Żywiołak - Przywracanie właściwych barw Pomorza

/ 6 zdjęć
+1

Żywiołak - Przywracanie właściwych barw Pomorza

 

Żywiołak to obok Kapeli ze Wsi Warszawa i Percival Schuttenbach najlepszy towar eksportowy naszego pogańskiego folku. Z powodzeniem łączy folk z różnych krain i czasów z rockiem, a nawet metalem, nie uznając w swojej muzyce żadnych barier. Grupa dowodzona przez niestrudzonego Roberta Jaworskiego wydała właśnie swój trzeci album. Z liderem kapeli ucięliśmy sobie pogawędkę na różne tematy. A, że gawędziarz z niego bardzo rozgadany to w wywiadzie owym dowiecie się m.in. co nieco o nowej płycie Żywiołaka, „Pieśni Pół/Nocy”, staropolskich przedchrześcijańskich zwyczajach, kulturze pomorskiej, Bagiennej Królowej i wielu innych ciekawych sprawach.

 

Zwyczaje przedchrześcijańskie wcale tak naprawdę nie upadły”

 

Na pewno jest coś takiego jak edukacyjna misja Żywiołaka. Myślicie, że młodzież dzięki Wam sięgnie głębiej?

 

Jestem przekonany że tak. Jeśli nie przeczyta książek, które nas inspirowały, to przynajmniej zatrzyma się w jakimś skansenie kaszubskim, albo poczyta co jest napisane na tablicach ścieżek przyrodniczych. Nie wspominając już, że być może najdzie go jakaś refleksja kiedy odwiedzi przypadkiem któreś z kamiennych kręgów przemierzając Pomorze.

Ja gdybym nie odnalazł np. baśni „O białym orle nad cmentarzem olbrzymów” kompletnie nie wiedziałbym np. że ścieżka przyrodnicza „Szlak olbrzymów” w Dobrej Nowogardzkiej związana jest z faktem, że odkopano tam ślady wczesnosłowiańskiego grodziska oraz szkielety nienaturalnie dużych ludzi.

 

Opowiedz o zwyczaju „ścinania kani”?

 

Trudno opowiedzieć o tym niesamowitym obyczaju zabicia ptaka w jednym czy nawet w czterech zdaniach. To co mnie osobiście najbardziej intryguje, to fakt, że w latach sześćdziesiątych XX wieku żyli jeszcze ludzie, którzy pamiętali realne zabijanie rytualne tych ptaków . Dziś wiadomo, że jest to już bardziej teatrzyk obrzędowy w którym symbolicznie „zabija się kukłę” ptaka niż jakiś poważny rytuał.  Ale ta przestrzeń czasowa odkąd kultywowano jeszcze prawdziwe krwawe obrzędy jest dalej przecież bardzo mała. To niezwykle sugestywne, że pisząc o tym teksty możemy opierać się na zapisach pamiętających jeszcze krwawe rytuały.

 

Czy staropolskie, przedchrzescijańskie zwyczaje musiały upaść pod ciężarem chrystianizacji Polski i czy mają szansę wrócić jeszcze do łask?

 

Zależy co rozumieć pod pojęciem ”łaska”.

A zwyczaje przedchrześcijańskie wcale tak naprawdę nie upadły. Dalej opieramy się na „przedchrześcijańskim” przecież kalendarzu obrzędowym wyznaczanym przez główne przesilenia. Wokół tego większość świąt kościelnych ma swoje odpowiedniki w świętach słowiańskich. Zmieniły się tylko nazwy świąt. Wszystkich Świętych, czyli niegdyś Dziady, Boże Narodzenie – Szczodre Gody, Wielkanoc – Jare Gody, Noc Świętojańska – Noc Kupały itd itd.

Dla mnie wciąż kultywujemy „pogańskie obyczaje”. Pod innymi tylko nazwami. Nie ma więc z czego robić „wielkiej filozofii”. Kto i jak to rozumie i przeżywa to już jakby „jego osobista rzecz”.

 

Przykładem może być „Kupała”, która jednak ostatnimi czasy przeżywa jakby swoje odrodzenie. Co Ty o tym sądzisz?

 

Szczerze?

Myślę ,że jest dokładnie odwrotnie. Jest to moim zdaniem jedyne święto ,które przeszło do obyczajowości powszechnej w najbardziej niezmienionej postaci. Wciąż pali się ogniska kupalne na wsiach. Ludzie nie kojarzą tylko kim lub czym Kupała w istocie była.

Imprezy miejskie robione wokół czasu tego przesilenia często nie nazywają się już „Noc Świętojańska” , tylko właśnie „Noc Kupały”. Dalej puszczamy wianki , a co niektóre „śmielsze pary” – „szukają w lasach kwiatu paproci” (śmiech)

No bo jak Św Jana skojarzyć z ogniem? No już prędzej z wodą ze względu na „chrzest”.

 

Krzewienie kultury przedchrześcijańskiej jest dla Was bardzo ważne, co widać w Waszych tekstach.

Czy walczycie tym samym z obecnym systemem, w którym Polska jest krajem wyznaniowym?

 

Chyba kiedyś w ten sposób myślałem. Że krzewimy.

Dziś mam już wrażenie, że przeciętny młody człowiek wie już, że za świętami kościelnymi stoją „jakieś tam stare zapomniane święta słowiańskie”. Pewnie nie kojarzy konkretnie jakie, ale jeśli tylko będzie chciał sprawdzić, to wiedza na ten temat jest już dziś nadzwyczaj powszechna.

No bo z całym szacunkiem , ale co wiąże Jezusa z pisankami wielkanocnymi na przykład? J

 

Pieśni Pół/Nocy” są moim zdaniem jednym z najlepiej przygotowanych albumów z całego nurtu pod kątem merytorycznym, etnograficznym. Trochę archeologicznej i antropologicznej pracy w niego włożyliście. Ile czasu potrzebowaliście na przygotowanie materiałów, by ten album nabrał finalnego, obecnego kształtu i jak ten proces przebiegał?

 

Proces ten zaczął się już w 2014r. EP „Muzyka psychoaktywnego Stolema” (2016) podsumowała już nasze pierwsze fascynacje Pomorzem. W zasadzie chodziło o odpowiednią ilość przeczytanych o tym książek, bo inne rzeczy działy się same. Przesłuchiwania przedwojennych muzycznych kaszubskich materiałów terenowych oraz odwiedziny miejsc nazwijmy to „magicznych” czy spotkania z intrygującymi „ludźmi Pomorza” szły sobie tokiem naturalnym.

Można powiedzieć, że książki kolejne pojawiają się nam ciągle. Opracowanie materiału muzycznego skończyliśmy natomiast wiosną 2017. Te kilka miesięcy spędziliśmy jeszcze w studio przy nagraniach i miksie.

 

 

  „Mi marzyło się pokazanie tego „obrzydliwie różowego”(śmiech) Pomorza w zupełnie innych barwach”

 

Zostańmy dłużej na Pomorzu. Zazwyczaj jest to miejsce do którego jeździmy na wakacje, zajadamy się goframi, pijemy piwsko, zajadamy rybami, wylegujemy wśród parawanów. A tak naprawdę w ogóle tego Pomorza nie poznajemy. Czy próbujecie na Waszej płycie zmienić nieco nasz stosunek do Pomorza jako takiego?

 

Nie ukrywam, że właśnie to był chyba mój główny cel przyświecający robieniu tego materiału. Niewielu tak naprawdę zdaje sobie sprawę, że kultura pomorska związana jest z kulturą kaszubską.

Te gofry, olejki do opalania i „dyskoteki w Jastrzębiej Górze” raczej nam tych skojarzeń nie dostarczają. Wg mnie w morskich kurortach bardzo słabo promuje się rodzimość. „Śledź po kaszubsku” to jeden z niewielu przykładów zaznaczenia tej wyjątkowości. Lekkim absurdem są dla mnie twory typu: karczma góralska na plaży, czy restauracje chińskie na pasażach tych kurortów, chociaż to jeszcze jakoś można zrozumieć bo dlaczego nie?! Dla porównania Zakopane mimo swej komercjalizacji ma więcej architektonicznie do zaoferowania jeśli chodzi o nawiązywanie do swej kultury. Krzepiące są w jakiś sposób figury Stolemów dla dzieci, stojące w Żarnowcu . Dlatego pokazaliśmy jedną z nich na okładce EP „Muzyka psychoaktywnego Stolema”. Te ciekawe smaczki Pomorza zaczynają się niestety właśnie na Kaszubach właściwych, czyli w wioskach pośród lasów.   Mi marzyło się pokazanie tego „obrzydliwie różowego” Pomorza w zupełnie innych barwach . W barwach tej pięknej „jaskrawej i zgniłej zieleni ,w kolorze ciemnej oliwki i odcieniach błękitu” (śmiech) . No ale przede wszystkim pokazanie tez cieni . Z nimi kojarzy się przede wszystkim świat podwodny. I mam takie wrażenie, że się nam to udało.

 

Kim jest owa Bagienna Królowa? Wiem, że nawiązujecie do „Legend Pomorskich”. Jakie inne owe legendy zostały użyte w tekstach do nowej płyty?

 

Legend pomorskich jest całe mnóstwo w tomie 39 POMORZE Oskara Kolberga chociażby.

Ale nie ukrywam, że najciekawsze znaleźliśmy jednak gdzie indziej. Tu należy wspomnieć o monumentalnym dziele „Kaszuby i Kociewie” Józefa Łęgowskiego.

„Bagienną Królową” znaleźliśmy w baśniach Otto Knoop`a i jest to niesamowite nawiązanie do kryptozoologii, czyli dziedziny naukowej związanej z gatunkami organizmów nie przyjętych powszechnie przez naukę wskutek braku kompletnych, namacalnych dowodów na ich istnienie. U nas konkretnie mowa o „dzikich ludziach”.

Śmiało można by przeskoczyć stąd na temat azjatyckich „ałmasów”, żeby zrozumieć otoczkę kulturową powstania tej konkretnej baśni.

 

Każda mniejszość narodowa boryka się z problemem „przynależności”

 

W„Zdziczenia obyczajów kaszubskich” śpiewacie: „Naród głupi wszystko złupi”. Czy ten tekst może odnieść się również do dzisiejszych czasów?

Podobnie ma się rzecz z tym fragmentem:

Niemce znowu za stodołą. Pokażemy im dupę gołą.

Język stary już na śmiecie. Nic on nie wart już na świecie

Nam zwyczaje bez różnicy. Byle mieszkać przy granicy”

 

To nawiązanie jak widać ciśnie się na myśl samo. Zgłębiając wiedzę na temat Pomorza nie sposób pominąć losu ciężko doświadczonego przez historię narodu kaszubskiego - rzec można „rozszarpywanego” od wieków między Niemców ale tez Szwedów i Polaków.  Każda mniejszość narodowa boryka się z problemem „przynależności”.

Dziś kiedy tak żywy jest problem emigracji, ten temat staje się nagle niezwykle aktualny.  Ale kompletnie nie myśleliśmy o tym pisząc ten utwór. Powstał on bardziej pod wpływem przeczytania opowiadania Jana Karnowskiego pt „Ścinanie kani”. Kto przeczyta ten pozna nasze prawdziwe inspiracje i intencje przy pisaniu tego tekstu..

Ale tak sobie myślę, że chyba tak miało po prostu być. Tak nas kania „poprowadziła”.

 

Powiedz jeszcze kiedy i gdzie w najbliższym czasie będzie można Was zobaczyć?

 

Odsyłam do naszej stronki: www.zywiolak.pl/koncerty

 

Dzięki wielkie za wywiad.

 

Dzięki

 

Wywiad przeprowadził i zredagował: Łukasz „Ch-Fu” Szewczyk


Ten i wiele innych artykułów znajdziecie w najnowszej, grudniowej "Kulturce", która dostępna jest m.in. w dawnej Składnicy Harcerskiej w sklepie u Roberta Niemiry, a także po kontakcie na Facebooku: www.facebook.com/kulturkakts

 

0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy