Nie wiem jak jest teraz, ja rodziłam trzy lata temu i powiem szczerze że jestem zadowolona.Miałam robioną cesarkę i nie moge narzekać na opiekę.Całkiem miło wspominam pobyt.
A ja powiem tak: gdy dowiedziałam sie ze jestem w ciazy, za nic nie wyobrazalam sobie porodu w sochaczewie. Kiedys dzieki naszemu szptalowi nieomal stracialam stpope i wtedy postanowilam ze juz NIGDY tam nie wroce Tymaczasem... Jak przyszlo co do czego to codziennie udawalam sie na ktg do Sochaczewa. Bylam zaskoczona podejsciem lekarzy i pielegniarek podaczas jakby nie bylo panstwowej wizyty. Byli naprawde uprzejmi :) No i gdy nadeszla wielka chwila nawet mi prez mysl nie przeszlo zeby w srodku nocy gdzies po warszawie sie tluc. Tak wie trafilam so sochaczewskiego szpitala. Co prawda na wejsciu lekarka pilegniarka nie byla zabyt mila, no w sumiw miała nocny dyzur w wieta Bozego Narodzenia :/ Ale pozniej przyszla inna polozna i byla swietna. Lekarz przyjmujacy tez byl bardzo ok. Wszystko wposminam jak najlepiej. Z minusow moge chyba podac ze poza obchodami rano i wieczoram nikt sam z siebie zie taba nie zainteresuje w trakcie dnia. No chyba ze jestes w zlym stanie albo poprosisz o pomoc. Poza tym np. po tym jak karmic dowiedzialam sie tylko na poczatku. Zdawkowe info. Nikt potem nie pytal czy sobie radze. Mialam potem z tego powoedu male klopoty ale niewazne. A i jescze jedno! Jelsi zdecydujesz sie urodzic u nas to zaraz po porodzie popro o "SKARB MALUCHA". To takie pudełaczko z probkami i poradnikami. Poradniki sa nieocenione. Szkoda ze ja je otrzymalam dopiero przy samym wyjsciu ze szpitala. Wiele by mi ulatwiły otrzymane wczesniej.
PS. Przepraszam za nieuzywaie polskich znakow ale mam ustawiony jakis dziwny jezyk na kompie i chyba tak jest wygodniej czytac niz z jakimis kwadracikami i czeski mi znaczkami :)
cześć FENK@,powiedz -bździągwa-:-)),ja też jestem po dwojgu dzieciach,z czego drugie żona urodziła w starym szpitalu,to były czasy,teraz personel liczy (i po trochu słusznie) że młode matki mają wiedzę z internetu i od matek-teściowych,a te wieloporodowe same z siebie,kwestia w tym żeby zabezpieczyć dobrze odebranie porodu,pierwsze godziny życia,a z tym w Socho to nie wiem,chyba cobym trzecie dziecko rodził z żoną,pozdrawiam
Ja rodziłam rok temu. Jeśli chodzi o samą porodówkę to rewelacja, jam mam dobre zdanie. Położne były miłe i pomocne. Gorzej z pielęgniarkami od noworodków. Obrzydliwe baby (prawie wszystkie). Jedna mi ciągle mówiła że moje dziecko ma alergię na matkę. Błagałam o pomoc przy przystawianiu dziecka do piersi, nie było komu pomóc. Jak jedna się zdecydowała to druga przynosiła gotowe mleko. potem jak ja chodziłam po mleko bo nie umiałam syna nakarmić to traktowały mnie jak wyrodną matkę. w końcu w 4 dobie znalazły się takie które chciały pomóc ale niestety chyba nie potrafiły. Szkoda że na oddział nie może wejść nikt z rodziny, mi by wtedy ktoś mógł pomóc. Syn tak się przyzwyczaił do sztucznego mleka z butelki że potem już prawie go nie karmiłam piersią. Podobno jest to szpital przyjazny dziecku i matce - nad tym bym dyskutowała, ale porodówka jest świetna. Bardzo dobry kontakt z położnymi i lekarzami. Jedna rzecz bardzo mnie zdziwiła. W pomieszczeniu na przeciwko sali na której leżałam, pielęgniarki ciągle paliły papierosy i cały ten smród szedł na sale(tam gdzie były noworodki)
Ja myślę że gdybyśmy przestali płacić pieniądze za "dodatkową" opiekę po porodzie pielęgniarkom, jakość świadczonych przez nie usług byłaby znacznie lepsza. Przyzwyczajone by były do pracy za tyle ile daje szpital a nie za prywatne pieniądze rodzących.
Wątpię czy byłoby lepiej. Ja zdecydowanie popieram wprowadzenie oficjalnych opłat za dodatkowe usługi, np. wyższy standard opieki. Jest to całkiem normalne w wielu szpitalach, nie mówiąc już o prywatnych.
Czy rzeczywiście jest w sochaczewskim szpitalu tak, że najbliżsi nie mogą swobodnie odwiedzać pacjentek ??? Wydaje się, że "normalność" jest już wszędzie.
jak ktoś bliski przyjdzie to trzeba wyjść do niego do takiej poczekalni. Do sali nie można wchodzić. Dodam że odwiedziny są tylko dwa razy dziennie po godzinie.
Zupełnie się z Tobą nie zgadzam.Przecież zajrzenie do pacjentki i zapytanie czy potrzebuje pomocy lub jak się czuje nie powinno wymagac dodatkowej opłaty-to nie jest jakieś szczególne traktowanie - choć w polskich realiach niestety musi być opłacane...
Ja tez rodzilam w sochaczewskim szpitalu,jakies 3 lata temu.Jak wiekszosc przedmowczyn, bylam bardzo zadowolona z opieki na porodowce, mialam szczescie rodzic przy owczesnym ordynatorze (bez dodatkowych oplat,mial akurat dyzur)DrSankiewiczu,ktory naprawde troskliwie sie mna i moim synkiem zajal. Do dzis wspominam z usmiechem jak juz "po", kiedy mnie zaszywal, wlaczyl dosyc glosno plyte Red Hot Chilli Peppers i tak sobie wszyscy sluchalismy na porodowce;) Polozna cierpliwa i wyrozumiala,choc ja napewno nie bylam latwa pacjetnka;) I za nic nie placilam!
Jedyne,na co moge ponarzekac,to mala pomoc ze strony pielegniarek..Mialam problemy z karmieneim piersia i zamiast poswiecic mi wiecej uwagi, pielegniarka zabrala mi Mlodego i nakarmila go w dyzurce z butelki...
Nie sadze,ze bycie troskliwym i przyjaznym dla pacjentek, na takim zwlaszcza oddziale,powinnobyc dodatkwo oplacane. To wynika ze specyfiki tego zawodu.
Sumujac,jesli bede jeszcze raz rodzila to napewno w Socho..
Już nie przesadzaj!! W sochaczewskim szptalu urodziłam dwoje dzieci i nie narzekam. Co do odwiedzin to proszę mi wierzyć że bez problemu najbliżsi mogą wejść do pacjentki na salę. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, bo sale są co najmnie dwuosobowe.
Ogólnie rzecz biorąc wszystkie posty są kobiet, które miały przyjemność przebywania na tym oddziale parę lat temu. Chciałbym przeczytać wasze opinie dotyczące obecnych czasów działalności tego oddziału, ponieważ w ogólno polskich sondażach oddział położniczy w socho wypada bardzo kiepsko.
Ja rodziałm tam niespełna póltora roku temu. Co i jak napisałam już wyżej. Co do odwiedzin, to faktycznie sa pewne pory i rodzina, oczywicie najblizsza, mšż, mama moze wejc na salę tylko w czasie 1 doby po prodzie. Potem kobieta wychodzi do nich na wietlicę, oczywicie może z maluszkiem. Nie jest w tym nic dziwnego. Oddział poóożniczy musi być miejscem strylnie czystym, przecież tam przebywaja bardzo mało odpornr dzieciaczki. Az boję się pomyleć co by było gdyby non stop jakies odiwdziny były. Poza tym, uwierz,ze po proodzie będziesz tak zajęta sobš i dzieckiem ze bedziesz w wolnych chwilach spała, spała, spała. Inna sprawa,ze na sali może przebywac i 5 kobiet z dziećmi. Załóżmy ,zę le wygladaja, maja problemy czy depresję. Chcš spokoju a tu do "wpółlokatorek" non stop kto przychodzi.
witam! ja znam ten odział z drugiej strony. ze strony służby zdrowia, ale moje zdanie przedstawione tutaj jest jak najbardziej obiektywne. uważam, że nasze "połogi" są w lepszym stanie i to o 200% niż niektóre w Warszawie, np. na Starynkiewicza. u nas matki z dziećmi są zadbane i o wszystko mogą pytać położne, które na prawdę mają dużo pracy na oddziale, chociaż mamy widzą je siedzące w dyżurce to powinny zrozumieć żę każdemu człowiekowi należy się chwila przerwy! jeśli zaś chodzi o promowanie karmienia piersią przez matki po porodzie to uważam, że jak jest się już w ciąży to powinno zdobywać inforacje dotyczące ciąży, samego porodu czy karmienia piersią a takich informacji udzielają położne w poradni K lub powszechne źródło informacji jakim jest internet!!! A propos wchodzenia rodziny na oddział to wyobraźcie sobie że do waszej sąsiadki z sali przychodzi 5 osób z rodziny w odwiedziny a któraś z was jest dobę po porodzie i chce, jeszcze z wkładką, iść do łazienki lub wyjąć cyca i nakarmić maleństwo, i pewnie żadna z Was nie krępowałaby obecność rodziny? wątpię. czułybyście się skrępowane! małych dzieci do lat 14 nie wprowadza się na oddział żeby nie zarazić chorobami wieku dziecięcego tych maleństw które chwilę wcześniej się urodziły! zastanówcie się nad tym!!!
co do pytania położnych to bym się kłóciła. ja prosiłam o pomoc a wszystkie na mnie tylko wrzeszczały. Traktowały mnie jak jakąś małolatę która nie wie w jakim celu tam jest. Gdy jednej z pierwszych nocy po cesarce prawie po ciemku przewijałam dzidziusia i nie dopatrzyłam z racji ciemności wszystkiego to z samego rana położna przyniosła mi dziecko prawie rzuciła mi je do łóżeczka i strasznie zwymyślała. Potem gdy moje dziecko płakało to mówiła mi że prawdopodobnie moje dziecko ma uczulenie na matkę (może to był żart ale mnie wcale nie śmieszył i nie był powiedziany tonem żartobliwym) Co do odwiedzin to ma pani rację nie miło by było gdyby do sąsiadki w krępujących momentach przychodziło kilka osób. Ale myślę że gdyby pojedyńczo mogła wejść w różnych godzinach mama, siostra czy teściowa to myśle że nie byłoby takich problemów z karmieniem piersią. Można się naczytać gazet książek czy internetu a potem i tak okazuje się że praktyka to coś innego. A położne chyba są po to by pomóc i pokazać zwłaszcza że pracują w "szpitalu prpagującym karmienie piersią" ale i w tym przypadku teoria jedno a praktyka swoje. Mimo że mam takie zdanie to nadal uważam że porodówka jest rewelacyjna i każdy kto mnie pyta o nią mówie to samo i ja jak będę rodzić drugie dziecko to będę rodzić w Sochaczewie mimo oddziału poporodowego, ale w końcu mam już jakieś swoje doświadczenie. Karmienia piersią nauczyłam się w domu, od mamy i teściowej - szkoda tylko pięciu dni nerwów i płaczu. Pozdrawiam
Co ja widze wypowiedz Pana Rzecznika.Panie Danielu bez jaj w takich sprawach niech wypowiadaja sie kobiety, a nie Pan. Po drugie jak Pan mysli z takim nazwiskiem mozna miec jakies problemy? Po trzecie chyba uczyliscie sie czegos przed porodem, sa szkoly rodzenia na ktore chyba jeszcze nie zalowal Pan zonie. Pozdrawiam i prosze zabierac glos jako Rzecznik Burmistrza w innych tematach.
Nie po raz pierwszy, Panie Karolu, odnoszę wrażenie, że niektórzy użytkownicy próbują rozstawiać tu wszystkich po kątach. Nie widzę powodu, dla którego Daniel Wachowski nie miałby się tu wypowiadać na dowolny temat. Może Pan nie przemyślał Swojej wypowiedzi?
Dobrz Pan zuwazyl "proboja rozstawiac tu wszystkich po katach".Zapewniam Pana, ze moja wypowiedz byla przemyslana i nie podobalo mi sie to, ze wypowiada sie jako Rzecznik Burmistrza a nie Daniel Wachowski. To chyba prywatny poglad dotyczacy tego oddzialu ,a nie sluzbowa wypowiedz Rzecznika, chyba wyczuwa Pan roznice. Pragne zauwazyc , ze czesto internauci zwracali sie z pytaniami do Burmistrza lub Rzecznika w sprawach nazwijmy to sluzbowych i odpowiedzi nie uzyskiwali, wiec czemu teraz mam tolerowac wypowiedz z prywatnego osadu podpisana Rzecznik Burmistrza. Czy Pan Daniel na prywatnym spotkaniu towarzyskim tez sie tak przedstawia? To lekka przesada i zeby nie uzyc dosadniejszych slow zakoncze swoja wypowiedz zapewnieniem, ze to nie ja probuje rozstawiac wszyskich po katach. Prosze jeszcze raz przemyslec swoja wypowiedz.
Karolu chyba jednak tym razem troche sie czepiasz, mysle ze nie mamy problemu z rozroznieniem czy jest to wypowiedz prywatna czy "urzedowa" Pana Daniela wiec nie masz co sie czepiac. Inna sprawa ze twoje retoryczne pytanie czy "z takim nazwiskiem mozna miec jakies problemy?" jest interesujace :) Ps. co do watku to tez slyszalem pozytywne opinie o szpitalu.
Panie Andrzeju zapewniam Pana, ze nie chcialem by tak to zostalo odebrane. Jesli zas odrozniamy wypowiedz prywatna od sluzbowej, to proponuje odroznic i odzielic podpis. Przepraszam,ze nie wypowiadam sie w temaci,ale kiedy moja zona rodzila nie bylo takich warukow i takich mozliwosci jak teraz. Pozdrawiam Dziekuje, ze uznal Pan moje pytanie za retoryczne i interesujace, ale jesli ktos sie przedstawia Rzecznik Burmistrza to co mozna pomyslec? Moze sie myle,ale przchodzi mi tylko jedno do glowy... (wykorzystywanie stanowiska). Teraz ruszy szturm wypowiedzi jak Pan mysli?
W domyśle: stanowisko rzecznika burmistrza to taka super wpływowa fucha? "Jestem rzecznikiem burmistrza i żądam należytego traktowania!!!" "Otwierać! Tu rzecznik burmistrza!!!!"
Znowu wtracam swoje 5 groszy. Znam Daniela i wiem ze daleko mu do wykorzystywania stanowiska. Nick kazdy ma jaki ma. Regulamin ponoc nie pozwala na posiadanie 2 roznych kont przez tego samego uzytownika. A czlowiek jest czlowiekiem, jesli Daniela zona nie ma nic przeciwko oddz polozniczemu to jest to jak najbardziej opninia kogos takiego jak Wy! Nie ma tu opinni obiektywnych tylko SAME subiektywne, a wrecz w tym temacie nie widze miejsca na obiektywne. Pozdrawiam, bezdzietna ale sprawiedliwa. :)
Sami sie nakrecacie, to nawet smieszne jakondo. Poziomko zapewniam Cie Pan Daniel W potrafil podpisywac sie imiennie i teraz zapomnial.Szkoda, ze robicie zbedna nagonke na moja wypowiedz, ale to juz Wasz problem. Bawcie sie dalej zycze milego dnia. Karol
Ja jednak nadal uwazam ze przesadzacie. Takimi osadami robicie ludziom krzywde. Moze zapomnial, przeoczyl, a Wy juz z tego robicie problem. Ja bym byla bardzo ostrozna w osadzaniu innych, a juz tym bardziej jak zna sie kogos tylko z forum. Pozdrawiam i rowniez zycze milego dnia!
Ale się narobiło... Pan Karol ma sporo racji, że nick ma się nijak do treści wypowiedzi. Zabrałem głos jako zwykły użytkownik forum, a nie reprezentant ratusza, ale chyba dla wszystkich było to czytelne. Apropos szkoły rodzenia p. Karolu, gdy moja żona była w ciąży za zajęcia w szkole nie ponosiło się żadnych kosztów, finansowała je kasa chorych w ramach ubezpieczenia. Czy tak jest dziś - nie wiem.
Dziekuje Panie Danielu za zrozumienie.Zal mi natomiast tych mlodych Pan, ktore maja lub mialy problemy na tym odziale.Generalnie to w sluzbie zdrowia nie jest dobrze. Poruszylem nie tak dawno problem dostania sie do lekarzy specjalistow, ale temat nie cieszyl sie takim zainteresowaniem jak odzial polozniczy. Przyznaje, ze troche mam zalu, jednak sadze i mam nadzieje, ze ktos podejmie i zajmie sie tamtym tematem niekoniecznie na forum. Ps. Poziomko prosze nie podniecaj sie moimi wypowiedziami, Pan Daniel zrozumial, a Ty jeszcze drazysz.
leżalam tam dwa tygodnie po terminie, wszyscy mi się dziwili,że z warszawy przyjechałam do sochaczewa. nie będę opisywać mojego porodu bo strasznie było, musiałam oczywiście mieć tysiąc kompikacji,ale chcę napisać,że ordynator Papierowska,której się bałam i o której słyszałam nienajlepsze opinie uratowała mi zdrowie, które wisiało na włosku i najlepiej ze wszystkich tam pracujących podnosiła mnie potem na duchu. poza tym (z nielicznymi wyjątkami) lekarze i położne byli w porządku a ograniczenia odnosnie odwiedzin są potrzebne,bo naprawdę nie jest fajne leżeć w kiepskim stanie i znosić ciągłe spojrzenia tlumu odwiedzających.
Ja rodziłam rok temu - Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ P. DANUCIE GAŃKO!! Anioł nie człowiek :)) Dr Papierowska też dla mnie super. No i taki młody lekarz, który odbierał mi poród (w ferworze "walki";) zapomniałam dopytać o nazwisko, ale młody, bynajmniej najmłodszy jakiego tam widziałam;) !!) SUPER, SUPER, SUPER !! Z obsługą medyczną później - ojjjjjjjjjjj różnie :( ... Kilka osób naprawdę z powołaniem, ale .... jedna też "od 20 lat nosi po dwoje dzieci pod pachami" (tak jak paczki), oczywiście niemiła wymiana zdań i Pani zatrzasnęła mi drzwi przed nosem, bo swoje dziecko sama zawiozłam na szczepienie (ale to epizod). ALE CO TO PORÓD RODZINNY TO NIESTETY NIE WIEDZĄ :(( Ogólnie ok, choć wiele pozostaje do życzenia ...
Jasne ze mozna, nie ma z tym żadnego problemu ja przynajmniej nie miałam.Nie byłam na sali do porodu rodzinnego , tylko na zwykłej porodówce bo nie miałam w planach rodzić z męzem.Kiedy jednak zostałam sama połozna zapytała czy nie chcę zadzwonic po męża bo będzie mi raźniej, co oczywiscie uczyniłam.Młody lekarz to zapewne dr.Wronisz który przyjmował poród(który zakończył sie cesarką).Naprawde świetny lekarz,którego życzę każdej przyszłej mamie podczas porodu.
co do Wronisza to się zgadzam... nie dość że przystojny to i dobry lekarz, uwielbiam go. ale i tal za najlepszą uważam dr. Jaworską! ona jest niezaprzeczalnie najlepsza! w naszym szpitalu nikt nie słyszał o sali do porodu rodzinnego. jest taka sala, nawet jest tam wanna do porodu w wodzie, ale żadna położna nie umie przyjmować takich porodów! bo to przecież nie jest wygodna pozycja dla przyjmującej poród położnej! mam pytanie do anuli987 co rozumie pod pojęciem poród rodzinny. pytam z ciekawości.
do Basia860 wpisz na google "poród rodzinny" i czytaj do woli .......... W wielkim skrócie masz na stronie http://www.babyboom.pl/ciaza_i_porod/porod_i_polog/porod_rodzinny.html. Niestety sochaczewska sala jest jedynie "na pokaz" :( - nam ją pokazano, ale ponieważ położna całą noc kazała mi samej "czekać" na "kulminację", a dopiero na "sam poród" zadzwonić po męża, więc o wannie już nawet nie byłam w stanie pomyśleć ... Nieco niezręczna sytuacja dla pozostałych rodzących, gdy przyprowadzono mojego męża na salę gdzie rodziły trzy kobiety (w tym również ja). Widać personel nie widzi w tym problemu ... Kasę oczywiście chętnie przyjmują, ale ....... nie do końca jeszcze potrafią się odnaleźć :(
Dwa tygodnie temu w sochaczewskim szpitalu urodziłam sliczną córeczkę. Chciałabym ta drogą wyrazić swoją opinię na temat oddziału połozniczego. Otóż uważam, że mamy na prawdę dobrych lekarzy. Wymienie tu chociazby dr. Wronisza, dr. Jalowskiego obecnego przy moim porodzie, dr. Dałek i dr. Jaworską. Sam poród przebiegał sprawnie dzięki położnej Pani Małgosi oraz Pani Salowej, której nazwiska niestety nie pamiętam. Niestety nie wszystko było w porządku. Zastrzeżenia mam przede wszystkim do tzw. personelu pomocniczego na polożnictwie, a przede wszystkim do Pań Pielęgniarek z tego oodziału. Po porodzie nikt do mnie nie zajrzał i nie zapytał czy czegoś mi potrzeba, Panie Pielegniarki na wezwanie przychodziły z wielkiej łaski. Niestety rodząca kobieta jest w sochaczewskim szpitalu pozostawiona sama sobie. Nie ma żadnej pomocy. Wszystkie Panie Pielegniarki mam wrażenie robia ogromną łaskę , że pracują. A może po prostu chodzi o tzw. "danie w łapę"? Ale przecież odrobina życzliwości w stosunku do rodzącej kobiety nic nie kosztuje prawda. Mam tylko nadzieję, że ktoś odpowiedni przeczyta tego posta i sytuacja się zmieni w najbliższym czasie. A Drogim Paniom Pielegniarkom pragne powiedzieć, że na serio nikt nikomu łaski nie robi i nastepnym razem jesli będą walczyły o podwyżki dla siebie, niech najpierw się zastanowią nad tym czy sumiennie wykonuja swoje obowiązki. Bo moim zdaniem ich praca pozostawia wiele do życzenia.
Nina- po pierwsze GRATULACJE !!! Ja rodziłam rok temu w sochaczewskim szpitalu (mój "budrys" już biega :). A po drugie - kiedyś napisałam dokładnie to samo co Ty, ale miałam wrażenie, że na forum zostałam odebrana jak "francuski piesek" ... Cóż - pani pielęgniarka na zwróconą przeze mnie uwagę odpowiedziała, że w taki sposób pracuje 25 lat i ja się jej czepiam !! (chodziło o to, aby nie brała po dwoje dzieci naraz pod pachy na szczepienie)... Co do lekarzy - zgadzam się w 100 %. Ja jeszcze pod niebiosa wychwalam P. D. Gańko !! Choć zaganiana (czasami miałam wrażenie, że to jedyny człowiek angażujący się w swoją pracę!), to ANIOŁ NIE CZŁOWIEK ! No i ubolewam, że to personel medyczny (położna!!) pyta co rozumiem przez poród rodzinny, bo dla niej fakt,że poprosiłam o obecność męża przy porodzie było czymś kosmicznym. No to skwitowała mnie, że poród rodzinny to wsparcie duchowe w ostatniej fazie porodu i wysłała męża do domu, podczas gdy ja sama zostałam (PO WNIESIENIU OPŁATY ZA PORÓD RODZINNY !!) na całą noc !! Wanna z masażem - tylko na pokaz - przypuszczam, ze zakurzona !! ;) Szkoda, że nikt z decydentów tego nie czyta. Pozdrawiam wszystkie mamuśki :)
Mam pytanie do was, co sądzicie o sochaczewskim oddziale położniczym czy warto tam rodzić?
Znajomi nam stanowczo odradzają.
Nie wiem jak jest teraz, ja rodziłam trzy lata temu i powiem szczerze że jestem zadowolona.Miałam robioną cesarkę i nie moge narzekać na opiekę.Całkiem miło wspominam pobyt.
A ja powiem tak: gdy dowiedziałam sie ze jestem w ciazy, za nic nie wyobrazalam sobie porodu w sochaczewie. Kiedys dzieki naszemu szptalowi nieomal stracialam stpope i wtedy postanowilam ze juz NIGDY tam nie wroce Tymaczasem... Jak przyszlo co do czego to codziennie udawalam sie na ktg do Sochaczewa. Bylam zaskoczona podejsciem lekarzy i pielegniarek podaczas jakby nie bylo panstwowej wizyty. Byli naprawde uprzejmi :) No i gdy nadeszla wielka chwila nawet mi prez mysl nie przeszlo zeby w srodku nocy gdzies po warszawie sie tluc. Tak wie trafilam so sochaczewskiego szpitala. Co prawda na wejsciu lekarka pilegniarka nie byla zabyt mila, no w sumiw miała nocny dyzur w wieta Bozego Narodzenia :/ Ale pozniej przyszla inna polozna i byla swietna. Lekarz przyjmujacy tez byl bardzo ok.
Wszystko wposminam jak najlepiej.
Z minusow moge chyba podac ze poza obchodami rano i wieczoram nikt sam z siebie zie taba nie zainteresuje w trakcie dnia. No chyba ze jestes w zlym stanie albo poprosisz o pomoc.
Poza tym np. po tym jak karmic dowiedzialam sie tylko na poczatku. Zdawkowe info. Nikt potem nie pytal czy sobie radze. Mialam potem z tego powoedu male klopoty ale niewazne. A i jescze jedno!
Jelsi zdecydujesz sie urodzic u nas to zaraz po porodzie popro o "SKARB MALUCHA". To takie pudełaczko z probkami i poradnikami. Poradniki sa nieocenione. Szkoda ze ja je otrzymalam dopiero przy samym wyjsciu ze szpitala. Wiele by mi ulatwiły otrzymane wczesniej.
PS. Przepraszam za nieuzywaie polskich znakow ale mam ustawiony jakis dziwny jezyk na kompie i chyba tak jest wygodniej czytac niz z jakimis kwadracikami i czeski mi znaczkami :)
cześć FENK@,powiedz -bździągwa-:-)),ja też jestem po dwojgu dzieciach,z czego drugie żona urodziła w starym szpitalu,to były czasy,teraz personel liczy (i po trochu słusznie) że młode matki mają wiedzę z internetu i od matek-teściowych,a te wieloporodowe same z siebie,kwestia w tym żeby zabezpieczyć dobrze odebranie porodu,pierwsze godziny życia,a z tym w Socho to nie wiem,chyba cobym trzecie dziecko rodził z żoną,pozdrawiam
Ja rodziłam rok temu. Jeśli chodzi o samą porodówkę to rewelacja, jam mam dobre zdanie. Położne były miłe i pomocne. Gorzej z pielęgniarkami od noworodków. Obrzydliwe baby (prawie wszystkie). Jedna mi ciągle mówiła że moje dziecko ma alergię na matkę. Błagałam o pomoc przy przystawianiu dziecka do piersi, nie było komu pomóc. Jak jedna się zdecydowała to druga przynosiła gotowe mleko. potem jak ja chodziłam po mleko bo nie umiałam syna nakarmić to traktowały mnie jak wyrodną matkę. w końcu w 4 dobie znalazły się takie które chciały pomóc ale niestety chyba nie potrafiły. Szkoda że na oddział nie może wejść nikt z rodziny, mi by wtedy ktoś mógł pomóc. Syn tak się przyzwyczaił do sztucznego mleka z butelki że potem już prawie go nie karmiłam piersią. Podobno jest to szpital przyjazny dziecku i matce - nad tym bym dyskutowała, ale porodówka jest świetna. Bardzo dobry kontakt z położnymi i lekarzami. Jedna rzecz bardzo mnie zdziwiła. W pomieszczeniu na przeciwko sali na której leżałam, pielęgniarki ciągle paliły papierosy i cały ten smród szedł na sale(tam gdzie były noworodki)
Ja myślę że gdybyśmy przestali płacić pieniądze za "dodatkową" opiekę po porodzie pielęgniarkom, jakość świadczonych przez nie usług byłaby znacznie lepsza. Przyzwyczajone by były do pracy za tyle ile daje szpital a nie za prywatne pieniądze rodzących.
Wątpię czy byłoby lepiej. Ja zdecydowanie popieram wprowadzenie oficjalnych opłat za dodatkowe usługi, np. wyższy standard opieki. Jest to całkiem normalne w wielu szpitalach, nie mówiąc już o prywatnych.
Czy rzeczywiście jest w sochaczewskim szpitalu tak, że najbliżsi nie mogą swobodnie odwiedzać pacjentek ??? Wydaje się, że "normalność" jest już wszędzie.
jak ktoś bliski przyjdzie to trzeba wyjść do niego do takiej poczekalni. Do sali nie można wchodzić. Dodam że odwiedziny są tylko dwa razy dziennie po godzinie.
Zupełnie się z Tobą nie zgadzam.Przecież zajrzenie do pacjentki i zapytanie czy potrzebuje pomocy lub jak się czuje nie powinno wymagac dodatkowej opłaty-to nie jest jakieś szczególne traktowanie - choć w polskich realiach niestety musi być opłacane...
Ja tez rodzilam w sochaczewskim szpitalu,jakies 3 lata temu.Jak wiekszosc przedmowczyn, bylam bardzo zadowolona z opieki na porodowce, mialam szczescie rodzic przy owczesnym ordynatorze (bez dodatkowych oplat,mial akurat dyzur)DrSankiewiczu,ktory naprawde troskliwie sie mna i moim synkiem zajal. Do dzis wspominam z usmiechem jak juz "po", kiedy mnie zaszywal, wlaczyl dosyc glosno plyte Red Hot Chilli Peppers i tak sobie wszyscy sluchalismy na porodowce;)
Polozna cierpliwa i wyrozumiala,choc ja napewno nie bylam latwa pacjetnka;) I za nic nie placilam!
Jedyne,na co moge ponarzekac,to mala pomoc ze strony pielegniarek..Mialam problemy z karmieneim piersia i zamiast poswiecic mi wiecej uwagi, pielegniarka zabrala mi Mlodego i nakarmila go w dyzurce z butelki...
Nie sadze,ze bycie troskliwym i przyjaznym dla pacjentek, na takim zwlaszcza oddziale,powinnobyc dodatkwo oplacane. To wynika ze specyfiki tego zawodu.
Sumujac,jesli bede jeszcze raz rodzila to napewno w Socho..
dr Sankiewicz chyba już nie jest ordynatorem ??? i to od dość dłuższego czasu ??? chyba dr Papierowska objęła to stanowisko ???
Już nie przesadzaj!!
W sochaczewskim szptalu urodziłam dwoje dzieci i nie narzekam.
Co do odwiedzin to proszę mi wierzyć że bez problemu najbliżsi mogą wejść do pacjentki na salę. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, bo sale są co najmnie dwuosobowe.
Ogólnie rzecz biorąc wszystkie posty są kobiet, które miały przyjemność przebywania na tym oddziale parę lat temu.
Chciałbym przeczytać wasze opinie dotyczące obecnych czasów działalności tego oddziału, ponieważ w ogólno polskich sondażach oddział położniczy w socho wypada bardzo kiepsko.
dr Papierowska? o k...wa... dawno już powinni tą zouzę wywalić za traktowanie pacjentów jak śmiecia.
Nie jest,od mniej wiecje roku,poltora?Szkoda-wielka strata dla naszego szpitala-za to Grodzisk chyba zyskal,bo tam jest chyba teraz ordynatorem..
Ja rodziałm tam niespełna póltora roku temu. Co i jak napisałam już wyżej.
Co do odwiedzin, to faktycznie sa pewne pory i rodzina, oczywicie najblizsza, mšż, mama moze wejc na salę tylko w czasie 1 doby po prodzie. Potem kobieta wychodzi do nich na wietlicę, oczywicie może z maluszkiem.
Nie jest w tym nic dziwnego. Oddział poóożniczy musi być miejscem strylnie czystym, przecież tam przebywaja bardzo mało odpornr dzieciaczki. Az boję się pomyleć co by było gdyby non stop jakies odiwdziny były. Poza tym, uwierz,ze po proodzie będziesz tak zajęta sobš i dzieckiem ze bedziesz w wolnych chwilach spała, spała, spała.
Inna sprawa,ze na sali może przebywac i 5 kobiet z dziećmi. Załóżmy ,zę le wygladaja, maja problemy czy depresję. Chcš spokoju a tu do "wpółlokatorek" non stop kto przychodzi.
Rok temu i 2 msc jescze był :)
witam! ja znam ten odział z drugiej strony. ze strony służby zdrowia, ale moje zdanie przedstawione tutaj jest jak najbardziej obiektywne. uważam, że nasze "połogi" są w lepszym stanie i to o 200% niż niektóre w Warszawie, np. na Starynkiewicza. u nas matki z dziećmi są zadbane i o wszystko mogą pytać położne, które na prawdę mają dużo pracy na oddziale, chociaż mamy widzą je siedzące w dyżurce to powinny zrozumieć żę każdemu człowiekowi należy się chwila przerwy! jeśli zaś chodzi o promowanie karmienia piersią przez matki po porodzie to uważam, że jak jest się już w ciąży to powinno zdobywać inforacje dotyczące ciąży, samego porodu czy karmienia piersią a takich informacji udzielają położne w poradni K lub powszechne źródło informacji jakim jest internet!!! A propos wchodzenia rodziny na oddział to wyobraźcie sobie że do waszej sąsiadki z sali przychodzi 5 osób z rodziny w odwiedziny a któraś z was jest dobę po porodzie i chce, jeszcze z wkładką, iść do łazienki lub wyjąć cyca i nakarmić maleństwo, i pewnie żadna z Was nie krępowałaby obecność rodziny? wątpię. czułybyście się skrępowane! małych dzieci do lat 14 nie wprowadza się na oddział żeby nie zarazić chorobami wieku dziecięcego tych maleństw które chwilę wcześniej się urodziły! zastanówcie się nad tym!!!
co do pytania położnych to bym się kłóciła. ja prosiłam o pomoc a wszystkie na mnie tylko wrzeszczały. Traktowały mnie jak jakąś małolatę która nie wie w jakim celu tam jest. Gdy jednej z pierwszych nocy po cesarce prawie po ciemku przewijałam dzidziusia i nie dopatrzyłam z racji ciemności wszystkiego to z samego rana położna przyniosła mi dziecko prawie rzuciła mi je do łóżeczka i strasznie zwymyślała. Potem gdy moje dziecko płakało to mówiła mi że prawdopodobnie moje dziecko ma uczulenie na matkę (może to był żart ale mnie wcale nie śmieszył i nie był powiedziany tonem żartobliwym) Co do odwiedzin to ma pani rację nie miło by było gdyby do sąsiadki w krępujących momentach przychodziło kilka osób. Ale myślę że gdyby pojedyńczo mogła wejść w różnych godzinach mama, siostra czy teściowa to myśle że nie byłoby takich problemów z karmieniem piersią. Można się naczytać gazet książek czy internetu a potem i tak okazuje się że praktyka to coś innego. A położne chyba są po to by pomóc i pokazać zwłaszcza że pracują w "szpitalu prpagującym karmienie piersią" ale i w tym przypadku teoria jedno a praktyka swoje. Mimo że mam takie zdanie to nadal uważam że porodówka jest rewelacyjna i każdy kto mnie pyta o nią mówie to samo i ja jak będę rodzić drugie dziecko to będę rodzić w Sochaczewie mimo oddziału poporodowego, ale w końcu mam już jakieś swoje doświadczenie. Karmienia piersią nauczyłam się w domu, od mamy i teściowej - szkoda tylko pięciu dni nerwów i płaczu. Pozdrawiam
Żona urodziła w Sochaczewie dwoje dzieci i nie miała żadnych uwag ani do jakości świadczonych usług, ani do personelu. Wszystko było OK.
Co ja widze wypowiedz Pana Rzecznika.Panie Danielu bez jaj w takich sprawach niech wypowiadaja sie kobiety, a nie Pan. Po drugie jak Pan mysli z takim nazwiskiem mozna miec jakies problemy? Po trzecie chyba uczyliscie sie czegos przed porodem, sa szkoly rodzenia na ktore chyba jeszcze nie zalowal Pan zonie. Pozdrawiam i prosze zabierac glos jako Rzecznik Burmistrza w innych tematach.
Nie po raz pierwszy, Panie Karolu, odnoszę wrażenie, że niektórzy użytkownicy próbują rozstawiać tu wszystkich po kątach. Nie widzę powodu, dla którego Daniel Wachowski nie miałby się tu wypowiadać na dowolny temat. Może Pan nie przemyślał Swojej wypowiedzi?
Dobrz Pan zuwazyl "proboja rozstawiac tu wszystkich po katach".Zapewniam Pana, ze moja wypowiedz byla przemyslana i nie podobalo mi sie to, ze wypowiada sie jako Rzecznik Burmistrza a nie Daniel Wachowski. To chyba prywatny poglad dotyczacy tego oddzialu ,a nie sluzbowa wypowiedz Rzecznika, chyba wyczuwa Pan roznice. Pragne zauwazyc , ze czesto internauci zwracali sie z pytaniami do Burmistrza lub Rzecznika w sprawach nazwijmy to sluzbowych i odpowiedzi nie uzyskiwali, wiec czemu teraz mam tolerowac wypowiedz z prywatnego osadu podpisana Rzecznik Burmistrza. Czy Pan Daniel na prywatnym spotkaniu towarzyskim tez sie tak przedstawia? To lekka przesada i zeby nie uzyc dosadniejszych slow zakoncze swoja wypowiedz zapewnieniem, ze to nie ja probuje rozstawiac wszyskich po katach. Prosze jeszcze raz przemyslec swoja wypowiedz.
Karolu chyba jednak tym razem troche sie czepiasz, mysle ze nie mamy problemu z rozroznieniem czy jest to wypowiedz prywatna czy "urzedowa" Pana Daniela wiec nie masz co sie czepiac. Inna sprawa ze twoje retoryczne pytanie czy "z takim nazwiskiem mozna miec jakies problemy?" jest interesujace :) Ps. co do watku to tez slyszalem pozytywne opinie o szpitalu.
Panie Andrzeju zapewniam Pana, ze nie chcialem by tak to zostalo odebrane. Jesli zas odrozniamy wypowiedz prywatna od sluzbowej, to proponuje odroznic i odzielic podpis. Przepraszam,ze nie wypowiadam sie w temaci,ale kiedy moja zona rodzila nie bylo takich warukow i takich mozliwosci jak teraz. Pozdrawiam
Dziekuje, ze uznal Pan moje pytanie za retoryczne i interesujace, ale jesli ktos sie przedstawia Rzecznik Burmistrza to co mozna pomyslec? Moze sie myle,ale przchodzi mi tylko jedno do glowy... (wykorzystywanie stanowiska). Teraz ruszy szturm wypowiedzi jak Pan mysli?
W domyśle: stanowisko rzecznika burmistrza to taka super wpływowa fucha? "Jestem rzecznikiem burmistrza i żądam należytego traktowania!!!" "Otwierać! Tu rzecznik burmistrza!!!!"
Znowu wtracam swoje 5 groszy.
Znam Daniela i wiem ze daleko mu do wykorzystywania stanowiska.
Nick kazdy ma jaki ma. Regulamin ponoc nie pozwala na posiadanie 2 roznych kont przez tego samego uzytownika.
A czlowiek jest czlowiekiem, jesli Daniela zona nie ma nic przeciwko oddz polozniczemu to jest to jak najbardziej opninia kogos takiego jak Wy! Nie ma tu opinni obiektywnych tylko SAME subiektywne, a wrecz w tym temacie nie widze miejsca na obiektywne.
Pozdrawiam,
bezdzietna ale sprawiedliwa.
:)
Sami sie nakrecacie, to nawet smieszne jakondo.
Poziomko zapewniam Cie Pan Daniel W potrafil podpisywac sie imiennie i teraz zapomnial.Szkoda, ze robicie zbedna nagonke na moja wypowiedz, ale to juz Wasz problem. Bawcie sie dalej zycze milego dnia.
Karol
Ja jednak nadal uwazam ze przesadzacie. Takimi osadami robicie ludziom krzywde. Moze zapomnial, przeoczyl, a Wy juz z tego robicie problem.
Ja bym byla bardzo ostrozna w osadzaniu innych, a juz tym bardziej jak zna sie kogos tylko z forum.
Pozdrawiam i rowniez zycze milego dnia!
Ale się narobiło... Pan Karol ma sporo racji, że nick ma się nijak do treści wypowiedzi. Zabrałem głos jako zwykły użytkownik forum, a nie reprezentant ratusza, ale chyba dla wszystkich było to czytelne. Apropos szkoły rodzenia p. Karolu, gdy moja żona była w ciąży za zajęcia w szkole nie ponosiło się żadnych kosztów, finansowała je kasa chorych w ramach ubezpieczenia. Czy tak jest dziś - nie wiem.
Dziekuje Panie Danielu za zrozumienie.Zal mi natomiast tych mlodych Pan, ktore maja lub mialy problemy na tym odziale.Generalnie to w sluzbie zdrowia nie jest dobrze. Poruszylem nie tak dawno problem dostania sie do lekarzy specjalistow, ale temat nie cieszyl sie takim zainteresowaniem jak odzial polozniczy. Przyznaje, ze troche mam zalu, jednak sadze i mam nadzieje, ze ktos podejmie i zajmie sie tamtym tematem niekoniecznie na forum.
Ps. Poziomko prosze nie podniecaj sie moimi wypowiedziami, Pan Daniel zrozumial, a Ty jeszcze drazysz.
Ludzie dajcie już spokój temu oddziałowi bo nikt nie zechce tam urodzic zadnego malutkiego sochaczewianina(nki),i bedzie nas coraz mniej....
:)
Twoje wypowiedzi byly raczej malo podniecajace ale niech Ci bedzie :)
Pozdrawiam :)
Dzieki, to jakis dzien dobroci dla wszystkich. Miejmy nadzieje, ze tak bedzie czesciej.Buziaki :))))
Niesty szkoła jest płatna.
leżalam tam dwa tygodnie po terminie, wszyscy mi się dziwili,że z warszawy przyjechałam do sochaczewa. nie będę opisywać mojego porodu bo strasznie było, musiałam oczywiście mieć tysiąc kompikacji,ale chcę napisać,że ordynator Papierowska,której się bałam i o której słyszałam nienajlepsze opinie uratowała mi zdrowie, które wisiało na włosku i najlepiej ze wszystkich tam pracujących podnosiła mnie potem na duchu. poza tym (z nielicznymi wyjątkami) lekarze i położne byli w porządku a ograniczenia odnosnie odwiedzin są potrzebne,bo naprawdę nie jest fajne leżeć w kiepskim stanie i znosić ciągłe spojrzenia tlumu odwiedzających.
Ja rodziłam rok temu - Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ P. DANUCIE GAŃKO!! Anioł nie człowiek :)) Dr Papierowska też dla mnie super. No i taki młody lekarz, który odbierał mi poród (w ferworze "walki";) zapomniałam dopytać o nazwisko, ale młody, bynajmniej najmłodszy jakiego tam widziałam;) !!) SUPER, SUPER, SUPER !! Z obsługą medyczną później - ojjjjjjjjjjj różnie :( ... Kilka osób naprawdę z powołaniem, ale .... jedna też "od 20 lat nosi po dwoje dzieci pod pachami" (tak jak paczki), oczywiście niemiła wymiana zdań i Pani zatrzasnęła mi drzwi przed nosem, bo swoje dziecko sama zawiozłam na szczepienie (ale to epizod). ALE CO TO PORÓD RODZINNY TO NIESTETY NIE WIEDZĄ :(( Ogólnie ok, choć wiele pozostaje do życzenia ...
Czy to oznacza że w Sochaczewie nie można rodzić razem z mężem?
Jasne ze mozna, nie ma z tym żadnego problemu ja przynajmniej nie miałam.Nie byłam na sali do porodu rodzinnego , tylko na zwykłej porodówce bo nie miałam w planach rodzić z męzem.Kiedy jednak zostałam sama połozna zapytała czy nie chcę zadzwonic po męża bo będzie mi raźniej, co oczywiscie uczyniłam.Młody lekarz to zapewne dr.Wronisz który przyjmował poród(który zakończył sie cesarką).Naprawde świetny lekarz,którego życzę każdej przyszłej mamie podczas porodu.
co do Wronisza to się zgadzam... nie dość że przystojny to i dobry lekarz, uwielbiam go. ale i tal za najlepszą uważam dr. Jaworską! ona jest niezaprzeczalnie najlepsza! w naszym szpitalu nikt nie słyszał o sali do porodu rodzinnego. jest taka sala, nawet jest tam wanna do porodu w wodzie, ale żadna położna nie umie przyjmować takich porodów! bo to przecież nie jest wygodna pozycja dla przyjmującej poród położnej! mam pytanie do anuli987 co rozumie pod pojęciem poród rodzinny. pytam z ciekawości.
do Basia860 wpisz na google "poród rodzinny" i czytaj do woli .......... W wielkim skrócie masz na stronie http://www.babyboom.pl/ciaza_i_porod/porod_i_polog/porod_rodzinny.html. Niestety sochaczewska sala jest jedynie "na pokaz" :( - nam ją pokazano, ale ponieważ położna całą noc kazała mi samej "czekać" na "kulminację", a dopiero na "sam poród" zadzwonić po męża, więc o wannie już nawet nie byłam w stanie pomyśleć ... Nieco niezręczna sytuacja dla pozostałych rodzących, gdy przyprowadzono mojego męża na salę gdzie rodziły trzy kobiety (w tym również ja). Widać personel nie widzi w tym problemu ... Kasę oczywiście chętnie przyjmują, ale ....... nie do końca jeszcze potrafią się odnaleźć :(
Dwa tygodnie temu w sochaczewskim szpitalu urodziłam sliczną córeczkę. Chciałabym ta drogą wyrazić swoją opinię na temat oddziału połozniczego. Otóż uważam, że mamy na prawdę dobrych lekarzy. Wymienie tu chociazby dr. Wronisza, dr. Jalowskiego obecnego przy moim porodzie, dr. Dałek i dr. Jaworską. Sam poród przebiegał sprawnie dzięki położnej Pani Małgosi oraz Pani Salowej, której nazwiska niestety nie pamiętam. Niestety nie wszystko było w porządku. Zastrzeżenia mam przede wszystkim do tzw. personelu pomocniczego na polożnictwie, a przede wszystkim do Pań Pielęgniarek z tego oodziału. Po porodzie nikt do mnie nie zajrzał i nie zapytał czy czegoś mi potrzeba, Panie Pielegniarki na wezwanie przychodziły z wielkiej łaski. Niestety rodząca kobieta jest w sochaczewskim szpitalu pozostawiona sama sobie. Nie ma żadnej pomocy. Wszystkie Panie Pielegniarki mam wrażenie robia ogromną łaskę , że pracują. A może po prostu chodzi o tzw. "danie w łapę"? Ale przecież odrobina życzliwości w stosunku do rodzącej kobiety nic nie kosztuje prawda. Mam tylko nadzieję, że ktoś odpowiedni przeczyta tego posta i sytuacja się zmieni w najbliższym czasie. A Drogim Paniom Pielegniarkom pragne powiedzieć, że na serio nikt nikomu łaski nie robi i nastepnym razem jesli będą walczyły o podwyżki dla siebie, niech najpierw się zastanowią nad tym czy sumiennie wykonuja swoje obowiązki. Bo moim zdaniem ich praca pozostawia wiele do życzenia.
Nina- po pierwsze GRATULACJE !!! Ja rodziłam rok temu w sochaczewskim szpitalu (mój "budrys" już biega :). A po drugie - kiedyś napisałam dokładnie to samo co Ty, ale miałam wrażenie, że na forum zostałam odebrana jak "francuski piesek" ... Cóż - pani pielęgniarka na zwróconą przeze mnie uwagę odpowiedziała, że w taki sposób pracuje 25 lat i ja się jej czepiam !! (chodziło o to, aby nie brała po dwoje dzieci naraz pod pachy na szczepienie)... Co do lekarzy - zgadzam się w 100 %. Ja jeszcze pod niebiosa wychwalam P. D. Gańko !! Choć zaganiana (czasami miałam wrażenie, że to jedyny człowiek angażujący się w swoją pracę!), to ANIOŁ NIE CZŁOWIEK ! No i ubolewam, że to personel medyczny (położna!!) pyta co rozumiem przez poród rodzinny, bo dla niej fakt,że poprosiłam o obecność męża przy porodzie było czymś kosmicznym. No to skwitowała mnie, że poród rodzinny to wsparcie duchowe w ostatniej fazie porodu i wysłała męża do domu, podczas gdy ja sama zostałam (PO WNIESIENIU OPŁATY ZA PORÓD RODZINNY !!) na całą noc !! Wanna z masażem - tylko na pokaz - przypuszczam, ze zakurzona !! ;) Szkoda, że nikt z decydentów tego nie czyta. Pozdrawiam wszystkie mamuśki :)