Wyczytałem w pewnym periodyku taki oto pomysł na bezrobocie: (w skrócie) 1. zwolnic z pracy wszystkie kobiety i zatrudnić w gospodarstwach domowych ( mąż pracodawca ) 2. na miejsce zwolnionych kobiet zatrudnic męzczyzn.
Dobre co? Ciekawe ile zapisów o równouprawnieniu, dostępach do miejsc pracy, wolnościach itp pogwałcone by zostało? Co o tym sadzicie? czy jest to dobre rozwiązanie? ( na ile złe w Waszej ocenie?) C.
odzywa się coś z feminizmu we mnie czytając powyższe słowa... i wcale nie sądzę że byłoby to b.dobre rozwiązanie, szukajmy innych bo wiele kobiet na pewno jest niezadowolonych... czytając o tym pomyśle...
Spiesze z wyjasnieniem - chodzi mi oczywiscie o pomysl zwolnienia nawet jednej kobiety z pracy, by na jej miejsce zatrudnic faceta!!! (i to jest totalna paranoja)
A co do placenia zonom za ich prace - jest to calkiem rozsadne. Dodatkowo powinno byc oplacane ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne.
Tutaj wezmy taki przyklad: jest ich dwoje - on pracuje zawodowo, ona pracuje w domu (wychowuje dzieci, sprzata, gotuje, etc) pasuje im ten uklad. Tak sobie zyja lat wiele, ale potem... rozwod. No i co teraz ona zostaje zupelnie bez srodkow do zycia (no bo dzieci dorosly i alimenty im sie juz nie naleza)... Bez zasilku, bez emerytury (no bo nie pracowala)....
No ale w naszym kraju to niestety dosc odlegla piesn przyszlosci.
Nie oceniając czy to dobe czy złe muszę powiedzieć, że w mojej opinii jesteś większym feministą niż przystało na chłopa i ok twój biznes. Rozumiem, że nie dopuszczas w swojej świadomości, że podział obowiazków domowych może przebiegać wzdłuż innej linii. pakowanie do pralki czy zmywarki nie jest az takim kłopotem jak ci się wydaje. Gotowanie jest przyjemne - jesli tylko masz czas. gotowanie we dwoje jest jeszcze przyjemniejsze pod warunkiem, że żona ( partnerka ) nie uwaza cie za chłopa, nie dopuszczając do kuchni, definiując tym samym podział ról, zadań obowiązków i odpowiedzialności. Zeus, nie atakuje ciebie lecz stereotyp jakim posługujesz sie w widzeniu związku. czy przyszło ci do głowy, że ludzie powinni byc zawsze dla siebie partnerami - bez wzgledu na płeć. Małżeństwo nie jest rodzajem ekonomicznego niewolnictwa - tym bardziej, że jest dobrowolne. pozdr C. Ciekawy jestem twojej opinii.
"ludzie powinni byc zawsze dla siebie partnerami " - zdaje się że niewiele osób pamieta o PARTNERSTWIE (w szerokim słowa tego znaczniu) ... jeszcze jedno co do tego że mąż powinien być pracodawcą dla żony ... nie wiem czy wszyscy Panowie zaakceptowali by ten pomysł ? no i jak Drodzy Panowie ?
nie problem chyba w tym czy cie stać, gdyż panowie najczęściej dobierają sobie partnerki na swoim poziomie majetności ( można też powiedzieć są wybierani - wszystko jedno) Problemem jest chyba to, że zapłacic to oznacza, że to co w domu zostało zrobione to wynik czystaj kalkulacji a nie poczucia obowiązku wynikającego z przynależności do związku (emocjonalnego). Jednych na to nie stać finansowo innych emocjonalnie. Czy zastanawiałaś sie jak to wyglada w krajach arabskich?
Coz widze, ze moj post został żle zrozumiany - był ironiczny i jakże feministyczny.
Śpiesząc z wyjaśnieniem: pakowanie do pralki czy zmywarki (...) gotowanie - nie jest dla mnie problemem, dodam jeszcze, sprzątanie, mycie okien i caly ciag czynnosci jednoznacznie niestety w naszym społeczeństwie przypisywanych wyłącznie kobietom. Odpowiada to mi i nie mam zamiaru tego zmieniac ;)
Parterstwo uważam za podstawę jakiegokolwiek związku.
A "co do tego że mąż powinien być pracodawcą dla żony ... nie wiem czy wszyscy Panowie zaakceptowali by ten pomysł ? no i jak Drodzy Panowie ? wyszedł ten pomysł ode mnie.
Oj tak masz rację, zalezyne jest to finansów i stanu emocjonalnego jaki posiadamy - myślę również że tak w rzeczywistości nakłada się jeszcze kilka innych czynników jak np. wychowanie, osobowość, społeczność i kulturowość o której nawiązałeś pisząc o krajach arabskich.... wiec powstaje sprawa sporna ? np. kolega Zeus już się wypowiedził: znalazł dla kobiety wyjątkową pozycję "trochę szablonową" ... z którą na szczęście mam prawo się nie zgodzić... tworząc swoją małą społeczność opratą na partnerstwie i zrozumieniu...
Co to znaczy - jesteś większym feminista niz przystało na chłopa????? Facet nie moze dostrzegać problemów kobiet czy co? A stereotypowe - jak to nazywasz - związki sa na porządku dziennym! Mieszkasz z kobietą? Bo jeśli nie, to w ogóle nie wiesz, o czym mówisz. Jak zawsze wszystkiemu winne baby, bo faceta do garów nie dopuszczają... A poza tym kogo stać na zmywarkę? Mnie nie.
Belcia, tak troche do walki cię gna tylko jak dla mnie nie wiesz po której jesteś stronie. Napisz coś czego nie wiemy. Zapewne dokładnie przeczytałaś to co napisałem. Bez watpienia zrozumiałś czym jest źle rozumiany feminizm w ujeciu stereotypu którym posługuja sie zaróno mężczyźni jak i kobiety. Zapewne również doczytałaś, w tym co do tej pory napisaliśmy, że partnerstwo jest tą drogą która pozostawia najwięcej wolnosci i niezalezności jednostce. Związek juz sam w sobie wymaga pewnych poświęceń ( najczęściej małych wolności ) i tym sie tu zajmujemy. Jezeli chcesz odreagować to chętnie podejmę z Tobą dyskusję w HP ( bez logowania). C. Dłuzej mieszkam z kobietą niż ty żyjesz na tym świecie.
Covyan, tak się składa, że po pierwsze żyję w związku z tym samym facetem od 10 lat. Po drugie, wedle powszechnie panujących kryteriów, jest to związek partnerski. Po trzecie nie bardzo lubię być pouczana w tonie dobrego wujka. Po czwarte i ostatnie zaś doprowadza mnie do szewskiej pasji stwierdzenie, że domowe prace nie są takie straszne. No chyba że ma się zmywarkę...
Belcia, myślę że konflikt jest w innym wymiarze. Masz pretensje do mnie że mam. Drwisz, że mamy zmywarkę, (Ty masz jest ok, ja mam to źle) . Ok, masz prawo. Bez wątpienia mamy XXI wiek i wynalazki takie są dostepne - zapewne wiesz. Powiem tak, reprezentujemy prawdopodobnie inne światopoglądy wynikające jak to określiłaś z posiadania zmywarki i stąd może mówimy innymi językami. Pasowało by mi gdybyś była po Czerwonej stronie, miałbym wtedy pewność, że tak jest. Tylko nijak ma się to tego o czym mówiliśmy, a pewnie nie będziemy już, bo na dyskutantach i ich stanie posiadania skupiamy się ( pisałem kiedys o maglu) , nie na problemie, a to nie był mój wybór. Argument, że żyjesz z kimś 10 lat nie jest dobrym przykładem w moim rozumieniu na to, że jest to związek partnerski, ale bez wątpienia to wiesz. ( nie można pouczać kogoś kto wie, nieprawdaż?). Na pewno jesteśmy w stanie pokusić się o uogólnienia, by nikogo nie dotknąć czy obrazić. To, że nie lubisz sprzątać, czy wydaje Ci się to kłopotliwe, upierdliwe (sorry) nie znaczy, że wszyscy tak do tego podchodzą. To, że nie lubisz zmywarek - masz prawo. Proponuje powrócić do tematu partnerstwa, które w wielu wymiarach stosowane może przynieść tylko "dodatnie plusy" na poziomie związków osób czy w zarządzaniu naszym miastem - panie Masłowski. C.
Żeby zakończyć tę "wymianę" zdań... Ja piszę wprost, co myślę, Ty doszukujesz się ukrytych znaczeń. Niepotrzebnie. Nie mam do Ciebie pretensji o coś, co masz - nie jestem aż tak małostkowa. Tłumaczę zatem raz - ostatni - jeszcze. Wkurza mnie lekceważenie kobiet i to, że jak napisałeś, facetowi nie wypada być feministą. Teraz dodatkowo wkurzyłam się tym, że kategoryzujesz ludzi ze względu na poglądy. Wobec powyższego stawiam kropkę. Pozdrawiam.
Wyczytałem w pewnym periodyku taki oto pomysł na bezrobocie: (w skrócie)
1. zwolnic z pracy wszystkie kobiety i zatrudnić w gospodarstwach domowych ( mąż pracodawca )
2. na miejsce zwolnionych kobiet zatrudnic męzczyzn.
Dobre co?
Ciekawe ile zapisów o równouprawnieniu, dostępach do miejsc pracy, wolnościach itp pogwałcone by zostało?
Co o tym sadzicie? czy jest to dobre rozwiązanie?
( na ile złe w Waszej ocenie?)
C.
odzywa się coś z feminizmu we mnie czytając powyższe słowa... i wcale nie sądzę że byłoby to b.dobre rozwiązanie, szukajmy innych bo wiele kobiet na pewno jest niezadowolonych... czytając o tym pomyśle...
zatrudnić w gospodarstwach domowych ( mąż pracodawca )
Nareszcie maz bedzie placil zonie za jej ciezka prace
Coz pomysl jest paranoiczny... na takich "geniuszy" tworzone sa specjalne oddzialy w szitalach.
Spiesze z wyjasnieniem - chodzi mi oczywiscie o pomysl zwolnienia nawet jednej kobiety z pracy, by na jej miejsce zatrudnic faceta!!! (i to jest totalna paranoja)
A co do placenia zonom za ich prace - jest to calkiem rozsadne. Dodatkowo powinno byc oplacane ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne.
Tutaj wezmy taki przyklad:
jest ich dwoje - on pracuje zawodowo, ona pracuje w domu (wychowuje dzieci, sprzata, gotuje, etc) pasuje im ten uklad.
Tak sobie zyja lat wiele, ale potem... rozwod.
No i co teraz ona zostaje zupelnie bez srodkow do zycia (no bo dzieci dorosly i alimenty im sie juz nie naleza)...
Bez zasilku, bez emerytury (no bo nie pracowala)....
No ale w naszym kraju to niestety dosc odlegla piesn przyszlosci.
Nie oceniając czy to dobe czy złe muszę powiedzieć, że w mojej opinii jesteś większym feministą niż przystało na chłopa i ok twój biznes.
Rozumiem, że nie dopuszczas w swojej świadomości, że podział obowiazków domowych może przebiegać wzdłuż innej linii.
pakowanie do pralki czy zmywarki nie jest az takim kłopotem jak ci się wydaje. Gotowanie jest przyjemne - jesli tylko masz czas. gotowanie we dwoje jest jeszcze przyjemniejsze pod warunkiem, że żona ( partnerka ) nie uwaza cie za chłopa, nie dopuszczając do kuchni, definiując tym samym podział ról, zadań obowiązków i odpowiedzialności.
Zeus, nie atakuje ciebie lecz stereotyp jakim posługujesz sie w widzeniu związku.
czy przyszło ci do głowy, że ludzie powinni byc zawsze dla siebie partnerami - bez wzgledu na płeć. Małżeństwo nie jest rodzajem ekonomicznego niewolnictwa - tym bardziej, że jest dobrowolne.
pozdr
C.
Ciekawy jestem twojej opinii.
"ludzie powinni byc zawsze dla siebie partnerami " - zdaje się że niewiele osób pamieta o PARTNERSTWIE (w szerokim słowa tego znaczniu) ...
jeszcze jedno co do tego że mąż powinien być pracodawcą dla żony ... nie wiem czy wszyscy Panowie zaakceptowali by ten pomysł ?
no i jak Drodzy Panowie ?
nie problem chyba w tym czy cie stać, gdyż panowie najczęściej dobierają sobie partnerki na swoim poziomie majetności ( można też powiedzieć są wybierani - wszystko jedno)
Problemem jest chyba to, że zapłacic to oznacza, że to co w domu zostało zrobione to wynik czystaj kalkulacji a nie poczucia obowiązku wynikającego z przynależności do związku (emocjonalnego). Jednych na to nie stać finansowo innych emocjonalnie.
Czy zastanawiałaś sie jak to wyglada w krajach arabskich?
Coz widze, ze moj post został żle zrozumiany - był ironiczny i jakże feministyczny.
Śpiesząc z wyjaśnieniem:
pakowanie do pralki czy zmywarki (...) gotowanie - nie jest dla mnie problemem, dodam jeszcze, sprzątanie, mycie okien i caly ciag czynnosci jednoznacznie niestety w naszym społeczeństwie przypisywanych wyłącznie kobietom.
Odpowiada to mi i nie mam zamiaru tego zmieniac ;)
Parterstwo uważam za podstawę jakiegokolwiek związku.
A "co do tego że mąż powinien być pracodawcą dla żony ... nie wiem czy wszyscy Panowie zaakceptowali by ten pomysł ?
no i jak Drodzy Panowie ? wyszedł ten pomysł ode mnie.
No niestety w Polsce wygląda to podobnie... (statut kobiet jest zdecydowanie niższy niż mężczyzn - i chyba każdy to przyzna).
Oj tak masz rację, zalezyne jest to finansów i stanu emocjonalnego jaki posiadamy - myślę również że tak w rzeczywistości nakłada się jeszcze kilka innych czynników jak np. wychowanie, osobowość, społeczność i kulturowość o której nawiązałeś pisząc o krajach arabskich.... wiec powstaje sprawa sporna ?
np. kolega Zeus już się wypowiedził: znalazł dla kobiety wyjątkową pozycję "trochę szablonową" ... z którą na szczęście mam prawo się nie zgodzić... tworząc swoją małą społeczność opratą na partnerstwie i zrozumieniu...
Co to znaczy - jesteś większym feminista niz przystało na chłopa????? Facet nie moze dostrzegać problemów kobiet czy co? A stereotypowe - jak to nazywasz - związki sa na porządku dziennym! Mieszkasz z kobietą? Bo jeśli nie, to w ogóle nie wiesz, o czym mówisz. Jak zawsze wszystkiemu winne baby, bo faceta do garów nie dopuszczają... A poza tym kogo stać na zmywarkę? Mnie nie.
Belcia,
tak troche do walki cię gna tylko jak dla mnie nie wiesz po której jesteś stronie.
Napisz coś czego nie wiemy.
Zapewne dokładnie przeczytałaś to co napisałem. Bez watpienia zrozumiałś czym jest źle rozumiany feminizm w ujeciu stereotypu którym posługuja sie zaróno mężczyźni jak i kobiety.
Zapewne również doczytałaś, w tym co do tej pory napisaliśmy, że partnerstwo jest tą drogą która pozostawia najwięcej wolnosci i niezalezności jednostce.
Związek juz sam w sobie wymaga pewnych poświęceń ( najczęściej małych wolności ) i tym sie tu zajmujemy.
Jezeli chcesz odreagować to chętnie podejmę z Tobą dyskusję w HP ( bez logowania).
C.
Dłuzej mieszkam z kobietą niż ty żyjesz na tym świecie.
np. kolega Zeus już się wypowiedził: znalazł dla kobiety wyjątkową pozycję "trochę szablonową"
juz prostowalem, ze Covyan mnie zle zrozumiał - wręcz jego rozumowanie obóciło moje intencje o 180 stopni...
Cóż chciałem ironią odsłonić i zbesztac pewne obiegowe stereotypy... i niestety sam zostałem posadzony o ich wyznawanie :(((
Co to znaczy - jesteś większym feminista niz przystało na chłopa????? Facet nie moze dostrzegać problemów kobiet czy co?cytat>
Zupelnie sie z Toba zgadzam...
Covyan, tak się składa, że po pierwsze żyję w związku z tym samym facetem od 10 lat. Po drugie, wedle powszechnie panujących kryteriów, jest to związek partnerski. Po trzecie nie bardzo lubię być pouczana w tonie dobrego wujka. Po czwarte i ostatnie zaś doprowadza mnie do szewskiej pasji stwierdzenie, że domowe prace nie są takie straszne. No chyba że ma się zmywarkę...
Spokojnie:)Po co te nerwy.Ta dyskusja jest zbedna.
Jest równouprawnienie czy nie ma?
Jest równouprawnienie czy nie ma?
W naszym piknym kraju niestety nie ma...
i może wreszcie czas najwyzszy to zmienić
Równouprawnienie jest, owszem, na papierze.
I tu zgadzam się z belcią. Równouprawnienie w praktyce to niestety fikcja...
Belcia,
myślę że konflikt jest w innym wymiarze.
Masz pretensje do mnie że mam. Drwisz, że mamy zmywarkę, (Ty masz jest ok, ja mam to źle) .
Ok, masz prawo. Bez wątpienia mamy XXI wiek i wynalazki takie są dostepne - zapewne wiesz.
Powiem tak, reprezentujemy prawdopodobnie inne światopoglądy wynikające jak to określiłaś z posiadania zmywarki i stąd może mówimy innymi językami. Pasowało by mi gdybyś była po Czerwonej stronie, miałbym wtedy pewność, że tak jest.
Tylko nijak ma się to tego o czym mówiliśmy, a pewnie nie będziemy już, bo na dyskutantach i ich stanie posiadania skupiamy się ( pisałem kiedys o maglu) , nie na problemie, a to nie był mój wybór.
Argument, że żyjesz z kimś 10 lat nie jest dobrym przykładem w moim rozumieniu na to, że jest to związek partnerski, ale bez wątpienia to wiesz. ( nie można pouczać kogoś kto wie, nieprawdaż?).
Na pewno jesteśmy w stanie pokusić się o uogólnienia, by nikogo nie dotknąć czy obrazić. To, że nie lubisz sprzątać, czy wydaje Ci się to kłopotliwe, upierdliwe (sorry) nie znaczy, że wszyscy tak do tego podchodzą.
To, że nie lubisz zmywarek - masz prawo.
Proponuje powrócić do tematu partnerstwa, które w wielu wymiarach stosowane może przynieść tylko "dodatnie plusy" na poziomie związków osób czy w zarządzaniu naszym miastem - panie Masłowski.
C.
Żeby zakończyć tę "wymianę" zdań... Ja piszę wprost, co myślę, Ty doszukujesz się ukrytych znaczeń. Niepotrzebnie. Nie mam do Ciebie pretensji o coś, co masz - nie jestem aż tak małostkowa. Tłumaczę zatem raz - ostatni - jeszcze. Wkurza mnie lekceważenie kobiet i to, że jak napisałeś, facetowi nie wypada być feministą. Teraz dodatkowo wkurzyłam się tym, że kategoryzujesz ludzi ze względu na poglądy. Wobec powyższego stawiam kropkę. Pozdrawiam.