Reklama

Chciał się ukarać za niewinność

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
13/08/2013 15:16

 

 

W jednej z firm na terenie byłego Energomontażu zginęły panele sterownicze do stacjonarnych spawarek. Mimo że panele odzyskano, sprawca kradzieży raczej nie zostanie ukarany.

 

Na terenie byłego Energomontażu, dziś Energopu, znajduje się wiele współpracujących z nim mniejszych firm. Teren wewnątrz zakładu jest otwarty i można się swobodnie po nim przemieszczać. W jednej z tych firm stwierdzono w lipcu zniknięcie paneli sterujących z dwóch dużych spawarek. Bez nich firma nie mogła właściwie funkcjonować, wobec tego właściciel zawiózł obie do zakładu naprawczego gdzieś pod Płock. Okazało się jednak, że są to spawarki unikatowe, produkcji szwedzkiej, które mogą współpracować tylko z oryginalnymi częściami. Postanowiono więc zamówić u producenta brakujące panele.

Reklama

W międzyczasie jednak pracownica firmy naprawczej zupełnie przypadkowo natknęła się na Allegro na ogłoszenie o sprzedaży takich właśnie paneli, które cechami odpowiadały skradzionym. Zawiadomiła więc właściciela spawarek, on policję i pojechali pod adres sprzedającego.

Okazało się, że był to człowiek, który pracował w jednej z firm znajdujących się na terenie Energomontażu. Na dodatek znaleziono u niego panele. Podejrzany nie przyznawał się do kradzieży, twierdząc, że kupił je na bazarze we Włocławku. Jednak, co było kuriozalne, deklarował początkowo w prokuraturze chęć dobrowolnego poddania się karze. Ustalono nawet, jak nam powiedział prezes Sądu Rejonowego w Sochaczewie Jacek Woźnica, że będzie to łącznie rok pozbawienia wolności zawieszonej na dwa lata oraz tysiąc złotych grzywny.

Reklama

Sąd odrzucił jednak prokuratorski wniosek, zarządzając postępowanie dowodowe i rozprawę. Tu jednak okazało się, że serwisant okradzionej firmy a zarazem rzeczoznawca w sprawie takich urządzeń nie jest w stanie stwierdzić, czy panele pochodzą od spawarek, z których tamte zniknęły. W tej sytuacji, choć nie zapadł jeszcze w sprawie wyrok, sąd pewnie da wiarę wyjaśnieniom podejrzanego.

Jak twierdzi prezes Woźnica, czasami zdarza się tak, że ktoś niewinny, z jakichś sobie znanych przyczyn, lub po prostu dla świętego spokoju, przyznaje się i poddaje dobrowolnie karze, przeważnie wtedy w zawieszeniu. O ostatecznym rozstrzygnięciu w tej sprawie poinformujemy we właściwym czasie.

Reklama

Sławomir Burzyński 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama