ideały te starali się kontynuować nasi arystokratyczni Przodkowie, którzy zbudowali potężne imperium w Europie. Korona połączyła się z Litwą i powstała Wspaniała Rzeczpospolita Obojga Narodów, którą cechowała Złota Wolność Szlachecka i powszechny dobrobyt. Niestety ma to i swoje ujemne strony. Otaczający nas sąsiedzi, bliscy i dalecy ciągle napadają na Polskę, aby zwyczajnie ją grabić. Nieliczna szlachta  ginie w nieustannych wojnach. Jak w sławnym powiedzeniu: Za króla Olbrachta wyginęła szlachta. Niższe warstwy społeczne zaczynają sobie kupować szlachectwo i zajmują ziemie należące do Panów. Nie ma kto bronić Rzeczpospolitej przed wrogiem. A zdrajcy za pieniądze sprzedają w końcu naszą Ojczyznę. I jak pisał Tukidydes: historia cały czas się powtarza, ponieważ natura człowieka się nie zmienia. Sprawdziło się to i w czasach obecnych. Nieliczni twórcy szlachetni i odważni tacy jak Wysocki próbują naprawiać świat przed powszechnym złem i zepsuciem, aby jak przestrzega BIBLIA nie skończyło się to potopem czy spaleniem Ziemi jak w Sodomie i Gomorze! Niestety pozostali atakują ich z zajadłością dlatego ARISTOI umierają szybko i w osamotnieniu. Naszym zadaniem jako następców jest przypominać ich Wspaniałe Sylwetki i Przepiękną twórczość. Ostatnio pojawiają się tak zwani poeci, którzy aby zyskać na znaczeniu zrzeszają się w kółka i organizacje, a następnie próbują nas przekonywać, że piszą wiersze, które przedstawiają w wydawanych tomikach. Ponieważ nikt tego nie rozumie pojawiają się tak zwani eksperci, którzy nam objaśniają co poeta miał na myśli. Jak wygląda POEZJA wystarczy przeczytać: Homera, Mickiewicza, Puszkina, Byrona itd. Poezja jest adresowana do ludzi i tak jest w przypadku Wielkich. Jeśli czegoś nie rozumiemy to są to zwyczajne „knoty” nieudaczników zwących się poetami. Aby pisać wiersze trzeba mieć DAR dany od Boga i taki dar otrzymał Wysocki, abyśmy słuchając jego pieśni przez moment znaleźli się w Lepszym Świecie.

Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego napisał jeden z Wielkich – Jacek Kaczmarski. Ja chciałbym dla przypomnienia Wysockiego obecnym pokoleniom przedstawić Państwu moje autorskie EPITAFIUM w Hołdzie Wielkiemu, Wspaniałemu Artyście i CZŁOWIEKOWI!!!


                       Krzysztof Buczyński

                       Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego!


Ty byłeś wilkiem, w Ciebie strzelali i psy szarpały Cię kłami,

Wreszcie dopadli i sam zostałem na sam z Twymi pieśniami

Kule trzaskały wściekle po drzewach kiedy pędziłeś raniony

Krew na polanie, flagi czerwone i rzędy luf z każdej strony

Widzisz jak ojciec leży na śniegu wyje i z bólu się zwija

Człowiek podchodzi z głupim uśmiechem i ciosem kolby dobija

Myśliwym na złość pragnąłeś przeżyć i przeskoczyłeś flagi

Strzelby dymiły, l udzie bluźnili nie mogąc znieść zniewagi

                       

                         Z gitarą słowa Wołodii  jak kule karabinowe krzyczą

 Zróbmy coś towarzysze bo nam nasz ustrój zniszczą

 

 Brońcie się wilki, brońcie wolności wszystkimi sposobami

 Wysocki odszedł, świat już jest inny, wrogowie wciąż ci sami

 Broń się człowieku, brońcie się ludzie bo jedno życie przed wami

 Wysocki odszedł, świat jest już inny, wrogowie wciąż ci sami.

 

 Gdy kapitanem byłeś żaglowca z czarną flagą piracką

 W pułapkę eskadry wrogich okrętów dostałeś się znienacka

 Bluznęły ogniem działa burtowe, gdy dym rozpędziły wiatry

 Bryg przechylony powoli tonął w załodze wielkie straty,

 Jeszcze nie wieczór, rzekłeś korsarzom i z kordelasem w ręku

 Naprzód! wrzasnąłeś, chcąc sprzedać drogo życie swe i okrętu,

 Ale nie starczył kindżał i pięści, pobity się pirat nie żali,

 Płacząc z rozpaczy skoczyłeś w otchłań lecz Cię Ocean ocalił


 Z gitarą słowa Wołodii jak kule karabinowe………

 

 Gdy w samolocie, będąc lotnikiem chciałeś się wznieść aż do Raju

 Kto ci dał rozkaz! wrzeszczał pułkownik, żarciki to nie w tym kraju,

 Za karę areszt, praca na ziemi i w aktach ostra nagana.

 Waszą postawą towariszcz lejtnant jest partia rozczarowana,

 Lecz nadszedł Wermacht w salwach tygrysów, sztukasy nadlatywały

 Teraz pokażcie co potraficie, dziś dla was dzień wielkiej chwały,

 Jak jastrząb spadłeś w  stado Germańców, strzelasz i junkers płonie,

 Seria pocisków wali w kabinę więc skaczesz na spadochronie.

 

 Z gitarą słowa Wołodii jak kule……..

 

 Dowódcą byłeś gdy łódź podwodna przed sztormem zeszła w głębiny

 Nareszcie wolni! rzekłeś z uśmiechem, śniadaniem się posilimy,

 Lecz to złudzenie bo i pod wodą korwety was wytropiły,

 W skały po lewej uderzył kadłub po prawej wybuchały miny,

 Na dno zeszliście, huk bob wokoło i woda cieknie przez ściany

 Tu nasze miejsce, tu zostaniemy, nigdy się nie poddamy.

 Duszą się ludzie, majaczą w mękach więc rozkazujesz przed końcem

 Wynurzyć okręt choć wyjścia nie ma ale widoczne jest słońce!

 

Z gitarą słowa Wołodii jak kule karabinowe krzyczą…

 

Chciałeś żyć godnie więc Cię w kajdanach na Sybir do łagru zesłali,

Mrozy trzaskały, głód dziesiątkował, ludzie jak bydło zdychali.

Tymczasem w Rosję Hitler uderzył. Ojczyznę ratujcie! rzekł Stalin.

Za bunt i winy grad kul osądzi albo was Bóg ocali!

Karny batalion wychodzi naprzód i major przerywa ciszę

Przed wami Niemcy a za plecami z NKWD towarzysze!

Za kraj i wodza! biegiem na wroga, ładuj karabin i pal!

Koledzy padli, im krzyż na grobach, Tobie przypięli medal.

 

Z gitarą słowa Wołodii jak kule…….

 

W krainę lodu idziesz z plecakiem bo pragniesz góry zdobywać

Napij się z nami! mówią znajomi ,po co życie narażać!

Ale na dole nigdy nie ujrzysz tych cudów, które dadzą Ci skały!

I nie zapomnisz świetlistych szczytów  jak złotem w słońcu błyszczały,

Gdy spadniesz w przepaść grobu nie będzie i ksiądz się nie pożali,

Lecz  zamiast znicza, tylko dla Ciebie Góra się ogniem zapali!

I rąbiesz stopnie, pot leje się z twarzy i wreszcie stajesz na szczycie!

Wyżej nie można, łzy szczęścia płyną, w tej chwili piękne jest życie!

 

Z gitarą słowa Wołodii jak kule……

 

Tuż nad przepaścią jedziesz saniami a konie jak wicher gnają.

 Zwolnijcie trochę! prosisz i błagasz, niech aniołowie czekają!

 Jeszcze nie wszystkie nuty zagrałem, chcę dalej śpiewać i tworzyć,

 Ale was diabeł chyba popędza, pozwólcie mi pieśń dokończyć!

 Dzwoneczki dzwonią! chyba Bóg wzywa, trzeba się zbierać do drogi,

 Mam parę pytań, które mu zadam i stanę przed  Nim bez trwogi.

 W niebie muzyka anielskich chórów lecz Twoja gitara to zmieni,

 Kiedy ballady swoje zaśpiewasz i Bóg się rozpromieni!

 

 Błękitne wciąż niebo, to samo powietrze i woda tak samo smakuje,

 Wciąż szumią drzewa i kwitną kwiaty ale tu Ciebie brakuje

 W rzece jak w lustrze, każdego ranka sosny się przeglądają,

 Ptaki wesołe lecz ludzie smutni i ciągle na coś czekają

 Ty nam odwagę dawałeś i siłę kiedy krzyczałeś ze sceny!

 Ale jak strasznie pusto bez Ciebie, dopiero dzisiaj to wiemy!

 Kiedy odszedłeś to brakło sensu i nagle zabrakło też wiary

 Żal ścisnął serca, śpiewać nie warto, ludzie palili gitary!

 

 Dziś ja jestem wilkiem lub jako korsarz okręt prowadzę do boju!

 Do mnie strzelają, psy szarpią kłami, nie dadzą żyć w spokoju!

 W zbroi z Twych pieśni idę przez ogień by przeznaczenie spełnić!

 Nikt nigdy nie wie co kryje horyzont, muszę zaufać nie wątpić!

 Wygram czy przegram i tak moje czyny Pan Bóg na wagę położy,

 Ja mogę tylko iść w pierwszej linii, z odwagą ale w pokorze,

 Kiedy już konie ponad przepaścią dowiozą mnie w saniach do celu,

 To ten sen zniknie i znów się spotkamy mój Wielki Przyjacielu!

 Na innych światach, bardzo być może, czekają inne zadania,

 Lecz najpierw mam z Tobą i Panem Bogiem spraw parę do obgadania.

 

Z gitarą słowa Wołodii jak kule karabinowe krzyczą,

Zróbmy coś towarzysze bo nam nasz ustrój zniszczą.

 

Broń się człowieku, brońcie się ludzie bo jedno życie przed wami

Wysocki odszedł świat już jest inny, wrogowie wciąż ci sami!  

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy