W piątek, 3 lipca, mieszkańcy Trojanowa powiadomili Urząd Miejski o martwych rybach płynących nurtem rzeki Utraty. Pracownicy Referatu Ochrony Środowiska udali się na miejsce. Na ich prośbę Zakład Wodociągów i Kanalizacji pobrał próbkę wody, by sprawdzić, czy przyczyną zdarzenia nie jest przyducha spowodowana przez kilkudniowe upały. Następnie wraz ze strażą i policją pracownicy Referatu udali się do Żelazowej Woli, by w górnym biegu rzeki sprawdzić, czy nie doszło do zatrucia ryb poprzez nielegalny zrzut nieczystości płynnych (chemikalia). Wizja lokalna pozwala przypuszczać, że nieczystości dotarły do Sochaczewa najprawdopodobniej z Błonia lub Pruszkowa. Sprawa jest wyjaśniana. To tekst zamieszczony prze z UM w Sochaczewie na stronie eSochaczew. Ja osobiście uważam, że o naszą rzekę nikt nie dba! Nikt nie przykłada wagi do tego aby była czysta! Muszę przyznać iż w poprzednim roku nawet można się było wykąpać w Bzurze bez uszczerbku na zdrowu. Dzisiaj to chyba lekomyślność. Ewidentnie "coś" w rzece płynie i nie jest to sama woda. Więc jeśli już wybieracie się nad Bzurę weźcie coś na zatkanie nosa i nie wchodźcie do wody.
Bzura jest ściśle powiązana z Utratą .W 85% przypadków zanieczyszczenia Bzury pochodziły z Utraty mandat został wyegzekwowany raz w historii i wynosił 500 zł oto jaka sprawiedliwość za brak opłaty karty wędkarskiej jest kara ok 200 zł
Wychodzi na to że 15% pochodziło z Pisi - w Boryszewie wpada do Bzury. Chyba nie jest tak do końca z tymi procentami jak piszesz kolego, tym bardziej że używasz czasu przeszłego. Nie wiem jak daleko sięgasz świadomą pamięcią, ale Bzura niegdyś była ściekiem zbierającym inne ścieki. Powiem, że jakby taka sytuacja zdarzyła sie w Niemczech to po firmie, która zatruła rzekę, nie było by dziś już śladu, a ostracyzm w biznesie nie pozwoliłby włascicielowi już nigdy do niego wrócić. Polska korupcja i podwójna moralność pozwala jeszcze takim firmą funkcjonować- o zgrozo.
Utrata jest tak wielkim problemem że nawet jest wyłączono z rejestru wód w kołach PZW.Zapewne masz rację Jazgor z tymi firmami to obłęd ale Pisia ma mniejszą przepływowośc i długość niż Utrata więc stąd jej mała szkodliwość w por. do wymienionej.Nasuwa sie pytanie: kto jest odpowiedzialny za wyciąganie konsekwencji?
a i w takiej rzece jaką jest Utrata nie ma mowy o przydusze .Prędkość prądu wody a także dobre zacienienie oraz wiele innych czynników wpływają na to że takie większe strumyki nie zielenieją-kwitną w lecie i rzadziej marzną na skałę w zimę
Jazgor, masz rację. O jednym tylko zapomniałeś. Były czasy gdy Bzura była bardzo czystą rzeką, gdzie się kąpano, gdzie odbywały się spływy kajakowe, gdzie była przystań, gdzie na dechach bawili się mieszkańcy. Te czay nawet pamięta (powinien pamiętać)nasz Burmistrz i obiecywał że pomoże w przywróceniu tego terenu do dawnej świetności. Jak widać skończyło się na obiecankach. Co z zalewem i do kogo należy ten teren? Też były plany z zagospodarowaniem tego terenu. Pozostają nam tylko bzdurne fontanny! A Bzurę trują bezkarnie inne miasta. Czy trujący zakład poniesie konkretne surowe kary? Kto tego dopilnuje i zajmie się tą sprawą?
Tak, tak - ja też kąpałem się w Bzurze, obok brodu przy starym moście, tam, gdzie czołg był zatonął. Z tamtych czasów najbardziej jednak przetrwały wspomnienia przejazdu kolejowego (gdy nie było jeszcze wiaduktu) przy Pezetgeesie (fonetycznie - łatwiej). Te opuszczone szlabany i niekończąca się ilość torów i rozjazdów i ci ryzykanci. O Bzurze miałem pisać, ale dla mnie jej najlepsze czasy właśnie z takimi wspomnieniami się łączą. Może doczekamy czasów, gdy Bzura będzie jak kiedyś bezpieczną rzeką.
zdaje sie ze powinniśmy żądać wyjaśnień w tej sprawie każdy kto ma info na temat tej katastrofy ekologicznej powinien to zgłosić lub ujawnić .Na razie na portalu w artykułach cisza i to mnie drażni .Smród w całym Chodakowie tragedia biologiczna w samej rzece a ktoś tam wypisuje bzdury w artykułach tematycznie bardzo luźno powiązane z powagą
może ktoś, kto wykonał badania fizyko-chemiczne wody, lub ma o nich wiedzę z pierwszej ręki, napisze coś na temat wody w Bzurze i jej dopływach. Milczenie i cisza na forum obywatelskim tego miasta jest rzeczą niedopuszczalną. zawsze taki Jazgor może pomyśleć sobie, że ewentualny truciciel wcześniej niż obywatele dotarł do tej informacji. No chyba, że to co się stało jest wynikiem zwiększonej ilości opadów i wysokiej temperatury - bo na to bym stawiał. Nie wierzę, że władze miasta nie mają informacji.
Myślę, że najwyższy czas, bay UM przemówił w tej sprawie (choćby tu na portalu), dawno już minął, ale lepiej późno niż wcale. Jestem bardzo ciekawy. Bardzo możliwe, że doszło tu do przestępstwa, a jeśli tak, to zawiadomienie powinny złożyć władze samorządowe.
Mija już kolejny dzień, ciągle nie wiadomo co z rzeką, a każdy mieszkaniec, który ma styczność z Utratą dobrze wie, że ten smród jest po prostu nie do zniesienia, szczególnie wieczorami.
Jak UM czy też ten jego,,Śmiechu Warty’’ podległy burmistrzowi Referat Ochrony Środowiska skutecznie ma zareagować czy złożyć zawiadomienie o przestępstwie skoro sam burmistrz był do tej pory największym systematycznym wieloletnim (przez dwie kadencje)trucicielem rzeki? Odprowadzał ścieki miejskie z terenu Chodakowa bezpośrednio do rzeki. Mieszkańcy Chodakowa płacili w swoich rachunkach jeszcze więcej za ścieki wpuszczane bezpośrednio do rzeki bez poddania ich procesowi oczyszczania niż za oczyszczoną wodę. Gdzie tu obowiązywała rzetelność i kalkulacja kosztów przy niejednokrotnych zatwierdzanych podwyżkach za wodę? Płacili ZWIK- owi za to, że przyczyniają się do zatruwania środowiska. W gazecie żony Burmistrza osoba, która zawiadomiła Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Płocku o rażących nieprawidłowościach, że ścieki miejskie są systematycznie odprowadzane bezpośrednio do rzeki, pomimo że wiele lat wcześniej zobowiązał inspektor burmistrza do ich oczyszczania została przedstawiona nie jako osoba o obywatelskiej wzorowej postawie zawiadamiająca o przestępstwie, lecz jako DONOSICIEL. Osoba ta została również przez gazetę poddana ostrej krytyce i obarczona odpowiedzialności za wszelkie powstałe w związku z tym zło nawet za spowodowany zapach, jaki że przy wywozie nieczystości ulatnia się na okolicę. Trudno żeby o tym zatruwaniu rzeki nie wiedziały osoby zainteresowane sprawami samorządowymi. Nie wiedział np: sam Pan Gąsiorowski mieszkaniec Chodakowa (piszący o zawiadomieniu o przestępstwie w obecnej sprawie przez UM), czy nie wiedział o tym Radny Miejski cukrownik, (który ponoć jako ekolog chciał kupić przystań) jak też inni radni z tego terenu mający ponoć na względzie ogólne dobro społeczne. Przez wiele lat przy zatruwaniu rzeki panowała w tej sprawie wielka tolerancja jak i powszechna zmowa milczenia. Nic się nie robiło ani nie myślało o uzdrowieniu tej patologicznej sytuacji. Myślenie zaprzątała budowa spalarni w dawnych zakładach Chemitexsu przyzwolenie na składowisko firmie niebezpiecznych odpadów, których to dzięki pożarowi nie musieli nawet poddawać kosztownej utylizacji. Ludzie mieniący się ekologami często nie mają najmniejszego pojęcia o ekologii i ochronie środowiska. Mają pojęcie jak cukrować wyciągnąć i przyzwalać na wyciąganie pieniędzy od społeczeństwa. Myślą o swoich interesach o następnej kolejnej podwyżce dla burmistrza i tak już nie małej jego pensji. Nadal obecnie niczego się nie robi w kierunku budowy kanalizacji czy przepompowni kierującej ścieki z terenu Chodakowa do oczyszczalni. Gdzie indziej w mieście buduje się i kończy budowę kanalizacji sanitarnych a nie w priorytetowym pod tym względem Chodakowie. Z terenu Chodakowa nadal wywożone się nieczystości szambiarkami. Mieszkańcy w wyniku tego niewłaściwego gospodarowania ponoszą duże koszty. Przyzwala się na budowę jazu na Bzurze firmie niemieckiej, która będzie czerpała duże dochody przeznaczając je na budowę swojej infrastruktury komunalnej w Lipsku z wytworzonej energii elektrycznej. Mieszkańcy Sochaczewa w wyniku tej budowy ponosiliby niemałe koszty ekologiczne, finansowe i wszelkie związane z tym inne niedogodności. Niemcy jak i zachodnia Europa po wielu nauczkach z powodu ingerencji człowieka w naturalny bieg ich rzek niszczą zabudowy bulwary przywracając ich pierwotny bieg wielkim nakładem kosztów. Wolą wszelkie gówno budować gdzie indziej na rzekach poza swoimi granicami zamiast u siebie. W dodatku w niedoinformowanym społeczeństwie mierzone to będzie miarą sukcesu i dokonania przez jaśnie panujących w społecznościach lokalnych. Burmistrz zamiast ukrócić proceder wieloletniego zatruwania stawu Czerwonkowskiego przez kolej, która z parowozowni poprzez zasilający go rów melioracyjny zatruwa go olejami i zanieczyszczeniami. W następstwie, czego zatruwana jest prawdopodobnie Bzura wypływającymi wodami z niego. Nie wiem czy odpływ wód kierowany jest do burzowej czy sanitarnej kanalizacji?. Jeżeli tak bardzo boi się burmistrz z tym całym inspektoratem, UM narazić kolejarzom, że cicho siedzą i nic w tej sprawie nie robią. Dużo lepiej zrobiłby jakby zamiast tej fontanny zamontował niewielką oczyszczalnię, która mogłaby mieć też jednocześnie funkcję natleniania wody i tryskać wysoko do góry. Natomiast jedna i druga fontanna w mieście są jedynie wysoko tryskającym symbolem głupoty, która niema skrzydeł a niejednokrotnie potrafi wysoko tryskać wodą do góry.
jeżeli mi mowę odebrało, a to nie często się zdarza, to tym bardzie interesujące będą wyjaśnienia UM i "ekologów" tam zatrudnionych. To milczenie UM to czas narad? Bez wątpienia zrobiła się śmierdząca sprawa. Taki post jak Jansoch"a wymaga odpowiedzi. No chyba, żeby tych z Greenpeace"u skrzyknął jak lud prosty się nie doczeka wyjaśnień?
W piątek, 3 lipca, mieszkańcy Trojanowa powiadomili Urząd Miejski o martwych rybach płynących nurtem rzeki Utraty. Pracownicy Referatu Ochrony Środowiska udali się na miejsce. Na ich prośbę Zakład Wodociągów i Kanalizacji pobrał próbkę wody, by sprawdzić, czy przyczyną zdarzenia nie jest przyducha spowodowana przez kilkudniowe upały. Następnie wraz ze strażą i policją pracownicy Referatu udali się do Żelazowej Woli, by w górnym biegu rzeki sprawdzić, czy nie doszło do zatrucia ryb poprzez nielegalny zrzut nieczystości płynnych (chemikalia). Wizja lokalna pozwala przypuszczać, że nieczystości dotarły do Sochaczewa najprawdopodobniej z Błonia lub Pruszkowa. Sprawa jest wyjaśniana. To tekst zamieszczony prze z UM w Sochaczewie na stronie eSochaczew. Ja osobiście uważam, że o naszą rzekę nikt nie dba! Nikt nie przykłada wagi do tego aby była czysta! Muszę przyznać iż w poprzednim roku nawet można się było wykąpać w Bzurze bez uszczerbku na zdrowu. Dzisiaj to chyba lekomyślność. Ewidentnie "coś" w rzece płynie i nie jest to sama woda. Więc jeśli już wybieracie się nad Bzurę weźcie coś na zatkanie nosa i nie wchodźcie do wody.
Ale to chyba o Utratę chodzi, a nie o Bzurę.
Bzura jest ściśle powiązana z Utratą .W 85% przypadków zanieczyszczenia Bzury pochodziły z Utraty mandat został wyegzekwowany raz w historii i wynosił 500 zł oto jaka sprawiedliwość za brak opłaty karty wędkarskiej jest kara ok 200 zł
Wychodzi na to że 15% pochodziło z Pisi - w Boryszewie wpada do Bzury. Chyba nie jest tak do końca z tymi procentami jak piszesz kolego, tym bardziej że używasz czasu przeszłego. Nie wiem jak daleko sięgasz świadomą pamięcią, ale Bzura niegdyś była ściekiem zbierającym inne ścieki. Powiem, że jakby taka sytuacja zdarzyła sie w Niemczech to po firmie, która zatruła rzekę, nie było by dziś już śladu, a ostracyzm w biznesie nie pozwoliłby włascicielowi już nigdy do niego wrócić. Polska korupcja i podwójna moralność pozwala jeszcze takim firmą funkcjonować- o zgrozo.
Utrata jest tak wielkim problemem że nawet jest wyłączono z rejestru wód w kołach PZW.Zapewne masz rację Jazgor z tymi firmami to obłęd ale Pisia ma mniejszą przepływowośc i długość niż Utrata więc stąd jej mała szkodliwość w por. do wymienionej.Nasuwa sie pytanie: kto jest odpowiedzialny za wyciąganie konsekwencji?
a i w takiej rzece jaką jest Utrata nie ma mowy o przydusze .Prędkość prądu wody a także dobre zacienienie oraz wiele innych czynników wpływają na to że takie większe strumyki nie zielenieją-kwitną w lecie i rzadziej marzną na skałę w zimę
Jazgor, masz rację. O jednym tylko zapomniałeś. Były czasy gdy Bzura była bardzo czystą rzeką, gdzie się kąpano, gdzie odbywały się spływy kajakowe, gdzie była przystań, gdzie na dechach bawili się mieszkańcy. Te czay nawet pamięta (powinien pamiętać)nasz Burmistrz i obiecywał że pomoże w przywróceniu tego terenu do dawnej świetności.
Jak widać skończyło się na obiecankach. Co z zalewem i do kogo należy ten teren? Też były plany z zagospodarowaniem tego terenu. Pozostają nam tylko bzdurne fontanny! A Bzurę trują bezkarnie inne miasta. Czy trujący zakład poniesie konkretne surowe kary? Kto tego dopilnuje i zajmie się tą sprawą?
Tak, tak - ja też kąpałem się w Bzurze, obok brodu przy starym moście, tam, gdzie czołg był zatonął. Z tamtych czasów najbardziej jednak przetrwały wspomnienia przejazdu kolejowego (gdy nie było jeszcze wiaduktu) przy Pezetgeesie (fonetycznie - łatwiej). Te opuszczone szlabany i niekończąca się ilość torów i rozjazdów i ci ryzykanci. O Bzurze miałem pisać, ale dla mnie jej najlepsze czasy właśnie z takimi wspomnieniami się łączą. Może doczekamy czasów, gdy Bzura będzie jak kiedyś bezpieczną rzeką.
zdaje sie ze powinniśmy żądać wyjaśnień w tej sprawie każdy kto ma info na temat tej katastrofy ekologicznej powinien to zgłosić lub ujawnić .Na razie na portalu w artykułach cisza i to mnie drażni .Smród w całym Chodakowie tragedia biologiczna w samej rzece a ktoś tam wypisuje bzdury w artykułach tematycznie bardzo luźno powiązane z powagą
może ktoś, kto wykonał badania fizyko-chemiczne wody, lub ma o nich wiedzę z pierwszej ręki, napisze coś na temat wody w Bzurze i jej dopływach. Milczenie i cisza na forum obywatelskim tego miasta jest rzeczą niedopuszczalną. zawsze taki Jazgor może pomyśleć sobie, że ewentualny truciciel wcześniej niż obywatele dotarł do tej informacji. No chyba, że to co się stało jest wynikiem zwiększonej ilości opadów i wysokiej temperatury - bo na to bym stawiał. Nie wierzę, że władze miasta nie mają informacji.
Myślę, że najwyższy czas, bay UM przemówił w tej sprawie (choćby tu na portalu), dawno już minął, ale lepiej późno niż wcale. Jestem bardzo ciekawy. Bardzo możliwe, że doszło tu do przestępstwa, a jeśli tak, to zawiadomienie powinny złożyć władze samorządowe.
Popieram powyższe wypowiedzi, domagające się wyjaśnienia przez UM mieszkańcom przyczyn zanieczyszczenia rzeki Bzury i Utraty.
Mija już kolejny dzień, ciągle nie wiadomo co z rzeką, a każdy mieszkaniec, który ma styczność z Utratą dobrze wie, że ten smród jest po prostu nie do zniesienia, szczególnie wieczorami.
pozostaje mi tylko przyznać prawdę, wieczorami jest zapachowy koszmar! Dlaczego UM milczy?! Żądamy wyjaśnień!
Jak UM czy też ten jego,,Śmiechu Warty’’ podległy burmistrzowi Referat Ochrony Środowiska skutecznie ma zareagować czy złożyć zawiadomienie o przestępstwie skoro sam burmistrz był do tej pory największym systematycznym wieloletnim (przez dwie kadencje)trucicielem rzeki? Odprowadzał ścieki miejskie z terenu Chodakowa bezpośrednio do rzeki. Mieszkańcy Chodakowa płacili w swoich rachunkach jeszcze więcej za ścieki wpuszczane bezpośrednio do rzeki bez poddania ich procesowi oczyszczania niż za oczyszczoną wodę. Gdzie tu obowiązywała rzetelność i kalkulacja kosztów przy niejednokrotnych zatwierdzanych podwyżkach za wodę? Płacili ZWIK- owi za to, że przyczyniają się do zatruwania środowiska. W gazecie żony Burmistrza osoba, która zawiadomiła Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Płocku o rażących nieprawidłowościach, że ścieki miejskie są systematycznie odprowadzane bezpośrednio do rzeki, pomimo że wiele lat wcześniej zobowiązał inspektor burmistrza do ich oczyszczania została przedstawiona nie jako osoba o obywatelskiej wzorowej postawie zawiadamiająca o przestępstwie, lecz jako DONOSICIEL. Osoba ta została również przez gazetę poddana ostrej krytyce i obarczona odpowiedzialności za wszelkie powstałe w związku z tym zło nawet za spowodowany zapach, jaki że przy wywozie nieczystości ulatnia się na okolicę. Trudno żeby o tym zatruwaniu rzeki nie wiedziały osoby zainteresowane sprawami samorządowymi. Nie wiedział np: sam Pan Gąsiorowski mieszkaniec Chodakowa (piszący o zawiadomieniu o przestępstwie w obecnej sprawie przez UM), czy nie wiedział o tym Radny Miejski cukrownik, (który ponoć jako ekolog chciał kupić przystań) jak też inni radni z tego terenu mający ponoć na względzie ogólne dobro społeczne. Przez wiele lat przy zatruwaniu rzeki panowała w tej sprawie wielka tolerancja jak i powszechna zmowa milczenia. Nic się nie robiło ani nie myślało o uzdrowieniu tej patologicznej sytuacji. Myślenie zaprzątała budowa spalarni w dawnych zakładach Chemitexsu przyzwolenie na składowisko firmie niebezpiecznych odpadów, których to dzięki pożarowi nie musieli nawet poddawać kosztownej utylizacji. Ludzie mieniący się ekologami często nie mają najmniejszego pojęcia o ekologii i ochronie środowiska. Mają pojęcie jak cukrować wyciągnąć i przyzwalać na wyciąganie pieniędzy od społeczeństwa. Myślą o swoich interesach o następnej kolejnej podwyżce dla burmistrza i tak już nie małej jego pensji. Nadal obecnie niczego się nie robi w kierunku budowy kanalizacji czy przepompowni kierującej ścieki z terenu Chodakowa do oczyszczalni. Gdzie indziej w mieście buduje się i kończy budowę kanalizacji sanitarnych a nie w priorytetowym pod tym względem Chodakowie. Z terenu Chodakowa nadal wywożone się nieczystości szambiarkami. Mieszkańcy w wyniku tego niewłaściwego gospodarowania ponoszą duże koszty. Przyzwala się na budowę jazu na Bzurze firmie niemieckiej, która będzie czerpała duże dochody przeznaczając je na budowę swojej infrastruktury komunalnej w Lipsku z wytworzonej energii elektrycznej. Mieszkańcy Sochaczewa w wyniku tej budowy ponosiliby niemałe koszty ekologiczne, finansowe i wszelkie związane z tym inne niedogodności. Niemcy jak i zachodnia Europa po wielu nauczkach z powodu ingerencji człowieka w naturalny bieg ich rzek niszczą zabudowy bulwary przywracając ich pierwotny bieg wielkim nakładem kosztów. Wolą wszelkie gówno budować gdzie indziej na rzekach poza swoimi granicami zamiast u siebie. W dodatku w niedoinformowanym społeczeństwie mierzone to będzie miarą sukcesu i dokonania przez jaśnie panujących w społecznościach lokalnych. Burmistrz zamiast ukrócić proceder wieloletniego zatruwania stawu Czerwonkowskiego przez kolej, która z parowozowni poprzez zasilający go rów melioracyjny zatruwa go olejami i zanieczyszczeniami. W następstwie, czego zatruwana jest prawdopodobnie Bzura wypływającymi wodami z niego. Nie wiem czy odpływ wód kierowany jest do burzowej czy sanitarnej kanalizacji?. Jeżeli tak bardzo boi się burmistrz z tym całym inspektoratem, UM narazić kolejarzom, że cicho siedzą i nic w tej sprawie nie robią. Dużo lepiej zrobiłby jakby zamiast tej fontanny zamontował niewielką oczyszczalnię, która mogłaby mieć też jednocześnie funkcję natleniania wody i tryskać wysoko do góry. Natomiast jedna i druga fontanna w mieście są jedynie wysoko tryskającym symbolem głupoty, która niema skrzydeł a niejednokrotnie potrafi wysoko tryskać wodą do góry.
jeżeli mi mowę odebrało, a to nie często się zdarza, to tym bardzie interesujące będą wyjaśnienia UM i "ekologów" tam zatrudnionych. To milczenie UM to czas narad? Bez wątpienia zrobiła się śmierdząca sprawa. Taki post jak Jansoch"a wymaga odpowiedzi. No chyba, żeby tych z Greenpeace"u skrzyknął jak lud prosty się nie doczeka wyjaśnień?
Milczenie jest złotem... ale nie w tym wypadku.