Wiking szuka Walkirii

/ 4 zdjęć
Zdjęcia i foto: Wiking szuka Walkirii Inne sporty sochaczew

Faering to łódź budowana na wzór łodzi wikingów z IX w. odkopanej w kurhanie. Oryginalna Walkiria!


Odnalazłem taką łódź. Wykonał ją pan Marcin z Gdańska. Zakupił pewien rzemieślnik i kilka lat dostosowywał do własnych potrzeb. I kiedy łódź była już gotowa i mógł wreszcie wypłynąć i spełnić swoje marzenia. Świat niestety nie pozwolił mu na to. Nagle dostał wylewu i znalazł się w szpitalu. Nie można czekać - jak pisze Osho, aż nadejdzie cud. Ale trzeba żyć i działać tu i Teraz, natychmiast! Istnieje tylko Czas Teraźniejszy!


Łódź była do sprzedania więc nocnym pociągiem pojechałem do Gdańska. Przyjechałem przed 5.00 rano i musiałem poczekać kilka godzin, zanim świat obudzi się ze snu. Usiadłem na ławce, wyjąłem termos z herbatą i zacząłem czytać Prawa PLATONA. Ale moja marynarska kurtka z naszywkami przyciąga wzrok. Zaczepił mnie bezdomny z pytaniem: Co to za formacja? I ponad 2 godziny opowiadał mi przebieg swojego życia. Najpierw pracował w rafinerii i rozwoził paliwo. Było to super życie, miał kupę pieniędzy, ale zbyt dużo sprzedawał na lewo i wreszcie wyrzucili go za kradzież. Potem jeździł na TIR-ach z Anglii do Kazachstanu. Tam całkowite bezprawie albo całkowita wolność. Dzień zaczynają od szklanki bimbru. Kobiety pracują w kołchozach, a mężczyźni nie robią nic. Każdy nosi pistolet albo pepeszę. Przychodzą do samochodu i biorą co chcą. Nie oddasz to zabiją. Ale jak zapłacisz stają się przyjacielscy i razem pijecie bimber. Ale zarabiał nieźle. Kupił dom. Ma żonę i troje dzieci. Ale rodzina wyrzuciła go z mieszkania i teraz śpi i żyje na dworcu.


Sięgnąłem pamięcią w przeszłość. Dworce kolejowe. Smutne, ponure miejsca na świecie. Też spędziłem tu trochę czasu jako bezdomny. I też właściwie zostałem na lodzie jak mój kolega z Gdańska. Wkrótce przyszli SOK-iści i wyrzucili go na ulicę na mróz. Mnie na razie pozostawili w spokoju.


Przed 9.00 przyjechał pan Marcin i pojechaliśmy do żony właściciela. W ciasnym garażu mogłem wreszcie zobaczyć łódź. Czy to będzie moja WALKIRIA?


Faering to łodzie otwarte. Wąskie, trochę chybotliwe. Długości 5.15 metra i szerokości 1.50 metra. Ta łódź przystosowana była do żeglowania. Na dziobie właściciel zbudował nadbudówkę nieproporcjonalnie dużą. Trzeba by ją zdemontować aby założyć ławeczki dla dwóch wioślarzy. Trzeba by całkowicie przebudować wnętrze. Zastanawiałem się.


Dałem żonie właściciela moją książkę w prezencie i pojechaliśmy do baru. Przy śniadaniu zastanawialiśmy się co robić. Obaj doszliśmy do wniosku, że łódź nadaje się dla jednego człowieka, ale nie dla dwóch czy trzech.


Na morskie wyprawy po Bałtyku, który jest groźniejszy od Atlantyku potrzebna jest większa łódź. Można wtedy zamontować wózeczki wioślarskie co sprawia, że wiosłowanie staje się przyjemnością i można wykorzystać siłę nóg i całego ciała. Na rufie i dziobie można zbudować kabinki które uczynią ją niezatapialną. To kilka miesięcy pracy, ale do lata można się z tym uporać.


Cena takiego Faering to około 10 000 zł. Czy taka będzie moja WALKIRIA?


Expresem wróciłem do Warszawy. Czekając na pociąg obmyślałem dalszy plan działania.


Kiedy przyjechał pociąg do Sochaczewa ledwo wcisnąłem się do środka. Tak było za czasów komuny. Niewiele się zmieniło! Ludzie jak za dawnych lat bluźnili PKP i rządzących. Ale czasami ktoś rzucił jakiś żart i robiło się wesoło. Tak można by jeździć na gapę, bo żaden konduktor by się tutaj nie wcisnął, a nawet słynna Renoma zatrudniająca niezbyt rozgarniętych osiłków.


Kiedy wysiadłem w Sochaczewie zadzwoniłem do Daniela do Kołobrzegu:


Na łódź potrzebujemy minimum 10 000 zł. Więc wymyśl coś jak te pieniądze zdobyć!!!


Krzysztof Buczyński

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy