Na początku zastrzegam: nigdy nie byłem, nie jestem i pewnie nie będę zwolennikiem ani Leppera i jego partii ani Giertycha i LPRu, ani moherów, Trwam itd. Ale do diabła dlaczego mamy się nie przekonać czy obecny układ sił nie poprawi czegoś w naszym kraju? Dlaczego mamy rzucać na nich gromy od razu nie przekonawszy się wpierw czy może przypadkiem akurat im się uda bądź nie uda. Boicie się? A czego? Biura antykorupcyjnego? Ja sie np. nie boję, może wy macie powody? Czy Ziobro ma głupi pomysł na usprawnienie pracy sądów chcąc zagonić sędziów do roboty również w II zmianie i ukrócić niecne, czasem mafijne praktyki adwokatów hamujących za ciężką kasiorę procesy? Czy gen. Bieńkowski - Komendant Główny mówiący, że chce się pozbywać nieuczciwych podwładnych ( jak to wcześniej skutecznie uczynił w straży granicznej) chce robić coś złego? Czy minister Dorn zamierzający uprościć procedury związane z rozliczaniem podatku działa na szkodę Polski lub Polaków. A co, poprzednio było tak dobrze, poprzedni układ był taki wspaniały? A gdzie jest teraz full wypass Pęczak? A gdzie powinien być Sobotka? A gdzie jest Lew Rywin? A gdzie będą posłowie SLD bohaterzy afery starachowickiej? A mafia paliwowa to LPR, Samoobrona i PiS, czy może poprzedni układ? Co? A pamiętacie ministra Łapińskiego, który obniżał ceny leków tylko, że trzeba było potem więcej za nie płacić? A pamiętacie setki kilometrów autostrad wybudowanych przez super ministra Pola? A "lub czasopisma" pani Jakubowskiej - żony męża, który poszedł za przekręty do więzenia? Można by dawać przykłady bez końca. W takim razie dajmy szansę obecnemu paktowi, a może cholera choć trochę dobrego dla Polski zrobią, a nie tylko czarnowidztwo uprawiać. Czy Polak to tylko potrafi narzekać, kombinowac, kraść i negować? Nie bójmy się nowej władzy. Ja radia Maryja nie słucham i myślę, że nikt mnie do tego zmuszał nie będzie. Zaznaczam, że ani Lepper ani Giertych w rządzie nie są ( i dobrze ) dlatego nie można trząść portkami jeśli oczywiście sumienie ma się czyste. Czy wy nie sądzicie, że jakaś zmiana w Polsce by się przydała, bo ostatnio przez 17 lat to tylko przekręty, afery, kumoterstwo, towarzystwa wzajemnej adoracji, kulczykomania itd. Jeżeli obecny układ zawiedzie, w nastepncyh wyborach nie oddam na jego przedstawicieli złamanego głosu i będę dalej krzyczał, że aferzyści i złodzieje powinni siedzieć niezależnie od opcji politycznej. Jak zaznaczyłem na początku, zwolennikiem określonej partii albo liderów nie jestem, ale jestem za tym, żeby trochę w tym moim kraju się poprawiło. Może niestety moje nadzieje będą płonne, znowu okaże się, że tylko kradli i szkodzili, ale póki jest jakaś nadzieja, że a nóż teraz może choć trochę zmienią na lepsze to nalezy poczekać chociaz pare miesięcy i zobaczymy jakie będą efekty rządzenia nowej władzy. Bo najłatwiej od samego początku się nadzierać, że zguba nadchodzi dla kraju i dla nas. To co w takim razie robić? Pętla na szyję? A może znowu SLD? Tamci już swoje zrobili, zobaczymy co zrobią ci. Wiec patrzmy i wyciągajmy wnioski, byle nie za bardzo pochopne. Pozdrawiam.
Tylko, że tu poza osobami koalicjantów i celów tej koalicji jest sprawa cenzury mediów.
Może lekko wyolbrzymiane i może nakręcone przez same, może poszkodowane, media. Ale fakt pozostaje faktem że wiele ustaw partii rządzącej zmierza do cenzury mediów. Ci którzy nie są z nami są przeciwko nam. Są równi i jest TV Trwam.
Chciałbym żeby rząd był silny i sprawiedliwy ale także aby media były wolne.
Już to widze jak pan lepper i Giertych naprawią panstwo.
Jeszcze nigdy koalicja Narodowo-Ludowa nie wyszła Polsce na dobre. To jest ciemnota-zacofanie-nienawiść do wszystkiego co inne, w tym wypadku :co nie katolickie.
Nie ma żadnego przegięcia z tym, że zapraszane są te a nie inne media. Kazdy (w tym partie polityczne) ma parwo zaparszać kogo zuna za stsowne. W Sochaczewie selekcja mediów, przez władze, na dobre i złe trwa od ponad 3 lat. Na tej stronie też ma to miejsce. zatem nic nowego się nie stało. Sochaczew juz to przerobił.
Wręcz przeciwnie, zamierzam zwiększyć spożycie. U nas niedługo będzie to i tak jedyna metoda na władzę. Mamy dobre wzorce z ZSRR, patrz "Moskwa-Pietuszki" Wieniedikita Jerofiejewa. A ja dużo jeżdże pociągami.
Akcja z Telewizją TRWAM jest oczywistą wpadką, ale żeby świadczyła o braku demokracji i wolności mediów? Bez przesady.
O rzeczywistym braku demokracji świadczą skorumpowane sądy, media, organy państwa, kierownictwa przedsiębiorstw państwowych, niewydolna, rozrzutna i źle zarządzania administracja etc. I tak naprawdę z tym trzeba skończyć. Wcześniejsze wybory nic by nie zmieniły, jedynie PO mogłby utworzyć rząd mniejszościowy i zawrzeć "pakt demokratycznej stabilizacji" z SLD. Ciekawe co gorsze, prawda?
Nie traktowałbym obecności TRWAM jako wpadki, a raczej jako symbol. Wczoraj, kiedy jak zwykle krążąc samochodem po terenie naszego powiatu słuchałem Radia Maryja, przypadkowo natrafiłem na PARAFOWANIE PAKTU STABILIZUJĄCEGO KOMPLETNĄ DESTABILIZACJĘ. Poczułem się, jakby zły duch przeniósł mnie na Marsa, czy inne równie urocze miejsce Układu Słonecznego.
Na szczęście moja przygoda z polityką i chodzeniem na wybory już się zakończyła, tym niemniej obawiam się poważnie, jaki świat przyjdzie oglądac mojemu dziecku i całemu pokoleniu młodych Polaków, którzy nie mają dziś w nikim i niczym punktu zaczepienia.
PIS, LPR, Samosiebieobrona - polityczny cynizm w odrażającym, plugawym wymiarze.
Panie columbus, zmierzamy do dna pod każdym względem; moralnym, ekonomicznym, politycznym. Mam tylko nadzieję, że ta kosmicznojajeczna koalicja szybko zakończy swój żywot. Dla Polski to i tak bez różnicy. Człowiek w zetknięciu z polityką jest zawsze stroną przegraną. Niejako z definicji. Moralne zwycięstwo? Może...
To, że nie popełniłem samobójstwa po moim głosowaniu na PiS wynika jedynie z mojego umiłowania życia jako takiego.
Cieszę się żeś Pan taki uwrażliwony na życie polityczne.
Już dawno obserwuje się deficyt takich postaw, ale z tym samobójstwem to znaczna przesada. Zgadzam się z tym, że polityka sprawia wiele zawodu i to niezaleznie czy jest to przyczyną działań aktorów lewej, prawej czy środkowej strony tego teatru. Żadne ugrupowanie nie jest bez winy. Także i te, które dziś krzyczą o zagrożeniu dla społeczeństwa obywatelskiego i demokracji. Takie hasła były i niestety są mirażem, którym się gra i pewnie grać będzie. I nie chcę przez to powiedzieć, że demokracja jest bez wartości (jakieś się tam znajdzie :-)).
Osobiście chciałbym rządów fizjologów, którym niewiele się nie śniło.
Oj szanowny Gąsiorze! Zaskakuje mnie Pański dzisiejszy pesymizm. Życie toczy się dalej, a z efektów rządów nowej koalicji/paktu wyciągajmy pozytywne uczynki a o negatywnych zapominajmy jak najszybciej. Może chociaż na 10 rzeczy zrobią dobrze 1? Dobre i to.
Ja jestem optymistą tylko dlatego, że jestem pesymistą. Myślę, że jeden na dziesięć to jest nieźle na loterii, ale nie w kierowaniu państwem.
Pozwolę sobie tylko wyrazić przekoanie, że zw. PAKT nie potrwa długo, bo orkowie i trole mają tendencję do wszczynania burd przy pierwszej lepszej sytuacji. Wtedy trup ściele się gęsto. W tym przypadku będzie to trup polityczny.
Powtarzam, żeby nikt nie miał wątpliwościl. Wczoraj mielismy do czynienia z brytalnym barbarzyńskim zdeptaniem podstawowej zasady na której opiera się demokracja. Jest nią wolność słowa.
WOLNOŚĆ SŁOWA ZDEPTANA! 100 dziennikarzy aresztowano, Policja wkroczyła do drukarni i zarekwirowała cały nakład Playboya, bo Edyta Górniak wygląda okropnie, Monika Olejnik pobita przez dzielnicowego, Kolenda-Zaleska zarzyła prozac, Adam Michnik i Jerzy Urban siedzą w jednej celi (nie będą przynajmniej fotografowani przez Fakt jak spijają sobie z dziubków szlechetne destylaty). Tragedia narodowa.
P.S. Mniej groźne te orki niż "geniusze zła", co to wyglądają jak herosi wartości, a w rzeczywistości są ich zaprzeczeniem (daleko nie szukaj drogi przyjacielu, Olek żyje w niejednym sercu).
W koło sami smutni, zrozpaczeni a nawet niespełnieni samobójcy - ludzie, czy to koniec??? Odebrali nam wolność słowa, zbezcześcili demokrację - czyżbyśmy stali się niedoścignionym wzorem Łukaszenki ???
Panie Ostry - przepraszam, ale poraża mnie Pana prowincjonalna naiwność. Andrzeju ( Gąsiąrze) na ten PiS to chyba głosowałeś po to, by umartwinie przenieść w czasie - choćby na dziś.
Kilku oszołomów , na tyym forum jak i w HP namawiało do udziału w wyborach. NIech teraz powiedzą co z tym pasztetem dalej robić - "cwaniaczki"?
Spoko, Daimonionie. Wiesz, ja jestem z przekonania cynikiem (w dawnym, filozoficznym znaczeniu). Ale kilka bliskich mi osób mnie namówiło, żebym jednak poszedł na te wybory. W parlamentarnych głosowałem na PiS, potem na Tuska. Potem przyszedł straszny kac.
A powinienem postąpić zgodnie z własnymi przekonaniami...
Zabawne, że zaprzęgam całą filozofię, a nie potrafię nikomu wyperswadować, żeby jednak nie chodził. Ale wolna wola. Mama nadzieję, że następnym razem będę miał jednak siłę pozostać w domu.
Szanowny Daimonionie! Pisze Pan, że poraża Pana moja prowincjonalna naiwność. Nawet w takim razie nie śmiem polemizować z tak wytrawnym światowcem jak Pan. Pozwolę sobie tylko zauważyć, że z tym " pasztetem" wyborczym nic nie powinniśmy ( bo i czy możemy? ) robić. A końca świata jeszcze nie widać. Ponieważ jestem z natury optymistą ( dla niektórych to być może oszołomstwo ) twierdzę, że obecny układ władzy, którego nie popieram , ale tolerować muszę, nawet jak wszystko będzie chciał spieprzyć, to i tak coś spieprzy w tym psuciu i wyjdzie coś dobrego. Jeśli chodzi o udział w wyborach. Osoby, które na nie nie chodzą nie powinni się na tematy polityczne wypowiadać, bo przecież im jest obojętne kto nimi rządzi, dla mnie to są tacy polityczni tchórze niestety. Gąsiorze, nie chcę aby i Pan został takim tchórzem.
Glino, z całym szacunkiem i sympatią. Nasza klasa polityczna jest zupełnie upośledzona. Pod każdym zwględem. Na Zachodzie byle jaki polityk ma jakieś pojęcie o doktrynach politycznych, prawnych, ideii politycznej. U nas jest tylko żądza władzy. Sama w sobie nie do końca zła, ale kiedy nic jej nie towarzyszy...
Nie pójście na wybory jest raczej aktem odwagi, bo presja społeczna jest taka, żeby chodzić. W szczególności media, które od zaplecza nakręcają tę koniunkturę, opowiadają tę baśń, że kto nie chodzi nie ma prawa komentować. Politykom zależy na naszym udziale w tym cyrku, ale nie zależy im na nas. Nie wiem, dlaczego miałbym się w to bawić. Już 12 lat to robię i mi to zbrzydło po całości.
Kiedyś byłem nawet członkiem jednej z partii, byłem w młodzieżówce... najkrócje jak potrafię... to było dno.
12 lat wierzyłem i walczyłem sercem i czynem o tę wolną Polskę. Dzisiaj nie ma już o co. Mam wybór między zakompleksionymi braćmi Kaczyńskimi, takim samym Rokitą (nie wiem dlaczego się o nim mówi że on taki mądry - toż to tylko mądrala jest), narodowym socjlalizmem Leppera i Giertycha, a na zakończnie skompromitowanym i kiedyś w teraz SLD. Biedny TUSK powienien już naprawdę dać sobie z tym spokój.
Ja wolę pozostać w domu, bo nie myslę rozdzielać głupców bijących się na ulicy. Szkoda tylko, że zły los sprawił, że zależy od tego tak duża część mojego życia. Tym niemniej dl;a zachowania własnej godności, pozostawiam rozstrzyganie o wyniku tej walki komu innemu. Licząc się z konsekwencjami zresztą.
Nie wiem, jakiż to imperatyw miałby mi nakazać branie udziału w tragifarsie.
Hm, no cóż trochę mamy inne poglądy. O zgniłej klasie politycznej mamy natomiast zdanie takie samo. Ale stawiam pytanie: jak jest źle, to lepiej nic nie robić niż robić cokolwiek?
To zależy, Glino, jaką etykę się wyznaje. Utylitarysta zawsze wybierze mniejsze zło, ale wyznawcy innych systemów etycznych (do których się zaliczam) mają pełne prawo wybrać inaczej (w świetle systemu). Ale nawet utylitarysta musi się zastanowić, czy nieustannie wybierając "mniejsze zło", nie przyczynia się do budowania tego "większego".
Nie uważam natomiast jakoby było coś niewłaściwego w nie chodzeniu na wybory. Więcej, ponieważ politycy od mnie tego oczekują, to nie powinienem chodzić właśnie dlatego. Oni chcą, żebym ja grał, dopóki gram, jestem ich.
Natomiast nie zamierzam się wyłączać z życia lokalngo, ponieważ tutaj przełożenie jest inne, a politycy potrafią rzeczywiście działać na rzecz wspólnego dobra, chociażby różnie je pojmowali. Na górze natomiast to pojęcie w ogóle nie istnieje.
Tymczasem kończę dyukusję, nie chcąc narazić się na zarzut zapychania forum ciężkostrawną filozofią. Jeśli więcej to służę emailem.
Panie i Panowie. Z jednym mogę się spokojnie zgodzić. Ten pakt nie wróży nam nic pozytywnego. Słysząc i widząc co sie dzieje, byłem wściekły. Ale moim zdaniem nie zwalnia to nas z obowiązku chodzenia na wybory. A oto dlaczego:
Utylitarysta powiedziałby - że należy wybrać jak największe dobro (lub jak najmnijesze zło - jak kto woli- ale to już kwestia szklanki w połowie pełnej lub pustej) dla zapewnienia jak najwięcej szczęścia, jak największej luczbie obywateli. Liberał powiedziałby - trzeba iśc na wybory i zagłosować na tych co w najmniejszym stopniu chcą ograniczać nasze swobody i wolność. Kantysta powiedziałby - muszę zagłosować za opcją najlepszą, bo gdyby wszyscy zachowali się według zasady że nie mam na kogo głosować i nie idę, to wtedy moglibyśmy obudzić się w sytuacji gdy wybrany kilkoma głosami leper i giertych mają większość pozwalającą zmienić konstytucję... a wtedy mogliby pozbawić nas resztek swobód i wolności - a przecież po to jest państwo aby chronić naszą wolność. że o konsekwencjach gospodarczych nie wspomnę...
Wydaje mi isę że nie pójście na wybory jest luksusem, na który nie moze,my sobie pozwolić. MOglibyśmy pozwolić sobie na taki luksus mając wybór między republikanami i demokratami, ale nie gdy grozi nam giertychowsko-rydzykowska lepperiada... Bardzo proszę niech Pan, Panie Gąsior nie ryzykuje swojej i mojej wolnośći w imie tej odrobiny luksusu...
Ps. Tak na pocieszenie - sparafrazuję fragment z filmu "Skazani na Shawshank": "czasem aby osiągnąć coś czego się pragnie trzeba przepłynąć morze gówna"...
Dziękuję za rzeczową odpowiedź. Wie Pan, Panie Cogito (jakże ja lubię Herberta). Oczywiście ma Pan wiele racji. Sam mam kłopot z kantystą. Oczywiście Pana interpretacja do mnie przemawia, ale przychodzi mi też do głowy inna. Na razie nie będę rozwijał tego wątku.
Uważam natomiast, że bez względu na to, ile gówna jeszcze będę musiał przepłynąć, to nie muszę, że tak powiem udawać, że jest to jakaś inna substancja. Nie pójście to jest pewnego rodzaju czytelny gest, też przecież jakoś wpisany w polityczną rzeczywistość.
Wie Pan, ja naprawdę bardzo wierzyłem. 15 lat. Kiedy zaczynała się wolna Polska byłem w 7-ej klasie. Przez te lata moja wiara była kopana przez tych wszystkich ludzi. Nieliczni politycy, których szanuję, odeszli już albo zostali dobici jak stare konie.
Wie Pan, może niech oni sobie zmienią tę konstytucję. Może musi dojść do jakiegoś przesilenia. Nie wiem, to są moje głośne myśli.
W gronie naprawdę poważnych osób usłyszałem ostatnio, że caly świat potrzebuje dzisiaj jakiegoś "Renesansu". Ale on nie nadejdzie - to już moje zdanie. Nie ma szans...
Rozumiem Pana argumentację, naprawdę, ale widzi Pan, nie ma opcji, która broni czegokolwiek. W naszym kraju po prostu nie ma liberałow, nawet umiarkowanych, demokratycznych, czy jak ich tam zwał. Przecież PO nie jest taką partią. Rokita to jakiś pokraczny fundamentalista..., Tusk, sam nie wiem. Sympatyczny, delikatny człowiek, ale chyba polityka to nie jego dziedzina. Wszyscy zresztą robią umizgi w stronę Kościoła, który szanuję, ale na Boga..., to są dwie rózne sprawy, państwo, religia...
Namieszał mi Pan w głowie, ale cieszę się z rzeczowej rozmowy.
Bo to chyba jest tak, że jak nie zmienimy sami siebie, to nikt i nic nam nie pomoże. Możnaby powiedzieć jakie społeczeństwo takie "elity". Zmiana musi nastapić w ludziach, może juz dosyć plugawego wyścigu szczurów. Może czas skierować uwagę na siebie, a nie na tego odwiecznego, polskiego wroga ICH. Wciąż słyszę w rozmoewach, że to ONI, że to przez NICH, że IM itd. Popieram tu pogląd Gąsiora, aby działać lokalnie, bo jest chociaż mała szansa. A ciągłe narzekanie juz mnie mierzi. No i przede wszystkim więcej szacunku dla siebie nawzajem:)
I jak Wam się podoba nowy pakcik podpisany przez "stowarzyszenie odnowionych moralnie" ?
IV RP pod grzybim sztandarem nadchodzi kaczymi krokami.
Przegięcie z tą TV Trwam.
Mdli mnie:-(
IV RP zamiast demokracji parlamentarnej mamy demokracje katolicka którą zarządza Rydzyk w 3 osobach :D
Dosłownie i w przenośni. :(
Niech żyje wolność prasy. Niedługo wszyscy zostaniemy moralnie odnowieni i "trwale" uduchowieni.
Na początku zastrzegam: nigdy nie byłem, nie jestem i pewnie nie będę zwolennikiem ani Leppera i jego partii ani Giertycha i LPRu, ani moherów, Trwam itd. Ale do diabła dlaczego mamy się nie przekonać czy obecny układ sił nie poprawi czegoś w naszym kraju? Dlaczego mamy rzucać na nich gromy od razu nie przekonawszy się wpierw czy może przypadkiem akurat im się uda bądź nie uda. Boicie się? A czego? Biura antykorupcyjnego? Ja sie np. nie boję, może wy macie powody? Czy Ziobro ma głupi pomysł na usprawnienie pracy sądów chcąc zagonić sędziów do roboty również w II zmianie i ukrócić niecne, czasem mafijne praktyki adwokatów hamujących za ciężką kasiorę procesy? Czy gen. Bieńkowski - Komendant Główny mówiący, że chce się pozbywać nieuczciwych podwładnych ( jak to wcześniej skutecznie uczynił w straży granicznej) chce robić coś złego? Czy minister Dorn zamierzający uprościć procedury związane z rozliczaniem podatku działa na szkodę Polski lub Polaków. A co, poprzednio było tak dobrze, poprzedni układ był taki wspaniały? A gdzie jest teraz full wypass Pęczak? A gdzie powinien być Sobotka? A gdzie jest Lew Rywin? A gdzie będą posłowie SLD bohaterzy afery starachowickiej? A mafia paliwowa to LPR, Samoobrona i PiS, czy może poprzedni układ? Co? A pamiętacie ministra Łapińskiego, który obniżał ceny leków tylko, że trzeba było potem więcej za nie płacić? A pamiętacie setki kilometrów autostrad wybudowanych przez super ministra Pola? A "lub czasopisma" pani Jakubowskiej - żony męża, który poszedł za przekręty do więzenia? Można by dawać przykłady bez końca. W takim razie dajmy szansę obecnemu paktowi, a może cholera choć trochę dobrego dla Polski zrobią, a nie tylko czarnowidztwo uprawiać. Czy Polak to tylko potrafi narzekać, kombinowac, kraść i negować? Nie bójmy się nowej władzy. Ja radia Maryja nie słucham i myślę, że nikt mnie do tego zmuszał nie będzie. Zaznaczam, że ani Lepper ani Giertych w rządzie nie są ( i dobrze ) dlatego nie można trząść portkami jeśli oczywiście sumienie ma się czyste. Czy wy nie sądzicie, że jakaś zmiana w Polsce by się przydała, bo ostatnio przez 17 lat to tylko przekręty, afery, kumoterstwo, towarzystwa wzajemnej adoracji, kulczykomania itd. Jeżeli obecny układ zawiedzie, w nastepncyh wyborach nie oddam na jego przedstawicieli złamanego głosu i będę dalej krzyczał, że aferzyści i złodzieje powinni siedzieć niezależnie od opcji politycznej. Jak zaznaczyłem na początku, zwolennikiem określonej partii albo liderów nie jestem, ale jestem za tym, żeby trochę w tym moim kraju się poprawiło. Może niestety moje nadzieje będą płonne, znowu okaże się, że tylko kradli i szkodzili, ale póki jest jakaś nadzieja, że a nóż teraz może choć trochę zmienią na lepsze to nalezy poczekać chociaz pare miesięcy i zobaczymy jakie będą efekty rządzenia nowej władzy. Bo najłatwiej od samego początku się nadzierać, że zguba nadchodzi dla kraju i dla nas. To co w takim razie robić? Pętla na szyję? A może znowu SLD? Tamci już swoje zrobili, zobaczymy co zrobią ci. Wiec patrzmy i wyciągajmy wnioski, byle nie za bardzo pochopne. Pozdrawiam.
Tylko, że tu poza osobami koalicjantów i celów tej koalicji jest sprawa cenzury mediów.
Może lekko wyolbrzymiane i może nakręcone przez same, może poszkodowane, media. Ale fakt pozostaje faktem że wiele ustaw partii rządzącej zmierza do cenzury mediów.
Ci którzy nie są z nami są przeciwko nam. Są równi i jest TV Trwam.
Chciałbym żeby rząd był silny i sprawiedliwy ale także aby media były wolne.
Mdli mnie:-( To nie pij w tygodniu ;-)
Już to widze jak pan lepper i Giertych naprawią panstwo.
Jeszcze nigdy koalicja Narodowo-Ludowa nie wyszła Polsce na dobre. To jest ciemnota-zacofanie-nienawiść do wszystkiego co inne, w tym wypadku :co nie katolickie.
Nie ma żadnego przegięcia z tym, że zapraszane są te a nie inne media. Kazdy (w tym partie polityczne) ma parwo zaparszać kogo zuna za stsowne. W Sochaczewie selekcja mediów, przez władze, na dobre i złe trwa od ponad 3 lat. Na tej stronie też ma to miejsce. zatem nic nowego się nie stało. Sochaczew juz to przerobił.
Wręcz przeciwnie, zamierzam zwiększyć spożycie. U nas niedługo będzie to i tak jedyna metoda na władzę.
Mamy dobre wzorce z ZSRR, patrz "Moskwa-Pietuszki" Wieniedikita Jerofiejewa. A ja dużo jeżdże pociągami.
Całkowicie zgadzam się z super GLINĄ.
Akcja z Telewizją TRWAM jest oczywistą wpadką, ale żeby świadczyła o braku demokracji i wolności mediów? Bez przesady.
O rzeczywistym braku demokracji świadczą skorumpowane sądy, media, organy państwa, kierownictwa przedsiębiorstw państwowych, niewydolna, rozrzutna i źle zarządzania administracja etc. I tak naprawdę z tym trzeba skończyć. Wcześniejsze wybory nic by nie zmieniły, jedynie PO mogłby utworzyć rząd mniejszościowy i zawrzeć "pakt demokratycznej stabilizacji" z SLD. Ciekawe co gorsze, prawda?
Nie traktowałbym obecności TRWAM jako wpadki, a raczej jako symbol. Wczoraj, kiedy jak zwykle krążąc samochodem po terenie naszego powiatu słuchałem Radia Maryja, przypadkowo natrafiłem na PARAFOWANIE PAKTU STABILIZUJĄCEGO KOMPLETNĄ DESTABILIZACJĘ. Poczułem się, jakby zły duch przeniósł mnie na Marsa, czy inne równie urocze miejsce Układu Słonecznego.
Na szczęście moja przygoda z polityką i chodzeniem na wybory już się zakończyła, tym niemniej obawiam się poważnie, jaki świat przyjdzie oglądac mojemu dziecku i całemu pokoleniu młodych Polaków, którzy nie mają dziś w nikim i niczym punktu zaczepienia.
PIS, LPR, Samosiebieobrona - polityczny cynizm w odrażającym, plugawym wymiarze.
Najlepsze oparcie dla Nas, w tym Twojego synka?:
Oto moja propozycja:
1. Bóg,
lub
2. Rozum,
lub
3. Praca
A najlepiej jakby to oparcie zbudować na fundamencie tych trzech bytów naraz. Fakt, dzisiaj życie oparte na tych podstawach to dla wielu utopia.
Panie columbus, zmierzamy do dna pod każdym względem; moralnym, ekonomicznym, politycznym.
Mam tylko nadzieję, że ta kosmicznojajeczna koalicja szybko zakończy swój żywot. Dla Polski to i tak bez różnicy. Człowiek w zetknięciu z polityką jest zawsze stroną przegraną. Niejako z definicji. Moralne zwycięstwo? Może...
To, że nie popełniłem samobójstwa po moim głosowaniu na PiS wynika jedynie z mojego umiłowania życia jako takiego.
Pozdrawiam!
Cieszę się żeś Pan taki uwrażliwony na życie polityczne.
Już dawno obserwuje się deficyt takich postaw, ale z tym samobójstwem to znaczna przesada. Zgadzam się z tym, że polityka sprawia wiele zawodu i to niezaleznie czy jest to przyczyną działań aktorów lewej, prawej czy środkowej strony tego teatru. Żadne ugrupowanie nie jest bez winy. Także i te, które dziś krzyczą o zagrożeniu dla społeczeństwa obywatelskiego i demokracji. Takie hasła były i niestety są mirażem, którym się gra i pewnie grać będzie. I nie chcę przez to powiedzieć, że demokracja jest bez wartości (jakieś się tam znajdzie :-)).
Osobiście chciałbym rządów fizjologów, którym niewiele się nie śniło.
Oj szanowny Gąsiorze! Zaskakuje mnie Pański dzisiejszy pesymizm. Życie toczy się dalej, a z efektów rządów nowej koalicji/paktu wyciągajmy pozytywne uczynki a o negatywnych zapominajmy jak najszybciej. Może chociaż na 10 rzeczy zrobią dobrze 1? Dobre i to.
Ja jestem optymistą tylko dlatego, że jestem pesymistą. Myślę, że jeden na dziesięć to jest nieźle na loterii, ale nie w kierowaniu państwem.
Pozwolę sobie tylko wyrazić przekoanie, że zw. PAKT nie potrwa długo, bo orkowie i trole mają tendencję do wszczynania burd przy pierwszej lepszej sytuacji. Wtedy trup ściele się gęsto. W tym przypadku będzie to trup polityczny.
Powtarzam, żeby nikt nie miał wątpliwościl. Wczoraj mielismy do czynienia z brytalnym barbarzyńskim zdeptaniem podstawowej zasady na której opiera się demokracja. Jest nią wolność słowa.
WOLNOŚĆ SŁOWA ZDEPTANA! 100 dziennikarzy aresztowano, Policja wkroczyła do drukarni i zarekwirowała cały nakład Playboya, bo Edyta Górniak wygląda okropnie, Monika Olejnik pobita przez dzielnicowego, Kolenda-Zaleska zarzyła prozac, Adam Michnik i Jerzy Urban siedzą w jednej celi (nie będą przynajmniej fotografowani przez Fakt jak spijają sobie z dziubków szlechetne destylaty). Tragedia narodowa.
P.S. Mniej groźne te orki niż "geniusze zła", co to wyglądają jak herosi wartości, a w rzeczywistości są ich zaprzeczeniem (daleko nie szukaj drogi przyjacielu, Olek żyje w niejednym sercu).
Czy Polska stanęła nad przepaścią?
W koło sami smutni, zrozpaczeni a nawet niespełnieni samobójcy - ludzie, czy to koniec??? Odebrali nam wolność słowa, zbezcześcili demokrację - czyżbyśmy stali się niedoścignionym wzorem Łukaszenki ???
Ps. Czy to forum tez zamkną?
Może więcej dystansu...
Mamy żałobę w tym kraju i to nie tylko 3-dniową:(
...........banda [ pi ]ów rządzi krajem!!!
oczywiście p.e.d.a.ł.ó.w
Juz wolalbym aby robili mniej a dobrze.
Bo może się okazać że te 9 zepsutych rzeczy całkowicie przyćmi efekt dobrej rzeczy.
Jednej tragedii narodowej było im mało to zrobili kolejną z rocznym (nominalnie) okresem żałoby.
Panie Ostry - przepraszam, ale poraża mnie Pana prowincjonalna naiwność.
Andrzeju ( Gąsiąrze) na ten PiS to chyba głosowałeś po to, by umartwinie przenieść w czasie - choćby na dziś.
Kilku oszołomów , na tyym forum jak i w HP namawiało do udziału w wyborach. NIech teraz powiedzą co z tym pasztetem dalej robić - "cwaniaczki"?
Gąsiorze - oczywiście miało być w nawiasie. Przepraszam Cię Andrzeju.
Spoko, Daimonionie. Wiesz, ja jestem z przekonania cynikiem (w dawnym, filozoficznym znaczeniu). Ale kilka bliskich mi osób mnie namówiło, żebym jednak poszedł na te wybory. W parlamentarnych głosowałem na PiS, potem na Tuska. Potem przyszedł straszny kac.
A powinienem postąpić zgodnie z własnymi przekonaniami...
Zabawne, że zaprzęgam całą filozofię, a nie potrafię nikomu wyperswadować, żeby jednak nie chodził. Ale wolna wola. Mama nadzieję, że następnym razem będę miał jednak siłę pozostać w domu.
Pozdrawiam!
Szanowny Daimonionie! Pisze Pan, że poraża Pana moja prowincjonalna naiwność. Nawet w takim razie nie śmiem polemizować z tak wytrawnym światowcem jak Pan. Pozwolę sobie tylko zauważyć, że z tym " pasztetem" wyborczym nic nie powinniśmy ( bo i czy możemy? ) robić. A końca świata jeszcze nie widać. Ponieważ jestem z natury optymistą ( dla niektórych to być może oszołomstwo ) twierdzę, że obecny układ władzy, którego nie popieram , ale tolerować muszę, nawet jak wszystko będzie chciał spieprzyć, to i tak coś spieprzy w tym psuciu i wyjdzie coś dobrego. Jeśli chodzi o udział w wyborach. Osoby, które na nie nie chodzą nie powinni się na tematy polityczne wypowiadać, bo przecież im jest obojętne kto nimi rządzi, dla mnie to są tacy polityczni tchórze niestety. Gąsiorze, nie chcę aby i Pan został takim tchórzem.
Glino, z całym szacunkiem i sympatią. Nasza klasa polityczna jest zupełnie upośledzona. Pod każdym zwględem. Na Zachodzie byle jaki polityk ma jakieś pojęcie o doktrynach politycznych, prawnych, ideii politycznej. U nas jest tylko żądza władzy. Sama w sobie nie do końca zła, ale kiedy nic jej nie towarzyszy...
Nie pójście na wybory jest raczej aktem odwagi, bo presja społeczna jest taka, żeby chodzić. W szczególności media, które od zaplecza nakręcają tę koniunkturę, opowiadają tę baśń, że kto nie chodzi nie ma prawa komentować.
Politykom zależy na naszym udziale w tym cyrku, ale nie zależy im na nas. Nie wiem, dlaczego miałbym się w to bawić. Już 12 lat to robię i mi to zbrzydło po całości.
Kiedyś byłem nawet członkiem jednej z partii, byłem w młodzieżówce... najkrócje jak potrafię... to było dno.
12 lat wierzyłem i walczyłem sercem i czynem o tę wolną Polskę. Dzisiaj nie ma już o co. Mam wybór między zakompleksionymi braćmi Kaczyńskimi, takim samym Rokitą (nie wiem dlaczego się o nim mówi że on taki mądry - toż to tylko mądrala jest), narodowym socjlalizmem Leppera i Giertycha, a na zakończnie skompromitowanym i kiedyś w teraz SLD. Biedny TUSK powienien już naprawdę dać sobie z tym spokój.
Ja wolę pozostać w domu, bo nie myslę rozdzielać głupców bijących się na ulicy. Szkoda tylko, że zły los sprawił, że zależy od tego tak duża część mojego życia. Tym niemniej dl;a zachowania własnej godności, pozostawiam rozstrzyganie o wyniku tej walki komu innemu. Licząc się z konsekwencjami zresztą.
Nie wiem, jakiż to imperatyw miałby mi nakazać branie udziału w tragifarsie.
Hm, no cóż trochę mamy inne poglądy. O zgniłej klasie politycznej mamy natomiast zdanie takie samo. Ale stawiam pytanie: jak jest źle, to lepiej nic nie robić niż robić cokolwiek?
To zależy, Glino, jaką etykę się wyznaje. Utylitarysta zawsze wybierze mniejsze zło, ale wyznawcy innych systemów etycznych (do których się zaliczam) mają pełne prawo wybrać inaczej (w świetle systemu). Ale nawet utylitarysta musi się zastanowić, czy nieustannie wybierając "mniejsze zło", nie przyczynia się do budowania tego "większego".
Nie uważam natomiast jakoby było coś niewłaściwego w nie chodzeniu na wybory. Więcej, ponieważ politycy od mnie tego oczekują, to nie powinienem chodzić właśnie dlatego. Oni chcą, żebym ja grał, dopóki gram, jestem ich.
Natomiast nie zamierzam się wyłączać z życia lokalngo, ponieważ tutaj przełożenie jest inne, a politycy potrafią rzeczywiście działać na rzecz wspólnego dobra, chociażby różnie je pojmowali. Na górze natomiast to pojęcie w ogóle nie istnieje.
Tymczasem kończę dyukusję, nie chcąc narazić się na zarzut zapychania forum ciężkostrawną filozofią. Jeśli więcej to służę emailem.
Panie i Panowie.
Z jednym mogę się spokojnie zgodzić. Ten pakt nie wróży nam nic pozytywnego. Słysząc i widząc co sie dzieje, byłem wściekły. Ale moim zdaniem nie zwalnia to nas z obowiązku chodzenia na wybory. A oto dlaczego:
Utylitarysta powiedziałby - że należy wybrać jak największe dobro (lub jak najmnijesze zło - jak kto woli- ale to już kwestia szklanki w połowie pełnej lub pustej) dla zapewnienia jak najwięcej szczęścia, jak największej luczbie obywateli.
Liberał powiedziałby - trzeba iśc na wybory i zagłosować na tych co w najmniejszym stopniu chcą ograniczać nasze swobody i wolność.
Kantysta powiedziałby - muszę zagłosować za opcją najlepszą, bo gdyby wszyscy zachowali się według zasady że nie mam na kogo głosować i nie idę, to wtedy moglibyśmy obudzić się w sytuacji gdy wybrany kilkoma głosami leper i giertych mają większość pozwalającą zmienić konstytucję... a wtedy mogliby pozbawić nas resztek swobód i wolności - a przecież po to jest państwo aby chronić naszą wolność. że o konsekwencjach gospodarczych nie wspomnę...
Wydaje mi isę że nie pójście na wybory jest luksusem, na który nie moze,my sobie pozwolić. MOglibyśmy pozwolić sobie na taki luksus mając wybór między republikanami i demokratami, ale nie gdy grozi nam giertychowsko-rydzykowska lepperiada...
Bardzo proszę niech Pan, Panie Gąsior nie ryzykuje swojej i mojej wolnośći w imie tej odrobiny luksusu...
Ps. Tak na pocieszenie - sparafrazuję fragment z filmu "Skazani na Shawshank":
"czasem aby osiągnąć coś czego się pragnie trzeba przepłynąć morze gówna"...
Dziękuję za rzeczową odpowiedź. Wie Pan, Panie Cogito (jakże ja lubię Herberta). Oczywiście ma Pan wiele racji. Sam mam kłopot z kantystą. Oczywiście Pana interpretacja do mnie przemawia, ale przychodzi mi też do głowy inna. Na razie nie będę rozwijał tego wątku.
Uważam natomiast, że bez względu na to, ile gówna jeszcze będę musiał przepłynąć, to nie muszę, że tak powiem udawać, że jest to jakaś inna substancja.
Nie pójście to jest pewnego rodzaju czytelny gest, też przecież jakoś wpisany w polityczną rzeczywistość.
Wie Pan, ja naprawdę bardzo wierzyłem. 15 lat. Kiedy zaczynała się wolna Polska byłem w 7-ej klasie. Przez te lata moja wiara była kopana przez tych wszystkich ludzi.
Nieliczni politycy, których szanuję, odeszli już albo zostali dobici jak stare konie.
Wie Pan, może niech oni sobie zmienią tę konstytucję. Może musi dojść do jakiegoś przesilenia. Nie wiem, to są moje głośne myśli.
W gronie naprawdę poważnych osób usłyszałem ostatnio, że caly świat potrzebuje dzisiaj jakiegoś "Renesansu". Ale on nie nadejdzie - to już moje zdanie. Nie ma szans...
Rozumiem Pana argumentację, naprawdę, ale widzi Pan, nie ma opcji, która broni czegokolwiek. W naszym kraju po prostu nie ma liberałow, nawet umiarkowanych, demokratycznych, czy jak ich tam zwał. Przecież PO nie jest taką partią. Rokita to jakiś pokraczny fundamentalista..., Tusk, sam nie wiem. Sympatyczny, delikatny człowiek, ale chyba polityka to nie jego dziedzina. Wszyscy zresztą robią umizgi w stronę Kościoła, który szanuję, ale na Boga..., to są dwie rózne sprawy, państwo, religia...
Namieszał mi Pan w głowie, ale cieszę się z rzeczowej rozmowy.
Bo to chyba jest tak, że jak nie zmienimy sami siebie, to nikt i nic nam nie pomoże. Możnaby powiedzieć jakie społeczeństwo takie "elity". Zmiana musi nastapić w ludziach, może juz dosyć plugawego wyścigu szczurów. Może czas skierować uwagę na siebie, a nie na tego odwiecznego, polskiego wroga ICH. Wciąż słyszę w rozmoewach, że to ONI, że to przez NICH, że IM itd. Popieram tu pogląd Gąsiora, aby działać lokalnie, bo jest chociaż mała szansa. A ciągłe narzekanie juz mnie mierzi. No i przede wszystkim więcej szacunku dla siebie nawzajem:)