Jedna z naczelnych zasad buddyzmu powiada, że nie należy się do nikogo ani do niczego przyzwyczajać, ponieważ wszystko przemija... Owa zasada znajduje swoje najpełniejsze zastosowanie - jak się wydaje - w stosunku do kobiet. Problem wielu facetów polega na tym, że są w dużej mierze logocentrykami. Nazbyt często stosują oni zero-jedynkowe zasady. Faceci przez wieki żyli w jakimś reżimie prawnym, co do pewnego stopnia wykształcicło w nich poszanowanie zasad, terytorium. Natomiast kobiety miały do niedawna w zasadzie tylko jeden punkt odniesienia w tym świecie: faceta. Jakie są skutki tego stanu rzeczy w dobie tzw. równouprawnienia, gołym okiem widać... Jeden z najlepszych polskich negocjatorów policyjnych Zenon Kuchciak powiedział, że facetami-terrorystami jeszcze da się negocjować. Natomiast kobiety-terrorystki nie mają najmniejszych zachamowań przed okrucieństwem. Miałem kiedyś okazję osobiście rozmawiać z Marcinem Kosskiem - ekspertem ds. wyszkolenia jednostek antyterrorystycznych, który otrzymał do Rosjan odznaczenie "Za wykonanie niemożliwego" w kontekście akcji w Teatrze na Dubrowce parę lat temu. Tam - jak wiemy - były terrorystki-Czeczenki obwieszone ładunkami wybuchowymi. Jak mówił Kossek - była tylko jedyna możliwość zero negocjacji tylko puszczenie na ściśle określony czas gazu paraliżującego przez szyby wentylacyje, po czym przeprowadzenie szturmu przez siły specjalne i arcyprecyzyjne wyeliminowanie napastników. Nie zdetonowano żadnego ładunku. Cele zneutralizowano bezbłędnie...
Po pierwsze, zalecałbym dystans do owej szerokiej rzeszy "medialnych" ekspertów, do których Marcin Kossek z ogromną chęcią się wpisał. Ludzi, któzy naprawdę znają się na takiej pracy przeważnie nigdy się nie poznaje i to bardzo dobrze. Po drugie, owo protekcjonalne traktowanie równouprawnienia mnie oczywiście, z wielu względów nie dziwi. Tym niemniej, bez względu na to, jak bardzo różnorakie kręgi szeroko rozumianej "konserwy" chciałyby zbagatelizować ten problem, on istnieje, a kobieta jest na zdecydowanie gorszej pozycji, nawet w stosunkowo rozwiniętych krajach. O rosyjskich akcjach antyterrorystycznych można mówić wiele i zupełnie dowolnie. Szukanie tu jakiś reguł jest wysoce ryzykowne. Istnieją przecież poglądy, że za owymi "zamachami" stoją rosyjskie służby, więc jakieś prawodpodobieństwo, że jest to zwykłe przedstawienie jednak istnieje. W innym kraju negocjowanoby do skutku. Nie pamiętam, gdzie to było, w Peru czy w Chile, gdzie miesiącami podkopywano się pod ambasadę, żeby odbiż zakładników. Rosjanie w takie rzeczy się nie muszą bawić. Równie dobrze Marcin Kossek może się wypowiadać na temat ataków terrorystycznych na Marsie. W przypadku kobiet rządzi stare prawo, któe dotyczy wszystkich grup prześladowanych na różnych zasadach. Zły czyn jednej kobiety "przechodzi" na ogół kobiet. Dobry jest niezauważany. Grupy uprzeywilejowane z kolei, mogą cieszyć się tym, że jednostkowy dobry czyn jest natychmiast przelewany na ogół. Złe czyny są bagatelizowane. "Cele zneutralizowano bezbłędne" - no to już chyba na pokaz zupełnie napisałeś. Zagazowano wszystkich po prostu, równie dobrze mogilby odpalić bombę atomową, czy to też byłoby bezbłędnie. Kryterium skuteczności akcji antyterrorystycznej jest stosunek ofiar napastników i ofiar zakładników. Kolejne nadużycie. Nie wiem, czy Ty je popełniasz, czy w rozmowie raczył je popełnić Marcin Kossek.
Popatrz na liczby i oceń sam to co nazywasz "arcyprecyzyjnym wyeliminowaniem napastników" lub bezbłędnym zneutralizowniem celów. W momencie ataku w teatrze znajdowały się 922 osoby. W trakcie szturmu zginęli wszyscy z 40 terrorystów. Na skutek użycia przez siły specjalne gazu usypiającego i fatalnego zorganizowania akcji ratunkowej śmierć poniosło także około 300 (130 oficjalnie) zakładników. Drugi przykład z Biesłanu, liczby:Według rzecznika prasowego władz Osetii Północnej zginęło 339 osób, w tym około 156 dzieci, około dwustu osób uznano za zaginione, a ok. 700 zostało rannych, z czego 450 osób trafiło do szpitali (70 w stanie ciężkim). Zginęło też 32 napastników. Według oświadczenia prezydenta Władimira Putina w ataku zginęło 11 żołnierzy służb specjalnych, a kilkudziesięciu zostało rannych. W Rosji niemożliwe to chyba ocalić kogoś w takiej akcji, ciągły brak szacuku dla największej wartości jaką jest życie ludzkie. Bez komenatrza w sprawie "eksperta" p.Kosska.
Panie Szymonie skąd takie smutne doświadczenia z kobietami. Proszę przejść trochę do rzeczywistości naszej rodzimej. Podam taki przykład jeśli arabowie mają po kilka żon to pan uzna to za normę w naszym kraju. A może podoba się panu że kobiety nie siedzą z męszczyznami przy jednym stole ba nawet z mężami- to ma być nasza norma. Uważam że brak panu doświadczenia w postępowaniu z kobietami albo trafia pan na same terrorystki. Jest jeszcze jedna opcja to pan terroryzuje kobiety. Proszę posłuchać pana Andrzeja i zacząć postrzegać świat w sposób kobiecy(one to uwielbiają). Teraz panuje taki trend u mężczyzn singla-metroseksualnego dawniej mówiliśmy na to narcyzm. Taki styl nie wszystkie kobiety akceptują. Niech pan przestanie biadolić i zacznie od babskich pisemek z nich pan więcej się nauczy o kobietach niż z cytowanego Kosseka-może warto! Pozdrawiam Karol
Acha i jeszcze jedno, zauważyłem u pana taką tendencję do podchodzenia do większości spraw zbyt naukowo, oficjalnie. A gdzie takie swojskie klimaty "kobieto ty puchu marny". Życzę powodzenia w zmianie postrzegania KOBIET. Karol
Kocham Cię Wiolciu, choć robisz mi tyle przykrości i zadajesz bólu i cierpinia. Nie potrafię o tobie zapomnieć.
Buziaki
Twój mąż...
Ale fajny temat, coś nowego,pozytywnego. Może więcej takich miłych wyznań. Zrobimy taki "koncert" matrymonialny.:)
Ja wiem czy to pozytywne? Ktoś komuś sprawia tu jednak ból i przykrość. Wydaje mi się , że nie warto "nie potrafić zapomnieć"
Jedna z naczelnych zasad buddyzmu powiada, że nie należy się do nikogo ani do niczego przyzwyczajać, ponieważ wszystko przemija... Owa zasada znajduje swoje najpełniejsze zastosowanie - jak się wydaje - w stosunku do kobiet. Problem wielu facetów polega na tym, że są w dużej mierze logocentrykami. Nazbyt często stosują oni zero-jedynkowe zasady. Faceci przez wieki żyli w jakimś reżimie prawnym, co do pewnego stopnia wykształcicło w nich poszanowanie zasad, terytorium. Natomiast kobiety miały do niedawna w zasadzie tylko jeden punkt odniesienia w tym świecie: faceta. Jakie są skutki tego stanu rzeczy w dobie tzw. równouprawnienia, gołym okiem widać... Jeden z najlepszych polskich negocjatorów policyjnych Zenon Kuchciak powiedział, że facetami-terrorystami jeszcze da się negocjować. Natomiast kobiety-terrorystki nie mają najmniejszych zachamowań przed okrucieństwem. Miałem kiedyś okazję osobiście rozmawiać z Marcinem Kosskiem - ekspertem ds. wyszkolenia jednostek antyterrorystycznych, który otrzymał do Rosjan odznaczenie "Za wykonanie niemożliwego" w kontekście akcji w Teatrze na Dubrowce parę lat temu. Tam - jak wiemy - były terrorystki-Czeczenki obwieszone ładunkami wybuchowymi. Jak mówił Kossek - była tylko jedyna możliwość zero negocjacji tylko puszczenie na ściśle określony czas gazu paraliżującego przez szyby wentylacyje, po czym przeprowadzenie szturmu przez siły specjalne i arcyprecyzyjne wyeliminowanie napastników. Nie zdetonowano żadnego ładunku. Cele zneutralizowano bezbłędnie...
Po pierwsze, zalecałbym dystans do owej szerokiej rzeszy "medialnych" ekspertów, do których Marcin Kossek z ogromną chęcią się wpisał. Ludzi, któzy naprawdę znają się na takiej pracy przeważnie nigdy się nie poznaje i to bardzo dobrze.
Po drugie, owo protekcjonalne traktowanie równouprawnienia mnie oczywiście, z wielu względów nie dziwi. Tym niemniej, bez względu na to, jak bardzo różnorakie kręgi szeroko rozumianej "konserwy" chciałyby zbagatelizować ten problem, on istnieje, a kobieta jest na zdecydowanie gorszej pozycji, nawet w stosunkowo rozwiniętych krajach.
O rosyjskich akcjach antyterrorystycznych można mówić wiele i zupełnie dowolnie. Szukanie tu jakiś reguł jest wysoce ryzykowne. Istnieją przecież poglądy, że za owymi "zamachami" stoją rosyjskie służby, więc jakieś prawodpodobieństwo, że jest to zwykłe przedstawienie jednak istnieje. W innym kraju negocjowanoby do skutku. Nie pamiętam, gdzie to było, w Peru czy w Chile, gdzie miesiącami podkopywano się pod ambasadę, żeby odbiż zakładników. Rosjanie w takie rzeczy się nie muszą bawić. Równie dobrze Marcin Kossek może się wypowiadać na temat ataków terrorystycznych na Marsie. W przypadku kobiet rządzi stare prawo, któe dotyczy wszystkich grup prześladowanych na różnych zasadach. Zły czyn jednej kobiety "przechodzi" na ogół kobiet. Dobry jest niezauważany. Grupy uprzeywilejowane z kolei, mogą cieszyć się tym, że jednostkowy dobry czyn jest natychmiast przelewany na ogół. Złe czyny są bagatelizowane.
"Cele zneutralizowano bezbłędne" - no to już chyba na pokaz zupełnie napisałeś. Zagazowano wszystkich po prostu, równie dobrze mogilby odpalić bombę atomową, czy to też byłoby bezbłędnie. Kryterium skuteczności akcji antyterrorystycznej jest stosunek ofiar napastników i ofiar zakładników. Kolejne nadużycie. Nie wiem, czy Ty je popełniasz, czy w rozmowie raczył je popełnić Marcin Kossek.
Popatrz na liczby i oceń sam to co nazywasz "arcyprecyzyjnym wyeliminowaniem napastników" lub bezbłędnym zneutralizowniem celów.
W momencie ataku w teatrze znajdowały się 922 osoby. W trakcie szturmu zginęli wszyscy z 40 terrorystów. Na skutek użycia przez siły specjalne gazu usypiającego i fatalnego zorganizowania akcji ratunkowej śmierć poniosło także około 300 (130 oficjalnie) zakładników.
Drugi przykład z Biesłanu, liczby:Według rzecznika prasowego władz Osetii Północnej zginęło 339 osób, w tym około 156 dzieci, około dwustu osób uznano za zaginione, a ok. 700 zostało rannych, z czego 450 osób trafiło do szpitali (70 w stanie ciężkim). Zginęło też 32 napastników. Według oświadczenia prezydenta Władimira Putina w ataku zginęło 11 żołnierzy służb specjalnych, a kilkudziesięciu zostało rannych.
W Rosji niemożliwe to chyba ocalić kogoś w takiej akcji, ciągły brak szacuku dla największej wartości jaką jest życie ludzkie.
Bez komenatrza w sprawie "eksperta" p.Kosska.
Miało być do Szymona-sorki.
Panie Szymonie skąd takie smutne doświadczenia z kobietami. Proszę przejść trochę do rzeczywistości naszej rodzimej. Podam taki przykład jeśli arabowie mają po kilka żon to pan uzna to za normę w naszym kraju. A może podoba się panu że kobiety nie siedzą z męszczyznami przy jednym stole ba nawet z mężami- to ma być nasza norma. Uważam że brak panu doświadczenia w postępowaniu z kobietami albo trafia pan na same terrorystki. Jest jeszcze jedna opcja to pan terroryzuje kobiety. Proszę posłuchać pana Andrzeja i zacząć postrzegać świat w sposób kobiecy(one to uwielbiają). Teraz panuje taki trend u mężczyzn singla-metroseksualnego dawniej mówiliśmy na to narcyzm. Taki styl nie wszystkie kobiety akceptują. Niech pan przestanie biadolić i zacznie od babskich pisemek z nich pan więcej się nauczy o kobietach niż z cytowanego Kosseka-może warto!
Pozdrawiam Karol
Acha i jeszcze jedno, zauważyłem u pana taką tendencję do podchodzenia do większości spraw zbyt naukowo, oficjalnie. A gdzie takie swojskie klimaty "kobieto ty puchu marny".
Życzę powodzenia w zmianie postrzegania KOBIET.
Karol