Musisz pytać tylko kandydatów na radnych, burmistrz nic do tego nie ma, jest władzą wykonawczą i musi wykonywać uchwały rady miasta. U nas obowiązuje uchwała Rady Miasta podjęta jeszcze w ubiegłej kadencji, że można budować obiekty handlowe do 2000 metrów kwadratowych. I tylko Rada może to zmienić.
Przepraszam, ale to lekka przesada. Jak to musi pytać kandydatów na radnych, a nie burmistrza? Idąc tym tokiem myślenia, kandydatów na burmistrza nie powinno się pytać o cokolwiek. Chodzi o stosunek do sprawy. Skoro ja go mogę mieć, Pna może, to chyba burmistrz też. Odnoszę wrażenie, że jego zdanie jest jednak ważniejsze od mojego.
W swojej ulotce wyborczej (na pewno nie dotarła do wszystkich, za co przepraszam) zawarłem tylko trzy, ale za to uważam, najważniejsze problemy, które wpływać będą na życie miasta i mieszkańców: 1. Otwarcie sklepu KAUFLAND (wystąpienie do wojewody o ostateczne ustalenie warunków otwarcia, a nie, jak dotychczas, przeciąganie sprawy), 2. Obniżenie cen centralnego ogrzewania (od stycznia 2007 zniesione będą ceny opłat za korzystanie z wód geotermalnych, a są już gotowe studnie w Chodakowie i Nowych Mostkach). Niedługo gaz też nie będzie konkurencją dla paliw płynnych, 3. Poprawienie stanu dróg i ulic w mieście, co chyba nie wymaga komentarza. Najpierw ulice, potem place. Andrzej Wach
No dobra, czepiam sie. Mam pytanie: w jaki sposob chce Pan poprawic stan drog? Czy wystapi Pan o dodatowe fundusze na ten cel czy bedzie sie Pan staral inaczej rozdzielic te fundusze ktore beda w dyspozycji?
Panie Andrzeju każdy może mieć swój stosunek do sprawy. Ale to nie zmienia, że prawo lokalne można zmienić tylko przez uchwały Rady a nie burmistrza . W tym przypadku prawem burmistrza jest wystapienie z projektem zmian uchwały o wielkopowierzchniowych sklepach czyli, żeby było tak jak w Skierniewicach. Z niczyjej strony nie było incjatywy uchwałodawczej do zmiany starej uchwały.
Bardzo ciekawy postulat nr 1. - szczególnie, że: takie pismo kompletnie nic nie da a za obecną sytuację odpowiedzialne jest starostwo i inwestor... Prawda jest taka, że mieszkańcy tak na prawdę nic na ten temat nie wiedzą albo mają bardzo mylne pojęcie (dzięki naszej samorządowej prasie).
Kto czyta, ten wie… Za obecną sytuację odpowiedzialne są osoby, które uważają, że pozwolenie na budowę wydane przez starostę jest niezgodne z prawem. Takie stwierdzenie jednego z posłów w trakcie obrad sejmowych spowodowało wstrzymanie otwarcia sklepu KAUFLAND, choć do tej pory nikt nie potrafi dać odpowiedzi, dlaczego. Nie chcę się powtarzać, ale argument wojewody, że starosta w 2004 roku w stosunku do powierzchni sprzedaży sklepu powinien się stosować do interpretacji ustawy ze stycznia 2006 roku (która to zresztą interpretacja powstała na skutek tego właśnie wystąpienia posła), jest tak bzdurny, że nie wymaga komentarzy. Także inne „argumenty”, zdaniem wielu prawników, nie powinny być powodem unieważnienia decyzji, lecz jej uchylenia do czasu poprawienia uchybień (np. zarzut dołączenia kserokopii mapy, a nie jej oryginału, albo brak podpisu żony wykonawcy na zgodzie na budowę na jej częściowo działce). Dlatego nie dziwię się, że wszelkie decyzje w tej sprawie są odwlekane do terminów ostatecznych, zarówno przez wojewodę i jak i służby budowlane, a sprawa ciągnie się kilkanaście miesięcy i jej końca nie widać. Prawdopodobnie skończy się przed sądem administracyjnym i za polityczne decyzje odpowiemy my, jako podatnicy. Ale nie ma się co dziwić, zważywszy fakt, że kolega posła tak walczącego o zamykanie dużych sklepów jest też posłem, i jednocześnie właścicielem sieci sklepów „Lewiatan”. Jego milionowe dochody z tego tytułu są na stronie www.sejm.gov.pl Tak wygląda prawda o staraniach „o poprawę bytu polskiego społeczeństwa”.
Panie Andrzeju! To, co dzieje się z Kauflandem jest czymś zupełnie skandalicznym. W IV RP polityka wyparła już niemal zupełnie prawo. Wynika to z głębokiej pogardy polityków wobec zwykłcyh ludzi, któzy po prostu chcą mieć pracę i tańsze towary.
Ale co poradzić, kiedy nasi rodacy, w ogromnę liczbie akceptują płacenie za dzieci, państwo wyznaniowe, nietolerancję, uniemożliwanie działania przedsiębiorcom?
Do tego, w lokalnym wymiarze, dochodzi cynizm sochaczewskich kupców. Ale widzi Pan, wielu sochaczewian popędzi do urn i poprze tych, którzy doprowadzili do unieruchomienia tego sklepu. Polak zrobi wszystko, żeby palnąć pięścią w stół, nawet jeśli ta odbije i walnie go w głowę.
Panie Andrzeju takich sytuacji jest w maszym miescie wiecej.... I jak Pan twierdzi w " lokalnym wymiarze dochodzi cynizm sochaczewskich kupcow" ja dodam i nie tylko Ich !! Polak potrafi popedzic do urn zeby nie dopuscic do takich sytuacji jak : " to Ty trzymasz wladze w swoich rekach - a pozniej wladza Ciebie za m..de" "lepiej glosoj - bo inni zaglosuja za Ciebie (na dwie rece)" to tylko moje skojarzenia.Nawet ten portal nie jest obiektywny i zupelnie pozbawiony poczucia humoru - ale na to juz nic nie poradzimy. Pozdrawiam :*
A przeczytać można tylko Pańskie komentarze (osoby na pewno nie bezstronnej) do całej tej sprawy... po prostu nie chce mi się tego komentować. Pisze Pan, że odpowiedzialne są osoby uważające, że pozwolenie nie jest zgodnie z prawem - to ja się pytam, mają powody? A jeśli mają - to dlaczego wydano pozwolenie takie, by wątpliwości były? i na dodatek przedstawiono to wszystko w Sejmie jako przykład łamania prawa? Denerwuje mnie jedno, z całej tej sprawy na siłę próbuje zrobić się sprawę polityczną (a chodzi tu tylko o przeciwdziałanie próby obejścia prawa) ale to jest całkowite zrozumiałe - obecna ekipa rozlicza błędy i zaniechania przeszłości, przez co jest znienawidzona przez ogół urzędników.
Tak, najlepiej ze wszystkiego zrobić sprawę polityczną, taka teraz jest moda... Jeśli coś nam nie pasuje - oczywiście jest to sprawa polityczna, jeśli o czymś mówi się w sejmie - jest to sprawa polityczna, każdą nieprzychylną decyzję można określić jako "sprawa polityczna". Jak zamykano aferzyste z poprzedniej kadencji też była to "sprawa polityczna" - a to zwykłe przestępstwo jest... Więc nie tłumacz wszystkiego jako "sprawa polityczna" bo sochaczewski kaufland sprawą polityczną na pewno nie jest...
Jeżeli nie jest polityką : 1. Zabieranie głosu w sprawie sochaczewskiego KAUFLANDA na forum sejmowym, a nie zlecenie tego odpowiednim służbom nadzoru budowlanego, 2. Przedłużanie w nieskończoność podjęcia decyzji o dalszych krokach dotyczących KAUFLANDA (można było wydać decyzję warunkową, można zlecić usunięcie usterek czy niedociągnięć, można nakazać zmniejszenie powierzchni itp.) 3. Zmiana decyzji poprzedniego wojewody, który w kwietniu 2005 roku badał tę sprawę, polecił usunąć kilka usterek (m.in. doliczyć do powierzchni sprzedaży powierzchnię kas sklepowych, co uczyniono), i uznał sprawę za zakończoną, a proces wydawania decyzji za prawidłowy. Po kilku miesiącach i zmianie władzy w Sejmie i rządzie służby wojewody rozpoczęły ją na nowo na życzenie posłów. 4. Przygotowywanie przez posła – kolegę posła wnioskodawcy projektu ustawy o ograniczeniach handlu dla sklepów wielkowymiarowych (np. w niedzielę). 5. Nie zgłoszenie przez wojewodę uwag w stosunku do innych, wydanych w tym samym czasie zezwoleń na inne sklepy tego typu (nawet o większej powierzchni, jak np. KAUFLAND w Żyrardowie). Mimo wielu pytań nie otrzymałem wiadomości, jakie dotychczas podjęto działania ze strony wojewody i służb nadzoru budowlanego w stosunku do innych starostów i sklepów. Jeżeli to nie jest polityką, i to polityką służącą zaspokojeniu tylko i wyłącznie własnych potrzeb i osiągnięciu tylko własnych lub narzuconych z góry spektakularnych celów, to co jest ?
Dziękuję za przytoczenie tych faktów, Panie Andrzeju, bo ja tak dokładnie w sprawie nie siedzę. Nie sądzę jednak, aby przekonał Pan Pana Bzyka. Zwolennicy działań koalicji mają po prostu immanentną niezdolność odróżniania prawa od polityki.
Brawo, przedstawił Pan wytłumaczenie na wszystko, dosłownie wszystko!!! No ale czego się spodziewać, przecież nie tego, że uderzycie się w pierś przed wyborami...
A może tak wypowiedział by się w lokalnej prasie rzecznik wojewody lub opublikowano by dokument a nie kolejny Pański komentarz? Myślę, że to zmieniło by sposób patrzenia na sprawę przez większość sochaczewian - ale na to przed wyborami sobie nie pozwolicie. Poza tym nie przekona mnie Pan - akurat w tym przypadku jest Pan osobą stronniczą której po prostu nie wieżę...
Nie mam najmniejszego zamiaru Pana przekonywać. Po prostu ja mówię o faktach, Pan o skojarzeniach. Rzecznik wojewody, wojewódzki i główny inspektor nadzoru budowlanego byli niejednokrotnie proszeni (także przez radio Fama i lokalną prasę – EP, EX i ZS) o odniesienie się do tej sprawy i zajęcie stanowiska. Odpowiedzi to głównie „czekamy na odpowiedź takiej lub innej instytucji, sprawa nie zakończona”. Jak widać, lepiej udawać strusia. Ciekawostką jest fakt, że na podstawie takiej samej dokumentacji, tych samych zezwoleń, tych samych dokumentów, planów i podpisów wojewoda wydał zgodę na przebudowę przez firmę części Al. 600-lecia. Wtedy widocznie nie miał wątpliwości i od tego się nie odwołuje.
Zapomniałem dodać, że Al. 600-lecia jest drogą wojewódzką. A swoja drogą, ciekawe by było, gdyby obok nazw ulic w mieście pojawiły się tablice (nie byłoby to chyba drogie) z informacją, która ulica komu podlega - burmistrzowi, staroście, wojewodzie, czy też jest ulicą osiedlową.
Przynajmniej byłoby wiadomo, do kogo kierować pozwy o odszkodowania za zerwane zawieszenia... A tak przy okazji - kto jest odpowiedzialny za parking przed sklepem Mars na przeciwko Victorii?
Człowiek, który nie zna prawa i nie umie go stosować nie powinien pracować w urzędzie, ponieważ nie jest w stanie we właściwy i uczciwy sposób załatwiać spraw petentów. Nieprzestrzeganie prawa prowadzi do wypaczeń i zachowań szkodliwych dla obywateli i całej gospodarki. Dlatego też chcąc być szanowanym w świecie narodem nie powinniśmy dopuszczać do braku poszanowania naszego prawa przez zagraniczne firmy. W Niemczech (i nie tylko) nie jest możliwe, żeby Polak lub polska firma złamała prawo - bo natychmiast zostanie sprowadzona na ziemię i nie będzie żadnych tłumaczeń, tylko zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje. Żeby można było uzmysłowić sobie jakie bzdury popełniają nasi urzędnicy zamieszczam w całości DECYZJĘ WOJEWODY MAZOWIECKIEGO z dn 24.08.2006r. stwierdzającą nieważność decyzji Starosty Sochaczewskiego udzielających pozwolenia na budowę sklepu Kauflanf w Sochaczewie. Decyzja liczy 11 stron, ponieważ wymienia błędy inwestora i cały szereg poważnych zarzutów niedopełnienia obowiązków i niekompetencji przez urzędników Starostwa Powiatowego w Sochaczewie wydających pozwolenie na budowę. Proszę o przeczytanie poniższej decyzji i skonfrontowanie jej z wypowiedziami Pana Wacha na tym forum. W szczególności o: przebudowie 600-lecia (decyzja wydana przez starostwo i zakwestionowana tego nie dotyczy), interpretacji z 2006 roku powierzchni sprzedaży (gdzie to jest w tej decyzji?) i innych. Link do pliku: http://www.smietnik.strefa.pl/decyzja.pdf
Przestał Pan jakoś komentować moje wypowiedzi na forum? A ciekaw też jestem co inni sądzą (w szczególności P. Andrzej Gąsiorowski) o lekkim "rozmijaniu się z prawdą" w wypowiedziach Pana rzecznika naszego starostwa. No i co, nadal jest to sprawa polityczna?
Jak sądzę, przyczyny zaprzestania komentowania Pańskich postów przez Pana Andrzeja Wacha są inne. Obawiam się, że moje przyczyny niekomentowania są podobne do przyczyn pana Wacha.
Najlepiej jak argumentów braknie skończyć dyskusję. Niestety dla Panów, internet to nie lokalna prasa - tu nie można zabronić swobodnej wypowiedzi. Ale tak jak napisałem - ocenią to już czytelnicy tego forum i mam nadzieję, że również niedzielni wyborcy.
Przepraszam, że nie odpowiadałem. Ponieważ wszystkie dokumenty mam w Starostwie, nie jestem w stanie odpowiedzieć z domu. W poniedziałek załączę wszystkie odpowiedzi i stanowiska, jakie zajmował w tym temacie starosta, wraz z odpowiedziami na zarzuty wojewody. Przy okazji - nigdy nie twierdziłem, że nie popełniono jakichś błędów, każdy jest człowiekiem, a taka dokumentacja to są setki lub tysiące stron, map, załączników itp. Dlatego jeżeli gdzieś braknie pieczątki lub jednego podpisu, to każdy zrównoważony intelektualnie człowiek prosi lub żąda jego uzupełnienia, a nie unieważnia całą decyzję. Rozumiem, że całe środowisko kupieckie dba o swoje interesy, ale nie rozumiem ludzi, którzy wybrani do parlamentu nie spytają prawników, czy fachowców, ale od razu (jak mój szanowny interlokutor) ferują wyroki. Poczekajmy do końca tego bałaganu - mnie załezy na tym, żebby był on jak najszybciej, natomiast wielu ludziom zależy chyba na tym, żeby ciągnęło się to jak najdłużej. Jeżeli będzie jakiś winny - ukarać, ale jeżeli ktoś okaże się niewinny - ukarać oszczerców. Pamiętamy wybory p. Cimoszewicza na prezydenta ? Gdyby teraz ktoś zrobił taki przekręt z fałszywym pismem i oskarżeniem, minister Ziobro w kajdankach przeprowadziłby go przez centrum Warszawy. A tymczasem zeszłoroczni autorzy chodza dziś dumnie po Wiejskiej. Nie powtarzajmy głupstw ludzi, z któych przykładu brać nie pwinniśmy.
Udzielił Pan bardzo pokrętnej odpowiedzi, w sumie rozumiem Pana - gdyby się Pan spodziewał, że przytoczę dokument, nie pisał by Pan nieprawdziwych informacji jego dotyczących na forum. Poza tym razi mnie Pańskie bezczelne manipulowanie opinią publiczną, na przykład - pisze Pan o Al. 600-lecia, a doskonale Pan wie, że to inne dokumenty, inne pozwolenia itp. Jak widać, Pańskie wypowiedzi w tej sprawie nie są wcale poparte faktami. Nie mnie dociekać jakie są tego przyczyny, ale myślę, że zostaną one opinii publicznej ujawnione.
Komu widać, temu widać. Czekałem do końca wyborów, bo w przeciwieństwie do Pana, nie wyciągam przymiotników w typie "bezczelny". Od lutego, mam nadzieję, podawalłem fakty, a nie oszcerstwa. Ciekawe, jakie ma Pan dokumenty odnośnie drogi wojewódzkiej. Jeżeli według Pana starosta decyduje o pracach na drodze wojewódzkiej, to poproszę o następne dokumenty. Pozdrawiam bez względu na wynik, ja przynajmniej się nie ukrywam pod anonimem. Może lepiej spotkac się bezpośrednio (ja się tego nie boję)niż prowadzić dalszą demagogię i tłuc ludziom głupoty.
"Ciekawostką jest fakt, że na podstawie takiej samej dokumentacji, tych samych zezwoleń, tych samych dokumentów, planów i podpisów wojewoda wydał zgodę na przebudowę przez firmę części Al. 600-lecia." - sugerowanie, że te same dokumenty raz są kwestionowane raz nie - toż to ewidentna próba manipulacji. Nigdzie nie napisałem, że starosta decyduje o drodze wojewódzkiej. Niestety, to Pan w tym przypadku tłucze ludziom głupoty. Jak Pan doskonale wie, do przebudowy takiej drogi nie jest wymagana dokumentacja budynku, plany zagospodarowania działek itd. itp. czyli to, do czego wojewoda ma zastrzeżenia...
"Nie chcę się powtarzać, ale argument wojewody, że starosta w 2004 roku w stosunku do powierzchni sprzedaży sklepu powinien się stosować do interpretacji ustawy ze stycznia 2006 roku (która to zresztą interpretacja powstała na skutek tego właśnie wystąpienia posła), jest tak bzdurny, że nie wymaga komentarzy." - no i gdzie jest ten argument wojewody w przedstawionym piśmie?
"nigdy nie twierdziłem, że nie popełniono jakichś błędów, każdy jest człowiekiem" - ha, ha, ha, a to dobre...
Twierdzi Pan - "za obecną sytuację odpowiedzialne są osoby, które uważają, że pozwolenie na budowę wydane przez starostę jest niezgodne z prawem" - może już czas uderzyć się w pierś?
Co do ukrywania się pod anonimem i pozdrowień bez względu na wynik - myślę, że mnie Pan z kimś pomylił... i to grubo pomylił...
Czekam, aż zgodnie z obietnicą załączy Pan kolejne dokumenty - jestem ciekaw czy wszystkie. Szczególnie chodzi mi o pewną opinię...
Przepraszam, że względów technicznych i wyborów termin obiecany przeze mnie może się wydłuży o parę dni, ale w stosunku do prędkości prac służb wojewody i nadzoru budowlanego to nie ma znaczenia.
A ciekawe jaki stosunek kandydaci na radnych i burmistrza mają do budowy w naszym miescie supermarketów...
Musisz pytać tylko kandydatów na radnych, burmistrz nic do tego nie ma, jest władzą wykonawczą i musi wykonywać uchwały rady miasta. U nas obowiązuje uchwała Rady Miasta podjęta jeszcze w ubiegłej kadencji, że można budować obiekty handlowe do 2000 metrów kwadratowych. I tylko Rada może to zmienić.
Przepraszam, ale to lekka przesada. Jak to musi pytać kandydatów na radnych, a nie burmistrza? Idąc tym tokiem myślenia, kandydatów na burmistrza nie powinno się pytać o cokolwiek. Chodzi o stosunek do sprawy. Skoro ja go mogę mieć, Pna może, to chyba burmistrz też. Odnoszę wrażenie, że jego zdanie jest jednak ważniejsze od mojego.
W swojej ulotce wyborczej (na pewno nie dotarła do wszystkich, za co przepraszam) zawarłem tylko trzy, ale za to uważam, najważniejsze problemy, które wpływać będą na życie miasta i mieszkańców:
1. Otwarcie sklepu KAUFLAND (wystąpienie do wojewody o ostateczne ustalenie warunków otwarcia, a nie, jak dotychczas, przeciąganie sprawy),
2. Obniżenie cen centralnego ogrzewania (od stycznia 2007 zniesione będą ceny opłat za korzystanie z wód geotermalnych, a są już gotowe studnie w Chodakowie i Nowych Mostkach). Niedługo gaz też nie będzie konkurencją dla paliw płynnych,
3. Poprawienie stanu dróg i ulic w mieście, co chyba nie wymaga komentarza. Najpierw ulice, potem place.
Andrzej Wach
... ceny oplat??....
No dobra, czepiam sie.
Mam pytanie: w jaki sposob chce Pan poprawic stan drog? Czy wystapi Pan o dodatowe fundusze na ten cel czy bedzie sie Pan staral inaczej rozdzielic te fundusze ktore beda w dyspozycji?
Panie Andrzeju każdy może mieć swój stosunek do sprawy. Ale to nie zmienia, że prawo lokalne można zmienić tylko przez uchwały Rady a nie burmistrza . W tym przypadku prawem burmistrza jest wystapienie z projektem zmian uchwały o wielkopowierzchniowych sklepach czyli, żeby było tak jak w Skierniewicach. Z niczyjej strony nie było incjatywy uchwałodawczej do zmiany starej uchwały.
Bardzo ciekawy postulat nr 1. - szczególnie, że: takie pismo kompletnie nic nie da a za obecną sytuację odpowiedzialne jest starostwo i inwestor... Prawda jest taka, że mieszkańcy tak na prawdę nic na ten temat nie wiedzą albo mają bardzo mylne pojęcie (dzięki naszej samorządowej prasie).
Kto czyta, ten wie… Za obecną sytuację odpowiedzialne są osoby, które uważają, że pozwolenie na budowę wydane przez starostę jest niezgodne z prawem. Takie stwierdzenie jednego z posłów w trakcie obrad sejmowych spowodowało wstrzymanie otwarcia sklepu KAUFLAND, choć do tej pory nikt nie potrafi dać odpowiedzi, dlaczego. Nie chcę się powtarzać, ale argument wojewody, że starosta w 2004 roku w stosunku do powierzchni sprzedaży sklepu powinien się stosować do interpretacji ustawy ze stycznia 2006 roku (która to zresztą interpretacja powstała na skutek tego właśnie wystąpienia posła), jest tak bzdurny, że nie wymaga komentarzy. Także inne „argumenty”, zdaniem wielu prawników, nie powinny być powodem unieważnienia decyzji, lecz jej uchylenia do czasu poprawienia uchybień (np. zarzut dołączenia kserokopii mapy, a nie jej oryginału, albo brak podpisu żony wykonawcy na zgodzie na budowę na jej częściowo działce). Dlatego nie dziwię się, że wszelkie decyzje w tej sprawie są odwlekane do terminów ostatecznych, zarówno przez wojewodę i jak i służby budowlane, a sprawa ciągnie się kilkanaście miesięcy i jej końca nie widać. Prawdopodobnie skończy się przed sądem administracyjnym i za polityczne decyzje odpowiemy my, jako podatnicy.
Ale nie ma się co dziwić, zważywszy fakt, że kolega posła tak walczącego o zamykanie dużych sklepów jest też posłem, i jednocześnie właścicielem sieci sklepów „Lewiatan”. Jego milionowe dochody z tego tytułu są na stronie www.sejm.gov.pl Tak wygląda prawda o staraniach „o poprawę bytu polskiego społeczeństwa”.
Panie Andrzeju! To, co dzieje się z Kauflandem jest czymś zupełnie skandalicznym. W IV RP polityka wyparła już niemal zupełnie prawo. Wynika to z głębokiej pogardy polityków wobec zwykłcyh ludzi, któzy po prostu chcą mieć pracę i tańsze towary.
Ale co poradzić, kiedy nasi rodacy, w ogromnę liczbie akceptują płacenie za dzieci, państwo wyznaniowe, nietolerancję, uniemożliwanie działania przedsiębiorcom?
Do tego, w lokalnym wymiarze, dochodzi cynizm sochaczewskich kupców. Ale widzi Pan, wielu sochaczewian popędzi do urn i poprze tych, którzy doprowadzili do unieruchomienia tego sklepu. Polak zrobi wszystko, żeby palnąć pięścią w stół, nawet jeśli ta odbije i walnie go w głowę.
Panie Andrzeju takich sytuacji jest w maszym miescie wiecej.... I jak Pan twierdzi w " lokalnym wymiarze dochodzi cynizm sochaczewskich kupcow" ja dodam i nie tylko Ich !! Polak potrafi popedzic do urn zeby nie dopuscic do takich sytuacji jak : " to Ty trzymasz wladze w swoich rekach - a pozniej wladza Ciebie za m..de" "lepiej glosoj - bo inni zaglosuja za Ciebie (na dwie rece)" to tylko moje skojarzenia.Nawet ten portal nie jest obiektywny i zupelnie pozbawiony poczucia humoru - ale na to juz nic nie poradzimy. Pozdrawiam :*
A przeczytać można tylko Pańskie komentarze (osoby na pewno nie bezstronnej) do całej tej sprawy... po prostu nie chce mi się tego komentować. Pisze Pan, że odpowiedzialne są osoby uważające, że pozwolenie nie jest zgodnie z prawem - to ja się pytam, mają powody? A jeśli mają - to dlaczego wydano pozwolenie takie, by wątpliwości były? i na dodatek przedstawiono to wszystko w Sejmie jako przykład łamania prawa? Denerwuje mnie jedno, z całej tej sprawy na siłę próbuje zrobić się sprawę polityczną (a chodzi tu tylko o przeciwdziałanie próby obejścia prawa) ale to jest całkowite zrozumiałe - obecna ekipa rozlicza błędy i zaniechania przeszłości, przez co jest znienawidzona przez ogół urzędników.
Tak, najlepiej ze wszystkiego zrobić sprawę polityczną, taka teraz jest moda... Jeśli coś nam nie pasuje - oczywiście jest to sprawa polityczna, jeśli o czymś mówi się w sejmie - jest to sprawa polityczna, każdą nieprzychylną decyzję można określić jako "sprawa polityczna". Jak zamykano aferzyste z poprzedniej kadencji też była to "sprawa polityczna" - a to zwykłe przestępstwo jest... Więc nie tłumacz wszystkiego jako "sprawa polityczna" bo sochaczewski kaufland sprawą polityczną na pewno nie jest...
Jeżeli nie jest polityką :
1. Zabieranie głosu w sprawie sochaczewskiego KAUFLANDA na forum sejmowym, a nie zlecenie tego odpowiednim służbom nadzoru budowlanego,
2. Przedłużanie w nieskończoność podjęcia decyzji o dalszych krokach dotyczących KAUFLANDA (można było wydać decyzję warunkową, można zlecić usunięcie usterek czy niedociągnięć, można nakazać zmniejszenie powierzchni itp.)
3. Zmiana decyzji poprzedniego wojewody, który w kwietniu 2005 roku badał tę sprawę, polecił usunąć kilka usterek (m.in. doliczyć do powierzchni sprzedaży powierzchnię kas sklepowych, co uczyniono), i uznał sprawę za zakończoną, a proces wydawania decyzji za prawidłowy. Po kilku miesiącach i zmianie władzy w Sejmie i rządzie służby wojewody rozpoczęły ją na nowo na życzenie posłów.
4. Przygotowywanie przez posła – kolegę posła wnioskodawcy projektu ustawy o ograniczeniach handlu dla sklepów wielkowymiarowych (np. w niedzielę).
5. Nie zgłoszenie przez wojewodę uwag w stosunku do innych, wydanych w tym samym czasie zezwoleń na inne sklepy tego typu (nawet o większej powierzchni, jak np. KAUFLAND w Żyrardowie). Mimo wielu pytań nie otrzymałem wiadomości, jakie dotychczas podjęto działania ze strony wojewody i służb nadzoru budowlanego w stosunku do innych starostów i sklepów.
Jeżeli to nie jest polityką, i to polityką służącą zaspokojeniu tylko i wyłącznie własnych potrzeb i osiągnięciu tylko własnych lub narzuconych z góry spektakularnych celów, to co jest ?
Dziękuję za przytoczenie tych faktów, Panie Andrzeju, bo ja tak dokładnie w sprawie nie siedzę. Nie sądzę jednak, aby przekonał Pan Pana Bzyka. Zwolennicy działań koalicji mają po prostu immanentną niezdolność odróżniania prawa od polityki.
Brawo, przedstawił Pan wytłumaczenie na wszystko, dosłownie wszystko!!! No ale czego się spodziewać, przecież nie tego, że uderzycie się w pierś przed wyborami...
A może tak wypowiedział by się w lokalnej prasie rzecznik wojewody lub opublikowano by dokument a nie kolejny Pański komentarz? Myślę, że to zmieniło by sposób patrzenia na sprawę przez większość sochaczewian - ale na to przed wyborami sobie nie pozwolicie. Poza tym nie przekona mnie Pan - akurat w tym przypadku jest Pan osobą stronniczą której po prostu nie wieżę...
Nie mam najmniejszego zamiaru Pana przekonywać. Po prostu ja mówię o faktach, Pan o skojarzeniach. Rzecznik wojewody, wojewódzki i główny inspektor nadzoru budowlanego byli niejednokrotnie proszeni (także przez radio Fama i lokalną prasę – EP, EX i ZS) o odniesienie się do tej sprawy i zajęcie stanowiska. Odpowiedzi to głównie „czekamy na odpowiedź takiej lub innej instytucji, sprawa nie zakończona”. Jak widać, lepiej udawać strusia.
Ciekawostką jest fakt, że na podstawie takiej samej dokumentacji, tych samych zezwoleń, tych samych dokumentów, planów i podpisów wojewoda wydał zgodę na przebudowę przez firmę części Al. 600-lecia. Wtedy widocznie nie miał wątpliwości i od tego się nie odwołuje.
Zapomniałem dodać, że Al. 600-lecia jest drogą wojewódzką.
A swoja drogą, ciekawe by było, gdyby obok nazw ulic w mieście pojawiły się tablice (nie byłoby to chyba drogie) z informacją, która ulica komu podlega - burmistrzowi, staroście, wojewodzie, czy też jest ulicą osiedlową.
Przynajmniej byłoby wiadomo, do kogo kierować pozwy o odszkodowania za zerwane zawieszenia... A tak przy okazji - kto jest odpowiedzialny za parking przed sklepem Mars na przeciwko Victorii?
Człowiek, który nie zna prawa i nie umie go stosować nie powinien pracować w urzędzie, ponieważ nie jest w stanie we właściwy i uczciwy sposób załatwiać spraw petentów.
Nieprzestrzeganie prawa prowadzi do wypaczeń i zachowań szkodliwych dla obywateli i całej gospodarki. Dlatego też chcąc być szanowanym w świecie narodem nie powinniśmy dopuszczać do braku poszanowania naszego prawa przez zagraniczne firmy.
W Niemczech (i nie tylko) nie jest możliwe, żeby Polak lub polska firma złamała prawo - bo natychmiast zostanie sprowadzona na ziemię i nie będzie żadnych tłumaczeń, tylko zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje.
Żeby można było uzmysłowić sobie jakie bzdury popełniają nasi urzędnicy zamieszczam w całości DECYZJĘ WOJEWODY MAZOWIECKIEGO z dn 24.08.2006r. stwierdzającą nieważność decyzji Starosty Sochaczewskiego udzielających pozwolenia na budowę sklepu Kauflanf w Sochaczewie.
Decyzja liczy 11 stron, ponieważ wymienia błędy inwestora i cały szereg poważnych zarzutów niedopełnienia obowiązków i niekompetencji przez urzędników Starostwa Powiatowego w Sochaczewie wydających pozwolenie na budowę.
Proszę o przeczytanie poniższej decyzji i skonfrontowanie jej z wypowiedziami Pana Wacha na tym forum. W szczególności o: przebudowie 600-lecia (decyzja wydana przez starostwo i zakwestionowana tego nie dotyczy), interpretacji z 2006 roku powierzchni sprzedaży (gdzie to jest w tej decyzji?) i innych.
Link do pliku: http://www.smietnik.strefa.pl/decyzja.pdf
Przestał Pan jakoś komentować moje wypowiedzi na forum? A ciekaw też jestem co inni sądzą (w szczególności P. Andrzej Gąsiorowski) o lekkim "rozmijaniu się z prawdą" w wypowiedziach Pana rzecznika naszego starostwa. No i co, nadal jest to sprawa polityczna?
Jak sądzę, przyczyny zaprzestania komentowania Pańskich postów przez Pana Andrzeja Wacha są inne. Obawiam się, że moje przyczyny niekomentowania są podobne do przyczyn pana Wacha.
Najlepiej jak argumentów braknie skończyć dyskusję. Niestety dla Panów, internet to nie lokalna prasa - tu nie można zabronić swobodnej wypowiedzi. Ale tak jak napisałem - ocenią to już czytelnicy tego forum i mam nadzieję, że również niedzielni wyborcy.
Może się czepiam, ale... wypowiedziałby, opublikowanoby, zmieniłoby. No i oczywiście zastanawiam się, o którą wieżę Panu chodzi.
Panie Bzyk! Może Pan Sobie pogratulować. Pokonał Pan w tym ważkim sporze nie lada wyjadaczy.
:-)
Przepraszam, że nie odpowiadałem. Ponieważ wszystkie dokumenty mam w Starostwie, nie jestem w stanie odpowiedzieć z domu. W poniedziałek załączę wszystkie odpowiedzi i stanowiska, jakie zajmował w tym temacie starosta, wraz z odpowiedziami na zarzuty wojewody. Przy okazji - nigdy nie twierdziłem, że nie popełniono jakichś błędów, każdy jest człowiekiem, a taka dokumentacja to są setki lub tysiące stron, map, załączników itp. Dlatego jeżeli gdzieś braknie pieczątki lub jednego podpisu, to każdy zrównoważony intelektualnie człowiek prosi lub żąda jego uzupełnienia, a nie unieważnia całą decyzję. Rozumiem, że całe środowisko kupieckie dba o swoje interesy, ale nie rozumiem ludzi, którzy wybrani do parlamentu nie spytają prawników, czy fachowców, ale od razu (jak mój szanowny interlokutor) ferują wyroki. Poczekajmy do końca tego bałaganu - mnie załezy na tym, żebby był on jak najszybciej, natomiast wielu ludziom zależy chyba na tym, żeby ciągnęło się to jak najdłużej. Jeżeli będzie jakiś winny - ukarać, ale jeżeli ktoś okaże się niewinny - ukarać oszczerców. Pamiętamy wybory p. Cimoszewicza na prezydenta ? Gdyby teraz ktoś zrobił taki przekręt z fałszywym pismem i oskarżeniem, minister Ziobro w kajdankach przeprowadziłby go przez centrum Warszawy. A tymczasem zeszłoroczni autorzy chodza dziś dumnie po Wiejskiej. Nie powtarzajmy głupstw ludzi, z któych przykładu brać nie pwinniśmy.
Udzielił Pan bardzo pokrętnej odpowiedzi, w sumie rozumiem Pana - gdyby się Pan spodziewał, że przytoczę dokument, nie pisał by Pan nieprawdziwych informacji jego dotyczących na forum. Poza tym razi mnie Pańskie bezczelne manipulowanie opinią publiczną, na przykład - pisze Pan o Al. 600-lecia, a doskonale Pan wie, że to inne dokumenty, inne pozwolenia itp. Jak widać, Pańskie wypowiedzi w tej sprawie nie są wcale poparte faktami. Nie mnie dociekać jakie są tego przyczyny, ale myślę, że zostaną one opinii publicznej ujawnione.
Komu widać, temu widać. Czekałem do końca wyborów, bo w przeciwieństwie do Pana, nie wyciągam przymiotników w typie "bezczelny". Od lutego, mam nadzieję, podawalłem fakty, a nie oszcerstwa. Ciekawe, jakie ma Pan dokumenty odnośnie drogi wojewódzkiej. Jeżeli według Pana starosta decyduje o pracach na drodze wojewódzkiej, to poproszę o następne dokumenty. Pozdrawiam bez względu na wynik, ja przynajmniej się nie ukrywam pod anonimem. Może lepiej spotkac się bezpośrednio (ja się tego nie boję)niż prowadzić dalszą demagogię i tłuc ludziom głupoty.
"Ciekawostką jest fakt, że na podstawie takiej samej dokumentacji, tych samych zezwoleń, tych samych dokumentów, planów i podpisów wojewoda wydał zgodę na przebudowę przez firmę części Al. 600-lecia." - sugerowanie, że te same dokumenty raz są kwestionowane raz nie - toż to ewidentna próba manipulacji. Nigdzie nie napisałem, że starosta decyduje o drodze wojewódzkiej. Niestety, to Pan w tym przypadku tłucze ludziom głupoty. Jak Pan doskonale wie, do przebudowy takiej drogi nie jest wymagana dokumentacja budynku, plany zagospodarowania działek itd. itp. czyli to, do czego wojewoda ma zastrzeżenia...
"Nie chcę się powtarzać, ale argument wojewody, że starosta w 2004 roku w stosunku do powierzchni sprzedaży sklepu powinien się stosować do interpretacji ustawy ze stycznia 2006 roku (która to zresztą interpretacja powstała na skutek tego właśnie wystąpienia posła), jest tak bzdurny, że nie wymaga komentarzy." - no i gdzie jest ten argument wojewody w przedstawionym piśmie?
"nigdy nie twierdziłem, że nie popełniono jakichś błędów, każdy jest człowiekiem" - ha, ha, ha, a to dobre...
Twierdzi Pan - "za obecną sytuację odpowiedzialne są osoby, które uważają, że pozwolenie na budowę wydane przez starostę jest niezgodne z prawem" - może już czas uderzyć się w pierś?
Co do ukrywania się pod anonimem i pozdrowień bez względu na wynik - myślę, że mnie Pan z kimś pomylił... i to grubo pomylił...
Czekam, aż zgodnie z obietnicą załączy Pan kolejne dokumenty - jestem ciekaw czy wszystkie. Szczególnie chodzi mi o pewną opinię...
Przepraszam, że względów technicznych i wyborów termin obiecany przeze mnie może się wydłuży o parę dni, ale w stosunku do prędkości prac służb wojewody i nadzoru budowlanego to nie ma znaczenia.