Zmęczenie Wojownika: Wiking i Excellencja Biskup

/ 2 zdjęć
Zdjęcia i foto: Zmęczenie Wojownika: Wiking i Excellencja Biskup Sporty walki sochaczew

Dla moich Przyjaciół, Kolegów i Znajomych, którzy przedwcześnie odeszli z tego niedoskonałego świata nie wytrzymując nieludzkiego systemu, który odbiera nam Wolność, Honor i Szczęście, a w którym musimy codziennie żyć!!!

 

Otoczony wrogami setki ciosów zbiera

Tarczy nie może już unieść, krew oczy zalewa

Upada na kolana, ręką się podpiera

A mgła cień gęsty w jego oczach rozpościera

I padł Diomedes Wielki z żałosnym zbroi dźwiękiem

Aż Ziemia jęknęła z rozpaczy po Bohatera stracie!!!


Homer Iliada

LAUDETUR JEZUS CHRISTUS!

Przede mną stał ksiądz biskup Alojzy Orszulik. Postać legendarna i charyzmatyczna. Wyciągnął dłoń na powitanie: IN SECULA SECULORUM!

 

Przyklęknąłem z pokorą i pocałowałem biskupi pierścień, oddając w ten sposób szacunek Kościołowi Katolickiemu, wieloletniej Kulturze Chrześcijańskiej i ludziom z całego świata, którzy budowali i budują od ponad 2 tysięcy lat wspaniałą społeczność zjednoczoną osobą Chrystusa. Oddałem też hołd tym, którzy poświęcili swe życie i zginęli za wiarę, często jako męczennicy. Uhonorowałem w ten sposób również Wspaniałą Postać Księdza Biskupa Orszulika, odznaczonego najwyższym odznaczeniem Rzeczpospolitej - Orderem Orła Białego, za zasługi, poświęcenie i wieloletnią pracę dla POLSKI.

 

Czy Excellencja mnie pamięta?

Tak. Oczywiście. Spotkaliśmy się podczas przygotowań wyprawy Łowicki Pielgrzym, Kamila Sobola, kajakiem wokół Półwyspu Apenińskiego. Kamil to dzielny młody człowiek. Odważny i oddany wierze. Solidny i pracowity. Pomagałem mu uzyskać audiencję u Papieża w Watykanie.

 

Co pana do mnie sprowadza panie Krzysztofie?

Już prawie 40 lat służę Bogu i Ojczyźnie. Teraz chciałbym służyć i Kościołowi!!!

Czytałem pana książkę i artykuły. Jest pan obdarzony głęboką wiarą i nie wstydzi się pan publicznie do tego przyznać. To wyjątkowy dar. Kieruje się pan Prawami Boskiej Mądrości i na każdym kroku to podkreśla. Taka postawa to rzadkość w dzisiejszych czasach.

 

Co mógłbym dla pana zrobić?

Mam już 56 lat. Całe życie przepracowałem dla sportu. Szkoliłem i wychowywałem dzieci i młodzież nauczając sztuki samoobrony. Poświęciłem dany mi czas pracując dla innych, a sam pozostałem z niczym. Ostatnio doszedłem do wniosku, że zmarnowałem życie!!! Od zawsze chciałem być księdzem lub Pastorem, ale musiałem być wojownikiem. Jestem już tym wszystkim trochę zmęczony. Czuję się niepotrzebny w dzisiejszym świecie. Chciałbym zostać Księdzem i służyć Kościołowi! Proszę Excellencję o modlitwę i radę. Co mam czynić?

 

Od kiedy sięgam pamięcią wstecz praktycznie całe życie spędziłem na uprawianiu różnych sportów. Już kiedy byłem w szkole wujkowie dali mi żelazna kulę którą próbowałem rzucać. Potem ojciec kupił mi oszczep. Chodziliśmy z kolegami na Kolejak, plac koło torów i rzucaliśmy oszczepem. Mój nauczyciel od WF pan Osiński zabierał mnie na zawody lekkoatletyczne. Przegrywałem, bo byli lepsi ode mnie.

 

Potem wyjechałem do Nałęczowa uczyć się w Liceum Sztuk Plastycznych. Ale wtedy zacząłem już odnosić Zwycięstwa. Wygrywałem rzut oszczepem i pchnięcie kulą na Zawodach Szkolnych i Gminnych Zawodach Lekkoatletycznych. I zdobyłem sobie szacunek kolegów i nauczycieli. W szkole panował fanatyzm sportowy. Wstawałem o godz. 6.00 i biegałem po okolicznych lasach i wąwozach. W internacie ćwiczyliśmy na siłowni. Na boisku graliśmy w tenisa. Na SKS – ach grałem w siatkówkę. Na długiej przerwie podnosiliśmy sztangę na sali gimnastycznej. W lato jeździliśmy rowerami nad stawy, aby popływać. Zimą na nartach zjeżdżaliśmy z pobliskich wzniesień. Wieczorami na stancji graliśmy w szachy. Kiedyś poszliśmy do Domu Kultury na pokaz Koreańskiej Sztuki Taekwondo. I od tej pory rozpoczęła się moja DROGA WOJOWNIKA.

 

Taekwondo i Karate stały się moją pasją a właściwie obsesją. 2 razy w tygodniu jeździłem do Lublina. Potem Mistrz Konarski otworzył Sekcję w Nałęczowie i już jako asystent sam prowadziłem treningi. Latem były obozy szkoleniowe z Mistrzem Kyong Myong. Lee 7 dan w Kazimierzu nad Wisłą.

 

Po zdaniu matury w 1978 powróciłem do Sochaczewa i utworzyłem Klub Taekwondo. Sztuki Walki zawsze były otoczone nimbem tajemniczości, a niezwykłe umiejętności zawodników fascynowały ludzi, ale i napawały przerażeniem. I tak jest do dzisiaj. Ćwiczyliśmy w Domu Kultury w Boryszewie. Potem w Liceum i Technikum Ogrodniczym. Zmienialiśmy sale, bo nieustannie „ktoś” nam przeszkadzał i tak jest do dzisiaj. Po obejrzeniu filmu Wejście Smoka miałem na sali 120 osób i zabroniono nam ćwiczyć w Sochaczewie. Przeniosłem Klub do Żyrardowa. Półtora roku ćwiczyliśmy w Kampinosie. Potem przez kilka lat w Zakładach MERA w Błoniu.

 

Ale treningi na Sali przestały mi wystarczać. Wychowany na Mitach i Legendach o starożytnych Spartanach i średniowiecznych Wikingach oraz na historii Polskiego Rycerstwa zapragnąłem prawdziwej walki. Sanchin Kata to 3 bitwy. Jedno z podstawowych Kata Karate Goju - Ryu. I ja również stoczyłem swoje 3 bitwy. W 1987 roku po raz pierwszy wypłynąłem kajakiem ze Szwecji na morze Bałtyckie. W 1988 roku wypłynąłem po raz drugi, ale przegrałem w walce z niemieckim wojskowym helikopterem, który prawie zatopił mój kajak. W 1989 roku przepłynąłem kajakiem ze Szwecji do Polski, jako pierwszy człowiek na świecie.

 

Po wyprawie pracowałem w Pogotowiu Ratunkowym. Wróciłem do Taekwondo i znów ćwiczyliśmy w Liceum. Potem z Tadkiem Posiewką założyliśmy klub w Łowiczu, a z Rafałem Rączką w Skierniewicach. Kilka lat później utworzyłem Klub w Kutnie przy Wyższej Szkole Gospodarki Krajowej. Cały czas ćwiczyłem, nauczałem, a Sala Treningowa stała się MOIM DOMEM, a uczniowie RODZINĄ.

 

W 2008 roku zdobyliśmy pierwsze medale na Mistrzostwach Polski oraz 4 medale na Mistrzostwach Europy w Irlandii, a Kamil Sobol został Mistrzem Europy w Taekwondo. W 2009 roku Rafał Rączka wywalczył vice Mistrzostwo Świata w Kick Boxingu na Malcie, a w 2011 roku zdobyliśmy 3 medale na Mistrzostwach Świata na Sycylii. Ja zostałem dwukrotnym vice Mistrzem Świata, a Rafał zdobył brązowy medal. W 2012 roku Kamil Sobol wywalczył tytuł vice Mistrza Świata Taekwondo w Wielkiej Brytanii. Ale rutyna dnia codziennego wymęcza. Jesteś jak robot, jak niewolnik pracujący bezustannie, aby tylko przeżyć. Miałem dosyć takiego życia. Znów zapragnąłem być Wolny jak Wiking.

 

Postanowiłem zimą kajakiem wypłynąć na morze Bałtyckie, na co jeszcze się nikt nie odważył. W 2010, 2011 i 2012 roku wykonałem 3 szturmy zimowe, dedykowane Wandzie Rutkiewicz i słynnym polarnikom: komandorowi Scottowi oraz Roaldowi Amundsenowi.

 

Mija właśnie 40 lat od chwili, gdy założyłem kimono. Przez ten czas kilka tysięcy młodych ludzi było moimi uczniami i dostali szansę, aby zmienić swoje życie i odnaleźć Życiową Drogę! Czasami poznają mnie na ulicy i przypominają swoje życiorysy: Pewnie pan mnie nie pamięta. Ćwiczyłem tylko 2 lata, ale Sztuka Walki pomogła mi przetrwać w wojsku, a potem w życiu; Mój syn ćwiczył u pana tylko 3 lata, ale dzięki temu skończył studia i odnalazł swoją drogę; Moja córka ćwiczyła w Łowiczu tylko parę lat, ale dzięki treningom jest ambitna i pracowita, studiuje i pracuje jako ratownik i mogę być spokojny o jej przyszłość.

 

Ale pomimo spektakularnych sukcesów, 40 letniej pracy wychowawczej i szkoleniowej oraz najwyższych odznaczeń państwowych, jakie przyznali mi Prezydenci Rzeczpospolitej, za służbę dla ludzi i poświęcenie dla Ojczyzny wciąż spotykam ludzi, którzy mi zarzucają, że źle pracuję i pouczają mnie co powinienem robić. Ciągle w Polsce trwa moda na bycie miernotą i nieudacznikiem. Ciągle miernoty i nieudacznicy krytykują i wyśmiewają ambitnych ludzi sukcesu. Dalekowschodnie Sztuki Walki zaczęły się europeizować i stały się kiepskim przedstawieniem. Modna jest rozrywka, zabawa, show, impreza. Jednorazowy fajerwerk, wykorzystywany przez polityków.

 

Aby zdobyć Czarny Pas Mistrza potrzeba kilkunastu lat ciężkiej pracy, poświęcenia, pokory oraz studiowania i nabywania wiedzy o świecie, psychologii i naturze człowieka. Zawsze studiowałem życiorysy Wybitnych Mistrzów, od których dużo się nauczyłem. Od dawna poszukiwałem Mądrości i Szlachetności wśród milionów ludzi różnych ras na całym świecie. To czego się nauczyłem u schyłku życia staram się przekazywać moim uczniom. Największą Mądrość odnalazłem w wypowiedziach Jezusa, tych z Nowego Testamentu, ale i tych nieznanych, do których trzeba dotrzeć samodzielnie poprzez Internet i różnego rodzaju publikacje.

 

Wiele Mądrości zawierają nauki Mistrzów Wschodu, klasycznych filozofów takich jak Platon oraz wypowiedzi Wybitnych Mistrzów Sztuk Walki. Niewielu ludziom chce się naprawdę trenować i studiować Karate czy Taekwondo. Zawsze na Seminariach przypominam sylwetkę Senseia Gichina Funakoshi, który ćwiczył jedno Kata całą noc przez 3 lata. Czasami nie widział już światła lampy, przy której siedział Mistrz Azato i padał z wyczerpania na podłogę.

Pamiętam jak padłem z wyczerpania po 15 godzinach wiosłowania zimą w kajaku. Nie mogłem już ani jeść ani pić. Nie miałem już siły, aby podnieść wiosło. Byłem zmarznięty, przemoczony, a fale z hukiem tłukły w burtę kajaka. W zimnym wietrze łopotała polska bandera, a światełka towarzyszącego mi kutra zamazywały się na horyzoncie. Tak wygląda pobity Wiking, rzekłem załodze i padłem nieprzytomny na koję.

 

Ale ludzie nie mają sił i motywacji, aby sprostać takim wysiłkom. Młodzież więc załatwia sobie lub kupuje certyfikaty na stopnie w różnych tak zwanych federacjach, otwiera własne kluby i prowadzi treningi, aby dorobić do pensji. I ludzie udają, że ćwiczą, aby zaimponować kolegom lub poczuć się „twardzielem”. Przez wiele lat poszukiwałem mistrza, który mógłby nauczyć mnie Karate Goju – Ryu. Jeździłem do klubów w całej Polsce. Czarnych pasów było dużo, ale i dużo bajerantów. Wreszcie trafiłem na Rysia Szczepańskiego, który uchodził za autorytet. Życzył sobie 500 zł za godzinną lekcję. Z początku wyśmiałem taką propozycję, ale nie było innej alternatywy i zaprosiłem go do Sochaczewa.  Był niesamowicie pewny siebie jak tygrys idący przez las. Po krótkiej rozgrzewce Rysio wykonał Sanchin Kata. Stałem zafascynowany i urzeczony. Potem ukłoniłem się i rzekłem: Proszę o naukę Sensei!!! Po kilku latach nauki to właśnie Rysio Szczepański, Największy Mistrz Karate jakiego spotkałem w Polsce nadał mi tytuł SENSEI, z którego jestem najbardziej dumny.

 

System socjalistyczny, w jakim się wychowałem potrzebował bohaterów. Sportowcy za swe sukcesy byli nagradzani przez władze i przedstawiani jako wzór dla młodzieży. Za medale, które zdobyłem na Mistrzostwach Europy i Świata dostałbym kilka samochodów i mieszkanie i byłbym wspierany przez władze. W dzisiejszej tak zwanej demokracji bohaterowie nie są potrzebni, a nawet niemile widziani. Za medale z Mistrzostw Świata i Europy nie dostałem NIC, a nawet czuję się w pewien sposób „szykanowany”. Bo jestem „człowiekiem sukcesu”!

Młodzież to widzi i wyciąga wnioski. Po co się wysilać, chodzić na treningi, jeśli nikomu nie jest to potrzebne. I siedzą w domach przy komputerach i stają się coraz słabsi, bardziej chorowici i takie geny przekazują swoim dzieciom. Ale dla NAS jest to dodatkowa motywacja. Zawsze nauczam jak dawni Mistrzowie: Trenuj ciężko i pracuj wytrwale, bo możesz liczyć tylko na siebie!!! Czasami nie wytrzymujemy tytanicznych trudów. Kiedy miałem 40 lat, zbuntował się organizm i zawał zwalił mnie z nóg. Widziałem już Czarny Tunel i Złote Światło zapraszające do Innego Świata. Ale jak uczy Mitologia Grecka i Herkules kilkukrotnie padał z wyczerpania nieustanną walką.

 

Nie podoba mi się Polska, w której obecnie żyjemy. Walczyliśmy o lepszą przyszłość, a politycy nas zdradzili i sprzedali za unijne srebrniki. Niczego nie budujemy. Niczego nie wytwarzamy. Walczymy tylko o pieniądze. Przegraliśmy walkę, nie ma już odwrotu i w takim świecie musimy już żyć! Ale ja nie widzę tu MIEJSCA dla siebie. Może moje miejsce jest za murami Kościoła. Cały czas o tym marzyłem, a musiałem żyć inaczej aby wypełnić MISJĘ. Być może zakładając sutannę odnajdę swoje miejsce na Ziemi oraz Boski Pokój, którego wszyscy pragniemy, a który bywa dany tylko nielicznym z nas.

 

Aby być księdzem trzeba ukończyć Seminarium - powiedział łagodnie Biskup Orszulik. Będzie miał pan wtedy 62 lata i niewiele czasu. Czy jest pan pewien swojej decyzji, czy jest to trochę akt desperacji, ucieczki od trudów codzienności i szukania azylu pod skrzydłami Kościoła.

 

Excellencja ma rację. Jestem trochę zagubiony i jest w tym dużo desperacji oraz rozczarowanie światem który nastał. Może być to też wynikiem zmęczenia i próbą ratowania życia zagrożonego wyczerpaniem i znużeniem. Oczywiście pomodlę się w pańskiej intencji ale jak zawsze Bóg wskaże Panu Drogę. Jeśli się pan zdecyduje to proszę umówić się na spotkanie z księdzem rektorem Seminarium w Łowiczu. Z Panem Bogiem.

 

I zawsze człowiek zostaje sam!!!

 

Spartanie nie byli samotni. 300 wojowników potrafiło stawić opór milionowi Persów. To nie tylko siła, odwaga i waleczność, ale zjednoczenie ludzi dla osiągnięcia wspólnego Celu daje Niesamowitą Pewność Siebie i MOC. Wikingowie nie byli samotni. Kilkuset zjednoczonych wojowników pokonywało Królestwa. Zjednoczeni Polscy Rycerze zbudowali potężne, wspaniałe Imperium Rzeczpospolitą Obojga Narodów, o której zbyt mało uczymy się w szkołach.

 

Dziś nie jesteśmy zjednoczeni. System zniszczył więzy, które łączyły ludzi. Jesteśmy rozproszeni. Każdy myśli tylko o sobie, jak przeżyć do jutra. Jesteśmy niewolnikami, a nasi przywódcy unijnymi pachołkami. W przebiegły sposób zniszczono Arystokrację, ludzi Szlachetnych, którzy byli Mózgiem Narodu. System tępi Indywidualność i Ambicję. Nie pozwala na ukształtowanie Szlachetnego, Silnego Człowieka, który mógłby stać się przywódcą Narodu, tak jak Piłsudski, Jagiełło, Chrobry, Sobieski. Rozpadają się więzi rodzinne, a młodzieży odebrano autorytety, aby nie miały wzorców. Dzieci od niemowlęcia obserwują i naśladują dorosłych i w większości dorastając stają się podobnymi do ludzi z otoczenia. Podobnie myślą, podobnie się zachowują, popełniają te same błędy i rzadko bywają szczęśliwi jak ich otoczenie. To prosta zasada i nie ma w tym wielkiej mądrości. Mądrością  jest sposób jak tego uniknąć i żyć szczęśliwie Własnym Życiem!!!

 

Samotny człowiek jak niewolnik popędzany jest do coraz szybszego, bezsensownego biegu bez celu. No bo jaki CEL osiągają ludzie pod koniec życia!!? Biegniemy, biegniemy, biegniemy…aż w końcu padamy ze zmęczenia!!! Wielu moich Przyjaciół i kolegów już nie żyje. Nie wytrzymali biegu, poczucia bezsensowności, braku przyjaźni. Braku miłości i szczęścia. Jeśli nie zatrzymam się w tym biegu padnę i JA!!!

 

Postanowiłem zostać księdzem i wstępuję do Seminarium - ogłosiłem wśród starszych zawodników. Jak mistrz się zamknie w Kościele to już tam umrze, a co z nami - przestraszył się Kamil Sobol Mistrz Europy i Vice Mistrz Świata. Mogę przychodzić częściej i pomagać w prowadzeniu treningów - zadeklarował się Kamil Kuśmierek kilkukrotny Mistrz Polski, który nosi już czarny pas. Jeśli odejdę moi wychowankowie zostaną bez PASTERZA!!! Wielu jest dorosłych i mogą zająć moje miejsce, a okazało się, że jestem im potrzebny. Być może jako SYMBOL lub MIT!!! Bo zawsze jeszcze mogą przyjść do mnie,  porozmawiać i poradzić się w każdej sprawie. Bo SENSEI musi wiedzieć WSZYSTKO i znać odpowiedź na każde pytanie !!!

 

Jestem szczęśliwy, że mogłem uczyć się i przebywać wśród takich Mistrzów jak Azato, Itosu, Matsumura - opowiadał Sensei Funakoshi. I byłem szczęśliwy, kiedy moje dzieci mogły również przebywać wśród tych Mistrzów, a oni kochali je jak własne i częstowali słodyczami, na które mnie nie było stać. Niestety nade mną nie ma już nikogo, kogo mógłbym się poradzić. Pozostaje tylko MODLITWA do Boga!!! Ale czy moje życie w nieskończoności Wszechświata ma jakiekolwiek znaczenie? W kuchni słychać brzęczące garnki, bo moi najbliżsi myślą tylko o rzeczach przyziemnych: jak zarobić i najeść się do syta, oglądając telewizję. I nigdy nie robią, NIC spontanicznego!!!

 

W wieku 57 lat już czuję, że czas mój się kończy i wkrótce zniknę w Otchłani Kosmosu. Ale dziś jeszcze mogę wybrać swą przyszłość. Czy dać się zagonić na śmierć i umierać wiele miesięcy w cierpieniach jak mój Kolega Sławek? Czy zginąć w walce jak Wiking wierząc że piękne Walkirie zabiorą mnie do Cudownej Walhalli gdzie spotkam wspaniałych, przyjaznych mi Legendarnych Wojowników?

 

Czy może zamknąć się za murami Kościoła w poszukiwaniu Złudnego Spokoju? W wielkich chwilach zwątpienia i zmęczenia nawet Mistrzowie, Bohaterowie, Rycerze, Biblijni Patriarchowie i Prorocy zawsze zwracali się do BOGA aby oświecił ich Mądrością !!!

 

A Psalm 23 odpowiada:

 

Pan jest Pasterzem moim, Niczego mi nie braknie. Na łąkach zielonych daje mi pożywienie. Nad spokojnymi wodami mogę odpocząć i ugasić pragnienie. Duszę moją pokrzepia i Umacnia. Wiedzie mnie ścieżkami Sprawiedliwości bo wie, że Mu służę. Choćbym szedł ciemna doliną zła się nie ulęknę, bo Bóg mnie chroni. A dobroć i łaska towarzyszyć mi będzie do końca mich dni!

 

Krzysztof Buczyński

 

 

 

 

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy