Do trzech razy sztuka? Sochaczewski Budżet Obywatelski.
Wkrótce ruszy trzecia edycja Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego (SBO). Poprzednie dwie edycje bardzo się władzom miejskim podobały. Nic dziwnego, skoro poszły zgodnie z ich oczekiwaniami. Pierwsza edycja jako novum bazowała na entuzjazmie, zwłaszcza młodych ludzi. Niestety druga edycja przyniosła spore rozczarowanie wielu zaangażowanych środowisk. Stąd próba zmodyfikowania trzeciej edycji. W sukurs przyszedł projekt unijny „Dobre rządzenie”, realizowany w Sochaczewie z udziałem mieszkańców i przedstawicieli kilku organizacji pozarządowych. W efekcie zdaniem władz miejskich powstał udoskonalony, skonsultowany społecznie i zaopiniowany przez Radę Działaności Pożytku Publicznego, przyjęty przez Radę Miejską, regulamin trzeciej edycji SBO.
Jak to możliwe?
Dostrzegam pozytywne rzeczy w nowym regulaminie. Podział projektów na „duże” i „małe” z pewnością jest takim pozytywem. Stworzenie specjalnego portalu w ramach unijnego projektu e- Klient do konsultacji społecznych i wykorzystanie go do głosowania w SBO to kolejny pozytyw. Dobrym rozwiązaniem jest też oddanie głosu na dwa projekty: jeden duży i jeden mały.
Ale czy informacja magistratu, że do realizacji trafią minimum dwa projekty nie jest błędna? Skoro za duże projekty uznano te kosztujące od 100 tys. zł do 800 tys. zł, a za małe od 50 tys. zł do 100 tys. zł, to uważam, że do realizacji trafią minimum cztery projekty. Jeden za 800 tys. zł i 3 po 100 tys. zł. Dlaczego powstaje taka nierówność? Życie to wkrótce zweryfikuje.
Jak wybrnąć z sytuacji, że żaden projekt z przedziału od 100 do 300 tys. zł może nie mieć szans realizacji? Pomimo, że mieści się w puli pieniędzy zagwarantowanej dla małych projektów, nie spełnia kryterium małego projektu. Nie będzie miał też szans na finansowanie w konkurencji z kolejnym zwycięskim szkolnym projektem np. za 800 tys. zł. Ten regulaminowy duży projekt skonsumuje całą pulę środków. Taka sytuacja miała już przecież miejsce w drugiej edycji. Czy komuś marzy się udoskonalona powtórka?
Może jednak nie warto czekać z korektą do czwartej edycji?
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
@MowieJakjest Szanowny Panie, zgadzam się z Pańskimi komentarzami. Mnie również trudno zrozumieć upór władz w sterowaniu Budżetem Obywatelskim. Jest wiele przykładów miast w Polsce, gdzie ta partycypacja dobrze funkcjonuje. Nie potrzeba metodą własnych prób i błędów zniechęcać mieszkańców do aktywności obywatelskiej. Doceniam aktywność Pana Tomasza i innych osób ze Stowarzyszenia SPRMS. Pierwszy raz spotkałem się z nią chyba przy okazji święta latawców i puszczania w niebo kolorowych lampionów na polach czerwonkowskich. Obserwuję też jego ewolucję w relacjach z władzami miasta. Początkowy młodzieńczy entuzjazm, dynamizm działania i wiara w ludzi poddawane są ciągłej degradacji. Obserwuję to z przykrością, bo przez dwadzieścia lat mojej pracy pedagogicznej i wychowawczej budowałem dobre relacje z młodzieżą i wielu ludzi funkcjonujących obecnie w społeczności lokalnej pamięta mnie z tamtych czasów i wielu wspólnych działań. Szkoda, że Pan Tomasz nie nagłośnił swoich wątpliwości przed sesją Rady Miejskiej. Argument o nieracjonalności ustawienia progu finansowego dla projektów poniżej 50 tys. zł uważam za słuszny. W kwestii udziału młodych w samorządzie. Popieram zaangażowanie ludzi młodych w działalność samorządową. Moje środowisko i Stowarzyszenie, któremu przewodniczę w Sochaczewie od jego powstania, otwarte jest na ludzi młodych i podmiotową współpracę z nimi. Cieszę się, że ludzie młodzi są coraz bardziej widoczni i aktywni. :) Wierzą, że przykład Podwórka Nivea i organizacyjnej sprawności młodych Sochaczewian w głosowaniu, to nie było ostatnie słowo.
Budżet Obywatelski był i jest budżetem miejskim! Burmistrz z czystej złośliwości nie słucha osób nie klepiących go po ramieniu i do tego już się przyzwyczaiłem. Ciągle natomiast nie potrafię zrozumieć jak to się dzieje, że taka Rada Pożytku Publicznego nie zada sobie min. trudu żeby wsłuchać się w głosy innych środowisk? Szanowna Rado, trochę wstyd!
A jak rada głosowała za tym projektem zmiany w BO ?
Widzę że zaczęło się majstrowanie. Jeżeli ma to być na prawdę budżet obywatelski to łapy precz!
@MowieJakjest Szanowny Panie, zgadzam się z Pańskimi komentarzami. Mnie również trudno zrozumieć upór władz w sterowaniu Budżetem Obywatelskim. Jest wiele przykładów miast w Polsce, gdzie ta partycypacja dobrze funkcjonuje. Nie potrzeba metodą własnych prób i błędów zniechęcać mieszkańców do aktywności obywatelskiej. Doceniam aktywność Pana Tomasza i innych osób ze Stowarzyszenia SPRMS. Pierwszy raz spotkałem się z nią chyba przy okazji święta latawców i puszczania w niebo kolorowych lampionów na polach czerwonkowskich. Obserwuję też jego ewolucję w relacjach z władzami miasta. Początkowy młodzieńczy entuzjazm, dynamizm działania i wiara w ludzi poddawane są ciągłej degradacji. Obserwuję to z przykrością, bo przez dwadzieścia lat mojej pracy pedagogicznej i wychowawczej budowałem dobre relacje z młodzieżą i wielu ludzi funkcjonujących obecnie w społeczności lokalnej pamięta mnie z tamtych czasów i wielu wspólnych działań. Szkoda, że Pan Tomasz nie nagłośnił swoich wątpliwości przed sesją Rady Miejskiej. Argument o nieracjonalności ustawienia progu finansowego dla projektów poniżej 50 tys. zł uważam za słuszny. W kwestii udziału młodych w samorządzie. Popieram zaangażowanie ludzi młodych w działalność samorządową. Moje środowisko i Stowarzyszenie, któremu przewodniczę w Sochaczewie od jego powstania, otwarte jest na ludzi młodych i podmiotową współpracę z nimi. Cieszę się, że ludzie młodzi są coraz bardziej widoczni i aktywni. :) Wierzą, że przykład Podwórka Nivea i organizacyjnej sprawności młodych Sochaczewian w głosowaniu, to nie było ostatnie słowo.
Budżet Obywatelski był i jest budżetem miejskim! Burmistrz z czystej złośliwości nie słucha osób nie klepiących go po ramieniu i do tego już się przyzwyczaiłem. Ciągle natomiast nie potrafię zrozumieć jak to się dzieje, że taka Rada Pożytku Publicznego nie zada sobie min. trudu żeby wsłuchać się w głosy innych środowisk? Szanowna Rado, trochę wstyd!
Ale opozycja w radzie miasta była za