Mam drobną rozterkę moralną. Mianowicie zastanawiałem się ostatnio kogo można by podać w tej chwili jako autorytet moralny dla dziecka. Kto może stanowić wzór do naśladowania w kwestiach etycznych dla młodego człowieka? Do niedawna nie zastanawiałbym się zbyt długo - dla mnie takim autorytetem był niewątpliwie zmarły papież Jan Paweł II. Natomiast w tej chwili jestem w kropce. Może ktoś ma jakiś pomysł ??
Po co tak daleko szukać w przestrzeni wirtualnej. Trzeba Bliżej, blisko - najlepiej jak wzorcem etycznym i moralnym są własni rodzice lub dziadkowie lub szkolny nauczyciel.
wątek roku ! kazik staszewski,ech."mianowicie zastanawiałem się ostatnio kogo można by podać w tej chwili jako autorytet moralny dla dziecka" jak mniemam,nie chodzilo o dzieci z politechniki !
Zanim zaczniemy odwoływać się do autorytetów, dobrze jest odwołać się do własnego rozumu. Tylko rozum trzeba ćwiczyć. Warto czytać, obserwować, wczuwać się w sytuację innych ludzi. Jakieś dobre wzory znajdą się wtedy same.
no jak Ty tak Gąsior.... :o) to ja dorzucam jeszcze wyciszenie sfego ego, rze nie fspomne o polifonicznym ja, by jak jusz nadmieniles - trenowac empatie no i jasne rze rozwuj poszukiwania, nauka. pozdrawiam
brzmisz jak wrarzliwy czlowiek kturemu nieopce jest cierpienie.
warto na smutek nasz czy czyjs otczuwany s pomocom empatii spojrzec z pogodnym usmiehem.
pszyjmujonć hmury jako naturalne zjawisko f pszyrodzie i spokojnie poczekać na słońce.
wewnetszna siła promieniujonca nadzieja, dystans do nas samyh i postszeganie naszego pobytu na Ziemi z mobilnyh pktuf widzenia
pozwalaja miec ten usmieh na tfarzy czesciej i pełnie szczescia z faktu istnienia nosic głemboko f sercu. kochać deszcz, wiatr, słońce, burze - tak samo, cieszonc sie karzdym oddehem.
Kiedy byłem mały, mój dziadek miał w domu jakąś fotografię Józefa Piułsudskiego. Nie należało wtedy do najrozsądniejszych rzeczy na świecie wieszenia sobie marszałka na ścianie, ale dziadek umieścił te zdjęcie w jakimś mocno widocznym miejscu.
Ponieważ wyrażał się o osobie na zdjęciu z ogromną estymą w jakiś sposób przyswoiłem sobie Piułsudskiego jako autorytet. Choć wtedy nie za bardzo rozumiałem o co chodzi. W zasadzie dopiero teraz połączyło się we mnie tamto dziadkowe uwielbienie marszałka z moimi przemyśleniami. Myślę zatem, że to idzie jakoś dwutorowo. Najbliższe otoczenie pokazuje nam jakąś formę, ale treścią wypełniamy ją sobie sami.
Mam drobną rozterkę moralną.
Mianowicie zastanawiałem się ostatnio kogo można by podać w tej chwili jako autorytet moralny dla dziecka.
Kto może stanowić wzór do naśladowania w kwestiach etycznych dla młodego człowieka?
Do niedawna nie zastanawiałbym się zbyt długo - dla mnie takim autorytetem był niewątpliwie zmarły papież Jan Paweł II.
Natomiast w tej chwili jestem w kropce. Może ktoś ma jakiś pomysł ??
Po co tak daleko szukać w przestrzeni wirtualnej. Trzeba Bliżej, blisko - najlepiej jak wzorcem etycznym i moralnym są własni rodzice lub dziadkowie lub szkolny nauczyciel.
Kazik Staszewski :) Chociaż w sumie przychyliłbym się do opinii Grabca. :)
OJ MAMY AUTORYTETY....
RODZICE MOI SOM DLA MNIE AUTORYTETAMI
MAM TO SZCZESCIE.
WIELU MONDRYH LUDZI SKROMNYH POKORNYH NIEWRZASKLIWYH KTURYH NA CODZIEN NIE DOSTRZEGAMY PO PROSTU.
***
DYMNA ANNA NAPSZYKLAT Z TYH HODZONCYH PO ZIEMI,
KAROL WOJTYLA...., JANUSZ KORCZAK.
LUDZIE CI HOĆ NIE MA IH FIZYCZNIE JUSZ NA ZIEMI,
BEDOM ISTNIEC JAKO WZORCE MORALNOSCI, ETYKI
OBY
wątek roku ! kazik staszewski,ech."mianowicie zastanawiałem się ostatnio kogo można by podać w tej chwili jako autorytet moralny dla dziecka" jak mniemam,nie chodzilo o dzieci z politechniki !
Pliiiiiiiiz, wyłącz caps lock i staraj się patrzeć na klawiaturę, jak piszesz.
Zanim zaczniemy odwoływać się do autorytetów, dobrze jest odwołać się do własnego rozumu. Tylko rozum trzeba ćwiczyć. Warto czytać, obserwować, wczuwać się w sytuację innych ludzi. Jakieś dobre wzory znajdą się wtedy same.
no jak Ty tak Gąsior.... :o)
to ja dorzucam jeszcze wyciszenie sfego ego,
rze nie fspomne o polifonicznym ja,
by jak jusz nadmieniles - trenowac empatie
no i jasne rze rozwuj poszukiwania, nauka.
pozdrawiam
a Ty Droga Trycjo spojrzyj na SIEBIE z ciut mniejszom powagom. :o) pozdrawiam słonecznie
Spojrzałam, pozdrowienia słoneczne przyjęłam, bez caps locka przeczytałam i łatwiej treść przyswoiłam :)
Empatia jest potrzebna,ale czasem zmienia się w chorobę, w cierpienie.
Erkal,
brzmisz jak wrarzliwy czlowiek
kturemu nieopce jest cierpienie.
warto na smutek nasz czy czyjs
otczuwany s pomocom empatii
spojrzec z pogodnym usmiehem.
pszyjmujonć hmury jako naturalne zjawisko f pszyrodzie
i spokojnie poczekać na słońce.
wewnetszna siła
promieniujonca nadzieja,
dystans do nas samyh
i postszeganie naszego pobytu na Ziemi
z mobilnyh pktuf widzenia
pozwalaja miec ten usmieh na tfarzy czesciej
i pełnie szczescia z faktu istnienia nosic głemboko f sercu.
kochać deszcz, wiatr, słońce, burze - tak samo,
cieszonc sie karzdym oddehem.
a bez empatii
bylibysmy Hitlerami.....
słonecznie pozdrawiam
Gąsior - rozumiem, zgadzam się.
Tylko że to co piszesz mogę zasotosować w praktyce ja, natomiast w przypadku dziecka jest to moim zdaniem nieużyteczne.
Rozumowanie Grabca najlepiej chyba odpowiada na moje pytanie...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Kiedy byłem mały, mój dziadek miał w domu jakąś fotografię Józefa Piułsudskiego. Nie należało wtedy do najrozsądniejszych rzeczy na świecie wieszenia sobie marszałka na ścianie, ale dziadek umieścił te zdjęcie w jakimś mocno widocznym miejscu.
Ponieważ wyrażał się o osobie na zdjęciu z ogromną estymą w jakiś sposób przyswoiłem sobie Piułsudskiego jako autorytet. Choć wtedy nie za bardzo rozumiałem o co chodzi. W zasadzie dopiero teraz połączyło się we mnie tamto dziadkowe uwielbienie marszałka z moimi przemyśleniami. Myślę zatem, że to idzie jakoś dwutorowo. Najbliższe otoczenie pokazuje nam jakąś formę, ale treścią wypełniamy ją sobie sami.