Chyba czas oznaczyć to miejsce w jakiś szczególny sposób ja pamiętam już 5 wypadków w tym jeden śmiertelny. Około miesiąca temu potrącony pieszy, dzisiaj osoba kierująca skuterem. Trzeba zmusić kierujących do zachowania szczególnej ostrożności w tym miejscu. Niedawno przejeżdżając przez miejscowość na Pomorzu widziałem znak ograniczenia prędkości w formie dwóch tablic po obydwu stronach drogi, może to byłby sposób? Ja rozumiem spieszymy się do pracy, szkoły ale ta prosta nie uprawnia nas do gnania na złamanie karku. Tu giną ludzie czy nikt nie widzi w tym problemu?
Pewno znaki dużo pomogą - to musiałby stać jeszcze radiowóz żeby egzekwować ich przestrzeganie, lub fotoradar. Może od pieszych też zacząć wymagać myślenia - i mandaty za przechodzenie w nieoznaczonym miejscu? Konkretnie - sam często mam do czynienia na ul. Pokoju jak włazi taki "cielok" na ulicę bez rozgladania się, a potem jeszcze oburzony/-a jest jak sie na niego/ją zatrąbi, zreszta podobnie jest na ul. Żeromskiego. Kierowcy myślcie, to nie boli, ale pieszy też głowę ma chyba nie tylko do noszenia kapelusza. Pozdrawiam
Są miejsca, gdzie mimo, iż jezdnia należy do pojazdów to i przechodnie z niej korzystają na równych prawach. Nie masz prawa nazywać ich "cielokami" bo cielokiem jest ten kto tego nie rozumie. Dla Twojego dobra ulice Pokoju, Żeromskiego mimo iz należą praktycznie do przechodniów nie zostały zamknięte dla ruchu kołowego qmasz?
Nie kwestionuję, że jezdnia jest dla samochodów a chodniki dla pieszych. Kto z tym dyskutuje omija temat. Problem jest w tym, że zarówno piesi jak i kierowcy powinni na siebie patrzeć tak, jakby za chwilę mieli się zamienić miejscami. Mało tego, traktujcie się tak jabyście chcieli byc sami traktowani. Nic innego. NIe trudno wyobrazic sobie sytuację, gdy gnamy Żeromskiego ponad paczkę i za chwile idziemy ta samą ulicą z trzyletnim dzieckiem za rękę. No i nie zapominajcie, że kiedyś bęciecie starymi niedołężnymi łudźmi, dla których przejście na drugą strone ulicy jest wyzwaniem. Choć, jesli nadal będziemy mieć do siebie taki stosunek, to nikt z Państwa nie dożyje tego wieku.
Słuszne podejcie, którego sam takze jestem zwolennikiem. Sam będšc często zarówno pieszym, jak i kierowcom we wspomnianych okolicach rynku, stwierdzam, że ogólnie rzecz bioršc - zawsze się psy wiesza na kierowcach - staram się przechodzić na pasach, lub jeli na nich nie jestem to się nie wpycham prosto przed samochód "BO JA IDĘ" tylko czekam aż się droga "oczyci". Jeżdżę z dzieckiem na foteliku i nie deptam "paczki" w miecie, natomiast jeli kto wyłazi na drogę jak na deptak, nawet nie rozglšdajšc się na boki (na pokoju często wyskakuje taki osobnik spomiędzy gęsto zaparkowanych aut) to wiadomo, że póniej (w razie czego) pretensja do kierowcy. Zreszta zawsze wychodzę z założenia NAJPIERW WYMAGAJMY OD SIEBIE A PÓNIEJ OD INNYCH!
Chyba czas oznaczyć to miejsce w jakiś szczególny sposób
ja pamiętam już 5 wypadków w tym jeden śmiertelny. Około miesiąca temu potrącony pieszy, dzisiaj osoba kierująca skuterem. Trzeba zmusić kierujących do zachowania szczególnej ostrożności w tym miejscu. Niedawno przejeżdżając przez miejscowość na Pomorzu widziałem znak ograniczenia prędkości w formie dwóch tablic po obydwu stronach drogi, może to byłby sposób?
Ja rozumiem spieszymy się do pracy, szkoły ale ta prosta nie uprawnia nas do gnania na złamanie karku. Tu giną ludzie czy nikt nie widzi w tym problemu?
A o którym odcinku Chopina mówisz?
Przy sklepie Kistek.
Pewno znaki dużo pomogą - to musiałby stać jeszcze radiowóz żeby egzekwować ich przestrzeganie, lub fotoradar. Może od pieszych też zacząć wymagać myślenia - i mandaty za przechodzenie w nieoznaczonym miejscu?
Konkretnie - sam często mam do czynienia na ul. Pokoju jak włazi taki "cielok" na ulicę bez rozgladania się, a potem jeszcze oburzony/-a jest jak sie na niego/ją zatrąbi, zreszta podobnie jest na ul. Żeromskiego.
Kierowcy myślcie, to nie boli, ale pieszy też głowę ma chyba nie tylko do noszenia kapelusza.
Pozdrawiam
Są miejsca, gdzie mimo, iż jezdnia należy do pojazdów to i przechodnie z niej korzystają na równych prawach. Nie masz prawa nazywać ich "cielokami" bo cielokiem jest ten kto tego nie rozumie. Dla Twojego dobra ulice Pokoju, Żeromskiego mimo iz należą praktycznie do przechodniów nie zostały zamknięte dla ruchu kołowego qmasz?
Skoro nie zostaly zamkniete tzn, ze sa nadal JEZDNIA!!! Ja rowniez przylaczam sie do zdania Guzika :-)
Trzymajmy sie w kupie- kupy nikt nie ruszy ;-)
Jezdnia dla pieszych!!! Piesi na chodniki!!!
A u mnie w szkole był dziś policjant i na własne uszy słyszałam, jak tłumaczył dzieciom, że jezdnia jest dla samochodów. Zdaje się, że miał rację. :)
Jezdnia dla pieszych ... i chodnik dla pieszych ??!! Hmm... no ciekawe...
:-| z tego calego podniecenia nawet nie przeczytalem co napisalem :-| Mialo byc:
"Jezdnia dla samochodow!!! Piesi na chodniki!!!"
Nie kwestionuję, że jezdnia jest dla samochodów a chodniki dla pieszych. Kto z tym dyskutuje omija temat.
Problem jest w tym, że zarówno piesi jak i kierowcy powinni na siebie patrzeć tak, jakby za chwilę mieli się zamienić miejscami. Mało tego, traktujcie się tak jabyście chcieli byc sami traktowani. Nic innego.
NIe trudno wyobrazic sobie sytuację, gdy gnamy Żeromskiego ponad paczkę i za chwile idziemy ta samą ulicą z trzyletnim dzieckiem za rękę. No i nie zapominajcie, że kiedyś bęciecie starymi niedołężnymi łudźmi, dla których przejście na drugą strone ulicy jest wyzwaniem. Choć, jesli nadal będziemy mieć do siebie taki stosunek, to nikt z Państwa nie dożyje tego wieku.
Słuszne podejcie, którego sam takze jestem zwolennikiem. Sam będšc często zarówno pieszym, jak i kierowcom we wspomnianych okolicach rynku, stwierdzam, że ogólnie rzecz bioršc - zawsze się psy wiesza na kierowcach - staram się przechodzić na pasach, lub jeli na nich nie jestem to się nie wpycham prosto przed samochód "BO JA IDĘ" tylko czekam aż się droga "oczyci". Jeżdżę z dzieckiem na foteliku i nie deptam "paczki" w miecie, natomiast jeli kto wyłazi na drogę jak na deptak, nawet nie rozglšdajšc się na boki (na pokoju często wyskakuje taki osobnik spomiędzy gęsto zaparkowanych aut) to wiadomo, że póniej (w razie czego) pretensja do kierowcy. Zreszta zawsze wychodzę z założenia NAJPIERW WYMAGAJMY OD SIEBIE A PÓNIEJ OD INNYCH!
Z ust mi to wyjąłeś :)
moim zdaniem to jeżeli sami nie nauczymy się jezdzić bezpiecznie i z wyobraznią to nikt nas tego nie nauczy,dotyczy się to również ruchu pieszego,