Czy internet jest w stanie zmienić oblicze polityki (lokalnej również) oraz polityków? Czy jest w stanie niejako uatrakcyjnić i usprawnić tę sferę życia społecznego - szczególnie dla młodego elektoratu? Czy stanie się - jak niegdyś radio i TV - podstawowym narzędziem w marketingu politycznym oraz będzie w stanie zmieniać bieg historii?
Kiedyś grecka agora i rzymskie forum były platformą dyskusji i działalności politycznej. Dzisiaj taką platformą jest Internet. Przede wszystkim dzięki swojej multimedialności: obok siebie mogą występować słowo pisane, zdjęcia czy rysunek, zapis dźwięku, obraz wideo.
Sieć zaczyna odgrywać coraz większa rolę w polityce. Mimo to nadal jest tylko alternatywą dla tradycyjnych form. Niestety internet nie jest naturalnym środowiskiem dla większości polityków. Wielu z nich - jak nie tak dawno pokazał wyraźnie Jarosław Kaczyński swoim stwierdzeniem o internautach - obawia się tej przestrzeni albo marginalizuje jej potencjał.
Tymczasem już własną witrynę internetową politycy mogą wykorzystywać w przeróżny sposób od gromadzenia wolontariuszy, "cyberwolontariuszy”, do pracy przy kampanii, tworzenia wspólnoty skupionej wokół swojej osoby po źródło zbierania środków na kampanię (tutaj idealny przykład Obamy). Internet daje ogromne możliwości budowania społeczności wokół siebie. Dla polityków powinna być ważna nie tylko otwartość na wykorzystanie internetu, ale także zmiana stylu komunikacji. Znany z tradycyjnych kampanii wyborczych wiec czy telewizyjna debata angażować mogą wyborców wyłącznie do biernego odbioru poglądów kandydata. Internet umożliwia natomiast interakcję, oferuje nowe kanały dotarcia, wpływa na język dyskusji politycznej. Umożliwia też bezpośrednie dotarcie do znacznej liczby internautów o sprecyzowanych zainteresowaniach i poglądach. Sposobem są też profile w społecznościach internetowych. Swego czasu taki profil uruchomiła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Przełamała w ten sposób pewien już stereotyp, czyli najpopularniejsze wśród polityków blogi które stały się już na dobrą sprawę zjawiskiem masowym. Ogromne możliwości dają też elektroniczne debaty wyborcze oraz dyskusje polityczne organizowane w tzw. "chat roomach". Tego typu debaty od tych organizowanych w świecie realnym różnią się tym, że są bardziej kameralne oraz stwarzają możliwość bezpośredniej wymiany opinii pomiędzy politykiem a wyborcami. To dobra okazja do zaprezentowania się obywatelom oraz przedstawienia własnego programu politycznego. Podobnie działać będzie udział polityka w wymianie poglądów w grupach dyskusyjnych.
Internet daje wręcz nieograniczone możliwości i biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w świecie WEB2.0 na pewno będzie coraz częściej i sprawniej wykorzystywany w polityce.
Bardzo dziękuję Guśce za obszerną wypowiedź. Zgadzam się, że zintegrowany i zarazem interaktywny charakter sieci to coś, czego nie ma ani tradycyjna telewizja ani radio. Czy w związku z tym można się dopatrzeć np. jakiś zagrożeń względnie dobrodziejstw z tym związanych? Czy możliwe jest, że w dobie internetu politycy będą np. stopniowo odchodzić od tradycyjnych narzędzi w kampanii wyborczej - takich jak debata na żywo czy wiec przedwyborczy? Europejskie systemy wyborcze w zasadzie nie wymuszają tak silnej bezpośredniej konfrontacji pomiędzy wyborcą a politykiem, jak to ma miejsce w USA, gdzie dodatkowo panuje stara zasada w marketingu politycznym - trzy uściski dłoni jeden głos.
Pani Agnieszko, szkoda że nie podzieliła się pani z nami własnymi spostrzeżeniami na ten temat, a jedynie ładnie pani złożyła wypowiedzi ściągnięte żywcem z internetu, do których wszyscy mamy przecież dostęp. Nie stać pani na trochę samodzielnego myślenia?
Kiedyś grecka agora i rzymskie forum były platformą dyskusji i działalności politycznej. Dzisiaj taką platformą jest Internet Sieć zaczyna odgrywać coraz większa rolę w polityce. Mimo to nadal jest tylko alternatywą dla tradycyjnych form. Niestety internet nie jest naturalnym środowiskiem dla większości polityków. Wielu z nich - jak nie tak dawno pokazał wyraźnie Jarosław Kaczyński swoim stwierdzeniem o internautach - obawia się tej przestrzeni albo marginalizuje jej potencjał.
http://wiadomosci.mediarun.pl/news/27743,Internet_-_nowy_wymiar_polityki,group2 - początek oraz ostatni akapit
obok siebie mogą występować słowo pisane, zdjęcia czy rysunek, zapis dźwięku, obraz wideo.
http://www.winter.pl/internet/w0670.html
Dla polityków powinna być ważna nie tylko otwartość na wykorzystanie internetu, ale także zmiana stylu komunikacji. Znany z tradycyjnych kampanii wyborczych wiec czy telewizyjna debata angażować mogą wyborców wyłącznie do biernego odbioru poglądów kandydata. Internet umożliwia natomiast interakcję, oferuje nowe kanały dotarcia, wpływa na język dyskusji politycznej.
Umożliwia też bezpośrednie dotarcie do znacznej liczby internautów o sprecyzowanych zainteresowaniach i poglądach.
http://www.egospodarka.pl/17272,Internet-a-polityka-przed-wyborami,1,12,1.html - ostatni akapit
Ogromne możliwości dają też elektroniczne debaty wyborcze oraz dyskusje polityczne organizowane w tzw. "chat roomach". Tego typu debaty od tych organizowanych w świecie realnym różnią się tym, że są bardziej kameralne oraz stwarzają możliwość bezpośredniej wymiany opinii pomiędzy politykiem a wyborcami. To dobra okazja do zaprezentowania się obywatelom oraz przedstawienia własnego programu politycznego. Podobnie działać będzie udział polityka w wymianie poglądów w grupach dyskusyjnych.
politycy mogą wykorzystywać w przeróżny sposób od gromadzenia wolontariuszy, "cyberwolontariuszy”, do pracy przy kampanii, tworzenia wspólnoty skupionej wokół swojej osoby po źródło zbierania środków na kampanię
http://www.marketingwpolityce.zgora.pl/internet.htm - pierwszy myślnik w artykule oraz ostatni akapit
Angie nie widzę powodu żeby nie wykorzystywać informacji z którymi w zupełności się zgadzam i zdecydowanie popieram. Internet jest na tyle wszechobecny w naszym życiu że warto wykorzystywać je jako źródło wiedzy. Szczególnie z dobrych źródeł.
Moim błędem był brak informacji o tych źródłach. I tu pochylam głowę.
Ciebie stać było jednak jedynie na wytykanie. A gdzie Twoja opinia? Miejsca na tym forum jest dość :)
Szymon "stare" narzędzia takie choćby wiec czy debaty nadal będą wykorzystywane. Internet będzie sposobem dotarcia do młodego pokolenia, pokolenia internautów, któremu sieć jest bliższa niż telewizja czy spotkania face to face. Póki co jednak budzi jeszcze w politykach obawy przed brakiem pełnej kontroli nad tym co pisane i głoszone w sieci. Nie trzeba daleko szukać. Przykłady mnożyć można na you toube choćby, czy forach partii politycznych, których moderatorzy nie zawsze na czas usuwali nieodpowiednie treści.
Pani Agnieszko, ja również nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu internetu jako źródła wiedzy ale przepisywanie wypowiedzi innych (słowo w słowo) jest nieuczciwe. Nie chodzi o to żeby wpisać w google frazę "internet w polityce" i przekopiować co ciekawsze fragmenty,bo to żadna sztuka, tylko o to żeby samemu przeanalizować to co się czyta, przemyśleć, wyciągnąć własne wnioski, w ostateczności już trochę "przeinaczyć" jeśli inaczej nie da rady, nie naraziłaby się pani wtedy na to wytykanie. Ja myślę, że pani błędem jest po prostu chęć wykazania się kosztem innych. Co do mojej opinii to mam ochotę zachować ją dla siebie, ale trochę irytuje mnie fakt, że pani nie mając swojej próbuje przemycić pod swoim imieniem wypowiedzi innych.
Czy internet jest w stanie zmienić oblicze polityki (lokalnej również) oraz polityków? Czy jest w stanie niejako uatrakcyjnić i usprawnić tę sferę życia społecznego - szczególnie dla młodego elektoratu? Czy stanie się - jak niegdyś radio i TV - podstawowym narzędziem w marketingu politycznym oraz będzie w stanie zmieniać bieg historii?
Kiedyś grecka agora i rzymskie forum były platformą dyskusji i działalności politycznej. Dzisiaj taką platformą jest Internet. Przede wszystkim dzięki swojej multimedialności: obok siebie mogą występować słowo pisane, zdjęcia czy rysunek, zapis dźwięku, obraz wideo.
Sieć zaczyna odgrywać coraz większa rolę w polityce. Mimo to nadal jest tylko alternatywą dla tradycyjnych form. Niestety internet nie jest naturalnym środowiskiem dla większości polityków. Wielu z nich - jak nie tak dawno pokazał wyraźnie Jarosław Kaczyński swoim stwierdzeniem o internautach - obawia się tej przestrzeni albo marginalizuje jej potencjał.
Tymczasem już własną witrynę internetową politycy mogą wykorzystywać w przeróżny sposób od gromadzenia wolontariuszy, "cyberwolontariuszy”, do pracy przy kampanii, tworzenia wspólnoty skupionej wokół swojej osoby po źródło zbierania środków na kampanię (tutaj idealny przykład Obamy). Internet daje ogromne możliwości budowania społeczności wokół siebie. Dla polityków powinna być ważna nie tylko otwartość na wykorzystanie internetu, ale także zmiana stylu komunikacji. Znany z tradycyjnych kampanii wyborczych wiec czy telewizyjna debata angażować mogą wyborców wyłącznie do biernego odbioru poglądów kandydata. Internet umożliwia natomiast interakcję, oferuje nowe kanały dotarcia, wpływa na język dyskusji politycznej. Umożliwia też bezpośrednie dotarcie do znacznej liczby internautów o sprecyzowanych zainteresowaniach i poglądach. Sposobem są też profile w społecznościach internetowych. Swego czasu taki profil uruchomiła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Przełamała w ten sposób pewien już stereotyp, czyli najpopularniejsze wśród polityków blogi które stały się już na dobrą sprawę zjawiskiem masowym.
Ogromne możliwości dają też elektroniczne debaty wyborcze oraz dyskusje polityczne organizowane w tzw. "chat roomach". Tego typu debaty od tych organizowanych w świecie realnym różnią się tym, że są bardziej kameralne oraz stwarzają możliwość bezpośredniej wymiany opinii pomiędzy politykiem a wyborcami. To dobra okazja do zaprezentowania się obywatelom oraz przedstawienia własnego programu politycznego. Podobnie działać będzie udział polityka w wymianie poglądów w grupach dyskusyjnych.
Internet daje wręcz nieograniczone możliwości i biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w świecie WEB2.0 na pewno będzie coraz częściej i sprawniej wykorzystywany w polityce.
Bardzo dziękuję Guśce za obszerną wypowiedź. Zgadzam się, że zintegrowany i zarazem interaktywny charakter sieci to coś, czego nie ma ani tradycyjna telewizja ani radio. Czy w związku z tym można się dopatrzeć np. jakiś zagrożeń względnie dobrodziejstw z tym związanych? Czy możliwe jest, że w dobie internetu politycy będą np. stopniowo odchodzić od tradycyjnych narzędzi w kampanii wyborczej - takich jak debata na żywo czy wiec przedwyborczy? Europejskie systemy wyborcze w zasadzie nie wymuszają tak silnej bezpośredniej konfrontacji pomiędzy wyborcą a politykiem, jak to ma miejsce w USA, gdzie dodatkowo panuje stara zasada w marketingu politycznym - trzy uściski dłoni jeden głos.
Pani Agnieszko, szkoda że nie podzieliła się pani z nami własnymi spostrzeżeniami na ten temat, a jedynie ładnie pani złożyła wypowiedzi ściągnięte żywcem z internetu, do których wszyscy mamy przecież dostęp. Nie stać pani na trochę samodzielnego myślenia?
Kiedyś grecka agora i rzymskie forum były platformą dyskusji i działalności politycznej. Dzisiaj taką platformą jest Internet
Sieć zaczyna odgrywać coraz większa rolę w polityce. Mimo to nadal jest tylko alternatywą dla tradycyjnych form. Niestety internet nie jest naturalnym środowiskiem dla większości polityków. Wielu z nich - jak nie tak dawno pokazał wyraźnie Jarosław Kaczyński swoim stwierdzeniem o internautach - obawia się tej przestrzeni albo marginalizuje jej potencjał.
http://wiadomosci.mediarun.pl/news/27743,Internet_-_nowy_wymiar_polityki,group2 - początek oraz ostatni akapit
obok siebie mogą występować słowo pisane, zdjęcia czy rysunek, zapis dźwięku, obraz wideo.
http://www.winter.pl/internet/w0670.html
Dla polityków powinna być ważna nie tylko otwartość na wykorzystanie internetu, ale także zmiana stylu komunikacji. Znany z tradycyjnych kampanii wyborczych wiec czy telewizyjna debata angażować mogą wyborców wyłącznie do biernego odbioru poglądów kandydata. Internet umożliwia natomiast interakcję, oferuje nowe kanały dotarcia, wpływa na język dyskusji politycznej.
Umożliwia też bezpośrednie dotarcie do znacznej liczby internautów o sprecyzowanych zainteresowaniach i poglądach.
http://www.egospodarka.pl/17272,Internet-a-polityka-przed-wyborami,1,12,1.html - ostatni akapit
Ogromne możliwości dają też elektroniczne debaty wyborcze oraz dyskusje polityczne organizowane w tzw. "chat roomach". Tego typu debaty od tych organizowanych w świecie realnym różnią się tym, że są bardziej kameralne oraz stwarzają możliwość bezpośredniej wymiany opinii pomiędzy politykiem a wyborcami. To dobra okazja do zaprezentowania się obywatelom oraz przedstawienia własnego programu politycznego. Podobnie działać będzie udział polityka w wymianie poglądów w grupach dyskusyjnych.
politycy mogą wykorzystywać w przeróżny sposób od gromadzenia wolontariuszy, "cyberwolontariuszy”, do pracy przy kampanii, tworzenia wspólnoty skupionej wokół swojej osoby po źródło zbierania środków na kampanię
http://www.marketingwpolityce.zgora.pl/internet.htm - pierwszy myślnik w artykule oraz ostatni akapit
Angie nie widzę powodu żeby nie wykorzystywać informacji z którymi w zupełności się zgadzam i zdecydowanie popieram. Internet jest na tyle wszechobecny w naszym życiu że warto wykorzystywać je jako źródło wiedzy. Szczególnie z dobrych źródeł.
Moim błędem był brak informacji o tych źródłach. I tu pochylam głowę.
Ciebie stać było jednak jedynie na wytykanie. A gdzie Twoja opinia? Miejsca na tym forum jest dość :)
Szymon "stare" narzędzia takie choćby wiec czy debaty nadal będą wykorzystywane. Internet będzie sposobem dotarcia do młodego pokolenia, pokolenia internautów, któremu sieć jest bliższa niż telewizja czy spotkania face to face. Póki co jednak budzi jeszcze w politykach obawy przed brakiem pełnej kontroli nad tym co pisane i głoszone w sieci. Nie trzeba daleko szukać. Przykłady mnożyć można na you toube choćby, czy forach partii politycznych, których moderatorzy nie zawsze na czas usuwali nieodpowiednie treści.
Pani Agnieszko, ja również nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu internetu jako źródła wiedzy ale przepisywanie wypowiedzi innych (słowo w słowo) jest nieuczciwe. Nie chodzi o to żeby wpisać w google frazę "internet w polityce" i przekopiować co ciekawsze fragmenty,bo to żadna sztuka, tylko o to żeby samemu przeanalizować to co się czyta, przemyśleć, wyciągnąć własne wnioski, w ostateczności już trochę "przeinaczyć" jeśli inaczej nie da rady, nie naraziłaby się pani wtedy na to wytykanie. Ja myślę, że pani błędem jest po prostu chęć wykazania się kosztem innych. Co do mojej opinii to mam ochotę zachować ją dla siebie, ale trochę irytuje mnie fakt, że pani nie mając swojej próbuje przemycić pod swoim imieniem wypowiedzi innych.