Reklama

Dokąd dryfuje Ogrodnik? Co dalej z 60-letnią szkołą?

Dokąd dryfuje Ogrodnik?

Powyższe pytanie nurtuje mnie i wielu przyjaciół Ogrodnika od kiedy znana w kraju sochaczewska szkoła ogrodnicza trafiła pod troskliwe skrzydła kolejnych ekip powiatowych. W 2002 roku te upodobały sobie początkowo niewielką część budynku internatu szkolnego na siedzibę starostwa. Od tego czasu powiat rozpycha się w budynku szkolnym coraz zuchwalej. Obecni powiatowi decydenci nie mają wystarczających pieniędzy na oświatę, ale postanowili wydać z budżetu powiatowego 1,2 mln zł na demolkę następnych pomieszczeń szkolnych w budynku ZSR CKU, bo na drugim piętrze obiektu szkolnego chcą mieć kolejne biura starostwa. /fot. 1 i 2/ Cóż za krótkowzroczność w perspektywie zapowiadanej reformy oświaty!!! W 2019 roku w obecnych szkołach ponadgimnazjalnych przewidywany jest tłok. Natomiast w sąsiedztwie stoi opuszczony, popadający w ruinę budynek parterowy (dawny biurowiec gospodarstwa szkolnego), na którego adaptację można byłoby pozyskać środki zewnętrzne. Wówczas udział pieniędzy własnych z budżetu powiatowego byłby dużo niższy. Byłoby więcej pieniędzy dla oświaty. Dobrze ulokowana kwota 1,2 mln zł jako udział własny przy staraniach o środki zewnętrzne pozwoliłaby pozyskać np. ok. 3,5 mln zł pieniędzy unijnych. Patrzę z przykrością jak kolejni sochaczewscy decydenci powiatowi najpierw podcinając skrzydła lubianej szkole, "zmuszani są później do zagospodarowywania rzekomych pustostanów". Kultowa piosenka Młynarskiego „Co by tu jeszcze?” pasuje do sytuacji jak ulał.

Reklama

 

Transformacja ustrojowa zaszkodziła szkole

Znam dobrze historię szkoły od 1979 roku. W tym czasie zarządzali nią różni dysponenci finansowi: Ministerstwo Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, miasto Sochaczew, Urząd Wojewódzki, znowu ministerstwo i wreszcie powiat sochaczewski. Szkole nie wychodziło to na dobre, zwłaszcza finansowo. Przepracowałem w Ogrodniku dwadzieścia lat, zanim odszedłem do pracy w Urzędzie Wojewódzkim w Skierniewicach, a następnie do samorządu lokalnego. Odczuwając więź ze szkołą najpierw przekonałem Wojewodę Skierniewickiego do kontynuacji budowy hali sportowej w Ogrodniku. Od 1999 roku, pracując w starostwie, skutecznie wspierałem oświatę powiatową, w tym szkołę ZSR CKU (dokończenie budowy hali) i kierownictwo jej gospodarstwa szkolnego (ratowanie przed bankructwem). Ironią losu było, że kiedy walka kierownika gospodarstwa p. Marka Teklińskiego o odłużenie gospodarstwa szkolnego zakończyła się pełnym sukcesem, następne władze powiatu postanowiły sprzedać  54 ha szkolnych pól czerwonkowskich, ratując kosztem szkoły powiatowy budżet. http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew,pola-czerwonkowskie,4750.html. Transakcja miała być milowym krokiem dla rozwoju miasta. Powiatowe mrzonki zweryfikował czas, a dla zasłużonej placówki dalej była już tylko równia pochyła.

Reklama

 

Kolejne złe decyzje powiatowe

Szkoła pozbawiona bazy praktycznej po sprzedaży gruntów szkolnych zaczęła poszukiwać nowych, tańszych kierunków nauczania, tracąc swój dotychczasowy wizerunek i renomę. Internat zaczął pustoszeć. Jeszcze w 2006 roku starostwo planowało inwestować w szkołę: http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew,tu-nie-zaklina-sie,5466.html. Decydenci powiatowi snuli jakieś plany, ale bez gwarancji finansowych: http://www.powiatsochaczew.pl/home/newsshow/3088?title=Plan-dla-Ogrodnika-&tabId=1&filterId=1&sochaczew. Rok później radni powiatowi uznali, że nie ma sensu dalsze utrzymywanie w Ogrodniku (perspektywicznego, ale niedoinwestowanego) kierunku - Hodowla Koni. Kierunek ten z każdym rokiem zyskiwał w kraju popularność wśród młodzieży, otwarto go zaledwie w kilku szkołach rolniczych w Polsce. Skasowany został tylko w Sochaczewie! Tym samym zniknęła dobra szansa na wykorzystywanie dydaktyczne budynków gospodarstwa szkolnego. Stoją one puste do dzisiaj i niszczeją. /fot. 3/

Reklama

Przyszedł też czas na kolejne „oszczędności”. Skasowano definitywnie resztki internatu (na drugim piętrze), który pozwalał również szkole prowadzić intensywną współpracę zagraniczną i wymianę młodzieży. Wcześniej szkoła zaadaptowała systemem gospodarczym puste pokoje na pierwszym piętrze i częściowo na drugim na m.in. klasopracownie językowe.

Kolejny negatywny fakt, to likwidacja kuchni i stołówki szkolnej. Dziwna decyzja, bo nieco wcześniej radni wyrazili zgodę na utworzenie kuchni i stołówki w Liceum Ogólnokształcącym i ta ma się świetnie do dzisiaj. Pomieszczenia po kuchni i stołówce nie mogły stać puste. Wykorzystano je więc w większości pod potrzeby starostwa. Ale, że były to nadal pomieszczenia szkolne, w części byłej kuchni urządzono szkole pracownię do zajęć praktycznych z żywienia. Dzięki temu uczniowie mieli okazję obsługiwać kulinarnie organizowane przez starostwo spotkania okolicznościowe. Szkoła mogła też korzystać z sali gdzie odbywają się sesje powiatowe, jako ze świetlicy szkolnej. Dzisiaj nie mówi się już, że jest to świetlica, a tylko sala konferencyjna starostwa.

Reklama

 

Metoda małych kroków drogą do celu?  Jakiego?

W poprzedniej kadencji powiatu udało się zahamować zaborcze poczynania decydentów powiatowych. Pozyskano środki z NFOŚiGW i wykonano termomodernizację budynków szkolnych. Ogrodnik wypiękniał, zyskał nowe elewacje i dachy, wymieniono okna i instalację c.o. Cóż, kiedy znowu do powiatu przyszła następna ambitna ekipa, która ma swoją szerszą wizję funkcjonowania starostwa w budynkach szkoły.  Jednocześnie szkołę, podobnie jak inne powiatowe placówki oświatowe, w przeciwieństwie do starostwa, dotknęły drakońskie oszczędności budżetowe, redukcje pracowników. Wieloletnia współpraca zagraniczna Ogrodnika i wymiana młodzieżowa zamarła? Po co to komu? Nie ma pieniędzy i nie ma już bazy dydaktycznej. Czy taka polityka oświatowa powiatu sprzyja rozwojowi szkoły? Dokąd ten dryf?

Reklama

 

Czy może być gorzej?

W 2012 roku, mimo wyraźnej poprawy w traktowaniu Ogrodnika, ówcześni radni a dzisiejsi decydenci głośno krytykowali zarząd powiatu za jego stosunek do oświaty. http://www.sochaczew.pl/home/newsshow2/3757?title=Starostwo-pod-obstrzalem-za-oswiate&filterId=1&sochaczew. A co dzisiaj sami robią? Szkoły powiatowe jeszcze bardziej uzależnione są teraz od decyzji finansowych starostwa. Kpiną z samorządności jest, że dyrektorzy szkół stracili samodzielność zarządzania z chwilą utworzenia, krytykownego przeze mnie od początku, powiatowego zespołu ekonomicznego. W efekcie dyrektor Ogrodnika nie ma także pieniędzy na dostateczne zadbanie o obiekty szkolne, czego dowodem są napisy szpecące od miesięcy nową elewację szkoły, czy stan boisk i szkolnego kortu tenisowego.  /fot. 4 i 5/ Niedawna wizyta kontrolna kierownictwa powiatu z policyjną asystą w gabinecie dyrektora tej szkoły była wydarzeniem bez precedensu. Z pewnością dodała dyrektorowi szkoły odwagi w relacjach z powiatem.

Reklama

Co dalej z 60-letnim Ogrodnikiem?

Powiatowi samorządowcy! Co z oświatą branżową w ogrodniczym powiecie? Czy jest szansa na jakąś pozytywną refleksję? A co z powiatową wizją funkcjonowania zasłużonej  dla Mazowsza szkoły, która bez szumu, po cichutku i bardzo skromnie, w ubiegłym roku obchodziła jubileusz 60-lecia?

 

Jerzy Żelichowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kacperskyy 2016-11-21 09:22:43

    pare słow dla tych ktorzy zostali omamieni klamstwami urzedasow. zainteresowanie nauką w ogrodniku nadal jest duze wbrew temu co mowia urzedasy. gdyby ogrodnik dostal zgode startostwa to utworzono by wiecej niz 6 klas a wezcie pod uwage to ze rocznikow gimnazujm w tym roku szkolnym bylo bardzo malo a jednak tylu bylo chetnych do ogrodnika.. wiec jak to jest? co tam jeszcze? II pietro w internacie to biura startostwa, po remoncie pierwszego i to w jaki sposob jest to robione mozna oczekwiac ze starostwo tez ma na to chrapkę. na razie oficjalnie remontuje sie sale lekcyjne ale zobaczymy co z tego wyjdzie finalnie. biurokracja sie rozrasta niebotycznie kosztem dzieciakow z ogrodnika. tak jak pisalem szkola cieszy sie popularnoscia, uczniow nie ubywa i tylko dzieki zaradnosci dyrekcji ucziowie maja sie jeszcze gdzie uczyc ale zeby mieli to trzeba adaptowac do tego celu takie pomieszczenia jak zaplecza czy magazynki na pomoce naukowe.. wstyd do czego prowadzi zachlannosc wladzy. adas1111 trolu, jeszcze slowo do ciebie. p Milkowski nie zostal sila wyslany do Chopina, to byl jego wybor. konkurs na dyrektorow Chopina i Ogrodnika byl rozpisany jak ustawa przykazala. Obecny dyr Ogrodnika uczciwie wygral konkurs, do ktorego niemal kazdy mogl stanac wiec o co kaman?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jarl 2016-11-20 17:38:19

    Jerzyk, polecam zapoznać się z definicją którą określasz innych użytkowników i jednocześnie przeczytać własne komentarze: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hejter bandar- "Jarl na tego rodzaju wpisy czekam. I one najwięcej wnoszą. No i widzisz, odpowiedzi brak. Pewnie zbyt konkretnie wyłuszczyłeś swoje wątpliwości." Często nie piszę o tym co myślę, ponieważ pewne elementy są dla mnie realną oczywistością. Osoby, które nie rozumieją moich "tendencyjnych" wypowiedzi nie zrozumieją tego co mam do zakomunikowania w wypowiedziach formułowanych w sposób "urzędowy" . Nadal będą opierać się na przekazie jednostki, nie zwracając przy tym uwagi na rzetelność przedstawianych informacji i ich źródła. Dla mnie osobiście człowiek z wieloletnim stażem samorządowca powinien podpierać swoje tezy rzeczowymi konkretami. Słowa typu : "już o tym pisałem na swoim blogu" nie świadczą o rzetelności i realności głoszonych tez. Od człowieka żyjącego z polityki (ogólnopolskiej czy lokalnej) oczekuję czegoś więcej niż jego własne opinie. A opinia o płatnym hejtowaniu wobec swoich oponentów świadczy jedynie o braku logicznych argumentów na uwagi kierowane wobec tej osoby. Jeżeli ja piszę że coś mi się nie podoba lub wytykam błędy to oczekuję argumentów przeczących moim tezom, ale jerzyk jedyne co odpowiada to to że jestem płatnym hejtermem. Dla mnie to jest człowiek , który nie ma nic sensownego do powiedzenia. Każdą krytykę zwala na płatnych hejterów związanych z obecną ekipą rządzącą. Szkoda klawiatury na dalszą dyskusję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jerzyk2205 2016-11-19 18:47:24

    Przypominam jakie stanowisko zajęli nauczyciele Ogrodnika w sprawie prawie rok temu i jak poważnie ich apel potraktowało starostwo: LIST OTWARTY RADY PEDAGOGICZNEJ ZSRCKU W SOCHACZEWIE " Publikujemy w całości LIST OTWARTY RADY PEDAGOGICZNEJ ZSRCKU W SOCHACZEWIE, który został przekazany naszej redakcji: W związku z przedstawieniem Starostwu Powiatowemu negatywnej opinii Rady Pedagogicznej ZSRCKU w Sochaczewie w sprawie przejęcia części pomieszczeń szkolnych na biura wydziału Geodezji, jako społeczność szkolna spotkaliśmy się z wieloma komentarzami ze strony różnych środowisk i pragniemy się do nich odnieść. Nie zgadzamy się na jednostronne przedstawianie sytuacji, chcemy dokonać sprostowania niektórych kwestii i zaprezentować własne stanowisko w dyskusji, która toczy się trochę za naszymi plecami. 1. Nie występujemy przeciwko nikomu. Rozumiemy potrzebę pracowników wydziału Geodezji do świadczenia swoich usług w godziwych warunkach. Szkoła jednak to także miejsce pracy uczniów i nauczycieli, którzy powinni mieć stworzone ku temu właściwe warunki. Uczniowie także pragnęliby uczyć się w jasnych, przestronnych i dobrze wyposażonych salach. To jednak nie zależy od nauczycieli, bo to nie my finansujemy działalność szkoły. Należy w tej sprawie znaleźć kompromis, a nie komuś dać, zabrawszy wcześniej innemu. 2. Nie jest prawdą, że sporne pomieszczenia, to nieużywany internat. Budynek ten internatem przestał być w roku 2007. Jest to budynek szkolny. Obecnie znajdują się w nim pracownie do nauki języków obcych, biblioteka oraz kuchnie do nauki zawodu. Faktycznie część pomieszczeń to pokoje, wykorzystywane przez lata jako baza lokalowa dla praktykantów ze szkół norweskich i niemieckich, z którymi od ponad 20 lat współpracujemy. Salki językowe są bardzo małe i jako Rada Pedagogiczna prosiliśmy w-ce starostę p. T. Głuchowskiego, by przeznaczyć środki na remont tych pokoi i stworzyć odpowiadające standardom europejskim sale lekcyjne. Okazało się, że na to nie ma pieniędzy (jest za to na remont tychże na biura oraz windy, której budowa i konserwacja są bardzo drogie). Dodatkowo Pan w-ce Starosta podczas spotkania z nauczycielami zaproponował podzielenie innych, większych sal na mniejsze. 3. Rozumiemy problemy finansowe Starostwa Powiatowego. Krzywdzące jest jednak stwierdzenie, że nasza szkoła jest najdroższa w utrzymaniu. Owszem, należy jednak wziąć pod uwagę, że z racji sąsiedztwa ze Starostwem Powiatowym mamy wspólną kotłownię czy salę konferencyjną (zwaną świetlicą szkolną). Jako placówka przynosimy także dochody dla urzędu, np. z wynajmu sali gimnastycznej, budynków gospodarczych czy spornych czynszów za pokoje. 4. Nasza szkoła (jako jedyna) ze szkół powiatowych dzieli tzw. świetlicę ze Starostwem Powiatowym. To sala konferencyjna jest świetlicą, ale tylko wówczas, kiedy starostwo z niej nie korzysta. Kiedy odbywają się szkolenia czy obrady, nasi uczniowie pozbawieni są świetlicy, siedzą stłoczeni w sali lekcyjnej, która akurat jest wolna. Trudno w niej pomieścić uczniów z 2-3 klas. Czy musimy jeszcze mieć wspólny korytarz z interesantami powiatu, czy młodzież musi przechodzić do swoich pracowni przez biura pracowników powiatu? Gdzie zasady bezpieczeństwa naszych uczniów. 5. Nie jest także prawdą, że nie zaproponowaliśmy innych rozwiązań tego problemu. Jako RP wskazaliśmy na wolnostojące budynki na terenie dawnego gospodarstwa, nadające się do remontu, posiadające dogodny dojazd i spełniające wymogi Starostwa Powiatowego. Nie rozumiemy jedynie, dlaczego mamy oddać część naszej szkoły, skazując się na mniejszy komfort nauczania i brak sal lekcyjnych, kiedy czas niżu demograficznego się kończy. Pan w-ce Starosta T. Głuchowski propozycję odrzucił, stwierdzając, że potrzebny jest remont tychże pomieszczeń. 6. Zadaniem naszym jako nauczycieli jest stworzenie obecnym i przyszłym uczniom jak najlepszych warunków do nauki. Chcemy się z tego zadania wywiązać. Dokładamy w tym celu wszelkich starań. Pragnęlibyśmy być wspierani w tym przez władze. 7. W mediach padło stwierdzenie: „Czasy świetności Ogrodnika już minęły”. Mamy pytanie, co to oznacza? Od kiedy ilość uczniów, szczególnie w dobie niżu demograficznego, jest miarą szkoły? Nasi uczniowie mają osiągnięcia w różnych dziedzinach. Biorą udział w konkursach, olimpiadach, prelekcjach, zdobywają indeksy uczelni wyższych, przygotowują programy artystyczne z okazji uroczystości szkolnych czy powiatowych. Klasy gastronomiczne szlifują swoje umiejętności kulinarne na konkursach, warsztatach. Cenią sobie możliwość uświetniania swoimi potrawami powiatowych uroczystości. Wyjeżdżając na praktyki zagraniczne do Niemiec i Norwegii technicy żywienia, technicy ogrodnictwa, zdobywają nie tylko doświadczenie zawodowe, ale i umiejętności, które nie są wymierne, takie jak obycie w świecie, kontakty z ludźmi, zaradność życiowa, swobodna umiejętność poruszania się na rynku pracy. Można jeszcze długo wymieniać. Jedni uczniowie zdobywają nagrody za umiejętności intelektualne, inni za dokonania praktyczne w konkretnych kierunkach zawodowych, jeszcze inni artystyczne, sportowe czy wolontariacie (laureaci „Ośmiu wspaniałych”). Jako nauczyciele jesteśmy otwarci na różnorodny rozwój ucznia. „Czasy świetności Ogrodnika” trwają nieustająco. Nie zauważyliśmy, aby szkoła przestała tętnić życiem. A to nie zależy od ilości uczniów. Takie sformułowania są krzywdzące dla nas jako społeczności i godzą w dobre imię Zespołu Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego. Pragnęlibyśmy kontynuować naszą pracę w spokoju, w godziwych dla uczniów i nauczycieli warunkach. Przyjmujemy kolejne informacje o oszczędnościach, ale nie możemy być niemi i głusi na ograniczanie nam możliwości rozwoju. Rada Pedagogiczna ZSR CKU" @bandar Na blogu pisałem wcześniej: "Argument obecnych decydentów powiatowych, że poprzedni Zarząd źle liczył subwencję oświatową i jest sprawcą dzisiejszych kłopotów nie jest racjonalny. Przypominam, że przez całą poprzednią kadencję zastrzeżeń do sposobu wyliczania subwencji nie zgłaszała również Komisja Oświaty Rady Powiatu, w której zasiadali m.in. dzisiejsi członkowie Zarządu Powiatu. Gwoli prawdy, w takiej samej sytuacji znalazło się kilkadziesiąt powiatów, które mają podobną strukturę oświaty. A przecież te „nienależne” pieniądze zasiliły powiatową oświatę, nie poszły na inny cel". W taki sposób naliczano subwencję od początku utworzenia młodziezowego ośrodka w powiecie. O zmianę tego wątpliwego sposobu naliczania subwencji zabiegał Związek Miast Polskich. Ostatnio informowano o zmianie zasad naliczania subwencji w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. W artykule wyraźnie stwierdziłem, że szkołę zawłaszczały kolejne ekipy od 2002 roku, ale faktem bezspornym jest, że proces ten został powstrzymany w latach 2010-2014. Podjazdy zbudowano dwa. Jeden przy starostwie, a drugi dla uczniów niepełnosprawnych, aby umożliwić im korzystanie z biblioteki szkolnej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama