Dla posiadaczy piesków, kotków i innych stworzonek w naszym mieście... ku przestrodze... W sobotę w nocy "odszedł" od nas po 10 latach nasz pies. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego - ot, samo życie.. Niestety, pewnie mogło by być inaczej, gdyby w Sochaczewie znalazł się wtedy jakikolwiek weterynarz, chętny nieść pomoc zwierzakom, bo przecież do tego został w swoim zawodzie powołany. Z tego co wiem, w naszym mieście są conajmniej 3 lecznice, z których każda podaje dyżurujący numer telefonu - w nagłych przypadkach. Taki właśnie przypadek mieliśmy w sobotę wieczorem, około godziny 19, wiec jeszcze nie tak późno... Nasz psiak nagle się rozchorował i trzeba mu było szybko pomoc. Obdzwoniliśmy wszelkie weterynarie w Sochaczewie i okolicach, Żyrardowska reklamuje się nawet, jako dyżurująca 24h na dobę - zero odzewu, wszędzie telefon milczał lub wręcz był wyłączony. Ba, jeździlismy nawet z chorym stworzeniem od przychodni do przychodni - wszędzie głucho i ciemno.. W końcu jedyny lekarz, który odebrał telefon i przyjął nas, to weterynarz z Iłowa. Niestety, mógł on tylko podać leki uśmierzające ból, bo w swoim gabinecie nie miał warunków do wykonania operacji czy prześwietlenia brzucha. Żałujemy, że zamiast liczyć na sochaczewskich lekarzy, odrazu nie pojechaliśmy do Warszawy - może zdążylibyśmy odratować naszego czworonożnego przyjaciela. Jednak i stan psa i warunki pogodowe, nie bardzo sprzyjały takiej podróży. Teraz już wiemy, dlaczego lekarz z Iłowa dziwił się, że przyjeżdża do niego tak dużo pacjentów z naszego miasta... Czy ktoś orientuję się na ile nasi weterynarze mają obowiązek odbierania i reagowania na telefony podawane jako dyżurujące? Czy naprawdę w takim mieście jak Sochaczew, stworzenie, które zachoruje poza godzinami pracy lecznic weterynaryjnych musi być skazane na śmierć????
A kontaktowałeś się z Panią dr z ulicy Warszawskiej? Ta Pani zawsze udziela pomocy o każdej porze - korzystałam z usług tej Pani również w nocy. A te psy zostały tam porzucone co się stało? Pozdrawiam
Tak, dzwoniliśmy do tej pani również. Nie odbierała telefonu... Jak to porzucone? Tak jak napisałem w pierwszym poście, nasz pies był z nami od 10 lat. W sobotę nagle się rozchorował. Jeszcze o godz. 15:30 był w pełni sił i całkowicie zdrowy. Zostawiliśmy go na działce żeby się wybiegał. Kiedy przyjechaliśmy po niego o godz. 18:30 nie mógł chodzić o własnych siłach. Miał bardzo wzdęty brzuch a z pyska ciekła mu piana. Zdechł w nocy. Nie mamy pojęcia co mu się stało.
Miałam bardzo podobny przypadek tylko ze w święta. Nasz pies się rozchorował, nie miał siły nawet chodzić, więc zaczęliśmy szukać weterynarza, niestety nasze starania poszły na marne nigdzie nie mogliśmy się dodzwonić, znalazłam nawet numer telefonu do lecznicy w Teresinie ale w święta i weekendy nie ma tam weterynarza (chociaż ogłaszają się jako gabinet czynny 24H) w końcu udało nam się dodzwonić do weterynarza z Rybna, przyjął nas w gabinecie w swoim domu(mieszka w Sochaczewie) ale niestety nie udało się uratować psa...:-(
Też miałam niestety możliwość przekonania się o tym...Pies wpadł pod samochód i wypłynęło mu oko. Straszny widok. Niestety nigdzie nie mogliśmy się dodzwonić-była sobota godzina 19. Po 1,5 godzinnym dzwonieniu non stop do sochaczewskich weterynarzy pojechaliśmy do Warszawy.
My też dzwoniliśmy do tej lecznicy w Teresinie, ktora ogłasza się niby jako 24h. Telefon odebrała pani, które poinformowała nas, że jest na imprezie i nie może nam pomóc. W internecie znaleźliśmy też jakąś lecznicę "24h" z Żyrardowa ale tam też nikt nie odbierał tel. Z Sochaczewskich lecznic "odwiedziliśmy" lecznicę na Trojanowie, na Warszawskiej oraz w budynku JW Construction. Wszędzie podany był numer dyżurujący ale żadnego nikt nie odbierał. Sprawę zgłosiliśmy do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Naszemu psu już życia nie zwrócimy ale może da się coś zrobić żeby psy oraz inne zwierzęta z Sochaczewa i okolic nie były skazane na śmierć w czasie weekendu.
Witam Miałam osobiscie przypadek rok temu ,naszej suni była potrzebna pomoc w sobote rano okolo 5.00 ,musiałam zawiesc ja do kliniki na Bemowie ,gdzie została zoperowana natychmiast. Klinika ta czynna jest 24h i mozna jechac w ciemno .
WITAM WSZYSTKICH MIESIAC TEMU KTOS ZAMORDOWAL MOJA SUNIE OWCZAREK SZKOCKI (MIALA ROZTRZASKANA GŁOWE - PRAWDOPODOBNIE POSTRZAŁ Z JAKIES BRONI W KRTAN - NIEUDALO MI SIE JEJ POMOC)CAŁA RODZINA JEST POGRAZONA (JAKIM SUKINSYNEM TRZEBA BYC ABY TAK POSTAPIC) PISZE TO KU PRZESTRODZE WASZYM PSIAKOMJUZ TO ZE JEST NA PODWORKU NIE WYSTARCZA
Witam Miesiac temu ktos zamordował nasza sunie Owczarek szkocki ,miała roztrzaskana głowe i postrzał w krtan.Miejcie swoje pupile na oku ,juz to ze sa na podworku ,zamkniete nie wystarcza.Jakim sukinsynem trzeba byc ,aby tak postapic.Wiec Jacku Twoj pies tey mog yostac np.otruty
Witam Miesiac temu ktos zamordował nasza sunie Owczarek szkocki ,miała roztrzaskana głowe i postrzał w krtan.Miejcie swoje pupile na oku ,juz to ze sa na podworku ,zamkniete nie wystarcza.Jakim sukinsynem trzeba byc ,aby tak postapic.Wiec Jacku Twoj pies tey mog yostac np.otruty
Niestety są ludzie, dla których zwierze to tylko zwierze i prawo takie w tym kraju, że nikt się tym nie przejmuje i jedyne co zostało to wylać żal na takim forum. Co do felernego wieczoru Jacka to czy jest w ogóle możliwe wyjaśnienie tego?
Jeśli chodzi o przypadek mojego psa to po lekturze różnych stron internetowych doszedłem do wniosku, że na 90% był to skręt żołądka. Można psa z tego wyratować jeśli w ciągu godziny zostanie zoperowany. Niestety tyle czasu zajęłaby sama droga do Warszawy, a w panujących wtedy warunkach pogodowych pewnie nawet dłużej. Co do wyjaśnienia tej sytuacji to chyba nic się nie da zrobić. Wysłaliśmy opis zdarzenia do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i nawet bardzo szybko dostaliśmy odpowiedź. Oto ona: "Dziekujemy za informację. Przeprowadziliśmy rozmowę w tej sprawie, z zastępcą Powiatowego Lekarza Weterynarii w Sochaczewie. Otrzymaliśmy informację, że działające gabinety weterynaryjne w tym mieście, jako podmioty działalności gospodarczej prowadzą czynności lekarsko- weterynaryjne na ile jest to możliwe pod kątem stanu osobowego i czasowego. Nie można inaczej mówiąc zmusić lecznic do prowadzenia działalności całodobowo. Pani Doktor poinformowała, że działa lecznica całodobowo w Teresinie- 15 km od Sochaczewa. Kierujemy Pani pismo z załącznikiem dodatkowo do Warszawskiej Izby Lekarsko - Weterynaryjnej, z wnioskiem o analizę przedmiotowej sprawy. Piotr Jaworski Krajowy Inspektorat TOZ Warszawa"
Czyli wynika z tego, że nie ma żadnego obowiązku zapewnienia dyżurów weterynaryjnych w mieście i jest to tylko dobra wola weterynarzy. A tej jak widać absolutnie brak. Odpowiedzieliśmy też na ten list informując, że lecznica w Teresinie tylko z nazwy jest całodobowa. Kiedy zadzwoniliśmy tam to telefon odebrała pani, która poinformowała nas, że właśnie jest na imprezie i nie może nam pomóc. Na to już nigdy nie dostaliśmy odpowiedzi. Wysłaliśmy również list do "Ziemi Sochaczewskiej". Został on wydrukowany w artykule "W weekend całujemy klamki". Zostały też wydrukowane odpowiedzi dwóch sochaczewskich weterynarzy. Oto pierwsza z nich: "Przychodnie weterynaryjne działają odmiennie od całodobowych klinik. Myślę, że nikt nie ponosi winy za zaistniałą sytuację, gdzie doszło do nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Jeżeli chodzi o numery telefonów alarmowych, to lekarze odbierają je w miarę możliwości. Zdarza się np., że są one poza zasięgiem. Osobiście, jeżeli nie mam możliwości dojechać do zwierzęcia, kieruję jego właścicieli do całodobowej lecznicy na ul. Powstańców Śląskich na warszawskim Bemowie. Jest ona oddalona od Sochaczewa o 45 minut drogi." Powiem szczerze, że ja raczej wolno nie jeżdżę ale chciałbym zobaczyć jak ta pani w czasie śnieżycy, kiedy jest już ciemno na dworze, dojeżdża z Sochaczewa do kliniki na Bemowie w 45min. Poza tym telefony nie były poza zasięgiem. Wszystkie były w zasięgu tylko nikt ich nie odbierał. Wypowiedź drugiego weterynarza: "Warto tu podkreślić, że służą one do szukania pomocy w nagłych i ciężkich przypadkach, np. przy porodzie. Niestety, niektórzy myślą, że w ten sposób mogą wezwać weterynarza do odrobaczenia psa." No i znowu wypowiedź totalnie od czapy. Jak miał się w ten sposób bronić to już mógł nic nie mówić. Jak można porównywać tragedię, która zakończyła się śmiercią psa z odrobaczaniem? Chyba, że dla niego cierpiący pies w agonii to jest lekki przypadek. Poza tym ciekawy jestem w jaki sposób odróżniają czy ktoś dzwoni z poważnym problemem czy z błahym skoro nie odbierają telefonów? Telepatycznie? Czy może stwierdzili, że w sobotę wieczorem to wszyscy napewno będą dzwonić w sprawie odrobaczania i dlatego nie będą odbierać telefonów. Jak widać dla niektórych nie ma problemu i nic wielkiego się nie stało. Jak zwykle nikt nie jest winny. Widać też, że dla wszystkich sochaczewskich weterynarzy to jest tylko biznes, zero serca dla zwierząt.
Jeśli chodzi o klinikę "całodobową" w Teresinie tak jak już pisałam wcześniej. Gdy mój piesek potrzebował pomocy zadzwoniłam tam ale niestety powiedziano mi że lekarz weterynarz przyjmuje tylko od poniedziałku do piątku i kazano przyjechać w poniedziałek.
A kontaktowałeś się z Panią dr z ulicy Warszawskiej? Ta Pani zawsze udziela pomocy o każdej porze - korzystałam z usług tej Pani również w nocy. A te psy zostały tam porzucone co się stało? Pozdrawiam
Dzięki tej Pani i jej wspaniałej pomocy, nasza suczka rodziła 24 h ;/ Jak to wytłumaczyła nie może nam pomoc,gdyż nie poinformowaliśmy jej, że nasz pies zacznie rodzić.Mimo, że wydaliśmy u niej tyle kasy. Na szczęście tylko 2 nie dało się uratować. Suczka rodziła wieczorem. Co do weterynarzy z Żyrardowa to jestem innego zdania niż autor postu. Tylko do nich zadzwoniliśmy i od razu przyjechali z pomocą.
Ja również chciałabym pochwalić klinikę na 600-lecia. Około godziny 22 próbowaliśmy skontaktować się z innymi weterynarzami, jednak bez skutku. Na szczęście Pan z MaxiVet pomógł naszemu kotkowi, który złamał sobie nóżkę i potrzebował od razu pomocy. Bardzo polecamy! :)
Mam 3 sumie które są pod opieką przychodni. I kilka razy korzystałam z usług np w niedzielę o godz. 20. Pani doktor przyjechała w ciągu 15 minut i uratowała moją potrąconą przez samochód Kropeczkę. Komplety szczepień wykonujemy w domu po uprzednim skontaktowaniu się z lecznicą.
Polecam - są super. Wcześniej korzystałam z usług przychodni w Żyrardowie.
Również polecam przychodnię Maxivet, leczę tam dość nietypowe dla sochaczewskich weterynarzy zwierzęta - świnki morskie. Jako jedyni mają o tych stworkach pojecie. Zawsze kompetentni, pomocni o każdej porze dnia. Polecam :-)
To jest chore miasto aby nie było całodobowej przychodni weterynaryjnej,są różne przypadki i kolizje drogowe z udziałem psa czy kota i pomoc powinna być udzielona o każdej godzinie zdażenia czy nawet prywatnym wląćicielom czworonogów a nie żeby szukać po sąsiednich miastach prośic o pomoc a i na koniec po forach pisac i dziękować że ktoś pomógł w nocy ,pomoc dla zwierząt powinna byc normalą przychodnią jak jest szpital czy całonocne apteki gdzie nie wspomne o sklepach nocnych .
Dla posiadaczy piesków, kotków i innych stworzonek w naszym mieście... ku przestrodze... W sobotę w nocy "odszedł" od nas po 10 latach nasz pies. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego - ot, samo życie.. Niestety, pewnie mogło by być inaczej, gdyby w Sochaczewie znalazł się wtedy jakikolwiek weterynarz, chętny nieść pomoc zwierzakom, bo przecież do tego został w swoim zawodzie powołany. Z tego co wiem, w naszym mieście są conajmniej 3 lecznice, z których każda podaje dyżurujący numer telefonu - w nagłych przypadkach. Taki właśnie przypadek mieliśmy w sobotę wieczorem, około godziny 19, wiec jeszcze nie tak późno... Nasz psiak nagle się rozchorował i trzeba mu było szybko pomoc. Obdzwoniliśmy wszelkie weterynarie w Sochaczewie i okolicach, Żyrardowska reklamuje się nawet, jako dyżurująca 24h na dobę - zero odzewu, wszędzie telefon milczał lub wręcz był wyłączony. Ba, jeździlismy nawet z chorym stworzeniem od przychodni do przychodni - wszędzie głucho i ciemno.. W końcu jedyny lekarz, który odebrał telefon i przyjął nas, to weterynarz z Iłowa. Niestety, mógł on tylko podać leki uśmierzające ból, bo w swoim gabinecie nie miał warunków do wykonania operacji czy prześwietlenia brzucha. Żałujemy, że zamiast liczyć na sochaczewskich lekarzy, odrazu nie pojechaliśmy do Warszawy - może zdążylibyśmy odratować naszego czworonożnego przyjaciela. Jednak i stan psa i warunki pogodowe, nie bardzo sprzyjały takiej podróży. Teraz już wiemy, dlaczego lekarz z Iłowa dziwił się, że przyjeżdża do niego tak dużo pacjentów z naszego miasta... Czy ktoś orientuję się na ile nasi weterynarze mają obowiązek odbierania i reagowania na telefony podawane jako dyżurujące? Czy naprawdę w takim mieście jak Sochaczew, stworzenie, które zachoruje poza godzinami pracy lecznic weterynaryjnych musi być skazane na śmierć????
To zdjęcie dedykuję wszystkim sochaczewskim weterynarzom, którym w sobotę wieczorem nie chciało się odbierać telefonów DYŻURUJĄCYCH.
http://sochaczew.org/P7090690.JPG
A kontaktowałeś się z Panią dr z ulicy Warszawskiej? Ta Pani zawsze udziela pomocy o każdej porze - korzystałam z usług tej Pani również w nocy. A te psy zostały tam porzucone co się stało? Pozdrawiam
Co się stało z psiakiem już wiem - szczerze współczuje!
Tak, dzwoniliśmy do tej pani również. Nie odbierała telefonu... Jak to porzucone? Tak jak napisałem w pierwszym poście, nasz pies był z nami od 10 lat. W sobotę nagle się rozchorował. Jeszcze o godz. 15:30 był w pełni sił i całkowicie zdrowy. Zostawiliśmy go na działce żeby się wybiegał. Kiedy przyjechaliśmy po niego o godz. 18:30 nie mógł chodzić o własnych siłach. Miał bardzo wzdęty brzuch a z pyska ciekła mu piana. Zdechł w nocy. Nie mamy pojęcia co mu się stało.
Miałam bardzo podobny przypadek tylko ze w święta. Nasz pies się rozchorował, nie miał siły nawet chodzić, więc zaczęliśmy szukać weterynarza, niestety nasze starania poszły na marne nigdzie nie mogliśmy się dodzwonić, znalazłam nawet numer telefonu do lecznicy w Teresinie ale w święta i weekendy nie ma tam weterynarza (chociaż ogłaszają się jako gabinet czynny 24H) w końcu udało nam się dodzwonić do weterynarza z Rybna, przyjął nas w gabinecie w swoim domu(mieszka w Sochaczewie) ale niestety nie udało się uratować psa...:-(
Też miałam niestety możliwość przekonania się o tym...Pies wpadł pod samochód i wypłynęło mu oko. Straszny widok. Niestety nigdzie nie mogliśmy się dodzwonić-była sobota godzina 19. Po 1,5 godzinnym dzwonieniu non stop do sochaczewskich weterynarzy pojechaliśmy do Warszawy.
eh teraz można już pogdybać niestety. Szkoda tylko że przez głupotę ludzką cierpią na tym zwierzęta i ludzie.
My też dzwoniliśmy do tej lecznicy w Teresinie, ktora ogłasza się niby jako 24h. Telefon odebrała pani, które poinformowała nas, że jest na imprezie i nie może nam pomóc. W internecie znaleźliśmy też jakąś lecznicę "24h" z Żyrardowa ale tam też nikt nie odbierał tel. Z Sochaczewskich lecznic "odwiedziliśmy" lecznicę na Trojanowie, na Warszawskiej oraz w budynku JW Construction. Wszędzie podany był numer dyżurujący ale żadnego nikt nie odbierał.
Sprawę zgłosiliśmy do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Naszemu psu już życia nie zwrócimy ale może da się coś zrobić żeby psy oraz inne zwierzęta z Sochaczewa i okolic nie były skazane na śmierć w czasie weekendu.
Witam
Miałam osobiscie przypadek rok temu ,naszej suni była potrzebna pomoc w sobote rano okolo 5.00 ,musiałam zawiesc ja do kliniki na Bemowie ,gdzie została zoperowana natychmiast.
Klinika ta czynna jest 24h i mozna jechac w ciemno .
WITAM WSZYSTKICH
MIESIAC TEMU KTOS ZAMORDOWAL MOJA SUNIE OWCZAREK SZKOCKI (MIALA ROZTRZASKANA GŁOWE - PRAWDOPODOBNIE POSTRZAŁ Z JAKIES BRONI W KRTAN - NIEUDALO MI SIE JEJ POMOC)CAŁA RODZINA JEST POGRAZONA (JAKIM SUKINSYNEM TRZEBA BYC ABY TAK POSTAPIC)
PISZE TO KU PRZESTRODZE WASZYM PSIAKOMJUZ TO ZE JEST NA PODWORKU NIE WYSTARCZA
Witam
Miesiac temu ktos zamordował nasza sunie Owczarek szkocki ,miała roztrzaskana głowe i postrzał w krtan.Miejcie swoje pupile na oku ,juz to ze sa na podworku ,zamkniete nie wystarcza.Jakim sukinsynem trzeba byc ,aby tak postapic.Wiec Jacku Twoj pies tey mog yostac np.otruty
Witam
Miesiac temu ktos zamordował nasza sunie Owczarek szkocki ,miała roztrzaskana głowe i postrzał w krtan.Miejcie swoje pupile na oku ,juz to ze sa na podworku ,zamkniete nie wystarcza.Jakim sukinsynem trzeba byc ,aby tak postapic.Wiec Jacku Twoj pies tey mog yostac np.otruty
Niestety są ludzie, dla których zwierze to tylko zwierze i prawo takie w tym kraju, że nikt się tym nie przejmuje i jedyne co zostało to wylać żal na takim forum. Co do felernego wieczoru Jacka to czy jest w ogóle możliwe wyjaśnienie tego?
Mam do oddania 4 pieski i 1 sunie ,maja miesiac ,wiec za dwa tygodnie bede mogla oddac w dobre rece .Beda to duze pieski mieszance.
Jeśli chodzi o przypadek mojego psa to po lekturze różnych stron internetowych doszedłem do wniosku, że na 90% był to skręt żołądka. Można psa z tego wyratować jeśli w ciągu godziny zostanie zoperowany. Niestety tyle czasu zajęłaby sama droga do Warszawy, a w panujących wtedy warunkach pogodowych pewnie nawet dłużej.
Co do wyjaśnienia tej sytuacji to chyba nic się nie da zrobić. Wysłaliśmy opis zdarzenia do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i nawet bardzo szybko dostaliśmy odpowiedź. Oto ona:
"Dziekujemy za informację. Przeprowadziliśmy rozmowę w tej sprawie, z zastępcą Powiatowego Lekarza Weterynarii w Sochaczewie. Otrzymaliśmy informację, że działające gabinety weterynaryjne w tym mieście, jako podmioty działalności gospodarczej prowadzą czynności lekarsko- weterynaryjne na ile jest to możliwe pod kątem stanu osobowego i czasowego.
Nie można inaczej mówiąc zmusić lecznic do prowadzenia działalności całodobowo. Pani Doktor poinformowała, że działa lecznica całodobowo w Teresinie- 15 km od Sochaczewa.
Kierujemy Pani pismo z załącznikiem dodatkowo do Warszawskiej Izby Lekarsko - Weterynaryjnej, z wnioskiem o analizę przedmiotowej sprawy.
Piotr Jaworski
Krajowy Inspektorat TOZ
Warszawa"
Czyli wynika z tego, że nie ma żadnego obowiązku zapewnienia dyżurów weterynaryjnych w mieście i jest to tylko dobra wola weterynarzy. A tej jak widać absolutnie brak.
Odpowiedzieliśmy też na ten list informując, że lecznica w Teresinie tylko z nazwy jest całodobowa. Kiedy zadzwoniliśmy tam to telefon odebrała pani, która poinformowała nas, że właśnie jest na imprezie i nie może nam pomóc. Na to już nigdy nie dostaliśmy odpowiedzi.
Wysłaliśmy również list do "Ziemi Sochaczewskiej". Został on wydrukowany w artykule "W weekend całujemy klamki". Zostały też wydrukowane odpowiedzi dwóch sochaczewskich weterynarzy. Oto pierwsza z nich:
"Przychodnie weterynaryjne działają odmiennie od całodobowych klinik. Myślę, że nikt nie ponosi winy za zaistniałą sytuację, gdzie doszło do nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Jeżeli chodzi o numery telefonów alarmowych, to lekarze odbierają je w miarę możliwości. Zdarza się np., że są one poza zasięgiem. Osobiście, jeżeli nie mam możliwości dojechać do zwierzęcia, kieruję jego właścicieli do całodobowej lecznicy na ul. Powstańców Śląskich na warszawskim Bemowie. Jest ona oddalona od Sochaczewa o 45 minut drogi."
Powiem szczerze, że ja raczej wolno nie jeżdżę ale chciałbym zobaczyć jak ta pani w czasie śnieżycy, kiedy jest już ciemno na dworze, dojeżdża z Sochaczewa do kliniki na Bemowie w 45min. Poza tym telefony nie były poza zasięgiem. Wszystkie były w zasięgu tylko nikt ich nie odbierał.
Wypowiedź drugiego weterynarza:
"Warto tu podkreślić, że służą one do szukania pomocy w nagłych i ciężkich przypadkach, np. przy porodzie. Niestety, niektórzy myślą, że w ten sposób mogą wezwać weterynarza do odrobaczenia psa."
No i znowu wypowiedź totalnie od czapy. Jak miał się w ten sposób bronić to już mógł nic nie mówić. Jak można porównywać tragedię, która zakończyła się śmiercią psa z odrobaczaniem? Chyba, że dla niego cierpiący pies w agonii to jest lekki przypadek. Poza tym ciekawy jestem w jaki sposób odróżniają czy ktoś dzwoni z poważnym problemem czy z błahym skoro nie odbierają telefonów? Telepatycznie? Czy może stwierdzili, że w sobotę wieczorem to wszyscy napewno będą dzwonić w sprawie odrobaczania i dlatego nie będą odbierać telefonów.
Jak widać dla niektórych nie ma problemu i nic wielkiego się nie stało. Jak zwykle nikt nie jest winny. Widać też, że dla wszystkich sochaczewskich weterynarzy to jest tylko biznes, zero serca dla zwierząt.
Jeśli chodzi o klinikę "całodobową" w Teresinie tak jak już pisałam wcześniej. Gdy mój piesek potrzebował pomocy zadzwoniłam tam ale niestety powiedziano mi że lekarz weterynarz przyjmuje tylko od poniedziałku do piątku i kazano przyjechać w poniedziałek.
Na szczęście jest teraz nowa przychodnia weterynaryjna na 600-lecia i oni odbierają telefony. Wiem to z doświadczenia..........
A kontaktowałeś się z Panią dr z ulicy Warszawskiej? Ta Pani zawsze udziela pomocy o każdej porze - korzystałam z usług tej Pani również w nocy. A te psy zostały tam porzucone co się stało? Pozdrawiam
Dzięki tej Pani i jej wspaniałej pomocy, nasza suczka rodziła 24 h ;/ Jak to wytłumaczyła nie może nam pomoc,gdyż nie poinformowaliśmy jej, że nasz pies zacznie rodzić.Mimo, że wydaliśmy u niej tyle kasy. Na szczęście tylko 2 nie dało się uratować. Suczka rodziła wieczorem. Co do weterynarzy z Żyrardowa to jestem innego zdania niż autor postu. Tylko do nich zadzwoniliśmy i od razu przyjechali z pomocą.
no właśnie tą lecznice na 600-lecia otworzyli lekarze, którzy wcześniej pracowali w Żyradowie. Nawet znalazłem ich stronę www.maxivet.pl
Ja również chciałabym pochwalić klinikę na 600-lecia. Około godziny 22 próbowaliśmy skontaktować się z innymi weterynarzami, jednak bez skutku. Na szczęście Pan z MaxiVet pomógł naszemu kotkowi, który złamał sobie nóżkę i potrzebował od razu pomocy. Bardzo polecamy! :)
Witam
Ja również polecam przychodnie na 600 lecie.
Mam 3 sumie które są pod opieką przychodni.
I kilka razy korzystałam z usług np w niedzielę o godz. 20. Pani doktor przyjechała w ciągu 15 minut i uratowała moją potrąconą przez samochód Kropeczkę.
Komplety szczepień wykonujemy w domu po uprzednim skontaktowaniu się z lecznicą.
Polecam - są super.
Wcześniej korzystałam z usług przychodni w Żyrardowie.
pozdrawiam
Również polecam przychodnię Maxivet, leczę tam dość nietypowe dla sochaczewskich weterynarzy zwierzęta - świnki morskie. Jako jedyni mają o tych stworkach pojecie. Zawsze kompetentni, pomocni o każdej porze dnia. Polecam :-)
To jest chore miasto aby nie było całodobowej przychodni weterynaryjnej,są różne przypadki i kolizje drogowe z udziałem psa czy kota i pomoc powinna być udzielona o każdej godzinie zdażenia czy nawet prywatnym wląćicielom czworonogów a nie żeby szukać po sąsiednich miastach prośic o pomoc a i na koniec po forach pisac i dziękować że ktoś pomógł w nocy ,pomoc dla zwierząt powinna byc normalą przychodnią jak jest szpital czy całonocne apteki gdzie nie wspomne o sklepach nocnych .