Reklama
  • B.O.2004-08-30 10:53:54

    Witam wszystkich!

    Temat może drastyczny ale jakże aktualny w naszym mieście -Policja vs lokalne bydło. W ostatnią sobotę czyli 28 sierpnia na ulicy Warszawskiej grupa około 15 drechów niemiłosiernie stłukła dwie pary (kobiety też) wracające do swojego samochodu. Niestety to już typowy przykład znany wszystkim z Sochaczewskich ulic. Pojawia się pytanie: ile jeszcze nasi Strażnicy Teksasu będą tolerować piątkowo/sobotnie, wieczorne ekscesy pijanych grupek rozbestwionej młodzieży? Czy Policja ma w weekendy wolne a po 23 nie pracuje wcale? A może prewencja się boi? Jeśli stróże prawa nie chcą wchodzić w paradę agresywnym gówniarzom to może wszyscy "normalni" (nazwijmy tak ludzi którzy mają potrzebę wracać do domu w porze nocnej, w liczbie pojedyńczej) powinni zainwestować w narzędzia samoobrony? Należy przy tym uważać aby biedny dres, który TYLKO chciał was stłuc z kolegami dla zabawy a przy tym okraść, nie stał się Waszą ofiarą. Suma reakcji Policji na grupowe akty przemocy jest bliska zeru - i mają jeszcze czelność domagać się od obywateli szacunku dla munduru.

    Co musi się stać aby szeroko zamknięte oczy Policji otworzyły się na realne zagrożenia dla bezpieczeństwa w naszym mieście? Wątpię czy jakakolwiek trauma jest w stanie wyrwać prewencję z tego błogostanu.

    Z życzeniami wielu spokojnych patroli....


  • issue 2004-08-30 11:24:16

    Najbardziej pocieszające jest to , że na tej samej ulicy jest Komisariat Policji.......brawo!!!!!!!

    mam pare koncepcji na ten temat:
    moze chłopcy bali sie wyjśc aby nie drażnić dresiarzy?......
    a może stwierdzili , ze jak leją to mają powód?......
    a może jedli kolacje i nie chcieli sobie popsuć apetytu?.....
    a może pospali się jak to czesto bywa na patrolach gdziessw krzakach, bocznych ulicach naszego miasta......
    a po co bedą się wtrącać...mają kamery ....i jak znajdą chwilkę czasu to sobie odtworzą i zobaczą kto lał kogo...
    na spokojnie przy śniadanku i kawce.......

    serdecznie pozdrawiam Panów Policjantów...czuje się bezpieczna wiedząc ze czuwacie nademna i resztą rodzin w tym mieście...buziaczki!!!:)

  • linu 2004-08-30 11:37:36

    Nie sądzicie chyba ze ktos za 1500-do 2000plnbedzie narazał zdrowie i poniekąd nieraz zycie ..lepiej byc w drogówce..tam to tak..jest z czego porzadzic...

  • B.O. 2004-08-31 09:28:54

    no to zwrócę Twoją uwagę na to, że gdy przedstawiciel prawa się boi (choć milion ustaw za nim stoi ;-) no to tak jakby było u nas bezprawie. Czy wiesz ile można "dostać" za czynną napaść na policjanta - to się nie opłaca. Gdyby gliniarze chcieli dobrać się drechom do d..ajmy nato skóry, to dawno by to zrobili - tylko po co. Im potrzebne są wskaźniki, więc spisują mniej szkodliwą młodzież która spożywa % w miejscach publicznych, albo tak jak to było z moją siostrą za siedzenie na oparciu zapaskudzonej przez ptaki ławki.

    Ponownie wielu słonecznych patroli w niedzielne poranki.....

  • Reklama
  • Jacek 2004-09-04 00:43:35

    Ja to już przeżywałem kilka lat temu i wiem, że to jest walka z wiatrakami. No bo co z tego, że wszystko zgłosiłem na policje, co z tego że rozpoznałem jednego z napastników na zdjęciu i zeznałem prowadzącemu to śledztwo policjantowi Cieślakowi, że ten człowiek to Tomasz Ziomek, jak za dwa tygodnie dostałem zawiadomienie o umożeniu śledztwa z powodu braku dowodów?
    Główny problem polega na mentalności społeczeństwa.
    Dlaczego? No bo jak ktoś widzi takie zajście (banda dresiarzy bije kogoś) to woli nic nie widzieć, bo jak coś zauważy to potem ma tylko problemy bo policja ciąga go na przesłuchania. Poza tym wielu ludzi ulega powszechnej opini (rozpowszechnienej w głównej mierze własnie przez tych dresiarzy) że jak ktoś coś zgłasza na policje to jest kapuś.

  • Jacek 2004-09-04 00:57:29

    Aaa, i jeszcze jedno.
    Poza brakiem ochoty do współpracy z policją jest jeszcze jeden bardzo ważny powód dlaczego tak się dzieje na naszych ulicach.
    Otóż nikt tego problemu nie bierze na poważnie dopóki osobiście go coś takiego nie spotka. Smutne ale prawdziwe. Mnie to już spotkało dawno temu i czułem, że jak komuś o tym mówiłem to każdy sobie myślał: "A, gówniarz zasłużył sobie na to. Po co się szwędał po godz. 22 po mieście?". A prawda była taka, że szedłem sobie najspokojniej w świecie z kolegą, o godz. 22 ulicą Żeromskiego (100m od posterunku policji) i zostaliśmy napadnięci przez grupę kilkunastu osób - bydła z ówczesnego Amora.



Reklama
Reklama