Wójt Mirosław Orliński o trudnej sytuacji rolników

Zdjęcia i foto: Wójt Mirosław Orliński o trudnej sytuacji rolników  Sprawy urzędowo-administracyjne sochaczew

Powiat sochaczewski to siedem gmin w których w większości mieszkańcy zajmują się rolnictwem. Jest to szczególnie ważna grupa, gdyż dzięki ich pracy mamy produkty, które codziennie znajdują się w naszych domach. Praca jaką wkładają w uprawę roli czy hodowlę zwierząt ma bardzo duże znaczenie dla każdego z nas. Jednak nie zawsze praca ta zostaje doceniona. 


O trudnej sytuacji, problemach z jakimi zmagają się na co dzień rolnicy z powiatu rozmawiamy z wójtem gminy Sochaczew Mirosławem Orlińskim. 


Rolnicy po zakończeniu żniw spotykają się podczas dorocznych dożynek, aby podziękować za to co udało się osiągnąć. To nie tylko okazja do świętowania, ale i podsumowań i rozmów o sytuacji rolników?

Tak, te spotkania są bardzo ważnym elementem każdego z rolników i i ich rodzin. Uroczystości są zazwyczaj bardzo uroczyste i podniosłe. Bardzo dużo rolników, tak jak w tym roku, spotkało się podczas dorocznych dożynek. Są to okazje do rozmów. Również o tych trudnych rolniczych i trudnych sprawach. Te dożynki to dzielenie się chlebem i radością ale i poruszania zagadnień związanych z codzienną pracą.


Jakie tematy są podejmowane przez rolników podczas spotkań z wójtem? 

Między innymi takie jak opłacalność produkcji, zbycia swoich plonów. Należy wiedzieć, że każde gospodarstwo to mniejszy bądź większy zakład produkcyjny. To nie jest tylko przygotowanie na przetrwanie dla danego rolnika.

 

Czego oczekują rolnicy?

Z pewnością rozwoju swoich gospodarstw, zresztą do jest także marzenie także i moje jako wójta. Aby każdy rolnik mógł rozwijać swoje gospodarstwo i co najważniejsze, aby młodzi rolnicy chcieli zostawać na wsi i przejmować gospodarstwa rodziców czy nawet dziadków. 


Z tym jednak jest problem, młodzi raczej wolą przenosić się do miasta?

Często gospodarstwa to pokoleniowe tradycje i praca. Pod tym względem jest dosyć trudno, bo jednak, mimo wszystko rolnicy chcą wykształcić swoje dzieci. To dla każdego ważne, aby dziecko mogło uczęszczać do dobrych szkół. Często wyjeżdżają do dużych miast, a potem niewielu chce wrócić do prowadzenia gospodarstwa rodzinnego na wsi. To jest wielkim zmartwieniem dla naszych rolników, bo gospodarstwa stają się opuszczone i produkcja nie idzie tak dobrze.


To znaczy, że dzieci sprzedają ziemię i przenoszą się do miast?

Niekoniecznie. Bywa tak, że przywiązanie i miłość do domu rodzinnego nie pozwala na sprzedaż i całkowite odcięcie się od rolnictwa, które od lat stanowiło pracę dziadków czy rodziców. To stanowi trudną sytuację dla wsi mazowieckiej, szczególnie tam gdzie gospodarstwa są drobne. 


Rolnicy podejmują także tematy przyszłości swoich gospodarstw? 

Z pewnością ta, Takie gospodarstwa 5, 10 czy 15  hektarowe utrzymywały się samodzielnie, a teraz mają bardzo trudną sytuację. My jako gmina także mamy ogromne zadanie. Mianowicie wspierać takich rolników, zastanawiać się nad tym jaką pomoc można proponować takim gospodarstwom, aby taka produkcja żyła. Rolnicy mówią także o przeszłości produkcji roślinnej cz zwierzęcej. Chorobach typu ASF, które mogą doprowadzać do konieczności likwidacji całego stada. To są codzienne sprawy.  


Jak zatem można pomagać małym gospodarstwom?

Potrzebne są rozwiązania systemowe, aby to co wyprodukują rolnicy mogli jak najlepiej sprzedać.


Czy rolnicy mają jakieś propozycje rozwiązań?

To jest cały zespół spraw związanych z możliwościami jakie będą proponowane rolnikom. Wszystko sprowadza się do opłacalności produkcji rolnej. Główne zadanie to sprzedaż tego co się wyprodukuje za odpowiednią cenę. 


Jakie gałęzie rolnictwa wymagają największej pomocy?

Tu nie ma bardziej czy mniej potrzebujących. Każdy zmaga się z mniejszymi bądź większymi problemami. W gminach powiatu sochaczewskiego ciężka jest sytuacja producentów owoców, takich jak jabłka, porzeczki, aronii. To się bardzo trudno obecnie sprzedaje. W tym roku najlepiej było z borówką, ale to nie są sumy jakie za tak ciężką pracę jaką wykonują rolnicy należy płacić. Trzeba pamiętać, że w zbiorach jest ogromne zapotrzebowanie na siłę roboczą, pracę, czas.


Czyli na borówkę jest najlepsza koniunktura?

W tym roku tak, ale co przyniesie przeszłość to w rolnictwie zawsze duża obawa. Nakłady w rośliny i siatki antygradowe czy nawodnienia to ogromne koszty. Jeśli cena produktu spadnie to będzie nieopłacalność zbioru. To jest duży problem z niewiadomą z jaką muszą zmagać się rolnicy.


Jak jest z opłacalnością obecnej produkcji na ziemi sochaczewskiej?

Rynek jest zdominowany, szczególnie skupy przez dużych pośredników. Mieliśmy tu Instytut Sadownictwa w której ogromną rolę odegrał profesor Szczepan Pieniążek. Byliśmy specjalistami na świecie w produkcji owoców miękkich. Dziś mamy presję czasu. To są produkty, które należy sprzedać szybko. Jeżeli opłacalność nie wychodzi to ciężko sobie poradzić. Tak samo sprawa ma się z produkcją zwierzęcą czy mleczną. To jest zadanie nie tylko bieżące. Rolnicy, aby coś osiągnąć muszą inwestować w maszyny, mechanizację obór. A to są coraz większe koszty. My jako gmina też chcielibyśmy wspierać w dofinansowaniu, rozwoju, dopłacać, ale to zadanie na poziomie centralnym.

 

Często podpieramy się sprowadzaniem produktów z zagranicy?

Moim zdaniem nie jest to dobry pomysł. Żeby dać pracę, mieć swoją żywność, żeby poprowadzić swoje działy produkcji, to jest zadanie najważniejsze. Bez żywności nie da się funkcjonować. Globalizacja nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Mamy swoje, rozwijamy swoje i to powinniśmy rozwijać. Nadprodukcja powinna trafiać na rynki zachodnie, a nie na odwrót. 


Sprawa rolników i ich wsparcia najprościej zawiera się w jednym dość zabawnym zdaniu: Od myszy do cesarza, wszyscy żyją z gospodarza.  Chleb zawsze będzie wypiekany dzięki nasionom, które na polu rozsieje rolnik. 

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy