Być może (jesli Rada podejmie taką uchwałę na najbliższej sesji) nastapi zmiana nazwy ul Hanki Sawickiej na ks.Ignacego Jana Skorupki. Dla mieszkańców tej ulicy bedzie to oznaczać wymiane m.in dowodów osobistych,paszportów,praw jazdy, dowodów rejestracyjnych, bedzie też trzeba dokonać odpowiednich zmian w banku, ZUS, Urzędzie Skarbowym. Za wiekszość tych zmian zapłacą zainteresowani czyli mieszkańcy ul Hanki Sawickiej.
Pewnie Tobie nie przeszkadza, ale nie wiem czy powinieneś się tym chwalić.
"Szapiro Hanna, pseudonim Hanka Sawicka (1917-1943), działaczka lewicowego ruchu młodzieżowego. Od 1935 w Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej Życie. Od stycznia 1942 członek Polskiej Partii Robotniczej, organizatorka Związku Walki Młodych. Ranna w potyczce ulicznej z hitlerowcami, zmarła na Pawiaku." za (http://wiem.onet.pl/wiem).
A czy mógłbyś napisać czyja to jest inicjatywa? Bardzo chciałbym poznać nazwisko, nazwiska osób które brak kompetencji w sprawnym zarządzaniu miastem i jego problemami zajmują się takimi idiotyzmami które w niczym mieszkańcom nie pomogą a tylko utrudnią życie. Odnoszę wrażenie że chodzi tu tylko o polityczną awnturę a radni chcą się bawić w polityków, którymi napewno nie są.
Proponuje najpierw zajac sie naprawa ulic a nie tematami zastepczymi typu zmiana nazwy ulicy. Trzeba dzialc a niepozorowac dzialania no chyba ze NASZE MIASTO jest tak cudowne ze juz tylko nazwy ulic trzeba pozmieniac
Panie Burmistrzu mam 2 pytania Czy Pan popiera taką inicjatywę? Czy uważa Pan że jest to w tej chwili tak ważny problem dla Sochaczewa że trzeba nim się zajmować?
Z punktu widzenia osobistego, nie czuje że mogę się wypowiadać się o tematach które leżą tak blisko serca wielu polaków, skoro byłem wychowany poza granicami polski.
A uchwałe to formalnie trzeba wprowadzić do porządku obrad sesji, jeżeli to jest inicjatywa Radnego. To się okaże w trakcie sesji ile czasu jest poświęcono tej uchwale i jakie będzie wynik głosowania.
To, że spędzłl Pan wiele lat poza Polską nie usprawiedliwia faktu pisanie słów "Polaków" i "Polska" z małej litery. A wlaściwie , to jakie ma Pan obywatelstwo? Jeśli to nie tajemnica. Pozdrawiam niezwykle serdecznie Leo
Oj już kurcze nie czepiajmy się literówek, bo jak popatrzę na niektóre moje posty, to łapię się za głowę, jakie babole się wali.
A mój szacunek budzi jednak fakt, że jako jeden z dyskutantów burmistrz odpowiada nawet na pytania Gallów Anonimów, którzy w swoim krytycyźmie nie mają na tyle odwagi, żeby powiedziec kim są.
A pytanie kogoś o obywatelstwo, wyznanie, pochodzenie społeczne uważam za niesmaczne. Jakie to ma znaczenie w zarządzaniu miastem?
A jesli juz tak wywolalismy pana burmistrza do "tablicy", to jestem ciekaw, co sie Panu ewidentnie podoba w naszym kraju, a co nie?;-) Czy duza jest roznica w mentalnoscie obu tych narodow?
"A pytanie kogoś o obywatelstwo, wyznanie, pochodzenie społeczne uważam za niesmaczne. Jakie to ma znaczenie w zarządzaniu miastem? " No własnie:) Czasem i Pana ponoszą emocje.
Nie ja wymiśliłem koncepcję zarządzania miasta przy pomocy partii politycznych. To mnie śmieszy, bo rozumiem, że chodnik położony przez partię X lub partię Y jest odmienny:-).
Ale cóż - właściwie poziom braku rozsądku jest taki, ze już nie wiadomo która paryjka przoduje.
Może czasem warto spojrzeć na ludzi nie przez pryzmat partii, ale tego, co sobą reprezentują. Choć to trudne i człowiek człowiekowi "przyprawia gębę".
P.S. A tak przy okazji. Jak Pan ocenia fakt (takie odnosze wrażenie po publikacji w Ziemi) przejęcia inicjatywy nadania honorowego obywatelstwa Kaczorowskiemu przez PO.
Nie zapytaliśmy jeszcze o wyznanie, kolor skóry, preferencje seksualne, ulubiony kolor i przebyte choroby. I prosze nie pytajmy. Raz, że nie można tego robić, dwa, że nie wypada. Dalekim od tego by z KGB robic kosmitę i pytać co mu się tu podoba. Pewnie wszystko, a na pewno Jedna skoro został. Jarek pyał o różnice miedzy narodami, a ja zapytam, czy w przypadku Australijczyków można mówic o narodzie. Z definicji narodu to nie wynika, natomiast interesuje mnie to czy Australiczycy czują się jednym narodem? A jak juz dobraliśmy się do KGB to powiem co mi się w nim podoba. Podziwiam go za to, że nie jest małostkowy, zawistny i obrażalski jak większość Polaków, że nie widzi wszytkiego w ciemnych barwach jak choćby ja i w odróżnieniu od innych, przez grzecznośc nie wspomnę, rzeczywiście coś dla mista robi. Zyczyłbym nam wszystkim by Krzysztof wygrał następne wybory, bo ten chłop rzeczywiście jest dobry. Chciałbym by taki facet został burmistrzem i by więcej było takich Polaków, brzmi po szczeniacku ale prwdziwie. Leo i to jest odpowiedź dla ciebie.
Witam Serdecznie wszystkich Australijczyków, Hindusów, Rumunów, przedstawicieli innych ras oraz tych którzy się czepiają.
Po pierwsze... Przestańmy czepiać się literówek. Jest to wole forum i każdy tutaj pisze tak jak potrafi. Ale błędy jednak nie wychodzą z nieznajomości ortografii a jedynie z pośpiechu i nie czytania tego, co się napisało. Nr jeden na liście bestsellerów baboli ostatnich postów niepodzielnie króluje mój. „Kąkretnie” jest pierwszy na liście, czego daje dowód pisanie postów na ten temat przez Tomka. No cóż....
Po drugie... Pan Burmistrz Brymora jest jedynym człowiekiem z władz miasta, z którym Panowie i Panie możecie sobie porozmawiać jak z kolegą na forum społeczności Sochaczewskiej. Chylę czoło Panie Burmistrzu.
Po trzecie... Pochodzenie i obywatelstwo człowieka nie interesuje mnie. Ważne, kim jest ten człowiek. Jak wypełnia swoja misję jaką jest, w tym przypadku, rządzenie miastem. I co widzę? Moim zdaniem ktoś się pomylił obsadzając fotele w Magistracie. Miłościwie Panujący nam „Demon” powinien niezwłocznie ustąpić miejsca człowiekowi który w 100% nadaje się do tej roli. Jest nim właśnie Australijczyk – Krzysztof Brymora. Czy ktoś czytał życiorys Pana Brymory? Jego wykształcenie? Jeśli nie, polecam porównanie CV Pana Brymory i Pana Czubackiego. Po lekturze tych dwu życiorysów dojdą Państwo do zaskakujących wniosków do których ja już dawno doszedłem.
Po czwarte... Panie Burmistrzu Brymora niech Pan nie zwraca uwagi na posty ludzi którzy czepiają się byle, czego aby tylko zaistnieć. Mam nadzieję, że będzie pan dalej doskonale wypełniał swoje powinności tak jak to robi Pan do tej pory. Poza tym będą kolejne wybory. Moim skromnym zdaniem ma Pan ogromne szanse zostać tym PIERWSZYM.
Ja także podziwiam osoby podpisujące się swoim imieniem i nazwiskiem, szczególnie pełniące funkcje publiczne. Domyślam się że czasem kosztuje to dużo nerwów. O ile się nie mylę ten "trend" zapoczątkował p. Jakub Grabiec (którego ostatnio nie widać coś na forum), potem p. Masłowski, p. J. Krupa i p. Brymora (być może kogoś pominąłem jeszcze). Do tego grona widzę że dołącza kolejny członek Rady Miejskiej p. B. Maklakiwicz. Cóż pozostaje nam sobie wszystkim życzyć żeby tych osób było coraz więcej...
Nie chce z nikogo robic kosmity;-) To pytanie nasunelo mi sie po rozmowie z moim kolega, ktory wrocil z Niemiec, z przegladu Polskich Alternatywnych Grup Teatralnych. Powiedzial, ze grajac, strasznie trudno im bylo nawiazac kontakt z publicznoscia. Takie odczucia mialy tez inne grupy z Polski. Duzo latwiej im bylo we Francji, Wloszech czy tez w Kanadzie.
Odpowiedzia na drugie pytanie, o mentalne roznice pomiedzy narodami, jestem zywotnie zainteresowany, bo bardzo chcialbym kiedys poleciec w tamta strone;-)
I na koniec, za wiem.onet.pl, definicja narodu:
"Naród, wykształcona w procesie historycznym trwała wspólnota ludzi, która powstała w wyniku współżycia jednostek, rodzin i grup w określonych warunkach..."
Wiec teoretycznie spelnione sa te warunki, pytanie jak jest w praktyce?
Wolał bym na takie tematy rozmawiać przy zimnym piwie gdzieś, a nie na forum publicznym.
W Polsce się bardzo podoba. Są różnice pomiędzy ludźmi, ale to jest różnica kulturowa. Jeżeli ktoś trochę po świecie podróżował to wie o co mnie chodzi. Jeżeli człowiek jest elastyczny, to nie ma tu wtedy żadnych problemów.
Bardzo chętnie skorzystam z możliwości wypicia z Panem piwa i porozmawiania (szczerze) o losach Sochaczewa i o ludziach nim rządzacych. Bardzo proszę podać datę i wskazać miejsce naszego ewentualnego spotakania a ja sie dostosuję.
Hm... zaczelo sie od zmainy nazwy ulicy ;-) a moze skonczyc na piwie ;-))))) W zwiazku z tak szybka metamorfoza tematu informuje iz wszyscy ktorym los tego co nas otacza nie jest obojetny spotykamy sie w sobote 27/03/04 o godz 18.00 w restauracji Chopin.
Chętnie spotkam sie z Tobą na piwie, tylko czemu wybrałeś tak (moim zdaniem) niemiły lokal? 27 prawdopodobnie będzie już otwarta Oberża pod Teresinem. Tam będzie bardzo miło, smacznie i "wesoło". Może tam? Nastepna sprawa, to czy pomyślałeś o kosztach zapraszajac tam WSZYSTKICH? Kto za to płaci? Jeśli władze naszego miasta z własnych pensji to zaproszę jeszcze kilku moich znajomych.
Dla zainteresowanych!!!! Tomku nie reklamuje Oberży. Nie mam w tym żadnego interesu.
Wybralem ten lokal gdyz jak do tej pory tam sie spotykalismy i jest on w centrum miasta. Co do kosztow to kazdego chyba stac na pifko. Lokalizacja jest dobra dla wszystkich a i powrot do domu po pifku prosty gdyz zawsze mozna zamowic taxi.
I jeszcze jedna wazna sprawa ... spotykay sie tam towarzysko !
"Od 1967 Aborygeni są pełnoprawnymi obywatelami Australii, posiadają prawa wyborcze, podjęte zostały również próby uregulowania ich prawa własności do zajmowanej ziemi. W 1986 liczba Aborygenów wynosiła 228 tys., ich populacja jednak stale maleje. Sytuacja ekonomiczna Aborygenów jest znacznie gorsza niż pozostałej ludności Australii - wskaźnik bezrobocia jest sześciokrotnie wyższy, a przeciętne zarobki dwukrotnie niższe niż średnia krajowa" ( za http://wiem.onet.pl/wiem/00d7d3.html)
i dalej z tego samego źródła: "Proces ich przymusowej asymilacji i pacyfikacji, który miał miejsce w XIX w. spowodował wymieranie całych plemion. Aby zapobiec definitywnej dezintegracji społeczności Aborygenów w latach 20. i 30. XX w. zaczęły powstawać pierwsze rezerwaty. Od lat 60. zaczęto praktykować tzw. asymilację dobrowolną. Aborygeni rozpoczęli migracje do miast, podejmowali także pracę w charakterze robotników rolnych i hodowlanych. Doprowadziło to do zaniknięcia ich tradycyjnej kultury i plemiennych odrębności."
Zapewne w Socho są ważniejsze sprawy i nie chcę Państwa uwagi od nich odwracać. TA krótka zmiana tematu ma służyc jedynie zasygnalizowaniu, że Polacy maja niebywałe szczęcie być w miarę jednolitym narodem. pomyślmy o tym czasami.
Przez wieki Rzeczpospolita szalchecka była jednym z najliberalniejszych państw na świecie - to u nas chronili się tępieni w Erupie Żydzi, Protestanci, itd. bo każdy w Poslce samostanowił o sobie, nie doświadczyliśmy przecież "dobrodziejstw" monarchii absolutnej. Zlepek narodów jakim była wtedy Polska uczulał na kwestię tolerancji i swobód (i dlatego pewnie polska szlachta była tak wyczulona na tym punkcie).
Dziś jesteśmy wyjątkowo homogenicznym narodem - jedno wyznanie, jedno pochodzenie i jeden kolor skóry - 95% polskiego społeczeństwa. Odmienność jest dziwactwem i wciąż widzi się wytykanie palcami "innych" zwłaszcza w mniejszych społecznościach. Czy to szczęście? Wg. całkowicie NIE. Różnorodność uczy tolerancji, poszanowania innych - ich tradycji i kultury oraz przede wszystkim innego sposobu myślenia czego nam właśnie najbardziej brakuje. Wczoraj ze zgrozą obejrzałem program pokazujący pracę tajniaków celnych na Stadionie Dzesięciolecia i niestety solidaryzowałem się nie z przedstawicielem polskiego prawa chroniącego Państwo przed przemytem... ... ale ze sponiewieranym murzynem, który musiał wysłuchiwać chamskich docinek "stróża prawa", który to z drwiną w głosie na zakończenie zapragnął zrobić sobie zdjęcie z "ciemną dziewczynką" żeby w telewizji pokazali - zupełnie jak z tatrzańskim misiem.
Moim zdaniem tak długo jak długo będziemy tacy jednorodni tak długo będzie w nas zacietrzewienie, nietolerancja i brak zrozumienia kogokolwiek "innego" od nas, czy to murzyna, czy homoseksualisty czy wyznawcy innej wiary. I tego na pewno nie nazwałbym szczęściem.
"A jesli chodzi o spotkanie, to moze lepiej bedzie Dominiku, gdy czas i miejsce poda Pan Burmistrz?;-)"
Jarku,moze i tak powinno byc ale ja juz podalem czas i miejsce spotkania tak wiec mysle ze jest zbyt malo czasu na odwracanie wszystkiego. Mam jednak nadzieje ze oprocz mnie przyjda tez inne osoby ktore chca dzialac a nie tylko krytykowac innych!
Dużo racji, jakkolwiek Rzeczypospolita miała w swojej historii różne okresy i oprócz tego, na który się powołujesz (gdzie mniejszości miały ograniczone prawa) były i takie, jak choćby z historii najnowszej, gdzie odnotowaliśmy kilka "pogromów". I tu można by po diabelsku zapytać: i co nam po tej tradycji, gdzie wiele narodów żyło obok siebie, skoro niczego nie nuczylismy się jako społeczeństwo? Ale zostawmy ten sposób dyskusji na mniej poważne sprawy. Nie zgadzam się z tezą, że tolerancji moża nauczyc się tylko wtedy, gdy zapewniona jest bliskość i częstość kontaktów. Zobacz. Afroamerykanie, ciemnoskórzy mieszkają między nami od wielu lat. Ty natomiast ( sorry że Ci to wytykam, ale jest to dobry przykład - nic osobistego) nadal używasz słowa "murzyn", które jest dla nich obraźliwe, a wiersz o Murzynku Bambo został wycofany z elementarza. Przeciwstawiłeś homogeniczność narodu tolerancji. Moim zdaniem nie jest to najzręczniejszy zabieg, tym bardziej, że treścią mojego posta było zwrocenie uwagi na niejednrodność społeczeństwa australijskiego i nierówność praw potomków europejczyków ( i wielu innych narodów) i Aborygenów. Pytanie do Krzysztofa o naród Australijski było podchwytliwe i on dobrze o tym wie. Może dlatego tak ciężko jest na nie odpowiedzieć. Problem Aborygenów jest problemem Australi w zasadzie od początku jej państwowości i nie liczę na to, że go tu sobie, ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych, rozwiążemy. Chciałem usłuszeć co przecietny Austalijczyk myśli o narodzie, o narodzie Austrlijczyków.
Oczywiscie ze sie zgodze ale mysle ze nie do konca chodzi o to czy bedzie pasowalo czy nie a jesli tak to gdzie. Moim zdaniem chodzi o to ze na takim spotkaniu mozemy porozmawiac na wszystkie tematy ktore uwazamy ze sa w jakis sposob wazne a nie wazne jest to kto jakie stanowisko zajmuje w zyciu codziennym tylko co chce zrobic.
Ale po co ja to pisze ..... dobrze o tym wiesz ;-)
Nie przeciwstawiłem homogeniczności narodu z tolerancją, napisałem że nie zgadzam się z wnioskiem że to dobrze że jesteśmy "tacy sami" bo dzięki temu nie mamy takich problemów jak np. Australijczycy - co wynikało z Twojego postu.
Nie napisałem też, że tolerancji moża nauczyc się tylko wtedy, gdy zapewniona jest bliskość i częstość kontaktów Na pewno nie tylko, co widać na przykładzie np. południowych USA ale z pewnością znacznie łatwiej. Homogeniczność to zdecydowanie utrudnia bo trudno lubić i rozumieć coś czego się nigdy nie doświadczyło. Poza tym w psychologii wiemy że znacznie bardziej lubimy coś z czym mamy często do czynienia (lubisz schabowego i bigos? ja widziałem jak Anglicy z obrzydzeniem wpatrywali się w nasz ukochany rosół bo jedli go pierwszy raz w życiu).
Twoje przykłady potwierdzają moją tezę - przez "jednorodność" mamy wykształcony fałszywy obraz świata na którym żyją "tacy sami" ludzie, dlatego "inni" są dziwni i w kontakcie z nimi nie potrafimy się zachowywać - przez cały okres Rzeczpospolitej szlacheckiej nie istniał w Polsce problem mniejszości narodowych... bo nie było większości :-))) Tzn. na Litwie żyło większość Litwinów, na Ukrainie - Kozaków, Rosinów i Ukraińców w Koronie - Polaków, choć byli też Niemcy i Holendrzy w Gdańsku i Żydzi w miastach. Pogromy o jakich piszesz znamy dopiero z XX wieku kiedy byliśmy już zupełnie innym - właśnie znacznie bardziej jednorodnym - społeczeństwem, choć apogeum nastąpiło zaraz po II Woj. Św. kiedy wspaniała władza ludowa zabrała się za przymusowe przesiedlenia - kto mieszkał wtedy na np. Mazurach wie o czym piszę.
Murzyna nie chciałbym komentować dla mnie jest to określenie tak samo neutralne jak Hindus, Mulat, Żyd czy Eskimos - tolerancja nie polega na histerycznej "poprawności" moralnej - tym bardziej że mężczyzna z przykładu pochodził z Sierra Leone więc jaki z niego "afroamerykanin"? Pomijam fakt że mieszka ich w Polsce tak śladowa ilość (zdaje się że wszystkie mniejszości w Polsce nie przekraczają 500 tysięcy), że na pewno nie powiedziałbym, że "żyją wśród nas" bo ja nie mam takich sąsiadów, a szkoda.
Rafale, Zupełnie nie rozumiem dlaczego przyjąłeś konwencję nie zgadzania się ze wszystkim. Odrzucam teorię, że tekst czytasz bez zrozumienia i jesteś głuchy na argumenty, nawet swoje przytoczone przez adwersarza. Zakładam, że świadomie wspominasz o południowych Stanach Ameryki Północnej, tylko że ten przykład nijak się nie ma do rzeczywistości europejskiej, tym bardziej trudno zastosować go do Narodu Polskiego. Dziwię się, że tego nie wiesz. Nie ma znaczenia, wśród ilu nacji żyjemy. Zawsze istnieje próg tolerancji obniżany jedynie przez częste kontakty, ale nie likwidowany czy znoszony. Piszesz: „Homogeniczność to zdecydowanie utrudnia bo trudno lubić i rozumieć coś czego się nigdy nie doświadczyło.” A wcześniej : „Nie przeciwstawiłem homogeniczności narodu z tolerancją”. Przyznasz, że trochę schizofrenicznie.
Kolejnym przykładem, z którym nie mogę sobie poradzić to, pozwól, że zacytuję: „Poza tym w psychologii wiemy, że znacznie bardziej lubimy coś z czym mamy często do czynienia (lubisz schabowego i bigos? ja widziałem jak Anglicy z obrzydzeniem wpatrywali się w nasz ukochany rosół bo jedli go pierwszy raz w życiu)” gdzie piszesz, że lubimy to co lubimy – trochę dziwny argument. Jeżeli to pochwała Twoich szerokich kontaktów, to przykład był dobry, jeżeli argument w dyskusji, to sam przyznaj mierny. Ja pozwolę sobie jedynie na uwagę , że łatwiej nam polubić coś czego się nie boimy. I psychologia bliższa jest temu twuierdzeniu.
Zapewne wiesz, że okres Rzeczpospolitej szlacheckiej to jedynie krótki wyjątek w naszej historii. Wolności jakimi cieszyły się inne nacje mieszkające w jej granicach wynikały jedynie z postępującego w tym czasie procesu przemian społecznych i powolnego zacierania się sztywnych wcześniej granic między poszczególnymi warstwami. Pisałem wcześniej ale pewnie Ci umknęło, że inne nacje nie miały takich praw jak obywatele Rzeczplitej. Nie mieli równych praw, więc nikt się ich nie obawiał. Można było więc ich tolerować. Nieprawdziwy staje się więc Twoje twierdzenie: „(…) przez "jednorodność" mamy wykształcony fałszywy obraz świata na którym żyją "tacy sami" ludzie, dlatego "inni" są dziwni i w kontakcie z nimi nie potrafimy się zachowywać - przez cały okres Rzeczpospolitej szlacheckiej nie istniał w Polsce problem mniejszości narodowych... bo nie było większości :-)))” Następnie piszesz o tym, że pogromy miały miejsce w XX wieku i że winna jest władza ludowa. Ja powiem - no właśnie! A skąd to się ona wzięła. To właśnie w ludziach pochodzących z plebsu tkwiła ta nienawiść do tych obok których mieszkali, - żeby się zbytnio nie rozpisywać.
O gentelmanie Bambo nie napisałem, że jest afroamerykaninem. Jak przeczytasz mojego posta to zapewne tym razem zauważysz, że po przecinku wymieniłem ciemnoskórych. Myślałem, że w tym epizodzie stać Cię będzie na zwykłe: „niewiedziałem”, a to w jaki sposób wycofujesz się z tego, można nazwać jedynie niezręcznością. No i cały czas, a nie wiem dlaczego, odwodzisz mnie od głównego tematu, to znaczy Aborygeni w Australii.
Pogromy:- zamieszki skierowane przeciw wyznawcom innych religii lub cudzoziemcom (jako wyraz ksenofobii), połączone zazwyczaj z niszczeniem mienia, grabieżą, zabójstwami. Występowały na terenie całej Europy od czasów średniowiecza, połączone niekiedy z wypędzeniem całej mniejszości, np. Żydów z Europy Zachodniej. Spotykane również na terenach polskich, głównie Śląska (np. Wrocław 1360), później Małopolski (np. Kraków 1454). W okresie nasilenia reformacji w XVI w. skierowane przeciw protestantom (tumulty religijne). W XVIII w. w Polsce najkrwawsza była tzw. kalinowszczyzna (1768), tj. rebelia chłopska na Ukrainie, w wyniku której doszło w Humaniu do rzezi Żydów, polskiej szlachty i mieszczaństwa. Tolerowane w okresie rozbiorów przez władze zaborcze. Na ogromną skalę prowadzone w czasie II wojny światowej przez okupanta niemieckiego, skierowane głównie przeciw Żydom i Cyganom. Podobnie postępowały inne władze, np. radzieckie, wobec wielu narodów i wyznań. W czasach nowożytnych najczęściej miały miejsce w Rosji carskiej i skierowane były przeciw osobom narodowości żydowskiej (np. działalność czarnej sotni), co spowodowało masową emigrację Żydów, głównie do USA (Dla niewtajemniczonych przypominam, że część terenów polskich znajdowała się wówczas w granicach imperium rosyjskiego –jurdot).
1. Nie zgdzam się ze sformułowaniem, że Polacy maja niebywałe szczęcie być w miarę jednolitym narodem. Nie jest to konwencja nie zgadzania się ze wszystkim Po prostu tak myślę i mam do tego prawo (skoro już o m.in. tolerancji rozprawiamy).
2. Nadal twierdzę że nie przeciwstawiłem homogeniczności z tolerancją - jeśli uważasz że tak nie jest to wskaż gdzie, bo być może inaczej interpretujemy to samo zdanie i stąd nieścisłość.
3. Przykład ze schabowym zrozumiałeś - tak sądzę pobieżnie - jak to LUBIMY TO CO LUBIMY? Zupełnie jak w Rejsie - lubię to co już gdzieś słyszałem... Dlatego właśnie lubimy schabowego, bo od dzieciństwa wsuwamy go przy każdym niedzielnym obiadku, a nie dlatego, że lubimy to co lubimy Co potwierdza psychologiczną regułę że częstość kontaktów wpływa na "sympatię" do obiektów (także dlatego, że się ich mniej boimy BO JE LEPIEJ ZNAMY). W tym miejscu obaj mówimy o tym samym - a to potwierdza sąd, że żyjąc w izolacji od innych kultur, nie rozumiemy ich, boimy się ich i w konsekwecji ich NIE LUBIMY.
Proponuję zakończyć te rozważania, wydaje mi się że w zasadzie mówimy prawie o tym samym i rzeczywiście odbiegamy od Aborygenów.
We wtorek, 30 marca, odbędzie się XXVI sesja Rady Miejskiej. W jej trakcie radni wysłuchają informacji o stanie bezpieczeństwa i porządku publicznego w mieście, zdecydują o przyjęciu bądź odrzuceniu 12 uchwał.
.... ciach ...
Następnie przegłosują 12 uchwał m.in. w sprawie: - zmiany nazwy ulicy Hanki Sawickiej na Księdza Ignacego Jana Skorupki (inicjatywa radnego)."
Ciekawe ile bedzie kosztowal ceeny czas który poswieca RADNI na inicjatywe radnego ?.
"No i panie i kto za to płaci? Pan płaci... Pani płaci... My płacimy... To są nasze pieniądze proszę pana... Społeczeństwo. Społeczeństwo proszę pana... No normalnie."
Jeszcze pare dni Rafale i wrócimy do tematu naszego wejścia do unii. Z tego co pamietam jesteś za całkowita integracją naszego kraju z unią. Ja niestety, może z racji wieku i doświadczenia oceniam ten fakt niegatywnie (jeśli chodzi o zasady na jakich wstępujemy). Będzie gorąco.
Być może (jesli Rada podejmie taką uchwałę na najbliższej sesji) nastapi zmiana nazwy ul Hanki Sawickiej na ks.Ignacego Jana Skorupki.
Dla mieszkańców tej ulicy bedzie to oznaczać wymiane m.in dowodów osobistych,paszportów,praw jazdy, dowodów rejestracyjnych, bedzie też trzeba dokonać odpowiednich zmian w banku, ZUS, Urzędzie Skarbowym.
Za wiekszość tych zmian zapłacą zainteresowani czyli mieszkańcy ul Hanki Sawickiej.
A komu przeszkadza nazwa tej ulicy że trzeba ja zmienić ?
(c) ADD
" The Show Must Go On ... "
Komuszki pragną wywołąć kolejny temat zastępczy.
Pewnie Tobie nie przeszkadza, ale nie wiem czy powinieneś się tym chwalić.
"Szapiro Hanna, pseudonim Hanka Sawicka (1917-1943), działaczka lewicowego ruchu młodzieżowego. Od 1935 w Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej Życie. Od stycznia 1942 członek Polskiej Partii Robotniczej, organizatorka Związku Walki Młodych. Ranna w potyczce ulicznej z hitlerowcami, zmarła na Pawiaku."
za (http://wiem.onet.pl/wiem).
A czy mógłbyś napisać czyja to jest inicjatywa? Bardzo chciałbym poznać nazwisko, nazwiska osób które brak kompetencji w sprawnym zarządzaniu miastem i jego problemami zajmują się takimi idiotyzmami które w niczym mieszkańcom nie pomogą a tylko utrudnią życie. Odnoszę wrażenie że chodzi tu tylko o polityczną awnturę a radni chcą się bawić w polityków, którymi napewno nie są.
Proponuje najpierw zajac sie naprawa ulic a nie tematami zastepczymi typu zmiana nazwy ulicy. Trzeba dzialc a niepozorowac dzialania no chyba ze NASZE MIASTO jest tak cudowne ze juz tylko nazwy ulic trzeba pozmieniac
(c) ADD
" The Show Must Go On ... "
Spróbuję dodać wszystkie informacje :
Ta Uchwała jest na wniosek Radnego Lewandowskiego, która była zgłoszna w trakcie ostatniej sesji kiedy była dyskusja na temat nadania nazw ulic.
Na ul. Hanki Sawickiej jest zameldowano ok. 360 osób, plus różne instytucje i działalności gospodarcze.
Pozdrawiam,
KGB
Panie Burmistrzu mam 2 pytania
Czy Pan popiera taką inicjatywę?
Czy uważa Pan że jest to w tej chwili tak ważny problem dla Sochaczewa że trzeba nim się zajmować?
Z punktu widzenia osobistego, nie czuje że mogę się wypowiadać się o tematach które leżą tak blisko serca wielu polaków, skoro byłem wychowany poza granicami polski.
A uchwałe to formalnie trzeba wprowadzić do porządku obrad sesji, jeżeli to jest inicjatywa Radnego. To się okaże w trakcie sesji ile czasu jest poświęcono tej uchwale i jakie będzie wynik głosowania.
Pozdrawiam,
KGB
To, że spędzłl Pan wiele lat poza Polską nie usprawiedliwia faktu pisanie słów "Polaków" i "Polska" z małej litery.
A wlaściwie , to jakie ma Pan obywatelstwo? Jeśli to nie tajemnica.
Pozdrawiam niezwykle serdecznie
Leo
No cóż, będzę pamiętał o dużym "P". Przepraszam.
Mam podwójne obywatelstwo Polskie i Australyjskie.
Pozdrawiam,
KGB
Oj już kurcze nie czepiajmy się literówek, bo jak popatrzę na niektóre moje posty, to łapię się za głowę, jakie babole się wali.
A mój szacunek budzi jednak fakt, że jako jeden z dyskutantów burmistrz odpowiada nawet na pytania Gallów Anonimów, którzy w swoim krytycyźmie nie mają na tyle odwagi, żeby powiedziec kim są.
A pytanie kogoś o obywatelstwo, wyznanie, pochodzenie społeczne uważam za niesmaczne. Jakie to ma znaczenie w zarządzaniu miastem?
A jesli juz tak wywolalismy pana burmistrza do "tablicy", to jestem ciekaw, co sie Panu ewidentnie podoba w naszym kraju, a co nie?;-)
Czy duza jest roznica w mentalnoscie obu tych narodow?
ja rowniez pozdrawiam niezwykle serdecznie;-)
"A pytanie kogoś o obywatelstwo, wyznanie, pochodzenie społeczne uważam za niesmaczne. Jakie to ma znaczenie w zarządzaniu miastem? "
No własnie:)
Czasem i Pana ponoszą emocje.
Nie ja wymiśliłem koncepcję zarządzania miasta przy pomocy partii politycznych. To mnie śmieszy, bo rozumiem, że chodnik położony przez partię X lub partię Y jest odmienny:-).
Ale cóż - właściwie poziom braku rozsądku jest taki, ze już nie wiadomo która paryjka przoduje.
Może czasem warto spojrzeć na ludzi nie przez pryzmat partii, ale tego, co sobą reprezentują.
Choć to trudne i człowiek człowiekowi "przyprawia gębę".
P.S.
A tak przy okazji.
Jak Pan ocenia fakt (takie odnosze wrażenie po publikacji w Ziemi) przejęcia inicjatywy nadania honorowego obywatelstwa Kaczorowskiemu przez PO.
Nie wiem, ale myślę, że niepotrzebnie wydarzyło się to się wydarzyło. Ja nie wiem, czy da się naprawić błąd.
Nie zapytaliśmy jeszcze o wyznanie, kolor skóry, preferencje seksualne, ulubiony kolor i przebyte choroby.
I prosze nie pytajmy. Raz, że nie można tego robić, dwa, że nie wypada.
Dalekim od tego by z KGB robic kosmitę i pytać co mu się tu podoba. Pewnie wszystko, a na pewno Jedna skoro został. Jarek pyał o różnice miedzy narodami, a ja zapytam, czy w przypadku Australijczyków można mówic o narodzie. Z definicji narodu to nie wynika, natomiast interesuje mnie to czy Australiczycy czują się jednym narodem?
A jak juz dobraliśmy się do KGB to powiem co mi się w nim podoba. Podziwiam go za to, że nie jest małostkowy, zawistny i obrażalski jak większość Polaków, że nie widzi wszytkiego w ciemnych barwach jak choćby ja i w odróżnieniu od innych, przez grzecznośc nie wspomnę, rzeczywiście coś dla mista robi. Zyczyłbym nam wszystkim by Krzysztof wygrał następne wybory, bo ten chłop rzeczywiście jest dobry.
Chciałbym by taki facet został burmistrzem i by więcej było takich Polaków, brzmi po szczeniacku ale prwdziwie.
Leo i to jest odpowiedź dla ciebie.
Witam Serdecznie wszystkich Australijczyków, Hindusów, Rumunów, przedstawicieli innych ras oraz tych którzy się czepiają.
Po pierwsze...
Przestańmy czepiać się literówek. Jest to wole forum i każdy tutaj pisze tak jak potrafi. Ale błędy jednak nie wychodzą z nieznajomości ortografii a jedynie z pośpiechu i nie czytania tego, co się napisało. Nr jeden na liście bestsellerów baboli ostatnich postów niepodzielnie króluje mój. „Kąkretnie” jest pierwszy na liście, czego daje dowód pisanie postów na ten temat przez Tomka. No cóż....
Po drugie...
Pan Burmistrz Brymora jest jedynym człowiekiem z władz miasta, z którym Panowie i Panie możecie sobie porozmawiać jak z kolegą na forum społeczności Sochaczewskiej. Chylę czoło Panie Burmistrzu.
Po trzecie...
Pochodzenie i obywatelstwo człowieka nie interesuje mnie. Ważne, kim jest ten człowiek. Jak wypełnia swoja misję jaką jest, w tym przypadku, rządzenie miastem. I co widzę? Moim zdaniem ktoś się pomylił obsadzając fotele w Magistracie. Miłościwie Panujący nam „Demon” powinien niezwłocznie ustąpić miejsca człowiekowi który w 100% nadaje się do tej roli. Jest nim właśnie Australijczyk – Krzysztof Brymora. Czy ktoś czytał życiorys Pana Brymory? Jego wykształcenie? Jeśli nie, polecam porównanie CV Pana Brymory i Pana Czubackiego. Po lekturze tych dwu życiorysów dojdą Państwo do zaskakujących wniosków do których ja już dawno doszedłem.
Po czwarte...
Panie Burmistrzu Brymora niech Pan nie zwraca uwagi na posty ludzi którzy czepiają się byle, czego aby tylko zaistnieć. Mam nadzieję, że będzie pan dalej doskonale wypełniał swoje powinności tak jak to robi Pan do tej pory. Poza tym będą kolejne wybory. Moim skromnym zdaniem ma Pan ogromne szanse zostać tym PIERWSZYM.
Po piąte...
A niech gadają...
Pozdrawiam
Ja także podziwiam osoby podpisujące się swoim imieniem i nazwiskiem, szczególnie pełniące funkcje publiczne. Domyślam się że czasem kosztuje to dużo nerwów.
O ile się nie mylę ten "trend" zapoczątkował p. Jakub Grabiec (którego ostatnio nie widać coś na forum), potem p. Masłowski, p. J. Krupa i p. Brymora (być może kogoś pominąłem jeszcze). Do tego grona widzę że dołącza kolejny członek Rady Miejskiej p. B. Maklakiwicz. Cóż pozostaje nam sobie wszystkim życzyć żeby tych osób było coraz więcej...
Nie chce z nikogo robic kosmity;-) To pytanie nasunelo mi sie po rozmowie z moim kolega, ktory wrocil z Niemiec, z przegladu Polskich Alternatywnych Grup Teatralnych. Powiedzial, ze grajac, strasznie trudno im bylo nawiazac kontakt z publicznoscia. Takie odczucia mialy tez inne grupy z Polski. Duzo latwiej im bylo we Francji, Wloszech czy tez w Kanadzie.
Odpowiedzia na drugie pytanie, o mentalne roznice pomiedzy narodami, jestem zywotnie zainteresowany, bo bardzo chcialbym kiedys poleciec w tamta strone;-)
I na koniec, za wiem.onet.pl, definicja narodu:
"Naród, wykształcona w procesie historycznym trwała wspólnota ludzi, która powstała w wyniku współżycia jednostek, rodzin i grup w określonych warunkach..."
Wiec teoretycznie spelnione sa te warunki, pytanie jak jest w praktyce?
Wolał bym na takie tematy rozmawiać przy zimnym piwie gdzieś, a nie na forum publicznym.
W Polsce się bardzo podoba. Są różnice pomiędzy ludźmi, ale to jest różnica kulturowa. Jeżeli ktoś trochę po świecie podróżował to wie o co mnie chodzi. Jeżeli człowiek jest elastyczny, to nie ma tu wtedy żadnych problemów.
Pozdrawiam,
KGB
Panie Burmistrzu!!!
Bardzo chętnie skorzystam z możliwości wypicia z Panem piwa i porozmawiania (szczerze) o losach Sochaczewa i o ludziach nim rządzacych. Bardzo proszę podać datę i wskazać miejsce naszego ewentualnego spotakania a ja sie dostosuję.
Pozdrawiam
Hm... zaczelo sie od zmainy nazwy ulicy ;-) a moze skonczyc na piwie ;-))))) W zwiazku z tak szybka metamorfoza tematu informuje iz wszyscy ktorym los tego co nas otacza nie jest obojetny spotykamy sie w sobote 27/03/04 o godz 18.00 w restauracji Chopin.
Obecnosc mile widziana !!!
(c) ADD
" The Show Must Go On ... "
Cześć Dominiku
Chętnie spotkam sie z Tobą na piwie, tylko czemu wybrałeś tak (moim zdaniem) niemiły lokal?
27 prawdopodobnie będzie już otwarta Oberża pod Teresinem. Tam będzie bardzo miło, smacznie i "wesoło". Może tam?
Nastepna sprawa, to czy pomyślałeś o kosztach zapraszajac tam WSZYSTKICH? Kto za to płaci? Jeśli władze naszego miasta z własnych pensji to zaproszę jeszcze kilku moich znajomych.
Dla zainteresowanych!!!!
Tomku nie reklamuje Oberży. Nie mam w tym żadnego interesu.
Pozdrawiam
Tomas
Wybralem ten lokal gdyz jak do tej pory tam sie spotykalismy i jest on w centrum miasta. Co do kosztow to kazdego chyba stac na pifko. Lokalizacja jest dobra dla wszystkich a i powrot do domu po pifku prosty gdyz zawsze mozna zamowic taxi.
I jeszcze jedna wazna sprawa ... spotykay sie tam towarzysko !
(c) ADD
" The Show Must Go On ... "
Jarku, no właśnie ta definicja nie pasuje mi do:
"Od 1967 Aborygeni są pełnoprawnymi obywatelami Australii, posiadają prawa wyborcze, podjęte zostały również próby uregulowania ich prawa własności do zajmowanej ziemi. W 1986 liczba Aborygenów wynosiła 228 tys., ich populacja jednak stale maleje. Sytuacja ekonomiczna Aborygenów jest znacznie gorsza niż pozostałej ludności Australii - wskaźnik bezrobocia jest sześciokrotnie wyższy, a przeciętne zarobki dwukrotnie niższe niż średnia krajowa"
( za http://wiem.onet.pl/wiem/00d7d3.html)
i dalej z tego samego źródła:
"Proces ich przymusowej asymilacji i pacyfikacji, który miał miejsce w XIX w. spowodował wymieranie całych plemion. Aby zapobiec definitywnej dezintegracji społeczności Aborygenów w latach 20. i 30. XX w. zaczęły powstawać pierwsze rezerwaty. Od lat 60. zaczęto praktykować tzw. asymilację dobrowolną. Aborygeni rozpoczęli migracje do miast, podejmowali także pracę w charakterze robotników rolnych i hodowlanych. Doprowadziło to do zaniknięcia ich tradycyjnej kultury i plemiennych odrębności."
Zapewne w Socho są ważniejsze sprawy i nie chcę Państwa uwagi od nich odwracać. TA krótka zmiana tematu ma służyc jedynie zasygnalizowaniu, że Polacy maja niebywałe szczęcie być w miarę jednolitym narodem. pomyślmy o tym czasami.
Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie.
Przez wieki Rzeczpospolita szalchecka była jednym z najliberalniejszych państw na świecie - to u nas chronili się tępieni w Erupie Żydzi, Protestanci, itd. bo każdy w Poslce samostanowił o sobie, nie doświadczyliśmy przecież "dobrodziejstw" monarchii absolutnej. Zlepek narodów jakim była wtedy Polska uczulał na kwestię tolerancji i swobód (i dlatego pewnie polska szlachta była tak wyczulona na tym punkcie).
Dziś jesteśmy wyjątkowo homogenicznym narodem - jedno wyznanie, jedno pochodzenie i jeden kolor skóry - 95% polskiego społeczeństwa. Odmienność jest dziwactwem i wciąż widzi się wytykanie palcami "innych" zwłaszcza w mniejszych społecznościach. Czy to szczęście? Wg. całkowicie NIE. Różnorodność uczy tolerancji, poszanowania innych - ich tradycji i kultury oraz przede wszystkim innego sposobu myślenia czego nam właśnie najbardziej brakuje.
Wczoraj ze zgrozą obejrzałem program pokazujący pracę tajniaków celnych na Stadionie Dzesięciolecia i niestety solidaryzowałem się nie z przedstawicielem polskiego prawa chroniącego Państwo przed przemytem...
... ale ze sponiewieranym murzynem, który musiał wysłuchiwać chamskich docinek "stróża prawa", który to z drwiną w głosie na zakończenie zapragnął zrobić sobie zdjęcie z "ciemną dziewczynką" żeby w telewizji pokazali - zupełnie jak z tatrzańskim misiem.
Moim zdaniem tak długo jak długo będziemy tacy jednorodni tak długo będzie w nas zacietrzewienie, nietolerancja i brak zrozumienia kogokolwiek "innego" od nas, czy to murzyna, czy homoseksualisty czy wyznawcy innej wiary. I tego na pewno nie nazwałbym szczęściem.
Konkluzja jaka mi sie nasuwa brzmi:
"O ile latwiej jest z wiem.onet.pl;-)"
Dlatego napisalem, ze tyle w teorii a jak z praktyka?
A jesli chodzi o spotkanie, to moze lepiej bedzie Dominiku, gdy czas i miejsce poda Pan Burmistrz?;-)
"A jesli chodzi o spotkanie, to moze lepiej bedzie Dominiku, gdy czas i miejsce poda Pan Burmistrz?;-)"
Jarku,moze i tak powinno byc ale ja juz podalem czas i miejsce spotkania tak wiec mysle ze jest zbyt malo czasu na odwracanie wszystkiego. Mam jednak nadzieje ze oprocz mnie przyjda tez inne osoby ktore chca dzialac a nie tylko krytykowac innych!
(c) ADD
" The Show Must Go On ... "
OK Dominiku, ale jesli Panu Burmistrzowi bedzie pasowalo inne miejsce i czas,
to zgodzisz sie przelozyc, co?;-)
Moze warto zorganizowac je za tydzien,
jesli poprawi to frekwencje takiego spotkania?
Dużo racji, jakkolwiek Rzeczypospolita miała w swojej historii różne okresy i oprócz tego, na który się powołujesz (gdzie mniejszości miały ograniczone prawa) były i takie, jak choćby z historii najnowszej, gdzie odnotowaliśmy kilka "pogromów". I tu można by po diabelsku zapytać: i co nam po tej tradycji, gdzie wiele narodów żyło obok siebie, skoro niczego nie nuczylismy się jako społeczeństwo? Ale zostawmy ten sposób dyskusji na mniej poważne sprawy.
Nie zgadzam się z tezą, że tolerancji moża nauczyc się tylko wtedy, gdy zapewniona jest bliskość i częstość kontaktów. Zobacz. Afroamerykanie, ciemnoskórzy mieszkają między nami od wielu lat. Ty natomiast ( sorry że Ci to wytykam, ale jest to dobry przykład - nic osobistego) nadal używasz słowa "murzyn", które jest dla nich obraźliwe, a wiersz o Murzynku Bambo został wycofany z elementarza.
Przeciwstawiłeś homogeniczność narodu tolerancji. Moim zdaniem nie jest to najzręczniejszy zabieg, tym bardziej, że treścią mojego posta było zwrocenie uwagi na niejednrodność społeczeństwa australijskiego i nierówność praw potomków europejczyków ( i wielu innych narodów) i Aborygenów. Pytanie do Krzysztofa o naród Australijski było podchwytliwe i on dobrze o tym wie. Może dlatego tak ciężko jest na nie odpowiedzieć.
Problem Aborygenów jest problemem Australi w zasadzie od początku jej państwowości i nie liczę na to, że go tu sobie, ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych, rozwiążemy. Chciałem usłuszeć co przecietny Austalijczyk myśli o narodzie, o narodzie Austrlijczyków.
Następnym razem proponuję pojedynek na Encyklopedię PWN :)
Oczywiscie ze sie zgodze ale mysle ze nie do konca chodzi o to czy bedzie pasowalo czy nie a jesli tak to gdzie. Moim zdaniem chodzi o to ze na takim spotkaniu mozemy porozmawiac na wszystkie tematy ktore uwazamy ze sa w jakis sposob wazne a nie wazne jest to kto jakie stanowisko zajmuje w zyciu codziennym tylko co chce zrobic.
Ale po co ja to pisze ..... dobrze o tym wiesz ;-)
(c) ADD
" The Show Must Go On ... "
Nie przeciwstawiłem homogeniczności narodu z tolerancją, napisałem że nie zgadzam się z wnioskiem że to dobrze że jesteśmy "tacy sami" bo dzięki temu nie mamy takich problemów jak np. Australijczycy - co wynikało z Twojego postu.
Nie napisałem też, że tolerancji moża nauczyc się tylko wtedy, gdy zapewniona jest bliskość i częstość kontaktów
Na pewno nie tylko, co widać na przykładzie np. południowych USA ale z pewnością znacznie łatwiej. Homogeniczność to zdecydowanie utrudnia bo trudno lubić i rozumieć coś czego się nigdy nie doświadczyło.
Poza tym w psychologii wiemy że znacznie bardziej lubimy coś z czym mamy często do czynienia (lubisz schabowego i bigos? ja widziałem jak Anglicy z obrzydzeniem wpatrywali się w nasz ukochany rosół bo jedli go pierwszy raz w życiu).
Twoje przykłady potwierdzają moją tezę - przez "jednorodność" mamy wykształcony fałszywy obraz świata na którym żyją "tacy sami" ludzie, dlatego "inni" są dziwni i w kontakcie z nimi nie potrafimy się zachowywać - przez cały okres Rzeczpospolitej szlacheckiej nie istniał w Polsce problem mniejszości narodowych... bo nie było większości :-))) Tzn. na Litwie żyło większość Litwinów, na Ukrainie - Kozaków, Rosinów i Ukraińców w Koronie - Polaków, choć byli też Niemcy i Holendrzy w Gdańsku i Żydzi w miastach.
Pogromy o jakich piszesz znamy dopiero z XX wieku kiedy byliśmy już zupełnie innym - właśnie znacznie bardziej jednorodnym - społeczeństwem, choć apogeum nastąpiło zaraz po II Woj. Św. kiedy wspaniała władza ludowa zabrała się za przymusowe przesiedlenia - kto mieszkał wtedy na np. Mazurach wie o czym piszę.
Murzyna nie chciałbym komentować dla mnie jest to określenie tak samo neutralne jak Hindus, Mulat, Żyd czy Eskimos - tolerancja nie polega na histerycznej "poprawności" moralnej - tym bardziej że mężczyzna z przykładu pochodził z Sierra Leone więc jaki z niego "afroamerykanin"? Pomijam fakt że mieszka ich w Polsce tak śladowa ilość (zdaje się że wszystkie mniejszości w Polsce nie przekraczają 500 tysięcy), że na pewno nie powiedziałbym, że "żyją wśród nas" bo ja nie mam takich sąsiadów, a szkoda.
Tylko czy jest jej wydanie internetowe?;-)
Tak jest internetowe wydanie encyklopedii PWN
Rafale,
Zupełnie nie rozumiem dlaczego przyjąłeś konwencję nie zgadzania się ze wszystkim. Odrzucam teorię, że tekst czytasz bez zrozumienia i jesteś głuchy na argumenty, nawet swoje przytoczone przez adwersarza.
Zakładam, że świadomie wspominasz o południowych Stanach Ameryki Północnej, tylko że ten przykład nijak się nie ma do rzeczywistości europejskiej, tym bardziej trudno zastosować go do Narodu Polskiego. Dziwię się, że tego nie wiesz.
Nie ma znaczenia, wśród ilu nacji żyjemy. Zawsze istnieje próg tolerancji obniżany jedynie przez częste kontakty, ale nie likwidowany czy znoszony.
Piszesz: „Homogeniczność to zdecydowanie utrudnia bo trudno lubić i rozumieć coś czego się nigdy nie doświadczyło.”
A wcześniej : „Nie przeciwstawiłem homogeniczności narodu z tolerancją”. Przyznasz, że trochę schizofrenicznie.
Kolejnym przykładem, z którym nie mogę sobie poradzić to, pozwól, że zacytuję: „Poza tym w psychologii wiemy, że znacznie bardziej lubimy coś z czym mamy często do czynienia (lubisz schabowego i bigos? ja widziałem jak Anglicy z obrzydzeniem wpatrywali się w nasz ukochany rosół bo jedli go pierwszy raz w życiu)” gdzie piszesz, że lubimy to co lubimy – trochę dziwny argument.
Jeżeli to pochwała Twoich szerokich kontaktów, to przykład był dobry, jeżeli argument w dyskusji, to sam przyznaj mierny.
Ja pozwolę sobie jedynie na uwagę , że łatwiej nam polubić coś czego się nie boimy. I psychologia bliższa jest temu twuierdzeniu.
Zapewne wiesz, że okres Rzeczpospolitej szlacheckiej to jedynie krótki wyjątek w naszej historii. Wolności jakimi cieszyły się inne nacje mieszkające w jej granicach wynikały jedynie z postępującego w tym czasie procesu przemian społecznych i powolnego zacierania się sztywnych wcześniej granic między poszczególnymi warstwami. Pisałem wcześniej ale pewnie Ci umknęło, że inne nacje nie miały takich praw jak obywatele Rzeczplitej. Nie mieli równych praw, więc nikt się ich nie obawiał. Można było więc ich tolerować. Nieprawdziwy staje się więc Twoje twierdzenie:
„(…) przez "jednorodność" mamy wykształcony fałszywy obraz świata na którym żyją "tacy sami" ludzie, dlatego "inni" są dziwni i w kontakcie z nimi nie potrafimy się zachowywać - przez cały okres Rzeczpospolitej szlacheckiej nie istniał w Polsce problem mniejszości narodowych... bo nie było większości :-)))”
Następnie piszesz o tym, że pogromy miały miejsce w XX wieku i że winna jest władza ludowa. Ja powiem - no właśnie! A skąd to się ona wzięła. To właśnie w ludziach pochodzących z plebsu tkwiła ta nienawiść do tych obok których mieszkali, - żeby się zbytnio nie rozpisywać.
O gentelmanie Bambo nie napisałem, że jest afroamerykaninem. Jak przeczytasz mojego posta to zapewne tym razem zauważysz, że po przecinku wymieniłem ciemnoskórych.
Myślałem, że w tym epizodzie stać Cię będzie na zwykłe: „niewiedziałem”, a to w jaki sposób wycofujesz się z tego, można nazwać jedynie niezręcznością.
No i cały czas, a nie wiem dlaczego, odwodzisz mnie od głównego tematu, to znaczy Aborygeni w Australii.
ZHP: Chorągiew Krakowska: Hufiec Podkrakowski
http://www.wba.zhp.org.pl/spis03/index.php?h=KR23
Pogromy:- zamieszki skierowane przeciw wyznawcom innych religii lub cudzoziemcom (jako wyraz ksenofobii), połączone zazwyczaj z niszczeniem mienia, grabieżą, zabójstwami. Występowały na terenie całej Europy od czasów średniowiecza, połączone niekiedy z wypędzeniem całej mniejszości, np. Żydów z Europy Zachodniej. Spotykane również na terenach polskich, głównie Śląska (np. Wrocław 1360), później Małopolski (np. Kraków 1454). W okresie nasilenia reformacji w XVI w. skierowane przeciw protestantom (tumulty religijne). W XVIII w. w Polsce najkrwawsza była tzw. kalinowszczyzna (1768), tj. rebelia chłopska na Ukrainie, w wyniku której doszło w Humaniu do rzezi Żydów, polskiej szlachty i mieszczaństwa. Tolerowane w okresie rozbiorów przez władze zaborcze. Na ogromną skalę prowadzone w czasie II wojny światowej przez okupanta niemieckiego, skierowane głównie przeciw Żydom i Cyganom. Podobnie postępowały inne władze, np. radzieckie, wobec wielu narodów i wyznań. W czasach nowożytnych najczęściej miały miejsce w Rosji carskiej i skierowane były przeciw osobom narodowości żydowskiej (np. działalność czarnej sotni), co spowodowało masową emigrację Żydów, głównie do USA (Dla niewtajemniczonych przypominam, że część terenów polskich znajdowała się wówczas w granicach imperium rosyjskiego –jurdot).
1. Nie zgdzam się ze sformułowaniem, że Polacy maja niebywałe szczęcie być w miarę jednolitym narodem. Nie jest to konwencja nie zgadzania się ze wszystkim Po prostu tak myślę i mam do tego prawo (skoro już o m.in. tolerancji rozprawiamy).
2. Nadal twierdzę że nie przeciwstawiłem homogeniczności z tolerancją - jeśli uważasz że tak nie jest to wskaż gdzie, bo być może inaczej interpretujemy to samo zdanie i stąd nieścisłość.
3. Przykład ze schabowym zrozumiałeś - tak sądzę pobieżnie - jak to LUBIMY TO CO LUBIMY? Zupełnie jak w Rejsie - lubię to co już gdzieś słyszałem... Dlatego właśnie lubimy schabowego, bo od dzieciństwa wsuwamy go przy każdym niedzielnym obiadku, a nie dlatego, że lubimy to co lubimy Co potwierdza psychologiczną regułę że częstość kontaktów wpływa na "sympatię" do obiektów (także dlatego, że się ich mniej boimy BO JE LEPIEJ ZNAMY).
W tym miejscu obaj mówimy o tym samym - a to potwierdza sąd, że żyjąc w izolacji od innych kultur, nie rozumiemy ich, boimy się ich i w konsekwecji ich NIE LUBIMY.
Proponuję zakończyć te rozważania, wydaje mi się że w zasadzie mówimy prawie o tym samym i rzeczywiście odbiegamy od Aborygenów.
Pozdrawiam
R
"Zapraszamy na XXVI Sesję RM 2004-03-27 08:23:27
We wtorek, 30 marca, odbędzie się XXVI sesja Rady Miejskiej. W jej trakcie radni wysłuchają informacji o stanie bezpieczeństwa i porządku publicznego w mieście, zdecydują o przyjęciu bądź odrzuceniu 12 uchwał.
.... ciach ...
Następnie przegłosują 12 uchwał m.in. w sprawie:
- zmiany nazwy ulicy Hanki Sawickiej na Księdza Ignacego Jana Skorupki (inicjatywa radnego)."
Ciekawe ile bedzie kosztowal ceeny czas który poswieca RADNI na inicjatywe radnego ?.
"No i panie i kto za to płaci? Pan płaci... Pani płaci... My płacimy... To są nasze pieniądze proszę pana...
Społeczeństwo.
Społeczeństwo proszę pana... No normalnie."
(c) ADD
" The Show Must Go On ... "
Jeszcze pare dni Rafale
i wrócimy do tematu naszego wejścia do unii. Z tego co pamietam jesteś za całkowita integracją naszego kraju z unią. Ja niestety, może z racji wieku i doświadczenia oceniam ten fakt niegatywnie (jeśli chodzi o zasady na jakich wstępujemy). Będzie gorąco.