BAJLANDIA serdecznie zaprasza dzieci na spotkanie z MIKOLAJEM dn.6 grudnia 2007 w godz.13-15, 16-18, 19-21.Informacje i zapisy tel .662 967 963 lub 600 132 164.
Miejsce do zabaw może i fajne, szczególnie zimą i w brzydką pogodę, ale personel tragiczny. Ma się wrażenie jakby tam pracowały za karę. Ludzi traktują niezbyt miło.
Zgadzam się, miejsce fajne,bardzo w naszym miescie potrzebne, zwlaszcza zimą czy jesienią,
pyszna kawa latte. Ale uważam, że wymaga częstszych porządków, prania wykładziny, naładowanych samochodzików i miłej, życzliwej zwłaszcza dzieciom obsługi..
Zgadzam się z Pani opinią, obsługa jest bardzo nieuprzejma (wyjatkiem jest p. Jola). Pozostałe panie zachowują się jak strażniczki w więzieniu, a wyrzucanie piłek z basenu jest traktowane jak ciężkie przestępstwo z natychmiastową reprymendą, która u mojej córki poskutkowała potokiem łez ( a pobyt w Bajlandii miał być dla niej przyjemnością).
Zdarzyło mi się kiedyś wybrać do Bajlandii w zimowe popołudnie z dwójką dzieci ( 14 miesięcy i 7 lat), rozebrałam dzieci z kilku warstw odzieży, po czym dzieci pobiegły się bawić, a ja chciałam zapłacić. Podałam banknot stuzłotowy, na co jedna z pań poinformowała mnie, że nie ma wydać i muszę iść rozmienić, druga z pań potwierdziła, że nie mają drobnych. Tłumaczyłam, że przyszłam z małymi dziećmi, które już rozebrałam , a same tu nie zostaną, że jest późno i sklepy są pozamykane, itp., ale pracownice Bajlandii nie były tym zainteresowane. Ostatecznie dzieci musiałam ubrać i wyjść z Bajlandii i więcej już tam nie wrócę
no ja niestety również sie przyłącze do opinii że obsługa jest dość szorstka zarówno dla rodziców jak i dla dzieci. Mnie osobiście irytuje też lekceważący stosunek rodziców do tego co robią ich dzieci. Wiele podlotków <7-8 latków> zachowuje się tak, jakby cały kompleks był ich własnoscią, nie zwracają uwagi na maluchy, często wpadają z impetem np. na dmuchańca, taranując przy tym młodszą dzieciarnie, zdarzyło sie też że córka moich znajomych została POGRYZIONA przez inne dziecko <na oko około 3lat> a mamusia zamiast sie zainteresować, popijała sobie late i plotkowała przez telefon...już o demolowaniu sprzętów nie wspomnę...Ja wiem że to są tylko dzieci, wiele można im wybaczyć, ale ignorancja rodziców jest nie do przyjęcia!
Moja córcia biegając w Bajlandii stanęła na leżącej piłeczce i upadła, więc lepiej żeby te piłeczki były w basenie. I jeszcze jedno skoro sklepy były już zamknięte to gdzie te panie mogły iść rozmienić pieniądze?
BAJLANDIA serdecznie zaprasza dzieci na spotkanie z MIKOLAJEM dn.6 grudnia 2007 w godz.13-15, 16-18, 19-21.Informacje i zapisy tel .662 967 963 lub 600 132 164.
>>>forum nie jest do ogłoszeń> > :/
Miejsce do zabaw może i fajne, szczególnie zimą i w brzydką pogodę, ale personel tragiczny. Ma się wrażenie jakby tam pracowały za karę. Ludzi traktują niezbyt miło.
Zgadzam się, miejsce fajne,bardzo w naszym miescie potrzebne, zwlaszcza zimą czy jesienią,
pyszna kawa latte. Ale uważam, że wymaga częstszych porządków, prania wykładziny, naładowanych samochodzików i miłej, życzliwej zwłaszcza dzieciom obsługi..
Zgadzam się z Pani opinią, obsługa jest bardzo nieuprzejma (wyjatkiem jest p. Jola). Pozostałe panie zachowują się jak strażniczki w więzieniu, a wyrzucanie piłek z basenu jest traktowane jak ciężkie przestępstwo z natychmiastową reprymendą, która u mojej córki poskutkowała potokiem łez ( a pobyt w Bajlandii miał być dla niej przyjemnością).
Zdarzyło mi się kiedyś wybrać do Bajlandii w zimowe popołudnie z dwójką dzieci ( 14 miesięcy i 7 lat), rozebrałam dzieci z kilku warstw odzieży, po czym dzieci pobiegły się bawić, a ja chciałam zapłacić. Podałam banknot stuzłotowy, na co jedna z pań poinformowała mnie, że nie ma wydać i muszę iść rozmienić, druga z pań potwierdziła, że nie mają drobnych. Tłumaczyłam, że przyszłam z małymi dziećmi, które już rozebrałam , a same tu nie zostaną, że jest późno i sklepy są pozamykane, itp., ale pracownice Bajlandii nie były tym zainteresowane. Ostatecznie dzieci musiałam ubrać i wyjść z Bajlandii i więcej już tam nie wrócę
no ja niestety również sie przyłącze do opinii że obsługa jest dość szorstka zarówno dla rodziców jak i dla dzieci. Mnie osobiście irytuje też lekceważący stosunek rodziców do tego co robią ich dzieci. Wiele podlotków <7-8 latków> zachowuje się tak, jakby cały kompleks był ich własnoscią, nie zwracają uwagi na maluchy, często wpadają z impetem np. na dmuchańca, taranując przy tym młodszą dzieciarnie, zdarzyło sie też że córka moich znajomych została POGRYZIONA przez inne dziecko <na oko około 3lat> a mamusia zamiast sie zainteresować, popijała sobie late i plotkowała przez telefon...już o demolowaniu sprzętów nie wspomnę...Ja wiem że to są tylko dzieci, wiele można im wybaczyć, ale ignorancja rodziców jest nie do przyjęcia!
Moja córcia biegając w Bajlandii stanęła na leżącej piłeczce i upadła, więc lepiej żeby te piłeczki były w basenie. I jeszcze jedno skoro sklepy były już zamknięte to gdzie te panie mogły iść rozmienić pieniądze?