Twórca socjalizmu naukowego Karol Marks twierdził, że religia to opium ludu. Mało tego, że nie pomaga w żaden sposób – jego zdaniem – to jest okrutnym narzędziem opresji wobec mas. Wybitny skądinąd kontynuator myśli Marksa Włodzimierz Ilicz Lenin w swoich dziełach na pytanie, czy masy potrzebują w ogóle moralności w dobie rewolucji – odpowiedział, że jedyne czego owe masy potrzebują, to przezwyciężenia jakiejkolwiek moralności. W imię szczęścia ludzkości – jakim miał być bez wątpienia komunizm – uporczywie zwalczano religię w wymiarze ideowym i instytucjonalnym – z tragicznym skutkiem…
Rozumiem że pytasz o instytucję KK. No to stary drugą by można Encyklopedię napisać ( takie archaiczne słowo, młodzi mogą nie znać dlatego prosze sprawdzić w słowniku - bywają również w księgarniach, taka książka- encyklopedia nie księgarnia). A to że KK na psy schodzi, to wina mohairów i kati oraz tych co w papieża wierzyli nie w Boga - ale to zrozumiałe bo w Trójcę trudniej - i czy Do Jezusa, do Boga , czy Ducha Świętego sie modlić, a może za namową chłopów w czarnej kiecce do Maryii - do kogo lepiej? Może jednak do JPII. No i jeżeli tych trzech tworzy jedno to znaczy że przy stole siedzi czwarty.
W zachodniej tradycji myślenia nie brakowało krytyków religii, a co za tym idzie instytucji Kościoła. Dobrym przykładem jest tutaj Fryderyk Nietzsche, który sądził, że każda religia hamuje rozwój jednostki oraz zabija indywidualność. Chrześcijaństwo traktował jako religię niewolniczą gloryfikującą słabość, nieudolność oraz brak woli działania. Twórca psychoanalizy Z. Freud w religii widział jedno z głównych źródeł cierpień człowieka. Nakazy moralne wypływające z religii ograniczają popędy (głównie libido), które były wg niego głównym motorem twórczego działania jednostki. Niezrealizowane libido ma prowadzić w konsekwencji do poważnych zaburzeń psychicznych. Inny wielki filozof L. von Wittgenstein postawił tezę, że o Bogu i religii w ogóle nie da się sensownie mówić z uwagi na nieweryfikowalności tychże faktów. To co mówimy na ten temat to są wg niego tzw. gry językowe.
W zachodniej tradycji myślenia nie brakowało krytyków religii, a co za tym idzie instytucji Kościoła. Dobrym przykładem jest tutaj Fryderyk Nietzsche, który sądził, że każda religia hamuje rozwój jednostki oraz zabija indywidualność. Chrześcijaństwo traktował jako religię niewolniczą gloryfikującą słabość, nieudolność oraz brak woli działania. Twórca psychoanalizy Z. Freud w religii widział jedno z głównych źródeł cierpień człowieka. Nakazy moralne wypływające z religii ograniczają popędy (głównie libido), które były wg niego głównym motorem twórczego działania jednostki. Niezrealizowane libido ma prowadzić w konsekwencji do poważnych zaburzeń psychicznych. Inny wielki filozof L. von Wittgenstein postawił tezę, że o Bogu i religii w ogóle nie da się sensownie mówić z uwagi na nieweryfikowalności tychże faktów. To co mówimy na ten temat to są wg niego tzw. gry językowe.
Zorganizowana religia jest najbardziej dochodowym biznesem na świecie, zdecydowanie wyprzedzającym inne intratne branże: 1 religia, 2 hazard, 3 narkotyki, 4 sex.
widzisz katia jednak ktos sie wypowiedzial w tym jak to nazwalas glupim temacie i mysle ze madrze pisza szkoda tylko ze i ty zostawilas tu slad po swojej osobie oby jak najmniej takich :) pozdrawiam
co myslicie o instytucji zwanej kościół?
temat glupi jak jego zlozyciel. :) atow
Twórca socjalizmu naukowego Karol Marks twierdził, że religia to opium ludu. Mało tego, że nie pomaga w żaden sposób – jego zdaniem – to jest okrutnym narzędziem opresji wobec mas. Wybitny skądinąd kontynuator myśli Marksa Włodzimierz Ilicz Lenin w swoich dziełach na pytanie, czy masy potrzebują w ogóle moralności w dobie rewolucji – odpowiedział, że jedyne czego owe masy potrzebują, to przezwyciężenia jakiejkolwiek moralności. W imię szczęścia ludzkości – jakim miał być bez wątpienia komunizm – uporczywie zwalczano religię w wymiarze ideowym i instytucjonalnym – z tragicznym skutkiem…
Rozumiem że pytasz o instytucję KK.
No to stary drugą by można Encyklopedię napisać ( takie archaiczne słowo, młodzi mogą nie znać dlatego prosze sprawdzić w słowniku - bywają również w księgarniach, taka książka- encyklopedia nie księgarnia).
A to że KK na psy schodzi, to wina mohairów i kati oraz tych co w papieża wierzyli nie w Boga - ale to zrozumiałe bo w Trójcę trudniej - i czy Do Jezusa, do Boga , czy Ducha Świętego sie modlić, a może za namową chłopów w czarnej kiecce do Maryii - do kogo lepiej? Może jednak do JPII. No i jeżeli tych trzech tworzy jedno to znaczy że przy stole siedzi czwarty.
Warto pamiętać, że Kościół to my.
W zachodniej tradycji myślenia nie brakowało krytyków religii, a co za tym idzie instytucji Kościoła. Dobrym przykładem jest tutaj Fryderyk Nietzsche, który sądził, że każda religia hamuje rozwój jednostki oraz zabija indywidualność. Chrześcijaństwo traktował jako religię niewolniczą gloryfikującą słabość, nieudolność oraz brak woli działania. Twórca psychoanalizy Z. Freud w religii widział jedno z głównych źródeł cierpień człowieka. Nakazy moralne wypływające z religii ograniczają popędy (głównie libido), które były wg niego głównym motorem twórczego działania jednostki. Niezrealizowane libido ma prowadzić w konsekwencji do poważnych zaburzeń psychicznych. Inny wielki filozof L. von Wittgenstein postawił tezę, że o Bogu i religii w ogóle nie da się sensownie mówić z uwagi na nieweryfikowalności tychże faktów. To co mówimy na ten temat to są wg niego tzw. gry językowe.
W zachodniej tradycji myślenia nie brakowało krytyków religii, a co za tym idzie instytucji Kościoła. Dobrym przykładem jest tutaj Fryderyk Nietzsche, który sądził, że każda religia hamuje rozwój jednostki oraz zabija indywidualność. Chrześcijaństwo traktował jako religię niewolniczą gloryfikującą słabość, nieudolność oraz brak woli działania. Twórca psychoanalizy Z. Freud w religii widział jedno z głównych źródeł cierpień człowieka. Nakazy moralne wypływające z religii ograniczają popędy (głównie libido), które były wg niego głównym motorem twórczego działania jednostki. Niezrealizowane libido ma prowadzić w konsekwencji do poważnych zaburzeń psychicznych. Inny wielki filozof L. von Wittgenstein postawił tezę, że o Bogu i religii w ogóle nie da się sensownie mówić z uwagi na nieweryfikowalności tychże faktów. To co mówimy na ten temat to są wg niego tzw. gry językowe.
Zorganizowana religia jest najbardziej dochodowym biznesem na świecie, zdecydowanie wyprzedzającym inne intratne branże: 1 religia, 2 hazard, 3 narkotyki, 4 sex.
widzisz katia jednak ktos sie wypowiedzial w tym jak to nazwalas glupim temacie i mysle ze madrze pisza szkoda tylko ze i ty zostawilas tu slad po swojej osobie oby jak najmniej takich :) pozdrawiam
Niezrealizowane libido ma prowadzić w konsekwencji do poważnych zaburzeń psychicznych.
Wygląda na to, że Freud miał racje. Może stąd tylu pedofili wśród księży?