Co z odpadami komunalnymi w mieście? Myślę, że to kluczowe pytanie mieszkańców Sochaczewa, związane z Nowym Rokiem. Czy trzynastka w 2013 roku okaże się szczęśliwa?
Rzecznik burmistrza, podkreślający swoje 20-letnie doświadczenie w największych polskich mediach, ale niestety mający znikomą wiedzę i praktykę samorządową, zachłystuje się osiągnięciami burmistrza na półmetku jego kadencji. Wylicza wszystko co jego zdaniem powinno zrobić wrażenie na czytającym. Na mnie niestety nie robi. I nie z powodu przegranych wyborów, jak złośliwie twierdzi lubiący walkę rzecznik, ale z racji dobrej znajomości spraw samorządowych i analitycznego podejścia przy ich ocenie. Ponadto wierzę, że społeczeństwo również "wszystkiego nie kupi", zwłaszcza gdy próbuje się sprzedać nie własne sukcesy.
Na ostatniej sesji przyjęto głosami koalicji burmistrzowskiej budżet, o którym tyle pisze rzecznik. Ci sami radni przyjęli też pakiet uchwał tzw. "śmieciowych", które będą regulowały gospodarkę odpadami w 2013 roku.
O tym na razie cisza! Pan rzecznik na temat odpadów milczał do sesji i milczy nadal, ale może właśnie przygotowuje materiał informacyjny dla mieszkańców, a ja mu przeszkadzam.
A co w kwestii odpadów powiedział radnym burmistrz?
"Kolejne zadanie, jakie nas w 2013 roku czeka, zadanie zepchnięte na samorządy, to gospodarka odpadami. To wielkie wyzwanie organizacyjne i finansowe. Ale uspokoję Państwa nie stanie się źródłem pozyskiwania dodatkowych dochodów dla gmin. I nie będzie tak, że z wniesionych opłat będziemy pokrywali inne płatności, bo jest to prawnie niemożliwe. Będzie specjalnie wydzielony rachunek, gdzie trafią opłaty i z tego rachunku będą realizowane wszystkie wydatki związane z gospodarką odpadami.
Część tych wydatków, co może umknęło Państwa uwadze, jest ujęte w wydatkach Urzędu Miejskiego. Wszystkie koszty administracyjne i osobowe staną się kosztami Urzędu. Niestety, taka organizacja jest niekorzystna dla urzędu i nie potrzeba się zagłębiać w prawdę codzienną, słuchać przekazu medialnego, by usłyszeć lament wśród samorządowców. Lament, bo okazuje się, że ta ustawa wyjmuje koszty administracyjne ponoszone dotychczas przez firmy śmieciowe i przerzuca je na samorządy, a nikt z nas nie chce podnosić podatków".
Panie burmistrzu, a kto ma rozwiązywać problemy lokalne jak nie samorządy? Wszędzie w Europie Zachodniej zadanie gospodarki odpadami realizują samorządy i nie ma tam dzikich wysypisk śmieci. System będzie finansowany z opłat wnoszonych przez mieszkańców do gminy. Do budżetu miasta zaplanowano po stronie dochodów 2 mln 700 tys. zł. W jaki sposób?
Przyjęto iloczyn opłaty od mieszkańca i liczby mieszkańców w Sochaczewie. Przemnożono przez 6 miesięcy, bo system rusza od 1 lipca 2013 roku.
12 zł/mieszk. x 37500 mieszkańców x 6 miesięcy = 2700000 zł
Radni jednak uchwalili wysokość opłaty za odpady: 6 zł segregowane i 12 zł zmieszane. Więc kwota dochodów przyjęta do budżetu jest już nierealna, bo znaczna część mieszkańców zadeklaruje segregację odpadów. Z tej kwoty po stronie wydatków zaplanowano 225 tys. zł na obsługę administracyjną systemu. Ponadto trzeba też sfinansować koszt PSZOK - Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (minimum 1 w gminie). Zapłacić też trzeba za transport tych odpadów do Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK), które oddalone są od Sochaczewa o ok. 60 - 70 km, co będzie kosztowało ok. 100 zł za tonę oraz wnieść opłatę na bramie Instalacji ok. 300 zł za tonę odpadów? A gdzie śmieci będą przesypywane po zebraniu ich od mieszkańców?
Mieszkańcy bloków martwią się, że nie będzie możliwości segregowania odpadów i wnoszenia tańszych opłat. Dotychczas tak było. Teraz jeśli mieszkaniec zadeklaruje, że chce segregować odpady, to zadaniem gminy jest mu to umożliwić.
Burmistrz na sesji uspokajał i ponoć zapewniał radnych, że proponuje wzorowe rozwiązanie. Inne gminy chcą go powielać. A ja śledziłem przez ostatnie pół roku poczynania wielu gmin w zakresie prac nad zagospodarowaniem odpadów i jestem szczerze zaniepokojony działaniami mojego miasta, albo raczej ich brakiem do ostatnich dni grudnia, bo oprócz atrakcyjnych dla mieszkańca tylko 6 zł, widzę dla miasta kłopoty. Obym się mylił, bo to będzie również mój kłopot. Mam ciągle przed oczami populistyczne hasła wyborcze burmistrza, dotyczące śmieci w Sochaczewie. I oby jak bumerang, nie wrócił temat "stop śmieciom".
Tymczasem czas rozpocząć rzetelną kampanię informacyjną i tu jest pole do popisu dla dziennikarsko doświadczonego rzecznika.
Mimo obaw życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gminy, które zdecydowały już o sposobie obliczania opłaty za odpady często wybierały metodę liczenia od osoby w gospodarstwie domowym. Taki wariant wybrano np. w Łodzi. Od 1 lipca przyszłego roku stawki za odbiór śmieci wyniosą tam: 12,69 zł od osoby za odpady posegregowane i 16,50 zł od osoby za odpady nieposegregowane.Także większość władz lokalnych na Śląsku zdecydowała się na ten sposób liczenia opłaty. W nowym systemie stawki najczęściej znajdą się w przedziale 11-14 zł za śmieci posegregowane od osoby oraz od kilkunastu do ok. 20 zł za odpady niesegregowane. Wyższe od regionalnej średniej stawki będą obowiązywać np. w stolicy regionu - Katowicach, gdzie osoby segregujące śmierci zapłacą miesięcznie 14 zł, a za pozostałe 20 zł. W przypadku innych śląskich miast np. w Tychach, Rudzie Śląskiej czy Chorzowie miesięczną stawkę ustalono na 11 zł, oraz odpowiednio 15, 17 i 15,50 zł w przypadku odpadów niesegregowanych.Metodę naliczania opłaty od osoby wybrały także: Tarnów (segregowane odpady - 9,9 zł od osoby miesięcznie; niesegregowane - opłata wyższa o 50 proc.), Tarnobrzeg (odpowiednio 10 zł i 15 zł), Olsztyn (9,8 zł i 14,41 zł), Kielce (9 zł 50 gr i 12 zł), Sandomierz (7 zł i 10 zł), Bydgoszcz (12,50 zł i 25 zł), Toruń (12,75 zł i 25,50 zł).z art. Prawo do śmieci. M.Boroń. samorzad.pap
Gminy, które zdecydowały już o sposobie obliczania opłaty za odpady często wybierały metodę liczenia od osoby w gospodarstwie domowym. Taki wariant wybrano np. w Łodzi. Od 1 lipca przyszłego roku stawki za odbiór śmieci wyniosą tam: 12,69 zł od osoby za odpady posegregowane i 16,50 zł od osoby za odpady nieposegregowane.Także większość władz lokalnych na Śląsku zdecydowała się na ten sposób liczenia opłaty. W nowym systemie stawki najczęściej znajdą się w przedziale 11-14 zł za śmieci posegregowane od osoby oraz od kilkunastu do ok. 20 zł za odpady niesegregowane. Wyższe od regionalnej średniej stawki będą obowiązywać np. w stolicy regionu - Katowicach, gdzie osoby segregujące śmierci zapłacą miesięcznie 14 zł, a za pozostałe 20 zł. W przypadku innych śląskich miast np. w Tychach, Rudzie Śląskiej czy Chorzowie miesięczną stawkę ustalono na 11 zł, oraz odpowiednio 15, 17 i 15,50 zł w przypadku odpadów niesegregowanych.Metodę naliczania opłaty od osoby wybrały także: Tarnów (segregowane odpady - 9,9 zł od osoby miesięcznie; niesegregowane - opłata wyższa o 50 proc.), Tarnobrzeg (odpowiednio 10 zł i 15 zł), Olsztyn (9,8 zł i 14,41 zł), Kielce (9 zł 50 gr i 12 zł), Sandomierz (7 zł i 10 zł), Bydgoszcz (12,50 zł i 25 zł), Toruń (12,75 zł i 25,50 zł).z art. Prawo do śmieci. M.Boroń. samorzad.pap