Zaproszenie na wieczór literacko-historyczny

/ 2 zdjęć
Zdjęcia i foto: Zaproszenie na wieczór literacko-historyczny Historia i tradycja sochaczew

     Kiedy przed wieloma laty zamieszkałem w Sochaczewie, nie przypuszczałem, że historia miasta wciągnie mnie. Kiedy tutaj przybyłem, w rejonie miasta, gdzie zamieszkałem, był tylko prąd, nie było telefonu, kanalizacji, wodociągu, chodnika, o gazie ziemnym nawet nikt nie marzył. Wydawało mi się, że Sochaczew, to miasto bez większej przeszłości. Nieliczne popularne broszury, z którymi zapoznawałem się wówczas, opowiadały o jego dziejach w sposób bardzo skrótowy. Interesowały mnie wówczas odległe krainy, jak choćby Egipt, któremu poświęciłem 3 książki. Obecnie od kilkunastu lat, przeszłość miasta każdego tygodnia mnie zaskakuje. Efektem tego zaskoczenia jest kolejna książka o jego dziejach. Tym swoim zaskoczeniem postanowiłem spróbować się podzielić z Szanownym Państwem.

     Serdecznie zapraszam miłośników sochaczewskiej historii w niedzielę 8 lutego 2015 r. o godz. 13.45 do sali Ostoi św. Dominika przy parafii św. Wawrzyńca w Sochaczewie na swój „wieczór literacko-historyczny” w samo południe :). Podczas spotkania spróbuje opowiedzieć o nieznanych, często przemilczanych przez kilkadziesiąt lat faktach i wydarzeniach z historii naszego grodu, które miały miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym. Przedstawię również najnowszą publikację swego skromnego autorstwa „Dzieje Sochaczewa”, t. 5: Dwudziestolecie międzywojenne (1918–1939)

     Zdaję sobie sprawę, że nie łatwo jest pisać o historii miejsca w którym się mieszka, szczególnie o czasach specjalnie nie odległych, kiedy jeszcze żyją świadkowie wydarzeń lub ich dzieci. Każdy mieszkaniec może opowiedzieć swoją historię. Ale może to, że nie pochodzę z Sochaczewa, pozwala mi trzeźwo i bez namiętności spojrzeć na jego dzieje, bez konotacji zawodowo-rodzinnych. Wspomniana książka o charakterze popularno-naukowym to niestety (piszę niestety, bo zdaję sobie sprawę, że tak grubych publikacji niewiele osób dzisiaj chce czytać, ale tak jakoś wyszło) ponad 620 stron objętości, ponad 300 fotografii i reprodukcji dokumentów, tych znanych (ale na nowo odczytanych), jak i w wielu przypadkach publikowanych po raz pierwszy (nadanie Józefowi Piłsudskiemu tytuł honorowego obywatela miasta, reprodukcje licznych plakatów oraz obwieszczeń burmistrzów i starostów). Mimo, że w ostatnim czasie ukazało się kilka publikacji różnych autorów o wybranych aspektach historii Sochaczewa, to nasze miasto ciągle jest jednym z niewielu, jeśli nie jedynym miastem mazowieckim, które nie posiada swojej monografii, czyli pełnego opracowania swoich dziejów.

     Przez kilka lat gromadziłem oryginały i kopie dokumentów pochodzących ze zbiorów rodzinnych, archiwów i bibliotek. Gościłem w domach niektórych sochaczewskich rodzin, tam gdzie mnie zapraszano. Dziękuję za zawsze życzliwe przyjęcie. Wobec olbrzymich zasobów archiwalnych – nie wszystkie oczywiście autor przejrzał, gdyż jest ich ponad 168 000 stron (tak to nie błąd literowy, a właściwie cyfrowy) znajdujących się w samych archiwach, nie licząc publikacji, artykułów, zbiorów prywatnych – dotyczących dziejów Sochaczewa w okresie międzywojennym przedstawiony w publikacji obraz miasta stanowi siłą rzeczy autorski, bardzo skrócony wybór zagadnień, które najbardziej zainteresowały i zaintrygowały autora.

     W książce poruszam obszernie problematykę samorządową, przedstawiam burzliwe obrady Rady Miejskiej, burzliwe okoliczności wyborów kolejnych burmistrzów, jak i po raz pierwszy w dziejach miasta przedstawiam dotychczas całkowicie nieznane wybrane sylwetki starostów i burmistrzów sochaczewskich oraz ich burzliwe losy, burzliwe kulisy wizyty prezydenta RP Ignacego Mościckiego w mieście (burmistrz, który zaprosił prezydenta stracił posadę m.in. z powodu zbyt dużych wydatków na zaledwie godzinną wizytę najwyższego dostojnika państwowego). Dlaczego burmistrzowie i wiceburmistrzowie kłócili się między sobą na posiedzeniach Rady Miejskiej, zamiast grać do jednej bramki. Dziś rzecz nie do pomyślenia.

     Z książki Szanowny Czytelnik będzie mógł dowiedzieć się po raz pierwszy w dziejach miasta, kto w dwudziestoleciu międzywojennym otrzymał tytuł Honorowego Obywatela miasta Sochaczewa, kto u progu niepodległości posiadał w mieście pojazdy (jakie), kiedy po raz pierwszy popłynął w mieście prąd, jakie ukazywały się czasopisma, jakie znajdowały się w mieście sklepy i lokale usługowe, ile zawarto w wzmiankowanym okresie chrześcijańskich związków małżeńskich, jakie były wówczas najpopularniejsze imiona, kiedy i w jakich okolicznościach następowały zmiany nazw miejskich ulic, jakie istniały organizacje i stowarzyszenia, jak przebiegały uroczystości państwowe, gdzie znajdowała się w mieście pierwsza w jego dziejach stacja benzynowa i t.p.

     Autor przybliża okoliczności powstania pomnika Józefa Piłsudskiego (rzecz całkowicie współcześnie nieznana w Sochaczewie) i publikuje zdjęcie owego. Wreszcie wspomina o planach powołania żydowskiej szkoły średniej imienia Berka Joselewicza w Sochaczewie, jako przeciwwagę powołania gimnazjum koedukacyjnego (później liceum im. Fr. Chopina). Rzecz całkowicie przemilczana w lokalnej historiografii. Autor wspomina o korespondencji miejscowego proboszcza ks. Franciszka Garncarka z Gabrielem Narutowiczem. Odpowiada na pytanie w jaki sposób Narutowicz przyczynił się do odbudowy sochaczewskiego kościoła?  Którego ze starostów sochaczewskich los rzucił w czasie II wojny światowej do Afryki? Jego grób znajduje się Kapsztadzie w RPA. Który ze starostów sochaczewskich chciał zamknąć kolejkę wąskotorową i gimnazjum koedukacyjne?

     Autor omawia kulisy wizyty w Sochaczewie wspomnianego wcześniej prezydenta Mościckiego i kardynała Aleksandra Kakowskiego (po raz pierwszy publikuje również zdjęcia z tej ostatniej wizyty). Jak rzadka była to wizyta dostojnika kościelnego w naszym mieście, świadczy choćby to, że udzielił on podczas swojej wizyty 2000 osobom sakramentu bierzmowania. Który z sochaczewskich proboszczów był inicjatorem w okresie międzywojennym budowy świątyni Opatrzności Bożej, i kto przeszkodził w realizacji tych planów, które dopiero obecnie są realizowane, a który z proboszczów został zamordowany przez nieznanych sprawców (sic !). Który z wiceburmistrzów był hazardzistą i tego powodu stracił posadę, a który nie chciał ustąpić ze stanowiska. Poza tym w książce o ciągłych sporach właściciela ziemskiego Włodzimierza Garbolewskiego z władzami miejskimi i o podobnych sporach dyrektora szpitala powiatowego w Sochaczewie dr Ossowskiego z radą miejską. Wreszcie o ciekawych kulisach nadania nazw ulicom Piłsudskiego i 15 Sierpnia. Odpowiedzi na te i wiele innych pytań spróbuję udzielić podczas spotkania autorskiego i znaleźć w książce.

     W książce poza tym o korupcji, prywacie, przekrętach miejscowych włodarzy, ławników i radnych, którymi żyła ówczesna regionalna, jak i ogólnopolska prasa. Wreszcie wspominam o bezwzględnej walce politycznej o stanowiska w samorządzie. Sochaczew nie był wolny również od pospolitej przestępczości – zabójstwa, rabunki. Autor opowiada o podobnej do współczesnej „akcji” wzmocnienia wzgórza zamkowego, wreszcie odbudowie i remoncie hal targowych, zwanych obecnie nie do końca prawidłowo kramnicami. Mam nadzieję, że podczas spotkania również Szanowni Państwo zechcą podzielić się swoimi zaskoczeniami historycznymi dotyczącymi dziejów miasta w okresie międzywojennym, wszak to okres w którym przyszło żyć naszym dziadkom i pradziadkom.

Serdecznie zapraszam 

 

Informacje dodatkowe




    0
    Oceń
    (0 głosów)

     

    Zobacz kto wybiera się na tą imprezę:




    wybieram się tam!

    Autor tego artykułu: Blog Bogusława Kwiatkowskiego wyłączył możliwość komentowania.

    e-Sochaczew.pl poleca filmy