Podejrzewam ze takich tematów było już dużo na forum ale nie wiem czy były jakieś dotyczące izby przyjęć?! Niestety musiałam dziś odwiedzić Sochaczewski szpital ponieważ moje dziecko miało wypadek (uderzyło główką o grzejnik i doszło do rozcieńcia). Zacznę od tego, musiałam iść z dzieckiem od parkingu bo niemożna podjechać pod drzwi(niema miejsc parkingowych dla pacjentów). Weszłyśmy Pani zapytała co się stało itd. wysłała nas na prześwietlenie, później udałyśmy się do "Pani chirurg", bardzo nie miłej która spojrzała na zdjęcie i dziecko a następnie stwierdziła że nie zna się na takich małych dzieciach i wysłała nas do Warszawy, to jeszcze potrafię zrozumieć. Jak by tego było mało zostałyśmy odesłane z rozkrwawioną główką nawet moja córka nie miała założonego opatrunku i nadal krwawiła. Wychodząc zapytałam czy mogę jej przyłożyć gazę i usłyszałam od pielęgniarki ze ona nie jest lekarzem... W Warszawie zostały założone szwy ponieważ rana była dosyć duża. I gdzie jest podejście do pacjenta??(dodam iż moja córeczka ma półtora roku). Do tej pory nie miałam złego zdania o naszym szpitalu niestety po dzisiejszej wizycie się to zmieniło...Odradzam wizyty w tej placówce. Może miałam pecha i trafiłam na złe humory pracowników ale bez przesady...:-( Niestety nie wiem jak pani chirurg miała na nazwisko była bardzo młoda.
Witam serdecznie,jestem mamą 2 letniej córeczki i wcale nie dziwi mnie to co Pani pisze na temat naszego szpitala i ludzi tam pracujących ,ja miałam dwa takie przypadki ,pierwszy jak moja wówczas roczna córeczka dostała wysokiej goraczki (40 stopni) wysłano nas na izbę przyjęc,zapukałam do pokoju gdzie siedzi pielęgniarka informujac ze jestem z dzieckiem z wysoka temperaturą po czym siostra poprosiła mnie zebym wyszła na korytarz i poczekała na pediatrę.Mineło 20 minut po czym jeszcze raz zapukałam a siostra stwierdziła ze nie działa u niej telefon i nie moze sciągnąc z oddziału lekarza a nie bardzo moze wyjśc z pokoju i iść po lekarza osobiscie na oddział ,dopiero przyszedł jakis kolega sanitariusz który pofatygował sie na górę po pediatre .Ogólnie czas oczekiwania na lekarza wynósł mniej wiecej godzine,a przeciez każda mama wie czym jest wysoka gorączka u małego dziecka i jak szybko moze doprowadzic do tragedii,a drugi przypadek zdarzył się w tym roku ,niedziela godzina 16 lato ,dziecko bawiło się na podwórku ,nagle zaczeła płakać po oględzinach zauważyłam ze puchnie jej warga,z moich domysleń wynikło ze prawdopodobnie ugryzła ja osa,wsiadłam w samochód i na szpital,jak zwykle przynajmniej 15 minut trzeba było czekac na lekarza,po czym przyszła Pani doktor i pyta się mnie co ugryzło dziecko?? I tyle na ten temat obejrzała i kazała podac wapno,nie było zadnego pytania czy moze dziecko ma alergie itp.Na szczęscie wszystko dobrze sie skończyło ale to co się dzieje w naszym szpitalu to jest normalnie paranoja.I za co my płacimy????
Podejrzewam ze takich tematów było już dużo na forum ale nie wiem czy były jakieś dotyczące izby przyjęć?! Niestety musiałam dziś odwiedzić Sochaczewski szpital ponieważ moje dziecko miało wypadek (uderzyło główką o grzejnik i doszło do rozcieńcia). Zacznę od tego, musiałam iść z dzieckiem od parkingu bo niemożna podjechać pod drzwi(niema miejsc parkingowych dla pacjentów). Weszłyśmy Pani zapytała co się stało itd. wysłała nas na prześwietlenie, później udałyśmy się do "Pani chirurg", bardzo nie miłej która spojrzała na zdjęcie i dziecko a następnie stwierdziła że nie zna się na takich małych dzieciach i wysłała nas do Warszawy, to jeszcze potrafię zrozumieć. Jak by tego było mało zostałyśmy odesłane z rozkrwawioną główką nawet moja córka nie miała założonego opatrunku i nadal krwawiła. Wychodząc zapytałam czy mogę jej przyłożyć gazę i usłyszałam od pielęgniarki ze ona nie jest lekarzem... W Warszawie zostały założone szwy ponieważ rana była dosyć duża. I gdzie jest podejście do pacjenta??(dodam iż moja córeczka ma półtora roku). Do tej pory nie miałam złego zdania o naszym szpitalu niestety po dzisiejszej wizycie się to zmieniło...Odradzam wizyty w tej placówce. Może miałam pecha i trafiłam na złe humory pracowników ale bez przesady...:-( Niestety nie wiem jak pani chirurg miała na nazwisko była bardzo młoda.
Witam serdecznie,jestem mamą 2 letniej córeczki i wcale nie dziwi mnie to co Pani pisze na temat naszego szpitala i ludzi tam pracujących ,ja miałam dwa takie przypadki ,pierwszy jak moja wówczas roczna córeczka dostała wysokiej goraczki (40 stopni) wysłano nas na izbę przyjęc,zapukałam do pokoju gdzie siedzi pielęgniarka informujac ze jestem z dzieckiem z wysoka temperaturą po czym siostra poprosiła mnie zebym wyszła na korytarz i poczekała na pediatrę.Mineło 20 minut po czym jeszcze raz zapukałam a siostra stwierdziła ze nie działa u niej telefon i nie moze sciągnąc z oddziału lekarza a nie bardzo moze wyjśc z pokoju i iść po lekarza osobiscie na oddział ,dopiero przyszedł jakis kolega sanitariusz który pofatygował sie na górę po pediatre .Ogólnie czas oczekiwania na lekarza wynósł mniej wiecej godzine,a przeciez każda mama wie czym jest wysoka gorączka u małego dziecka i jak szybko moze doprowadzic do tragedii,a drugi przypadek zdarzył się w tym roku ,niedziela godzina 16 lato ,dziecko bawiło się na podwórku ,nagle zaczeła płakać po oględzinach zauważyłam ze puchnie jej warga,z moich domysleń wynikło ze prawdopodobnie ugryzła ja osa,wsiadłam w samochód i na szpital,jak zwykle przynajmniej 15 minut trzeba było czekac na lekarza,po czym przyszła Pani doktor i pyta się mnie co ugryzło dziecko?? I tyle na ten temat obejrzała i kazała podac wapno,nie było zadnego pytania czy moze dziecko ma alergie itp.Na szczęscie wszystko dobrze sie skończyło ale to co się dzieje w naszym szpitalu to jest normalnie paranoja.I za co my płacimy????