Wspomnień czar: jak bardzo się to miasto zmieniło

/ 26 komentarzy

Niedługo mamy 90-lecie naszego LO im. Chopina, w tym roku też świętujemy 15-tą rocznicę ślubu... i tak mnie naszło, gdy jechałem dziś rano przez Sochaczew: jak bardzo się to miasto zmieniło!

Pamiętam jak dziś drogę do szkoły w pierwszej połowie lat 90., gdy Trojanów był jeszcze na drugim końcu świata, het, na dalekich peryferiach. Stojąca pośród wielkiej pustki budka przystanku, za nią tylko drzewa nad rzeką, a na drugim jej brzegu - nic. Pusto. Ani dachów domków jednorodzinnych, ani wieży kościoła, nic.

Lecznica dla zwierząt na rogu Staszica i 600-lecia też stojąca zupełnie samotnie, za nią raptem kilka pojedynczych domów do wysokości zakrętu. Młyn nad Bzurą jeszcze cały, przy nim dwa-trzy domki i znów pustka.

Po lewej tylko pola Kaczmarków, do których chodziliśmy kiedyś, jeszcze w latach osiemdziesiątych, po mleko. Kwadrat ówczesnej szkoły "szóstki" stojący pośród wielkiej pustki... I dopiero dom ś.p. pana Puternickiego jako wyznacznik jakiej-takiej cywilizacji; podobno kiedyś to właśnie tam zaczynał się Sochaczew, granica jest nadal wyraźnie wyczuwalna.

Staszica obsadzona potężnymi drzewami, a więc nieustannie lekko zaśmiecona, przykryta warstewką szeleszczących pod nogami liści. Powybijany, nierówny chodnik z płyt; po prawej stronie żółty, spawany z prętów płot starego Szpitala i wciśnięty w niego kiosk - w dziewięciu przypadkach na dziesięć zamknięty.

Dalej dom dziadków na Staszica, kawałek zanim zaczyna się "miasto" - są już sklepy, zieleniak i wypożyczalnia kaset u Dobrowolskich, po lewej tzw. "U Marty", w którym można było dostać mrożone snickersy - hit lata A.D. 1993. Dalej szkoła "czwórka" z jej kuriozalnego kształtu oknami.... chyba wtedy nie było już transparentu "Chcemy żyć i pracować w pokoju", ale napis wgryzł mi się w pamięć i na zawsze już tam zostanie.

Kawałek dalej przystanek, przed nim schowany w zieleni Krzyż i domek Sióstr po prawej, naprzeciwko kolejny kiosk i tablica ogłoszeń. Szare, jednakowe bloki, apteka na dole... Kolejny zieleniak, niedługo dalej siedziba Straży i wygnieciony we wzory opon asfalt.

Plac Kościuszki zmienił się nie do poznania od tamtej pory - wtedy to była ogromna, pusta przestrzeń, wyłożona nierówną, sześciokątną kostką. Na niej kilka taksówek, jakieś absurdalne, losowe krzewy i świerki na rabatach. Zajeżdżające pod przystanek pod Okrąglakiem pekaesy, kościół jeszcze w oryginalnej bryle, z której byłby dumny sam LeCorbusier... Wybaczcie, muszę to napisać: nie podoba mi się po przebudowie. Nie mogę się przyzwyczaić. Wtedy był dziwny i brzydki, tak, ale - ale miał swój niepowtarzalny styl. 

I dalej... dalej wstyd się przyznać, ale wspomnienia się mieszają, rwą. Pamiętam park przy Ruinach i szalet miejski, a potem jakoś wszystko się zlewa w jedno, tylko mur Cmentarza zawsze na miejscu. Może dlatego, że to już nie był "mój" rewir? W końcu wychowałem się na osi ulicy Staszica, potem pociągniętej w kierunku Trojanowa. Tam był i na zawsze już będzie mój dom, moja okolica. Tam zostawiłem dzieciństwo i najlepsze lata życia.

A wy? Jak wy wspominacie drogę do szkoły, co pamiętacie z najlepszych lat? Napiszcie! Ciekawie będzie poskładać z kawałków to niegdysiejsze, już nieistniejące Miasto.

Nasze Miasto.

 

5
Oceń
(6 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (26)

Obywatel85Obywatel85
+2
Gdy tak usiądę i pomyślę pamiętam stary kiosk na Wojska Polskiego i jego okienko,na absurdalnej wtedy dla mnie wysokości oraz przemiłą panią która zawsze podawała zabawki do obejrzenia.
Pamiętam również cukiernie dosłownie na przeciwko i seniorkę Grupę która zawsze częstowała wygłodniałą hordę z plecakami pustą foremką po lodach.
Nieco dalej dawną pijalnie piwa państwa Karpińskich do której to chodzili zarówno spragnieni panowie,jak i całe rodziny a były to bardzo miłe wieczory i te.......pyszne zapiekanki ;-)
Dalej ulica Wojska Polskiego wyglądała w sumie tak jak i dziś czyli naprawdę zielono,zapomniałbym o ścieżce po prawej którą niezależnie od warunków pogodowych trzeba było chodzić.
Często groziło to paskiem po dupie za ubłocony buty ale co tam grunt że było wesoło,pamiętam również słynną ,,górkę,, przed szkoła nr 3.
Która również trzeba było pokonać nie ważne czy obłocona czy pokryta lodem hehe,gdy tak wspominam brakuje mi troszkę zabaw nocnych w chowanego na terenie muzeum kolejki i tych ucieczek przed rozzłoszczonym stróżem :)
Brakuje mi tych wypraw brzegiem rzeki od kościoła na Boryszewie aż po Trojanów i dalej,ognisk nad rzeką,wkurzania rybaków,wspinaczki na najwyższe drzewa.
Tęsknie po cichu za tymi wczasami nad Zalewem i widokiem dziesiątek rodzin w wodzie jak i na brzegu,weekendami spędzonymi na starym basenie za Liceum Chopina ;-) i pomyśleć że dziś obstawiliby go setką tabliczek z rozpiską potencjalnych chorób które można złapać hehehe wszyscy się kąpali i jakoś nigdy nikogo nie obsiało krostami :)

Wymieniać można jeszcze długo ale naprawdę brakuje mi setek ludzi na zawodach motocrosowych,dawnych dni Sochaczewa we właściwym dla nich miejscu..................

Wystarczy tego niech teraz opowiada ktoś inny tylko proszę bez wyjazdów politycznych ;-) (2016-03-31 10:49)
karol997karol997
+2
W tych opowieściach nie zgadza się się data. Lata 90 te to lata już z więżą kościelną z blokami w Trojanowie i trasą 600 lecia. Miasto zmieniło się owszem na gorsze, betonowo - asfaltowo - dziurawe.Łyse, bez drzew.i krzewów, zieleni. Wspominam dawne czasy z żalem przemieszczając się uliczkami które nie oddają dawnego uroku i atmosfery. Cóż za fontanna to jakiś koszmarny żart z wytryskiem na tak ogromnym placu zagospodarowany ławkami ustawionymi fatalnie. Cóż za kuranty oznajmiają nam godzinę w co drugiej wiosce te same? Gdzie mazowieckie drzewa wierzby, lipy, dęby??? Czym mam się tu zachwycać, zrujnowaną muszlą, łysymi pozostałościami po ruinach zamku? A może pstrokatymi elewacjami bloków, domów i paskudnymi reklamami? Przepraszam, widok ten mnie przytłacza.
Karol (2016-03-31 11:17)
trycjatrycja
+1
Jak ja się cieszę, że nie jestem osamotniona w swoich poglądach na temat obecnego wyglądu Wawrzyńca...
Ja do ogólniaka w tym czasie chodziłam również z wysokości mniej więcej "szóstki", tyle że 600-lecia i Piłsudskiego, czasami Żeromskiego. Ale zauważyć zmiany też można.
A z nostalgią wspominam rurki z bitą śmietaną w kawiarni tuż przed ogólniakiem :) I najlepsze na świecie WZ-ki z Szarotki na rogu Żeromskiego i Narutowicza :D
PS: Nie spodziewałam się takiego posta w swoim wykonaniu. I to jeszcze przed czterdziestką ;) (2016-03-31 11:46)
Obywatel85Obywatel85
+1
Jak już wspomniałaś o słodkościach...........lody u Wożniaka [ na przeciwko hotelu ] kiedyś było dużooo większe,smaczniejsze i tańsze :-) a za ,,gnojka,, serwowali mega pyszne tzw ciepłe.
Pieczywo też kiedyś np u Janiaka było dużo lepsze niż dzisiaj do tego stopnia że ciągnęliśmy matule na ciepłe suche bułki a nie na lody tuż obok hehe (2016-03-31 12:37)
margot45margot45
+1
Lody u Woźniaka były (moim zdaniem) najlepsze w Sochaczewie! A ciasta z Wrocławianki... ech, nostalgia człowieka ogarnia.

Z czasów historycznych to pamiętam, jak w kiosku na Wojska Polskiego kupowałam mojej mamie papierosy, sama ledwo sięgając nosem do okienka. Dziś - nie do pomyślenia! (2016-03-31 13:24)
trycjatrycja
+1
Ciepłe lody u Woźniaka - tak :)
Pieczywo u Gzika - tak :)
Pączki u Felczaka - tak :)
A bochenek gorącego chleba o piątej nad ranem, prosto z pieca piekarni vis a vis muszli, po całej nocy gry w brydża - mistrzostwo świata ;)
A zaczęliśmy od architektury ;) (2016-03-31 14:16)
trycjatrycja
+1
Piekarnia vis a vis cmentarza bardziej... Tak trochę bardziej w kierunku ogólniaka ;) (2016-03-31 14:17)
dragon36dragon36
+1
miasto się zmieniło i ludzie się zmienili,zniknęło kilka dużych zakładów pracy,dawny Sochaczew a obecny to kolosalna różnica. (2016-03-31 15:00)
wiolatlenwiolatlen
+1
Pamiętam jeszcze budy na piaskach w Trojanowie jak blokowiska jeszcze nie było Emotikon smile i małą "czwórkę" a obok zawsze było chyba dzikie lodowisko, teraz budynek byłej tepsy. Warzywniak u Dobrowolskiej - na przerwie w "4" biegało się po napoje w woreczkach. A w "4" wielkie patio gdzie latem przesiadywała cała szkoła na przerwach. (2016-03-31 15:11)
St.St.
+1
Podpisuję sie pod kwestią wyglądu kościoła. Pamiętam go takim, jak na tym zdjęciu
Na pewno pamiętam drogerię na Warszawskiej, u Kitkowskich, z aptecznymi szufladkami, dziwnymi substancjami, zapachem chemikaliów. Uwielbiałam ten sklep pelen tajemnic.... Można tam było kupić ozdoby do włosów, biżuterię dla dziewczynek :) I zieleniak, chyba u pana Urbańskiego? w maleńkim baraczku kilkanaście metrów po skręcie w lewo z ulicy Staszica, ze skrzynkami brudnych warzyw (nikt nie myślał o ich szorowaniu przed sprzedażą), skrzypiąca, uginającą sie pod nogami podłogą z desek, przykrytą linoleum. No i skrzynka z napojem w plastikowych torebkach, z rurką..... Ech.... Cudne....
A pamiętacie malutki sklepik z zabawkami na wprost straży, sklep pana Kobka?? Zamiast lady byla szklana gablotka w której leżały CUDA!!! Pistolety na kapiszony i metalowe, grożące ciężkimi uszkodzeniami ciała, samochody, gwizdki-ptaszki, wiatraczki itp... Uwielbiałam..... (2016-03-31 16:06)
wiolatlenwiolatlen
+1
A stary SAM, SUPERSAM gdzie teraz jest hotel Chopin i oczywiście chyba społemoski sklep odzieżowo-obuwniczo-tekstylniany w obecnym budynku banku PeKaO SA :) a vis a vis fryzjer męski (teraz są tam butiki odzieżowe), i pałac ślubów był...ech (2016-03-31 16:30)
RouterRouter
+1
a bar piwny u Pastwowej na Reymonta ,piwa pół kufla i jeszcze szmatą przez łep,dzwonki koło straży ,mazowiecka ,malinka to był klimat. (2016-03-31 16:39)
arniarni
+1
Zimą lodowisko na 4 , zjazdy na butach z 2 wału na zamku. kupno zimowych butów z gładką podeszwą gdzie rodzice nie rozumieli dlaczego takie mają być ech, nie było blokowisk jak teraz jedynie osiedle Stodólna i stare bloki wojskowe, za ulicą Pokoju rosła cebula Szepietowskiego, targowisko na Trojanowie gdzie wszystko można było dostać, popalanie fajek w ogrodach, podchody, młody człowiek spędzał całe dnie na dworze i się nie nudził, zawsze było co robić,wyprawy do Chodakowa na derby, pełen stadion na meczach czy to rugby czy piłki, byliśmy na każdym meczu, wejściówka przez dziurę w płocie, albo pan, który sprawdzał bilety wpuścił smarkaczy takich jak my, drewniany most przez Bzurę można by tak siedzieć i wymieniać,świetny czas, piękne wspomnienia . Dzisiaj to jakieś wszystko inne szybsze życie, więcej problemów każdy w domu jak nie przed komputerem to przed telewizorem pozamykali się wszyscy i narzekają, takie życie ech (2016-03-31 18:12)
JazlowiakJazlowiak
0
Starsze pokolenie pamięta pewnie jeszcze religię w podziemiach kościoła, schodziło się stromymi schodami. Dla mnie największym marzeniem była wyprawa do Chodakowa, tam na samym końcu był ekstra zaopatrzony papierniczy z blokami technicznymi i dużymi blokami do malowania - plecki tego bloku były najlepsze do podklejania części z Małych Modelarzy.
(2016-03-31 21:24)
karol997karol997
0
Ech, mam jeszcze jedno wspomnienie o naszych słynnych rugbistach jak po zwycięstwie w dawnym NRD (lata 70) wszyscy chodzili ubrani w czerwone spodnie hit. Jak wpadali do rycerskiej( - kawiarnia ) to rządzili wszystkimi...:) to były czasy i nasza młodość. Ciekawe czy tak samo wspomina to Piotrek O?
Karol (2016-03-31 22:11)
lleszeklleszek
0
Michał, wywołałeś wiele wspomnień - jak widać, nadal jesteśmy wszyscy małymi dziećmi, tylko nam zmarszczek przybywa :) Ja z dzieciństwa pamiętam westernowe iście miasteczko, czyli trojanowską targowicę - piach, drewniane domki, uliczki godne kowbojskich pojedynków i tysiące dzikich królików, które mieszkały tam jeszcze długo po wybudowaniu blokowiska. Sklep Kobka a jakże - kultowy cel pielgrzymek wszystkich chłopców i dziewcząt, choćby nawet tylko pooglądać... natomiast smaki mojego sochaczewskiego dzieciństwa to obowiązkowo kiszona kapusta z zieleniaka przed "czwórką", oraz absolutnie niezapomniana woda z wózka- saturatora obok okrąglaka - jak wystarczyło podebranych Mamie moniaków, to obowiązkowo z sokiem :) - taki powiew Warszawy na prowincji... dla młodszych pokoleń przypomnę, że kiedyś aby napić się wody gazowanej, trzeba było albo nabić ciężki, szklany syfon, albo zrobić sobie kranówę rozrobioną z sodą i octem (też pycha). Nie lubię swojego rodzinnego miasta, ale wspomnienia z dzieciństwa to zupełnie inny świat, inne spojrzenie. Dzieci mają inną perspektywę i tego im zazdroszczę (2016-03-31 23:12)
awjandrzejawjandrzej
0
Pamiętam zimę 100-lecia
Sochaczew tuż przed Sylwestrem został totalnie zasypany śniegiem.
Wiele par nie dotarło na wymarzone bale,nawet drogie TAXI nie mogło wykonać zamówionych drogich kursów.
Obecna 600-leci na wysokości cmentarza w Trojanowie była zasypana na 1,70 tylko było można przecisnąć się pieszo tuż przy murze cmentarnym.PKS ani Kolej wąsko torowa zaniemogła.Sochaczew-Chodaków pozostał tylko transport pieszy.Kotłownie na Oś.OGRODY pozostały bez opału .Wagony ze Sląska z węglem utknęły w Żyrardowie,
Firma transportowa t.zwana. WSTW wysłała swoje wywrotki po opał ale tylko dojechały do Bielic i ugrzęzły w zaspach śniegu /STAR 28/
Zarząd Spółdzielni Lokatorsko -Własnościowej w 100% składał się z byłych pracowników Zakładów Boryszew.
Więc Prężny zakład zaoferował pomoc w pożyczeniu opału na bieżącą eksploatację kotłowni Oś.OGRODY
Władcy S.M.L.Wł. wysłali traktorzystę Ciągnikiem URSUS 30 z 5 tonową przyczepą ,do Boryszewskich Zakladów dojechał nawet miał węglowy załadowano około 5 ton,ale z tym ładunkiem nie był w stanie dojchać do kotłowi na ul. 1-go maja.Pamiętacie Państwo tamte czasy?







(2016-04-01 00:41)
redakcjaredakcja
0
Przygotowujemy specjalny projekt do prezentacji zdjęć z Sochaczewa powojennego, nawet zdjęcia z lat 90-tych minionego wieku to już historia. Więc jeśli takie posiadacie w rodzinnych albumach i chcielibyście nam je pokazać, prosimy o wklejanie pod tym tekstem w komentarzu. Potem je "przetransportujemy" do odpowiedniego, godnego miejsca prezentacji. (2016-04-01 10:20)
WallanderWallander
0
A ja krótko, z mojej rodzinnej dzielnicy Chodaków. Moja droga do podstawówki "siódemki" z ul. Wyszogrodzkiej. Pamięta ktoś jeszcze z lat osiemdziesiątych wielki napis wzdłuż płotu Chemitexu, dokładnie wzdłuż parkingu dla rowerów i motocykli: "Nie zawiedziemy Partii i Rządu w realizacji postawionych nam zadań". Przez tyle lat to hasło wryło się w pamięć. A jeszcze kto z "siódemki" pamięta, jak na chyba piętnastominutowej przerwie, tzw. mlecznej, wyskakiwało się do piekarni Daneckich po gorącą ćwiartkę chleba i dalej do mleczarni po kefir - dziś jest tu społemowski sklep AGD. I drewnianą budkę na skrzyżowaniu Chodakowskiej i Chopina z pysznymi rurkami z kremem i "ciepłymi" lodami. I drewniak Bąbały vis-a-vis szkoły, gdzie kupowało się oranżadę w foliowych torebkach oraz watę cukrową, też zapakowaną w foliową torebkę. No i lody, i ciastka w cukierni "Chodakowianka", choć ta działa do dzisiaj. Ech... o wspomnieniach z lat młodzieńczych można by długo pisać. (2016-04-01 10:28)
SepixSepix
0
Bloki na Mickiewicza lata 60? (2016-04-01 13:14)
NinaNina
0
Jako rodowita sochaczewianka mam mnóstwo wspomnień. Pierwsze z okresu dzieciństwa to poranki filmowe w kinie Robotnik, na które chodziłam z Tatą, mecze na Orkanie, zabawy na ogródku Jordanowskim. Potem dyskoteki w Amorze, Robertino,w MDK na ul. Żeromskiego i w klubie Bzyk. Przy ul. Warszawskiej był sklep Baltona, a przy ul. 1 Maja Pewex. Pan Skibiński miał zieleniak na ul. Warszawskiej, chodziliśmy tam kupować gumy do żucia. Pamiętam smak lodów w cukierni "koło cmentarza", pub PREZYDENT przy Staszica, gdzie rządził barman Jacek. Policjant P. Biernacki był postrachem szkolnych chuliganów, a dziewczyny uciekały przed "Głupim Jasiem" który całował znienacka :). A na moim osiedlu mieszkał chłopak, który miał fryzurę a la LIMAHL i bardzo się denerwował jak go tak nazywałyśmy. Słuchało się MODERN TALKING na przerwie w szkole. Na stadionie Orakan w soboty i w niedziele była giełda, gdzie można było kupić "zagramaniczne ciuchy", a zimą pół Sochaczewa chodziło w jaskraworóżowych kompletach szalik plus czapka z kangurem :) (2016-04-02 00:06)
TubylecTubylec
0
A propos.... ten "Głupi Jasio żyje"? wie ktoś? A pamiętacie kiosk Lewandowskiego na Narutowicza, jak podawał prezerwatywy na szpikulcu od cyrkla? (2016-04-04 20:34)
robroyrobroy
0
@Tubylec-kiosk na Narutowicza miał już przed 6.oo najświeższe gazety,o prezerwatywach nic nie wiem ale nie wydaje mi się aby podawał cyrklem,bez jaj,miejska legenda (2016-04-05 18:33)
robroyrobroy
0
dopisek -@Tubylec- nie wiem czy "Głupi Jasio" który próbował obcałowywać dziewczyny,żyje,teraz mi go przypomniałeś ? niegroźny maniak ,podawałem mu zawsze rękę i dawałem papierosa, jak ten czas zapieprza ! ech... (2016-04-05 19:27)
TubylecTubylec
0
Robroy no tak słyszałem o panu Lewandowskim ale osobiście nie widziałem. Widziałem natomiast kupując coś w jego kiosku jak jadł pajdę chleba ze smalcem i skwarkami i popijał bimbrem ze szklanki (znam ten zapach). Ale wspominam ten kiosk i jego lokatora z wielkim sentymentem.
(2016-04-06 09:01)
SzczawiuSzczawiu
0
robroy, Tubylec osobiście widziałem jak wziął igłę czy tam szpilkę w jedną rękę w drugą prezerwatywę z napisem EROS OL-EX i ze słowami na ustach "Niech się dzieci rodzą" po prostu ją przebił. Być może wtedy powstała legenda o Lewym przebijającym kondomy. Od tzw. Głupiego Jasia dostałem kiedyś podbródkowy :)
Pamiętam jeszcze kolejkę wąskotorową do której wskakiwało się po drodze zaraz za stacją Sochaczew-Miasto i wyskakiwało mniej więcej koło Merkurego gdyż wtedy właśnie prawie doganiał nas konduktor :D
Chodził ktoś z Was "na murek" przy Muszli koncertowej? Metale, punki i uczniowie Ogólniaka na pewno :) (2016-04-06 12:46)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy