MIJA 10 WRZEŚNIA 2007, CZYLI W PONIEDZIAŁEK! TO ŚWIĘTO NASZEGO ISTNIENIA CELEBRUJEMY OD PIĄTKU (07.09.07.) DO PONIEDZIEŁKU (10.09.07.) ZAPRASZAMY PRZEDE WSZYSTKIM, STAŁYCH NASZYCH KLIENTÓW, DLA KTÓRYCH CZEKAJĄ SMACZNE NIESPODZIANKI I WIELE ATRAKCJI GASTRONOMICZNYCH. DLA POZOSTAŁYCH, KTÓRZY NIE ZAUWAŻYLI NAS DO TEJ PORY, DZIĘKUJEMY ZA FATYGĘ... UWAGA! W TYCH DNIACH OBOWIĄZUJE WYŁĄCZNIE REZERWACJA TELEFONICZNA!!! P.S. NA ŻADNE KOMENTARZE W PORTALU NIE ODPOWIADAMY, JAK ZWYKLE. SZKODA PISAĆ. POZDROWIENIA! SZEF KUCHNI "SZWED?"
Mam 2 pytania do autora, czyli do Tropez. cyt. 1. : "DLA POZOSTAŁYCH, KTÓRZY NIE ZAUWAŻYLI NAS DO TEJ PORY, DZIĘKUJEMY ZA FATYGĘ... " Jak czytelnik ma rozumieć ten zwrot? Że ten, kto nigdy u Was nie był nie jest mile widziany? Czy też, że dziękujecie że Was odwiedzi? Jakoś mam mieszane uczucia co do tego zdania... cyt 2. "P.S. NA ŻADNE KOMENTARZE W PORTALU NIE ODPOWIADAMY, JAK ZWYKLE. SZKODA PISAĆ." Ciekawy chwyt (anty-)reklamowy. Może zamiast takich tekstów było napisać: "Z góry dziękujemy za przybycie". Mam wrażenie, że świętujecie to, że istniejecie, jakby to był ogromny wasz tryumf. Ok, ale nie zapominajcie że bez klientów, bez nas - by Was nie było :). Trochę więcej szacunku dla ludzi by się przydało, nieprawdaż?
tego pana cec[ pi ]e ogromny przerost formy nad treścią, on nie docenia nas jako klientów, to my powinniśmy go podziwaić za to że jest, że zaszczycił Sochaczew swoją osobą, porażka, często słyszę negatywne opinie na temat jego zachowania w stosunku do klientów, ten pan zapomniał, gdzie jego miejsce, a jak tak bardzo sochaczew jest prowincjonalny, zaściankowy i dziwny, to bardzo proszę, niech otworzy restaurację w Paryżu, wtedy dopiero zobaczy co to znaczy być restauratorem z prawdziwego zdarzenia, temu panu brakuje obycia i wiedzy na temat jego profesji, ale nic to, zostaje tylko pożałować takiego człowieka, nic więcej
Darmowej anty-reklamy, którą sami sobie robią. Pomijam już estetyczną i gramatyczną formę tego postu. Najpierw wypadałoby nauczyć się pisać teksty promocyjne a dopiero to robić. Choć i najlepsze teksty nie pomogą jeśli Klienta traktować się będzie jak zmorę :) Życzę wszystkiego dobrego na dobrej drodze do końca tej restauracji...
ty buraku powalony,ty tłuczku,-dziękujemy za fatygę!!,rezerwacja telefoniczna!!-żeby ci się linia nie przepaliła,słyszałeś coś,gdzieś,o promującej antyreklamie ale strzeliłeś jak ślepowron
Oj, zapomniałem i o Panu. Z mojego powodu zmuszony Pan został do załorzenia konta na portalu, ale to się przyda na przyszłość, zapewniam Pana. Co do Pana pytania i poprawnej pisowni szwedzkiej muszę z przykrością stwierdzić, iż Pana życzenie mogłoby być spełnione wyłącznie na specjalne zamówienie. Rozumiem, że jadał Pan tę szwedzką specjalność już wcześniej, a nie odnalazł tylko jej nazwę w słowniku? Pozdrowienia dla enigmatycznego ILDIKO bez nazwiska.
Po pierwsze nie Pan, tylko Pani. Po drugie niczego w slowniku nie szukalam bo znam te specjalnosc nie od dzis. Jezeli chodzi o kuchnie szwedzka to chetnie mozemy podyskutowac...
Przepraszam zatem i Panią, że pomyliłem płeć. Ale proszę mi powiedzieć, po czym mam poznać z kim rozmawiam? Jakakolwiek dyskusja na forum o kuchni szwedzkiej mija się z celem, jako że część forumowiczan pragnie, abym poszedł spać, co niechybnie uczynię, jako, że ostatnie posty zaczynają przypominać styl Hide Parku. Odezwałem się na tym forum wyjątkowo i chciałem każdemu odpisać, jednak chyba był to mój błąd? Pozdrawiam
Szanowny Robroy`ku! Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że na Pana poziomie nie umiem rozmawiać. Tak więc dywagację na temat Pana i mojego pochodzenia, polecem pod rozwagę opinii bublicznej, która czyta Pana i moje posty. Niech Pan wyluzuje troszkę... Pozdrawiam serdecznie
Szanowny Panie Pstemku To Pan, a nie kto inny polecił mi zakończyć dyskusję, pisząc, że "Panu już dziękujemy..." Jednak nie jest Pan konsekwentny, yak dziś, jak i przy innych Pańskich wypowiedziach, gdzie stwierdza Pan, :że jeszcze się taki nie urodził", itp, czyli, podkreślał Pan kiedyś brak pozytywnego myślenia w Sochaczewie, chociażby w sprawie lotniska? Dzisiaj chce mi Pan coś udowodnić, ale jestem szczery, nie wiem doprawdy co? Czy do restauracji chodzi Pan dla jego właścicieli, czy do np. Hotelu Chopin poszedłby Pan dlatego, że właściciele są wspaniali, czy dlatego, że kuchnia i atmosfera sali jest OK? Pragnę Panu zwrócić uwagę, że ja nie sprzedaję na talerzu siebie, tylko proponuję kuchnię francuską i włoską i dobry klimat. Czy Pan wyczuwa tę drobną różnicę? Chyba czas na spanie? Pozdrawiam
Jedzenie u Pana smaczne, kawę wypić w eleganckim towarzystwie też miło.
Zapomina Pan jednak o jednej rzeczy. Jesli człowiek przychodzi do restauracji to Pan- nawet szef tego lokalu, na ten czas staje sie jego pracownikiem.To Pan dla niego w tym momencie pracuje. Taką mamy teraz rzeczywistosc, do tego dążymy. PRL sie skończył...
jak by mi ktos zadał pytanie, czy jadłem już taką potrawę w przeszłości, idąc za baronem Munchausenem, odpowiedziałbym, że nie w przeszłości a w przyszłości. Jadłem w przyszłym tygodniu. Poza tym panie tropez w restauracji klient jest GOŚCIEM a nie niewolnikiem skazanym na pana humory czy osobę. Rozumiem, że nie był Pan świadom, iż nie pana osoba przyciąga klientów.
Pani Tropez, dostałam od Pana przeprosiny na maila. Były całkiem sympatyczne i nawet na nie odpisałam. Czytając jednak Pańskie kolejne wypowiedzi w tym temacie zaczynam mieć wątpliwości czy te przeprosiny były szczere. To, co Pan napisał w mailu ma się nijak do Pańskich wypowiedzi na forum. Czy nie widzi Pan, że nie ma tu nawet jednej pozytywnej wypowiedzi o Pańskiej restauracji? Nie znam Pana, nie wiem jaki Pan jest dla klientów ani też nie miałam okazji próbować Pańskiej kuchni, dlatego w tej kwestii się nie wypowiadałam i wypowiadać nie będę. Ale może warto byłoby przyjąć z pokorą te tak liczne opinie do serca i zamiast ze wszystkimi walczyć to np. postarać się by takich opinii więcej nie było? Czy nie zależy Panu na dobrej reputacji dla Pana i Pańskiej restauracji?
Szanowny Panie Enfield Nie wiem co chciałby mi Pan zasugerować, bądz udowodnić? Mówi Pan rzeczy tak oczywiste, że nie mogę pojąć o co chodzi. Ja reprezentuję szkołę usłużną wobec każdego klienta, to wyniosłem z domu rodzinnego i dwudziestoletniej pracy na Zachodzie w tej branży. Sądzę, że należy Pan do większości, która wypowiada się na mój temat, nie będąc przy tym nigdy gościem u mnie? A jeśli Pan był, to obsługa i zachowanie wskazywały na praktyki stosowane w PRL? Jestem zaskoczony Pana wypowiedzią, ale dziękuję za przypomnienie mi, gdzie moje miejsce. Lubię krytykę, ale konstruktywną popartą faktami, a nie zasłyszanymi plotkami. Pozdrawiam
Szanowny Panie Likeu, Z wielką uwagą przeczytałem Pana pierwszy post i pomimo pewnej dozy inteligencji jaką posiadam nie umiałem zrozumieć Pańskiej przenośni o Baronie Munchausenie? Poza tym, jak już wspomniałem wcześniej jestem zawsze usłużny i uniżony wobec klienta. Na moją osobę musi być Pan niestety zdany, a to dlatego, że nasza mała restauracyjka jest prowadzona rodzinnie. Ja też gotuję i obsługuję klientów. Lecz przejdzmy do następnego Pana postu, gdzie jako jedyny dotąd pisze Pan coś logicznego i sensownego. Nie wiem skąd nagle to olśnienie, ale dzięki i za to. Bo problem polega w tym, co usiłuję cały czas Państwu przekazać: do St. Tropez przychodzić się powinno dla dobrego jedzenia i wspaniałej atmosfery, a nie z sympatii do szefa lokalu. Bo czyż chodziłby Pan do jakiegoś lokalu tylko dlatego, że jego właściciele są fajni? Nie wiem jaki jest w obyciu Pan Kurt (raz z nim rozmawiałem zawodowo), ale rozumiem, że do Niego się chodzi dla Jego niepowtarzalnej kuchni. Drugi problem jest bardziej bolesny: ludzie którzy na mój temat się wypowiadają, nigdy mnie nie poznali, nigdy w restauracji nie byli, a swoje wypowiedzi bazują na zasłyszanych plotkach. Lubię krytykę, ale konstruktywną opartą na faktach Dziękuję za Pana w końcu miłą płętę w Pana poście. Pozdrawiam
Ja tylko się wtrącę i powiem tak..mam takie zboczenie, że chodzę do knajp, gdzie są fajni właściciele i można mnie w Socho w jednym tylko miejscu tak naprawdę znaleźć. Na szczęście ci ludzie nie muszą się reklamować na forum. ;)
Mocny w gębie - na forum sztucznie grzeczny i "usłużny", w swoich mailach cham. Nie życzę sobie więcej jakichkolwiek maili od Pana. Po to odzywam się na forum, żeby tu rozmawiać, a nie w kuluarach. Jeżeli nie jest Pan w stanie odpowiedziec na proste pytanie, tylko od razu Pan wszystkich atakuje, to może to nie jest miejsce dla Pana. Przeanalizowanie wszystkich postów użytkowiników wortalu nie sprawi, że Pan ich zna i może oceniać w sposób, jaki Pan to robi. A w sprawie konstruktywnej krytyki opartej na faktach, to gdzie w mailu do mnie były te fakty?
Poza tym podobno nie przeszliśmy na "Ty", więc proszę się tego trzymać.
MIJA 10 WRZEŚNIA 2007, CZYLI W PONIEDZIAŁEK!
TO ŚWIĘTO NASZEGO ISTNIENIA CELEBRUJEMY OD PIĄTKU (07.09.07.) DO PONIEDZIEŁKU (10.09.07.)
ZAPRASZAMY PRZEDE WSZYSTKIM, STAŁYCH NASZYCH KLIENTÓW, DLA KTÓRYCH CZEKAJĄ SMACZNE NIESPODZIANKI I WIELE ATRAKCJI GASTRONOMICZNYCH. DLA POZOSTAŁYCH, KTÓRZY NIE ZAUWAŻYLI NAS DO TEJ PORY, DZIĘKUJEMY ZA FATYGĘ...
UWAGA! W TYCH DNIACH OBOWIĄZUJE WYŁĄCZNIE REZERWACJA TELEFONICZNA!!!
P.S. NA ŻADNE KOMENTARZE W PORTALU NIE ODPOWIADAMY, JAK ZWYKLE.
SZKODA PISAĆ.
POZDROWIENIA!
SZEF KUCHNI
"SZWED?"
Mam 2 pytania do autora, czyli do Tropez. cyt. 1. : "DLA POZOSTAŁYCH, KTÓRZY NIE ZAUWAŻYLI NAS DO TEJ PORY, DZIĘKUJEMY ZA FATYGĘ... " Jak czytelnik ma rozumieć ten zwrot? Że ten, kto nigdy u Was nie był nie jest mile widziany? Czy też, że dziękujecie że Was odwiedzi? Jakoś mam mieszane uczucia co do tego zdania... cyt 2. "P.S. NA ŻADNE KOMENTARZE W PORTALU NIE ODPOWIADAMY, JAK ZWYKLE. SZKODA PISAĆ." Ciekawy chwyt (anty-)reklamowy. Może zamiast takich tekstów było napisać: "Z góry dziękujemy za przybycie". Mam wrażenie, że świętujecie to, że istniejecie, jakby to był ogromny wasz tryumf. Ok, ale nie zapominajcie że bez klientów, bez nas - by Was nie było :). Trochę więcej szacunku dla ludzi by się przydało, nieprawdaż?
tego pana cec[ pi ]e ogromny przerost formy nad treścią, on nie docenia nas jako klientów, to my powinniśmy go podziwaić za to że jest, że zaszczycił Sochaczew swoją osobą, porażka, często słyszę negatywne opinie na temat jego zachowania w stosunku do klientów, ten pan zapomniał, gdzie jego miejsce, a jak tak bardzo sochaczew jest prowincjonalny, zaściankowy i dziwny, to bardzo proszę, niech otworzy restaurację w Paryżu, wtedy dopiero zobaczy co to znaczy być restauratorem z prawdziwego zdarzenia, temu panu brakuje obycia i wiedzy na temat jego profesji, ale nic to, zostaje tylko pożałować takiego człowieka, nic więcej
Jak powszechnie wiadomo forum dyskusyjne jest miejscem do zamieszczania darmowej reklamy ...
Szkoda nawet komentować zachowania właściciela tego lokalu ani osób tak pracujących. Żenada.
Darmowej anty-reklamy, którą sami sobie robią. Pomijam już estetyczną i gramatyczną formę tego postu. Najpierw wypadałoby nauczyć się pisać teksty promocyjne a dopiero to robić. Choć i najlepsze teksty nie pomogą jeśli Klienta traktować się będzie jak zmorę :)
Życzę wszystkiego dobrego na dobrej drodze do końca tej restauracji...
Panie Hawliczek, a czy z tej okazji zrobi Pan "Smörgåstårta"??
ty buraku powalony,ty tłuczku,-dziękujemy za fatygę!!,rezerwacja telefoniczna!!-żeby ci się linia nie przepaliła,słyszałeś coś,gdzieś,o promującej antyreklamie ale strzeliłeś jak ślepowron
Oj, zapomniałem i o Panu. Z mojego powodu zmuszony Pan został do załorzenia konta na portalu, ale to się przyda na przyszłość, zapewniam Pana. Co do Pana pytania i poprawnej pisowni szwedzkiej muszę z przykrością stwierdzić, iż Pana życzenie mogłoby być spełnione wyłącznie na specjalne zamówienie. Rozumiem, że jadał Pan tę szwedzką specjalność już wcześniej, a nie odnalazł tylko jej nazwę w słowniku?
Pozdrowienia dla enigmatycznego ILDIKO bez nazwiska.
Po pierwsze nie Pan, tylko Pani. Po drugie niczego w slowniku nie szukalam bo znam te specjalnosc nie od dzis. Jezeli chodzi o kuchnie szwedzka to chetnie mozemy podyskutowac...
Przepraszam zatem i Panią, że pomyliłem płeć. Ale proszę mi powiedzieć, po czym mam poznać z kim rozmawiam? Jakakolwiek dyskusja na forum o kuchni szwedzkiej mija się z celem, jako że część forumowiczan pragnie, abym poszedł spać, co niechybnie uczynię, jako, że ostatnie posty zaczynają przypominać styl Hide Parku. Odezwałem się na tym forum wyjątkowo i chciałem każdemu odpisać, jednak chyba był to mój błąd?
Pozdrawiam
Szanowny Robroy`ku!
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że na Pana poziomie nie umiem rozmawiać. Tak więc dywagację na temat Pana i mojego pochodzenia, polecem pod rozwagę opinii bublicznej, która czyta Pana i moje posty.
Niech Pan wyluzuje troszkę...
Pozdrawiam serdecznie
nie, dlaczego blad? zrobiles super reklame. pokazales jaki jestes.
Szanowny Panie Pstemku
To Pan, a nie kto inny polecił mi zakończyć dyskusję, pisząc, że "Panu już dziękujemy..." Jednak nie jest Pan konsekwentny, yak dziś, jak i przy innych Pańskich wypowiedziach, gdzie stwierdza Pan, :że jeszcze się taki nie urodził", itp, czyli, podkreślał Pan kiedyś brak pozytywnego myślenia w Sochaczewie, chociażby w sprawie lotniska? Dzisiaj chce mi Pan coś udowodnić, ale jestem szczery, nie wiem doprawdy co?
Czy do restauracji chodzi Pan dla jego właścicieli, czy do np. Hotelu Chopin poszedłby Pan dlatego, że właściciele są wspaniali, czy dlatego, że kuchnia i atmosfera sali jest OK?
Pragnę Panu zwrócić uwagę, że ja nie sprzedaję na talerzu siebie, tylko proponuję kuchnię francuską i włoską i dobry klimat. Czy Pan wyczuwa tę drobną różnicę?
Chyba czas na spanie?
Pozdrawiam
Jedzenie u Pana smaczne, kawę wypić w eleganckim towarzystwie też miło.
Zapomina Pan jednak o jednej rzeczy.
Jesli człowiek przychodzi do restauracji to Pan- nawet szef tego lokalu, na ten czas staje sie jego pracownikiem.To Pan dla niego w tym momencie pracuje.
Taką mamy teraz rzeczywistosc, do tego dążymy.
PRL sie skończył...
jak by mi ktos zadał pytanie, czy jadłem już taką potrawę w przeszłości, idąc za baronem Munchausenem, odpowiedziałbym, że nie w przeszłości a w przyszłości. Jadłem w przyszłym tygodniu.
Poza tym panie tropez w restauracji klient jest GOŚCIEM a nie niewolnikiem skazanym na pana humory czy osobę.
Rozumiem, że nie był Pan świadom, iż nie pana osoba przyciąga klientów.
Pani Tropez, dostałam od Pana przeprosiny na maila. Były całkiem sympatyczne i nawet na nie odpisałam. Czytając jednak Pańskie kolejne wypowiedzi w tym temacie zaczynam mieć wątpliwości czy te przeprosiny były szczere. To, co Pan napisał w mailu ma się nijak do Pańskich wypowiedzi na forum. Czy nie widzi Pan, że nie ma tu nawet jednej pozytywnej wypowiedzi o Pańskiej restauracji? Nie znam Pana, nie wiem jaki Pan jest dla klientów ani też nie miałam okazji próbować Pańskiej kuchni, dlatego w tej kwestii się nie wypowiadałam i wypowiadać nie będę. Ale może warto byłoby przyjąć z pokorą te tak liczne opinie do serca i zamiast ze wszystkimi walczyć to np. postarać się by takich opinii więcej nie było? Czy nie zależy Panu na dobrej reputacji dla Pana i Pańskiej restauracji?
Szanowny Panie Enfield
Nie wiem co chciałby mi Pan zasugerować, bądz udowodnić? Mówi Pan rzeczy tak oczywiste, że nie mogę pojąć o co chodzi. Ja reprezentuję szkołę usłużną wobec każdego klienta, to wyniosłem z domu rodzinnego i dwudziestoletniej pracy na Zachodzie w tej branży. Sądzę, że należy Pan do większości, która wypowiada się na mój temat, nie będąc przy tym nigdy gościem u mnie? A jeśli Pan był, to obsługa i zachowanie wskazywały na praktyki stosowane w PRL? Jestem zaskoczony Pana wypowiedzią, ale dziękuję za przypomnienie mi, gdzie moje miejsce. Lubię krytykę, ale konstruktywną popartą faktami, a nie zasłyszanymi plotkami.
Pozdrawiam
Szanowny Panie Likeu,
Z wielką uwagą przeczytałem Pana pierwszy post i pomimo pewnej dozy inteligencji jaką posiadam nie umiałem zrozumieć Pańskiej przenośni o Baronie Munchausenie? Poza tym, jak już wspomniałem wcześniej jestem zawsze usłużny i uniżony wobec klienta. Na moją osobę musi być Pan niestety zdany, a to dlatego, że nasza mała restauracyjka jest prowadzona rodzinnie. Ja też gotuję i obsługuję klientów.
Lecz przejdzmy do następnego Pana postu, gdzie jako jedyny dotąd pisze Pan coś logicznego i sensownego. Nie wiem skąd nagle to olśnienie, ale dzięki i za to. Bo problem polega w tym, co usiłuję cały czas Państwu przekazać: do St. Tropez przychodzić się powinno dla dobrego jedzenia i wspaniałej atmosfery, a nie z sympatii do szefa lokalu. Bo czyż chodziłby Pan do jakiegoś lokalu tylko dlatego, że jego właściciele są fajni? Nie wiem jaki jest w obyciu Pan Kurt (raz z nim rozmawiałem zawodowo), ale rozumiem, że do Niego się chodzi dla Jego niepowtarzalnej kuchni. Drugi problem jest bardziej bolesny: ludzie którzy na mój temat się wypowiadają, nigdy mnie nie poznali, nigdy w restauracji nie byli, a swoje wypowiedzi bazują na zasłyszanych plotkach. Lubię krytykę, ale konstruktywną opartą na faktach
Dziękuję za Pana w końcu miłą płętę w Pana poście.
Pozdrawiam
Ja tylko się wtrącę i powiem tak..mam takie zboczenie, że chodzę do knajp, gdzie są fajni właściciele i można mnie w Socho w jednym tylko miejscu tak naprawdę znaleźć. Na szczęście ci ludzie nie muszą się reklamować na forum. ;)
a ja powiem tak, dgyby zarozumiałość uskrzydlała, właściciel jednej z knajp nigdy by nie chodził po ziemi.
I nie jest to facet z St. tropez.
dobry tekst :>
A ja tu widzę sfrustrowanego człowieka, który jest, albo uważa się za artystę, a musi reprezentować "szkołę usłużną"...
A propos maila, którego dostałam od Pana tropeza:
Mocny w gębie - na forum sztucznie grzeczny i "usłużny", w swoich mailach cham. Nie życzę sobie więcej jakichkolwiek maili od Pana. Po to odzywam się na forum, żeby tu rozmawiać, a nie w kuluarach. Jeżeli nie jest Pan w stanie odpowiedziec na proste pytanie, tylko od razu Pan wszystkich atakuje, to może to nie jest miejsce dla Pana. Przeanalizowanie wszystkich postów użytkowiników wortalu nie sprawi, że Pan ich zna i może oceniać w sposób, jaki Pan to robi. A w sprawie konstruktywnej krytyki opartej na faktach, to gdzie w mailu do mnie były te fakty?
Poza tym podobno nie przeszliśmy na "Ty", więc proszę się tego trzymać.