Zamek po mazowiecku

/ 4 komentarzy
Zdjęcia i foto: Zamek po mazowiecku Historia i tradycja sochaczew

Gdy myślimy o mazowieckim zamku, to opierając się na przykładach z Czerska czy Ciechanowa, wyobrażamy sobie gotycką budowlę z czerwonej cegły ze strzelistymi wieżami. Jest w tym tyle prawdy, ile mitu – mówi Łukasz Popowski, prezes Stowarzyszenia „Nasz Zamek”, od 10 lat działającego na rzecz odbudowy sochaczewskiej warowni. Rozmowę prowadzi Andrzej Gąsiorowski.


A. G.: Dlaczego zaangażowałeś się w odbudowę zamku?

Ł.P.: Zamek książąt mazowieckich fascynował mnie już od najmłodszych lat. Malownicze ruiny na wysokim wzgórzu nad Bzurą wydały mi się budowlą ciekawą, skrywającą liczne tajemnice. Ale zastanawiał mnie też nikły zakres wiedzy o obiekcie, zasmucał katastrofalny stan. Chciałem zmienić tę sytuację. Zacząłem zgłębiać dzieje warowni. Te młodzieńcze dociekania nabrały profesjonalnego charakteru dopiero na studiach historycznych, które zakończyłem pracą magisterską, dotyczącą dziejów sochaczewskiego zamku. W 2006 r., jeszcze w toku studiów, udało mi się doprowadzić do zorganizowania badań archeologicznych na zamkowym wzgórzu. Równocześnie założyłem Stowarzyszenie „Nasz Zamek”, którego celem było ratowanie zabytku. Dzięki tej społecznej inicjatywie, we współpracy z Urzędem Miejskim w Sochaczewie, płockim Konserwatorem Zabytków, a także Urzędem Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego udało się przeprowadzić pięć sezonów badań archeologicznych oraz dzięki środkom z UE zabezpieczyć ruiny zamku i wzgórze zamkowe w 2013 r. Dzięki wynikom badań okazało się, że możliwe jest częściowe odtworzenie zabytku. Takie też cele postawiło przed sobą Stowarzyszenie „Nasz Zamek”. Uważamy, że burzliwą i zajmującą historię sochaczewskiej warowni najlepiej prezentować właśnie w jej murach.

A.G.: Od kogo pochodzi inicjatywa w takich sytuacjach? Od samorządów? Od pasjonatów?

Ł.P.: W przypadku Sochaczewa inicjatywa pochodziła od społeczności lokalnej. Niemniej różnie to w Polsce wygląda. Podobnie skutecznie działa na przykład w odniesieniu do ruin zamku w Rudnie Stowarzyszenie „Ratuj Tenczyn”. Kilkanaście innych organizacji pozarządowych w kraju również efektywnie zabiega o stan lokalnych zabytków. Aktualnie dzięki dotacjom z UE również samorządy, jako właściciele zamków, podejmują działania naprawcze, choć jeszcze kilka lat temu nie było to działanie zbyt popularne. Liczne inicjatywy pochodzą również ze środowiska właścicieli prywatnych, choć czasem mają kontrowersyjny charakter.

A.G.: Ile jest takich zamków na Mazowszu, który jest najciekawszy, najlepiej zachowany?

Ł.P.: W Księstwie Mazowieckim podobnie jak w Królestwie Polskim występowały 3 typy zamków ze względu na właściciela: państwowe, kościelne oraz rycerskie. Z pierwszego typu najlepiej zachowały się pozostałości zamków książęcych w Warszawie, Płocku, Ciechanowie, Sochaczewie, Gostyninie, Rawie Mazowieckiej, Liwie i Czersku. Zamki w Warszawie i Płocku w niewielkim stopniu kojarzą się z książętami, co wynika z ich przemian architektonicznych już po inkorporacji Mazowsza do Korony. Z tego samego powodu sochaczewski zamek jedynie symbolicznie odnosić można do władców mazowieckiego państwa. W grupie tej specyficzna jest również sytuacja zamku w Gostyninie, który poddany został niedawno zakrojonym na szeroką skalę, kontrowersyjnym działaniom konserwatorskim, ale oryginalnej substancji z okresu książęcego jest tam niewiele. Wśród sytuacji specyficznych warto wspomnieć również niedawne odkrycie, przez zespół badawczy Tomasza Olszackiego, pozostałości rozebranego zamku książęcego w Wyszogrodzie. Za najlepiej zachowane, a zarazem najciekawsze zamki książąt mazowieckich wypada uznać zatem warownie w Ciechanowie, Czersku, Płocku, Liwie oraz Rawie Mazowieckiej. Wśród zamków kościelnych na Mazowszu dobrze zachował się, restaurowany w latach 70. i 80. XX w., biskupi zamek w Pułtusku oraz nikłe pozostałości arcybiskupiej warowni w Łowiczu. Najgorzej zachowały się na obszarze Mazowsza warownie rycerskie. Mówimy tu głównie o reliktach zamku w Szreńsku, choć wypada również wspomnieć o pozostałościach po dwóch warowniach w Sierpcu, niedawno odkrytych przez zespół badawczy Tomasza Olszackiego i  Artura Różańskiego.

A.G.: Z jakich lat pochodzą te mazowieckie zamki?

Ł.P.: Najważniejsze zamki w księstwie mazowieckim powstawały głównie w XIV i pierwszej ćwierci XV stulecia. Za najstarszą warownię książęcą uważa się obiekt ze stołecznego Płocka, którego początki datuje się już na czasy księcia Bolesława II. Przed 1355 r. przyjmuje się wzniesienie arcybiskupiego zamku w Łowiczu. W Czersku budowę murowanej warowni rozpoczęto w 1388 r. Wśród najstarszych warowni mazowieckich badacze wymieniają również zamki w Sochaczewie, Rawie, Warszawie, a ostatnio i Ciechanowie. Jednak z uwagi na niedostatki źródłowe ustalenie konkretnych dat wzniesienia zamków nastręcza niemałe trudności. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że warownie te rzadko wznoszono podczas jednej akcji budowlanej. Przeważnie kolejne elementy murowane powstawały sukcesywnie, w ramach posiadanych środków i potrzeb. To dodatkowo utrudnia nam dziś datację oraz próbę zaszeregowania konkretnych obiektów.

A.G.: Jaka jest ich specyfika?

Ł.P.: Trudno przyjąć, że występował jednorodny stylowo typ zamku mazowieckiego. Obiekty powstające w różnym czasie, często etapami i posiadające różnych właścicieli musiały być od siebie inne. Da się oczywiście przypisać im kilka cech wspólnych. Niewątpliwie nad stworzeniem właściwej typologii zamków mazowieckich będziemy musieli jeszcze popracować. Gdy jednak myślimy o standardowym mazowieckim zamku, to opierając się na przykładach z Czerska, Ciechanowa, Liwa czy Rawy wyobrażamy sobie budowlę z czerwonej cegły, na kamiennym fundamencie, ze strzelistymi wieżami, o jednoznacznie gotyckim charakterze. Jest w tym wyobrażeniu tyleż prawdy ile mitu.

A.G.: Co daje taki zamek mieszkańcom?

Ł.P.: Zamki dla społeczności lokalnych Mazowsza niosą wartości materialne i niematerialne. Z jednej strony stanowią wyrazisty symbol, tożsamościowy punkt odniesienia, są historią zaklętą w cegle i kamieniu, a także pomnikiem ważkiej przeszłości. Z drugiej zaś turystycznym magnesem, zwabiającym przyjezdnych z kraju i zagranicy. Posiadanie zamku w miejscu zamieszkania to często prestiż i powód do dumy, ale czasem po prostu dobra okazja do zarobku na obsłudze ruchu turystycznego. Oprócz tego zamki były, są i zapewne będą przyjemnym miejscem spotkań dla społeczności lokalnych. Jest w tych starych murach jakaś magia, która po prostu przyciąga. Są też w coraz większym stopniu miejscem, gdzie w pogłębiony i ciekawy sposób poznaje się historię. Chodzi tu zarówno o imprezy plenerowe o charakterze pikników rycerskich, tematyczne ekspozycje, ale również o lekcje historii połączone ze zwiedzaniem. Rozwój tych ostatnich funkcji szczególnie mnie cieszy, gdyż ciągle tak mało wiemy o przeszłości naszych Małych Ojczyzn! Często przecież jedynym wyrazistym w otaczającej przestrzeni symbolem tej przeszłości jest właśnie zamek bądź jego pozostałość.

A.G.: Czy w Sochaczewie zamek zostanie odtworzony, czy zachowany jako trwała ruina?

Ł.P.: Od początku prac projektowych związanych z zabezpieczeniem ruin, które zrealizowano w 2013 r., przewidywano w przyziemiu zachodniego skrzydła zamku odtworzenie czterech izb z przeznaczeniem na cele muzealne. Z uwagi na dużą ilość zachowanej zabytkowej substancji oraz wystarczającą wiedzę o tej części zamku, przy relatywnie niewielkim nakładzie prac, uzyskalibyśmy zadowalający efekt konserwatorski. Działanie to pozwoliłoby wykorzystać potencjał zamku, jaki w nim drzemie. Odtworzone przestrzenie mogłyby służyć społeczności Sochaczewa do zapoznawania się z dziejami zamku i miasta w sposób pogłębiony i aktywny, czy to poprzez wystawy stałe, czy lekcje muzealne, czy też kontakt z historycznym animatorem. Nowe przestrzenie pozwoliłyby organizować tu najważniejsze dla społeczności lokalnej wydarzenia i spotkania, jak również historyczne imprezy plenerowe. Stworzyłoby to warunki by wzmocnić promocję Sochaczewa oraz zaaranżować w mieście obsługę ruchu turystycznego na nowo. Dzięki temu wróciłoby pozytywne oddziaływanie zamku na miasto, co zawsze miało miejsce i było procesem naturalnym. Dziś, już po zabezpieczeniu, zamek jest jedynie miejscem spacerów oraz incydentalnych imprez plenerowych. Urząd Miejski będący właścicielem obiektu, przymierza się do zagospodarowania zdewastowanego otoczenia warowni. Żywimy nadzieję i podejmujemy starania, aby w następnej kolejności wykonane zostały prace związane z przywróceniem mieszkańcom najważniejszego sochaczewskiego zabytku, by mógł im służyć na miarę możliwości i potrzeb.

 

Wywiad w obszernych fragmentach opublikowany został na łamach dziennika „Rzeczpospolita” w dodatku „Życie Mazowsza” (www.zycieregionow.pl) dnia 29.12.2015 r. pod tytułem „Zamek po mazowiecku”.

 



4.3
Oceń
(11 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (4)

tadeusztadeusz
0
Chciał bym aby to miejsce wyglądało dokładnie w ten sposób!!! (2016-04-18 21:39)
tadeusztadeusz
0
To była by prawdziwa ponad czasowa wizytówka mojego miasta... (2016-04-18 21:43)
margot45margot45
0
A te błędy to sadzisz specjalnie, czy słownik Ci tak rozdziela...? (2016-04-19 14:15)
tadeusztadeusz
0
Szanowna ''margot45'' wyłącznie po to abyś miała powód do błyskotliwego komentarza... (2016-04-20 11:45)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy