Czy decentralizacja zarządzania sprawami publicznymi poprzez przekazanie zadań samorządom nie dowodzi, że im niżej schodzą kompetencje tym sprawniejsze jest zarządzanie?
Centralizacja zarządzania szansą dla sochaczewskiej oświaty?
Tak zapewne myślą obecne władze miejskie, bo ich poczynania czy zamierzenia, dotyczące wcześniej oświaty powiatowej, a teraz miejskiej, świadczą o tym dobitnie. Utworzenie zespołów ekonomiczno-administracyjnych szkół, mimo że w samorządach praktykowane, u nas nie musi się sprawdzić. Z punktu widzenia samorządu łatwiej jest liczyć pieniądze oświatowe i wydawać ich mniej. Z punktu widzenia placówki oświatowej dyrektor ma bardzo ograniczone możliwości zarządzania budżetem placówki i tak naprawdę inni liczą za niego. W założeniach miało być lepiej, a powiatowa oświata już odczuwa mizerię finansową. System powiatowy oceniłem krytycznie w ubiegłym roku i obecnie. Myślę, że podobny los czeka za jakiś czas miejską oświatę. Bo nie jest prawdą, że w samorządach gdzie funkcjonują ZEASy oświata ma więcej pieniędzy. Po jakimś czasie początkowe efekty nikną i wszyscy odczuwają podobny brak środków finansowych. Pamiętam, że już kiedyś w Sochaczewie funkcjonował ZEAS. Dyrektorzy szkół i przedszkoli nie chcieli nawet o nim wspominać i uważali, że są w stanie lepiej zarządzać swoimi budżetami. Szanowaliśmy ich wolę. Zbyt długo pracowałem w oświacie, abym ich nie rozumiał. Wiem, że każdy dyrektor najlepiej znał potrzeby placówki w danej chwili i swoim budżetem zarządzał optymalnie.
Teraz przy nowym burmistrzu nie mieli nic do powiedzenia, zostali włączeni w nowy, "lepszy" system zarządzania oświatą. System zakładał też likwidację kuchni w placówkach. Na szczęście rodzice w porę zorientowali się co stracą ich dzieci i pomysł burmistrza upadł. Zburzono też partnerskie relacje z kadrą kierowniczą placówek oświatowych, które pozwalały na wspólne rozwiązywanie problemów dotyczących całej oświaty miejskiej. Dzięki tym relacjom udawało się rozwiązać wiele spraw, np. problem braku miejsc w przedszkolach miejskich poprzez stworzenie ich filii w szkołach.
Dzisiaj w wielu samorządach trwa dyskusja na temat oświaty. W samorządach gdzie traktowano ją po macoszemu ujawniło się wiele problemów organizacyjnych i ekonomicznych, które doprowadziły lub prowadzą do drastycznych decyzji. Ale mówienie, że mimo sytuacji w kraju burmistrz nie zamknie żadnej szkoły w Sochaczewie, jest tworzeniem nieuzasadnionej atmosfery obaw i wrażenia łaskawości władz miejskich. Struktura organizacyjna sochaczewskiej oświaty, obejmująca dotychczasowe placówki, jest racjonalna i dostosowana do układu terytorialnego miasta i nie ma żadnych przesłanek do jej ograniczania. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jak się myśli tylko przez pryzmat pieniędzy i oświaty się nie czuje, to oświata może być za droga i wówczas można szukać uzasadnienia dla eksperymentów. Ale błędy najczęściej są droższe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze