Sprawa którą chce opisać szczerze mówiąc doprowadza mnie do "szału" , chodzi mianowicie o poruszanie się w "dni targowe" po sochaczewskich chodnikach . Mam małego synka i jak to z małymi dziećmi Adaś po ulicach a w zasadzie po chodnikach podróżuje w wózku , niestety są takie dni że ta forma przemieszczania się po chodnikach w naszym mieście to wielka sztuka , w "dni targowe " w zasadzie wszystkie chodniki są zajęte przez auta , kierowcy maja w nosie przepisy i zastawiają przejścia dla pieszych w niektórych miejscach auta zajmują cały chodnik i żeby przejść trzeba albo jechać po trawniku albo przejść na druga stronę ulicy i liczyć na to ze tam może się uda jakoś przedostać . Ja się zastanawiam gdzie w tym czasie jest NASZA dzielna POLICJA ??? Czemu nie reagują na ewidentne łamanie przepisów ruchu drogowego , wystarczyły by dwa a nawet jeden patrol , zwłaszcza że mają teraz narzędzie jakim jest miejski monitoring na którym na pewno widać zablokowane przejście dla pieszych na skrzyżowaniu ul. Żeromskiego i Pokoju nad którym wisi okazała kamera , może zamiast łapać sikających facetów i prezentować ich na zdjęciach w internecie zajmą się czymś poważnym . Bardzo liczę na to że ktoś kto ma na to jakiś wpływ przeczyta to co napisałem i coś z tym zrobi .
Popieram, popieram, i jeszcze raz popieram. Sama często próbuję przejechać wózkiem przez chodniki i tylko kombinuję jak to zrobić by nie porysowac stojącego na chodniku samochodu. Tak parkują że mały wózek się nie mieści na dość szerokim chodniku. Przez takie jeżdżenie pół na chodniku pół na trawniku i przy okazji po krawężnikach popsułam kółka już w dwóch wózkach. Powinni dostawać niezłe mandaty bo przecierz chodniki są dla pieszych.
oCZYWIŚCIE TEŻ POPIERAM. NIE MNIEJ NIEKTÓRZY KIEROWCZY ZATRZYMUJĄ SIĘ NA JAKIŚ CZAS TYLKO ABY ZAŁATWIĆ SPRAWY . ALE SĄ TEŻ TACY KTÓRZY PARKÓJA SWOJE SKORUPY NA CHODNIKACH I IDĄ DO PRACY A TE AUTA STOJĄ PO KILKANAŚCIE GODZIN
Kiedy babka (albo facet :) z wózkiem nie może przejechać po chodniku, to nie interesuje jej (go), czy samochód zaparkował tam na chwilę, czy na kilkanaście godzin...
niech nasze wladze miasta postaraja sie o wiecej parkingow a nie tylko wszedzie zakazuja parkowania. Ludzie jakos musza zrobic zakupy a co maja latac z zapakowanymi torbami na drugi koniec miasta? NIe twierdze ze dobrym sposobem jest parkowanie na chodnikach ale postawcie sie tez na miejscu kierowcow....
Stawiam się i widzę np. parkingi na przeciwko Globi, skąd spokojnie można dojść do Pokoju. Sama nauczyłam się już "do miasta" chodzić, a nie jeździć. Kiedyś z Trojanowa do Warszawskiej jeździło się autem, teraz po pierwsze nie da się, bo są korki,a po drugie, to naprawdę nie jest daleko. To dotyczy północy miasta, ktoś może znajdzie przykład na południe?
no cóż, ja przestałem zwracać uwagę, czy zarysuję taki samochód. W końcu jak wchodzi w przestrzeń pieszych, to musi liczyć się z ryzykiem. Jak przechodzę z dzieckiem przez ulicę to biec muszę, bo jakiś amator wyjącego silnika sprawdza możliwości swego rozwalającego się BMW. Skoro tak, to niech on na chodniku czuje się jak ja na ulicy
a przy okazji - ile razy wiedzę, jak rusza taki (albo i taka) i szuka miesjca to zatrzymania się 300m dalej, bo ciężko na nogach przenieść swe szanowne cztery litery. A później brzuchy wiszą - no ale wiadomo, oznaka bogactwa :-)))
Proponuje władzom miasta zlikwidować jeszcze więcej parkingów to pewnie problem się rozwiąże ;-) Pozostało jeszcze kilka niedobitków, które aż się proszą żeby je zlikwidować ;-)
Sprawa którą chce opisać szczerze mówiąc doprowadza mnie do "szału" , chodzi mianowicie o poruszanie się w "dni targowe" po sochaczewskich chodnikach . Mam małego synka i jak to z małymi dziećmi Adaś po ulicach a w zasadzie po chodnikach podróżuje w wózku , niestety są takie dni że ta forma przemieszczania się po chodnikach w naszym mieście to wielka sztuka , w "dni targowe " w zasadzie wszystkie chodniki są zajęte przez auta , kierowcy maja w nosie przepisy i zastawiają przejścia dla pieszych w niektórych miejscach auta zajmują cały chodnik i żeby przejść trzeba albo jechać po trawniku albo przejść na druga stronę ulicy i liczyć na to ze tam może się uda jakoś przedostać . Ja się zastanawiam gdzie w tym czasie jest NASZA dzielna POLICJA ??? Czemu nie reagują na ewidentne łamanie przepisów ruchu drogowego , wystarczyły by dwa a nawet jeden patrol , zwłaszcza że mają teraz narzędzie jakim jest miejski monitoring na którym na pewno widać zablokowane przejście dla pieszych na skrzyżowaniu ul. Żeromskiego i Pokoju nad którym wisi okazała kamera , może zamiast łapać sikających facetów i prezentować ich na zdjęciach w internecie zajmą się czymś poważnym . Bardzo liczę na to że ktoś kto ma na to jakiś wpływ przeczyta to co napisałem i coś z tym zrobi .
Popieram, popieram, i jeszcze raz popieram. Sama często próbuję przejechać wózkiem przez chodniki i tylko kombinuję jak to zrobić by nie porysowac stojącego na chodniku samochodu. Tak parkują że mały wózek się nie mieści na dość szerokim chodniku. Przez takie jeżdżenie pół na chodniku pół na trawniku i przy okazji po krawężnikach popsułam kółka już w dwóch wózkach. Powinni dostawać niezłe mandaty bo przecierz chodniki są dla pieszych.
oCZYWIŚCIE TEŻ POPIERAM. NIE MNIEJ NIEKTÓRZY KIEROWCZY ZATRZYMUJĄ SIĘ NA JAKIŚ CZAS TYLKO ABY ZAŁATWIĆ SPRAWY . ALE SĄ TEŻ TACY KTÓRZY PARKÓJA SWOJE SKORUPY NA CHODNIKACH I IDĄ DO PRACY A TE AUTA STOJĄ PO KILKANAŚCIE GODZIN
Kiedy babka (albo facet :) z wózkiem nie może przejechać po chodniku, to nie interesuje jej (go), czy samochód zaparkował tam na chwilę, czy na kilkanaście godzin...
niech nasze wladze miasta postaraja sie o wiecej parkingow a nie tylko wszedzie zakazuja parkowania. Ludzie jakos musza zrobic zakupy a co maja latac z zapakowanymi torbami na drugi koniec miasta? NIe twierdze ze dobrym sposobem jest parkowanie na chodnikach ale postawcie sie tez na miejscu kierowcow....
Stawiam się i widzę np. parkingi na przeciwko Globi, skąd spokojnie można dojść do Pokoju. Sama nauczyłam się już "do miasta" chodzić, a nie jeździć. Kiedyś z Trojanowa do Warszawskiej jeździło się autem, teraz po pierwsze nie da się, bo są korki,a po drugie, to naprawdę nie jest daleko.
To dotyczy północy miasta, ktoś może znajdzie przykład na południe?
no cóż, ja przestałem zwracać uwagę, czy zarysuję taki samochód. W końcu jak wchodzi w przestrzeń pieszych, to musi liczyć się z ryzykiem. Jak przechodzę z dzieckiem przez ulicę to biec muszę, bo jakiś amator wyjącego silnika sprawdza możliwości swego rozwalającego się BMW. Skoro tak, to niech on na chodniku czuje się jak ja na ulicy
a przy okazji - ile razy wiedzę, jak rusza taki (albo i taka) i szuka miesjca to zatrzymania się 300m dalej, bo ciężko na nogach przenieść swe szanowne cztery litery. A później brzuchy wiszą - no ale wiadomo, oznaka bogactwa :-)))
Proponuje władzom miasta zlikwidować jeszcze więcej parkingów to pewnie problem się rozwiąże ;-) Pozostało jeszcze kilka niedobitków, które aż się proszą żeby je zlikwidować ;-)