W czwartek doszło do tego, przed czym ostrzegałem - wypadku na Staszica z udziałem rowerzysty i samochodu. Prognozy w tej kwestii wcale nie są sprzyjające. Możemy spodziewać się kolejnych zdarzeń spowodowanych oznakowaniem ul. Staszica, bo przecież do użytku oddano dopiero jej pierwszy etap. Pierwsze takie zdarzenie i już sprawą zajmie się prokurator, bo dwóch kierujących, którzy sądzą, że mają pierwszeństwo jednocześnie, to łatwy przepis nie tylko na rany, ale też śmierć. Tym razem skończyło się na złamaniu kończyny dolnej.
Co do wersji wypadku wynikającej z relacji zamieszczonej na portalu esochaczew.pl, to winę za zdarzenie moim zdaniem ponosi rowerzysta. Jechał on pod prąd i, nawet gdyby oznakowanie byłoby właściwe, to i tak nie mógłby zobaczyć, że ścieżka się kończy, a kierowca nie mógł spodziewać się go z tej strony. Droga dla rowerzystów kończy się przed zjazdem, tak samo, jak nie ma tam przejazdu dla rowerzystów. Gdyby rowerzysta jechał zgodnie z kierunkiem jazdy i doszłoby dziś do takiego zdarzenia, to winien byłby zarządca drogi, bo organizacja ruchu ustala tam jednakowe pierwszeństwo dla dwóch kierujących. Balustrady też skutecznie przyczyniły się do tego zdarzenia. Postawienie tych kilkudziesięciu „parawanów”, które mają chronić przed upadkiem z co najmniej 0,5 m przy krawężniku o wysokości 0,2 m i są dwa razy droższe od tych, które powinny zostać zamontowane, to dla naszych urzędników standardowa procedura.
Wsiąść do autobusu... byle wsiąść
Przypadek przystanku przy skrzyżowaniu ulic Staszica i Farnej, to dopiero kombinatorstwo. Jedziemy sobie rowerem od SP nr 4 i przejeżdżamy przez przejazd dla rowerzystów połączony z przejściem dla pieszych na ulicy Farnej (grozi nam mandat za jazdę po przejściu dla pieszych). Zaraz po zjechaniu z przejścio-przejazdu, wjeżdżamy na ciąg pieszo-rowerowy, gdzie pierwszeństwo mają piesi. Najgorzej będzie ze starszymi osobami, które w momencie, gdy podjeżdża autobus, ruszają z wiaty. Od przystanku do wiaty jest ze 30 m (sic!), więc trochę to potrwa. Po co tam ta wiata? To co zdążę ochronić się przed deszczem, to zmoknę w drodze do autobusu. Najciekawszy jest jednak aspekt zmieszczenia wszystkich na tym paseczku. Rowerzyści, piesi, czekający na autobus i wysiadający z niego mają się zmieścić na 2,5 m chodnika. Jak to zrobić? Ja nie mam pomysłu, ale pewnie wyjaśni to zarządca drogi.
Nawierzchnia dogi dla rowerzystów (samobójców)
Zapewne niektórzy w starostwie drapią się dziś po głowie i zastanawiają, dlaczego po zleceniu remontu profesjonalistom jest tyle błędów? Bo trafił swój na swego. Opinia Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie pozostawia na „rowerowej” kostce brukowej suchej nitki. Nie nadaje się ona na nawierzchnie ścieżki dla rowerów. Jest mniej trwała niż asfalt i o 1/3 droższa. Więcej kosztuje też jej utrzymanie, gorzej się po niej jeździ, a na dodatek jest niebezpieczna dla rowerzystów, przez powstające w niej szczeliny i nierówności. W opinii GDDKiA najbardziej przemawia do wyobraźni badanie satysfakcji duńskich rowerzystów. Z nawierzchni z kostki betonowej zadowolonych jest 43% rowerzystów, a z asfaltowej aż 98-100%!
Odblaskowe misie wam wystarczą. Po co jeszcze znaki?
Problemy z oznakowaniem na Staszica i Traugutta zaczynają mieć coraz poważniejszy wymiar. Dla urzędników źle oznakowana ścieżka, to pierdół. Co z tego, że Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego po analizie danych za lata 2012-2014, określiła ryzyko wypadków z udziałem rowerzystów na terenie powiatu sochaczewskiego, których skutkiem będzie osoba ciężko ranna lub ofiara śmiertelna na duże. Małe znaczenie ma też fakt, że w tym samym raporcie określono poziom ryzyka wystąpienia poważnego wypadku z udziałem rowerzysty na terenie naszego powiatu na bardzo duży.
Nie przyszedł Mahomet do góry…
Dzisiejszy wypadek to dopiero początek. Idea jednokierunkowych ścieżek przy braku znaków informujących o tym fakcie, to jak wprowadzenie ruchu lewostronnego dla samochodów od poniedziałku rano. „[…]jechał ścieżką rowerową pod prąd” – to nawet dziwnie brzmi. Starostwo Powiatowe w Sochaczewie, jako zarządca drogi ponosi pełną odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Od mojej pierwszej publikacji na ten temat miną za chwilę 3 tyg., a urzędnicy nie zrobili nic w sprawie tych błędów. Kolejne interwencje i apele mieszkańców mają sobie za nic. Też się bardzo ciesze z remontu tej ulicy i dlatego postanowiłem odrobinę przyspieszyć proces myślowy urzędników i skoro lokalni „eksperci” nie mogą sobie poradzić, to poprosiłem Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, Instytut Badawczy Dróg i Mostów oraz Krajową Radę Bezpieczeństwa Drogowego o opinię w sprawie oznakowania na ulicach Staszica i Traugutta. Ciekawe, co powiedzą prawdziwi specjaliści? Kto wie, może trafimy do jakiegoś podręcznika pt. „Jak właściwie… spartaczyć projekt organizacji ruchu”?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
malo istotne jak go zwac, kierownik budowy czy projektu. Nazwijmy go dobra duszyczka ktora bedzie dbala o ten caly projekt, remont, chodzi o to zeby to szlo w dobrym kierunku a nie robic sobie teatr za pieniadze mieszkancow.
Nadzorca jest nie z wykształcenia, a nadania i tu jest problem.
Jest troche bledow popelnionych w calym miescie ale problem polega nie na tym ze sie bledy popelnia tylko na tym ze sie je wciaz powtarza. Wybrano projekt, ktos wybral. Wybrano wykonawce. Wybrano kogos kto to powinien nadzorowac? Nie chodzi tu o koniec budowy i wytykanie co jest zle zrobione po budowie tylko powinno byc to naprawione w czasie budowy albo wychwycone jeszcze przed!!! Kto za to placi? Czy jest ktos w naszym miescie odpowiedzialny za takie remonty? Mamy duzo ludzi co ladnie pisza/ ladnie sie wypowiadaja na rozne tematy ale czy jest ktos taki kto procz gadany ma jakas wiedze? Przeciez remonty robi sie zeby poprawic a nie tylko wydac kase w dodatku wspolna. Nadzorca jest potrzebny a nie komentatorzy po tym jak cos znajda. Nie mamy w miescie takich to sciagnijmy z innych miast gdzie robia to dobrze.
Czy pamiętacie kto się chwalił w 2013 r., że miasto zapłaciło ponad 85 tys. zł za projekt techniczny przebudowy ul. Staszica? Czy nie można było go przez dwa lata zweryfikować?
Ze względu na kierunek jednokierunkowe: prowadzone ulicą jednokierunkową w przeciwnym kierunku w stosunku do kierunku jazdy aut (kontrapas), dwie (o przeciwnych kierunkach jazdy) po przeciwległych stronach jezdni dwukierunkowe. Usytuowanie drogi dla rowerów względem jezdni powinno zapewnić bezpieczeństwo ruchu. Szerokość drogi dla rowerów powinny wynosić nie mniej, niż: 1,5 m – gdy jest jednokierunkowa 2,0 m – gdy jest dwukierunkowa 2,5 m – gdy z drogi dla rowerów jednokierunkowej mogą korzystać piesi. Szerokość drogi dla rowerów należy ustalać indywidualnie, jeżeli oprócz prowadzenia ruchu rowerowego pełni ona inne funkcje. Tyle Prawo... :S
Na jednokierunkowość wskazuje oznakowanie pionowe, a właściwie jego brak w przeciwnym kierunku np. brak znaku informującego o początku ścieżki. Dodatkowo znak P-23 "rower" występuje tylko skierowany w jedną stronę, a to właśnie on wskazuje kierunek jazdy.
@123patrzy Co do oświetlenia OK, ale oznaczenia jednokierunkowej ścieżki rowerowej jakoś nie widziałem. Zresztą cóż to za wymysł "jednokierunkowa ścieżka rowerowa". Wybudowali i doszli do wniosku, że praktycznie dwa rowery się nie miną? Na etapie projektu tego nie wiedzieli. Po jaką ch....rę coś takiego projektować?
W sytuacji poruszania się rowerem pod prąd i bez oświetlenia ciężko mówić o winie kogoś innego. Nie zmienia to faktu, że moim zdaniem ta organizacja ruchu stwarza realne zagrożenie dla użytkowników i mogłaby być podstawą zarzutów.
winny rowerzysta??? wczesniej napisales 4 strony artykulu o tym jak wszsytko jest spieprzone w zwiazku z oddaniem tej ulicy oraz sciezka rowerowa a teraz piszesz ze winny jest rowerzysta??? cos mi tu nie gra. czy jesli puscil bym sciezke rowerowa srodkiem torow waskotorowki, postawil znak uwaga pociag i kolejka rozjechala by takiego mnie jadacego na rowerze to tez by byla moja wina? do czego zmierzam.. w tym kraju zawsze winny jest szary obywtael... lekarz, urzednik patalach co wymyslil durny przepisy - nie. nie ponosi kary nic mu nie zrobia a ludzie cierpia fizycznie, finansowo i do tego sa jeszcze winni.
Pić groszy odnośnie tej jednokierunkowej ścieżki: - Po ścieżce mimo zakazu jeżdżę w obie strony,jeśli miałbym wypadem jadąc w zakazaną stronę mogę za to odpowiadać. - Jeśli będę chciał jechać przepisowo po ścieżce wtedy muszę korzystać z jezdni,a to niestety wiąże się z tym że blokuje albo spowalniam ruch mimo tego że rower mam akurat przystosowany do szybszej jazdy. To i tak spowalniam samochody za sobą wiem bo sprawdzałem,samochód jadący za mną również mnie nie wyprzedzi z wiadomych powodów JEST TAM ZA WĄSKO ! Narażam siebie na wypadem i naraża się auto decydujące się na manewer i ci w których może uderzyć. - Czasami w dni typowo ,,targowe,, po ulicy nie przejadę z racji bardzo dużego ruchu,a nawet gdybym chciał po prostu strach i jednocześnie świadomość tego że ich i tak spowolnie. - Zdarza mi się przetoczyć po chodniku ale tu znowu prędkość która mogę rozwinąć jest równa pieszemu więc jaki sens ??? W skrócie: Droga jest za WĄSKA a same chodniki za SZEROKIE,ktoś naprawdę upośledzony musiał to zatwierdzić skoro powszechnie wiadomo że ruch pieszych niejest tam wielki i szerokość starych chodników była wystarczająca.
malo istotne jak go zwac, kierownik budowy czy projektu. Nazwijmy go dobra duszyczka ktora bedzie dbala o ten caly projekt, remont, chodzi o to zeby to szlo w dobrym kierunku a nie robic sobie teatr za pieniadze mieszkancow.
Nadzorca jest nie z wykształcenia, a nadania i tu jest problem.
Jest troche bledow popelnionych w calym miescie ale problem polega nie na tym ze sie bledy popelnia tylko na tym ze sie je wciaz powtarza. Wybrano projekt, ktos wybral. Wybrano wykonawce. Wybrano kogos kto to powinien nadzorowac? Nie chodzi tu o koniec budowy i wytykanie co jest zle zrobione po budowie tylko powinno byc to naprawione w czasie budowy albo wychwycone jeszcze przed!!! Kto za to placi? Czy jest ktos w naszym miescie odpowiedzialny za takie remonty? Mamy duzo ludzi co ladnie pisza/ ladnie sie wypowiadaja na rozne tematy ale czy jest ktos taki kto procz gadany ma jakas wiedze? Przeciez remonty robi sie zeby poprawic a nie tylko wydac kase w dodatku wspolna. Nadzorca jest potrzebny a nie komentatorzy po tym jak cos znajda. Nie mamy w miescie takich to sciagnijmy z innych miast gdzie robia to dobrze.