Dokąd dryfuje Ogrodnik?
Powyższe pytanie nurtuje mnie i wielu przyjaciół Ogrodnika od kiedy znana w kraju sochaczewska szkoła ogrodnicza trafiła pod troskliwe skrzydła kolejnych ekip powiatowych. W 2002 roku te upodobały sobie początkowo niewielką część budynku internatu szkolnego na siedzibę starostwa. Od tego czasu powiat rozpycha się w budynku szkolnym coraz zuchwalej. Obecni powiatowi decydenci nie mają wystarczających pieniędzy na oświatę, ale postanowili wydać z budżetu powiatowego 1,2 mln zł na demolkę następnych pomieszczeń szkolnych w budynku ZSR CKU, bo na drugim piętrze obiektu szkolnego chcą mieć kolejne biura starostwa. /fot. 1 i 2/ Cóż za krótkowzroczność w perspektywie zapowiadanej reformy oświaty!!! W 2019 roku w obecnych szkołach ponadgimnazjalnych przewidywany jest tłok. Natomiast w sąsiedztwie stoi opuszczony, popadający w ruinę budynek parterowy (dawny biurowiec gospodarstwa szkolnego), na którego adaptację można byłoby pozyskać środki zewnętrzne. Wówczas udział pieniędzy własnych z budżetu powiatowego byłby dużo niższy. Byłoby więcej pieniędzy dla oświaty. Dobrze ulokowana kwota 1,2 mln zł jako udział własny przy staraniach o środki zewnętrzne pozwoliłaby pozyskać np. ok. 3,5 mln zł pieniędzy unijnych. Patrzę z przykrością jak kolejni sochaczewscy decydenci powiatowi najpierw podcinając skrzydła lubianej szkole, "zmuszani są później do zagospodarowywania rzekomych pustostanów". Kultowa piosenka Młynarskiego „Co by tu jeszcze?” pasuje do sytuacji jak ulał.
Transformacja ustrojowa zaszkodziła szkole
Znam dobrze historię szkoły od 1979 roku. W tym czasie zarządzali nią różni dysponenci finansowi: Ministerstwo Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, miasto Sochaczew, Urząd Wojewódzki, znowu ministerstwo i wreszcie powiat sochaczewski. Szkole nie wychodziło to na dobre, zwłaszcza finansowo. Przepracowałem w Ogrodniku dwadzieścia lat, zanim odszedłem do pracy w Urzędzie Wojewódzkim w Skierniewicach, a następnie do samorządu lokalnego. Odczuwając więź ze szkołą najpierw przekonałem Wojewodę Skierniewickiego do kontynuacji budowy hali sportowej w Ogrodniku. Od 1999 roku, pracując w starostwie, skutecznie wspierałem oświatę powiatową, w tym szkołę ZSR CKU (dokończenie budowy hali) i kierownictwo jej gospodarstwa szkolnego (ratowanie przed bankructwem). Ironią losu było, że kiedy walka kierownika gospodarstwa p. Marka Teklińskiego o odłużenie gospodarstwa szkolnego zakończyła się pełnym sukcesem, następne władze powiatu postanowiły sprzedać 54 ha szkolnych pól czerwonkowskich, ratując kosztem szkoły powiatowy budżet. http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew,pola-czerwonkowskie,4750.html. Transakcja miała być milowym krokiem dla rozwoju miasta. Powiatowe mrzonki zweryfikował czas, a dla zasłużonej placówki dalej była już tylko równia pochyła.
Kolejne złe decyzje powiatowe
Szkoła pozbawiona bazy praktycznej po sprzedaży gruntów szkolnych zaczęła poszukiwać nowych, tańszych kierunków nauczania, tracąc swój dotychczasowy wizerunek i renomę. Internat zaczął pustoszeć. Jeszcze w 2006 roku starostwo planowało inwestować w szkołę: http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew,tu-nie-zaklina-sie,5466.html. Decydenci powiatowi snuli jakieś plany, ale bez gwarancji finansowych: http://www.powiatsochaczew.pl/home/newsshow/3088?title=Plan-dla-Ogrodnika-&tabId=1&filterId=1&sochaczew. Rok później radni powiatowi uznali, że nie ma sensu dalsze utrzymywanie w Ogrodniku (perspektywicznego, ale niedoinwestowanego) kierunku - Hodowla Koni. Kierunek ten z każdym rokiem zyskiwał w kraju popularność wśród młodzieży, otwarto go zaledwie w kilku szkołach rolniczych w Polsce. Skasowany został tylko w Sochaczewie! Tym samym zniknęła dobra szansa na wykorzystywanie dydaktyczne budynków gospodarstwa szkolnego. Stoją one puste do dzisiaj i niszczeją. /fot. 3/
Przyszedł też czas na kolejne „oszczędności”. Skasowano definitywnie resztki internatu (na drugim piętrze), który pozwalał również szkole prowadzić intensywną współpracę zagraniczną i wymianę młodzieży. Wcześniej szkoła zaadaptowała systemem gospodarczym puste pokoje na pierwszym piętrze i częściowo na drugim na m.in. klasopracownie językowe.
Kolejny negatywny fakt, to likwidacja kuchni i stołówki szkolnej. Dziwna decyzja, bo nieco wcześniej radni wyrazili zgodę na utworzenie kuchni i stołówki w Liceum Ogólnokształcącym i ta ma się świetnie do dzisiaj. Pomieszczenia po kuchni i stołówce nie mogły stać puste. Wykorzystano je więc w większości pod potrzeby starostwa. Ale, że były to nadal pomieszczenia szkolne, w części byłej kuchni urządzono szkole pracownię do zajęć praktycznych z żywienia. Dzięki temu uczniowie mieli okazję obsługiwać kulinarnie organizowane przez starostwo spotkania okolicznościowe. Szkoła mogła też korzystać z sali gdzie odbywają się sesje powiatowe, jako ze świetlicy szkolnej. Dzisiaj nie mówi się już, że jest to świetlica, a tylko sala konferencyjna starostwa.
Metoda małych kroków drogą do celu? Jakiego?
W poprzedniej kadencji powiatu udało się zahamować zaborcze poczynania decydentów powiatowych. Pozyskano środki z NFOŚiGW i wykonano termomodernizację budynków szkolnych. Ogrodnik wypiękniał, zyskał nowe elewacje i dachy, wymieniono okna i instalację c.o. Cóż, kiedy znowu do powiatu przyszła następna ambitna ekipa, która ma swoją szerszą wizję funkcjonowania starostwa w budynkach szkoły. Jednocześnie szkołę, podobnie jak inne powiatowe placówki oświatowe, w przeciwieństwie do starostwa, dotknęły drakońskie oszczędności budżetowe, redukcje pracowników. Wieloletnia współpraca zagraniczna Ogrodnika i wymiana młodzieżowa zamarła? Po co to komu? Nie ma pieniędzy i nie ma już bazy dydaktycznej. Czy taka polityka oświatowa powiatu sprzyja rozwojowi szkoły? Dokąd ten dryf?
Czy może być gorzej?
W 2012 roku, mimo wyraźnej poprawy w traktowaniu Ogrodnika, ówcześni radni a dzisiejsi decydenci głośno krytykowali zarząd powiatu za jego stosunek do oświaty. http://www.sochaczew.pl/home/newsshow2/3757?title=Starostwo-pod-obstrzalem-za-oswiate&filterId=1&sochaczew. A co dzisiaj sami robią? Szkoły powiatowe jeszcze bardziej uzależnione są teraz od decyzji finansowych starostwa. Kpiną z samorządności jest, że dyrektorzy szkół stracili samodzielność zarządzania z chwilą utworzenia, krytykownego przeze mnie od początku, powiatowego zespołu ekonomicznego. W efekcie dyrektor Ogrodnika nie ma także pieniędzy na dostateczne zadbanie o obiekty szkolne, czego dowodem są napisy szpecące od miesięcy nową elewację szkoły, czy stan boisk i szkolnego kortu tenisowego. /fot. 4 i 5/ Niedawna wizyta kontrolna kierownictwa powiatu z policyjną asystą w gabinecie dyrektora tej szkoły była wydarzeniem bez precedensu. Z pewnością dodała dyrektorowi szkoły odwagi w relacjach z powiatem.
Co dalej z 60-letnim Ogrodnikiem?
Powiatowi samorządowcy! Co z oświatą branżową w ogrodniczym powiecie? Czy jest szansa na jakąś pozytywną refleksję? A co z powiatową wizją funkcjonowania zasłużonej dla Mazowsza szkoły, która bez szumu, po cichutku i bardzo skromnie, w ubiegłym roku obchodziła jubileusz 60-lecia?
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
pare słow dla tych ktorzy zostali omamieni klamstwami urzedasow. zainteresowanie nauką w ogrodniku nadal jest duze wbrew temu co mowia urzedasy. gdyby ogrodnik dostal zgode startostwa to utworzono by wiecej niz 6 klas a wezcie pod uwage to ze rocznikow gimnazujm w tym roku szkolnym bylo bardzo malo a jednak tylu bylo chetnych do ogrodnika.. wiec jak to jest? co tam jeszcze? II pietro w internacie to biura startostwa, po remoncie pierwszego i to w jaki sposob jest to robione mozna oczekwiac ze starostwo tez ma na to chrapkę. na razie oficjalnie remontuje sie sale lekcyjne ale zobaczymy co z tego wyjdzie finalnie. biurokracja sie rozrasta niebotycznie kosztem dzieciakow z ogrodnika. tak jak pisalem szkola cieszy sie popularnoscia, uczniow nie ubywa i tylko dzieki zaradnosci dyrekcji ucziowie maja sie jeszcze gdzie uczyc ale zeby mieli to trzeba adaptowac do tego celu takie pomieszczenia jak zaplecza czy magazynki na pomoce naukowe.. wstyd do czego prowadzi zachlannosc wladzy. adas1111 trolu, jeszcze slowo do ciebie. p Milkowski nie zostal sila wyslany do Chopina, to byl jego wybor. konkurs na dyrektorow Chopina i Ogrodnika byl rozpisany jak ustawa przykazala. Obecny dyr Ogrodnika uczciwie wygral konkurs, do ktorego niemal kazdy mogl stanac wiec o co kaman?
Jerzyk, polecam zapoznać się z definicją którą określasz innych użytkowników i jednocześnie przeczytać własne komentarze: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hejter bandar- "Jarl na tego rodzaju wpisy czekam. I one najwięcej wnoszą. No i widzisz, odpowiedzi brak. Pewnie zbyt konkretnie wyłuszczyłeś swoje wątpliwości." Często nie piszę o tym co myślę, ponieważ pewne elementy są dla mnie realną oczywistością. Osoby, które nie rozumieją moich "tendencyjnych" wypowiedzi nie zrozumieją tego co mam do zakomunikowania w wypowiedziach formułowanych w sposób "urzędowy" . Nadal będą opierać się na przekazie jednostki, nie zwracając przy tym uwagi na rzetelność przedstawianych informacji i ich źródła. Dla mnie osobiście człowiek z wieloletnim stażem samorządowca powinien podpierać swoje tezy rzeczowymi konkretami. Słowa typu : "już o tym pisałem na swoim blogu" nie świadczą o rzetelności i realności głoszonych tez. Od człowieka żyjącego z polityki (ogólnopolskiej czy lokalnej) oczekuję czegoś więcej niż jego własne opinie. A opinia o płatnym hejtowaniu wobec swoich oponentów świadczy jedynie o braku logicznych argumentów na uwagi kierowane wobec tej osoby. Jeżeli ja piszę że coś mi się nie podoba lub wytykam błędy to oczekuję argumentów przeczących moim tezom, ale jerzyk jedyne co odpowiada to to że jestem płatnym hejtermem. Dla mnie to jest człowiek , który nie ma nic sensownego do powiedzenia. Każdą krytykę zwala na płatnych hejterów związanych z obecną ekipą rządzącą. Szkoda klawiatury na dalszą dyskusję.
Przypominam jakie stanowisko zajęli nauczyciele Ogrodnika w sprawie prawie rok temu i jak poważnie ich apel potraktowało starostwo: LIST OTWARTY RADY PEDAGOGICZNEJ ZSRCKU W SOCHACZEWIE " Publikujemy w całości LIST OTWARTY RADY PEDAGOGICZNEJ ZSRCKU W SOCHACZEWIE, który został przekazany naszej redakcji: W związku z przedstawieniem Starostwu Powiatowemu negatywnej opinii Rady Pedagogicznej ZSRCKU w Sochaczewie w sprawie przejęcia części pomieszczeń szkolnych na biura wydziału Geodezji, jako społeczność szkolna spotkaliśmy się z wieloma komentarzami ze strony różnych środowisk i pragniemy się do nich odnieść. Nie zgadzamy się na jednostronne przedstawianie sytuacji, chcemy dokonać sprostowania niektórych kwestii i zaprezentować własne stanowisko w dyskusji, która toczy się trochę za naszymi plecami. 1. Nie występujemy przeciwko nikomu. Rozumiemy potrzebę pracowników wydziału Geodezji do świadczenia swoich usług w godziwych warunkach. Szkoła jednak to także miejsce pracy uczniów i nauczycieli, którzy powinni mieć stworzone ku temu właściwe warunki. Uczniowie także pragnęliby uczyć się w jasnych, przestronnych i dobrze wyposażonych salach. To jednak nie zależy od nauczycieli, bo to nie my finansujemy działalność szkoły. Należy w tej sprawie znaleźć kompromis, a nie komuś dać, zabrawszy wcześniej innemu. 2. Nie jest prawdą, że sporne pomieszczenia, to nieużywany internat. Budynek ten internatem przestał być w roku 2007. Jest to budynek szkolny. Obecnie znajdują się w nim pracownie do nauki języków obcych, biblioteka oraz kuchnie do nauki zawodu. Faktycznie część pomieszczeń to pokoje, wykorzystywane przez lata jako baza lokalowa dla praktykantów ze szkół norweskich i niemieckich, z którymi od ponad 20 lat współpracujemy. Salki językowe są bardzo małe i jako Rada Pedagogiczna prosiliśmy w-ce starostę p. T. Głuchowskiego, by przeznaczyć środki na remont tych pokoi i stworzyć odpowiadające standardom europejskim sale lekcyjne. Okazało się, że na to nie ma pieniędzy (jest za to na remont tychże na biura oraz windy, której budowa i konserwacja są bardzo drogie). Dodatkowo Pan w-ce Starosta podczas spotkania z nauczycielami zaproponował podzielenie innych, większych sal na mniejsze. 3. Rozumiemy problemy finansowe Starostwa Powiatowego. Krzywdzące jest jednak stwierdzenie, że nasza szkoła jest najdroższa w utrzymaniu. Owszem, należy jednak wziąć pod uwagę, że z racji sąsiedztwa ze Starostwem Powiatowym mamy wspólną kotłownię czy salę konferencyjną (zwaną świetlicą szkolną). Jako placówka przynosimy także dochody dla urzędu, np. z wynajmu sali gimnastycznej, budynków gospodarczych czy spornych czynszów za pokoje. 4. Nasza szkoła (jako jedyna) ze szkół powiatowych dzieli tzw. świetlicę ze Starostwem Powiatowym. To sala konferencyjna jest świetlicą, ale tylko wówczas, kiedy starostwo z niej nie korzysta. Kiedy odbywają się szkolenia czy obrady, nasi uczniowie pozbawieni są świetlicy, siedzą stłoczeni w sali lekcyjnej, która akurat jest wolna. Trudno w niej pomieścić uczniów z 2-3 klas. Czy musimy jeszcze mieć wspólny korytarz z interesantami powiatu, czy młodzież musi przechodzić do swoich pracowni przez biura pracowników powiatu? Gdzie zasady bezpieczeństwa naszych uczniów. 5. Nie jest także prawdą, że nie zaproponowaliśmy innych rozwiązań tego problemu. Jako RP wskazaliśmy na wolnostojące budynki na terenie dawnego gospodarstwa, nadające się do remontu, posiadające dogodny dojazd i spełniające wymogi Starostwa Powiatowego. Nie rozumiemy jedynie, dlaczego mamy oddać część naszej szkoły, skazując się na mniejszy komfort nauczania i brak sal lekcyjnych, kiedy czas niżu demograficznego się kończy. Pan w-ce Starosta T. Głuchowski propozycję odrzucił, stwierdzając, że potrzebny jest remont tychże pomieszczeń. 6. Zadaniem naszym jako nauczycieli jest stworzenie obecnym i przyszłym uczniom jak najlepszych warunków do nauki. Chcemy się z tego zadania wywiązać. Dokładamy w tym celu wszelkich starań. Pragnęlibyśmy być wspierani w tym przez władze. 7. W mediach padło stwierdzenie: „Czasy świetności Ogrodnika już minęły”. Mamy pytanie, co to oznacza? Od kiedy ilość uczniów, szczególnie w dobie niżu demograficznego, jest miarą szkoły? Nasi uczniowie mają osiągnięcia w różnych dziedzinach. Biorą udział w konkursach, olimpiadach, prelekcjach, zdobywają indeksy uczelni wyższych, przygotowują programy artystyczne z okazji uroczystości szkolnych czy powiatowych. Klasy gastronomiczne szlifują swoje umiejętności kulinarne na konkursach, warsztatach. Cenią sobie możliwość uświetniania swoimi potrawami powiatowych uroczystości. Wyjeżdżając na praktyki zagraniczne do Niemiec i Norwegii technicy żywienia, technicy ogrodnictwa, zdobywają nie tylko doświadczenie zawodowe, ale i umiejętności, które nie są wymierne, takie jak obycie w świecie, kontakty z ludźmi, zaradność życiowa, swobodna umiejętność poruszania się na rynku pracy. Można jeszcze długo wymieniać. Jedni uczniowie zdobywają nagrody za umiejętności intelektualne, inni za dokonania praktyczne w konkretnych kierunkach zawodowych, jeszcze inni artystyczne, sportowe czy wolontariacie (laureaci „Ośmiu wspaniałych”). Jako nauczyciele jesteśmy otwarci na różnorodny rozwój ucznia. „Czasy świetności Ogrodnika” trwają nieustająco. Nie zauważyliśmy, aby szkoła przestała tętnić życiem. A to nie zależy od ilości uczniów. Takie sformułowania są krzywdzące dla nas jako społeczności i godzą w dobre imię Zespołu Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego. Pragnęlibyśmy kontynuować naszą pracę w spokoju, w godziwych dla uczniów i nauczycieli warunkach. Przyjmujemy kolejne informacje o oszczędnościach, ale nie możemy być niemi i głusi na ograniczanie nam możliwości rozwoju. Rada Pedagogiczna ZSR CKU" @bandar Na blogu pisałem wcześniej: "Argument obecnych decydentów powiatowych, że poprzedni Zarząd źle liczył subwencję oświatową i jest sprawcą dzisiejszych kłopotów nie jest racjonalny. Przypominam, że przez całą poprzednią kadencję zastrzeżeń do sposobu wyliczania subwencji nie zgłaszała również Komisja Oświaty Rady Powiatu, w której zasiadali m.in. dzisiejsi członkowie Zarządu Powiatu. Gwoli prawdy, w takiej samej sytuacji znalazło się kilkadziesiąt powiatów, które mają podobną strukturę oświaty. A przecież te „nienależne” pieniądze zasiliły powiatową oświatę, nie poszły na inny cel". W taki sposób naliczano subwencję od początku utworzenia młodziezowego ośrodka w powiecie. O zmianę tego wątpliwego sposobu naliczania subwencji zabiegał Związek Miast Polskich. Ostatnio informowano o zmianie zasad naliczania subwencji w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. W artykule wyraźnie stwierdziłem, że szkołę zawłaszczały kolejne ekipy od 2002 roku, ale faktem bezspornym jest, że proces ten został powstrzymany w latach 2010-2014. Podjazdy zbudowano dwa. Jeden przy starostwie, a drugi dla uczniów niepełnosprawnych, aby umożliwić im korzystanie z biblioteki szkolnej.
To jest konkret. Konieczność spłacenia kilku milionów nienależnej subwencji. Chodzi o zwiększone naliczenia na uczniów niepełnosprawnych. Temat był już tu omawiany, a bardzo mocno wpływa i będzie wpływał na kondycję oświaty w Powiecie. Pytam więc: czy ktoś za to poniósł konsekwencje? Czy zignorowano wtedy przepisy, czy je niewłaściwie zinterpretowano? Kto naliczał? Kto zatwierdzał? Nie mówię żeby kogoś wsadzać do więzienia. To pieniędzy w oświacie już nie przysporzy. Moje wątpliwości budzi fakt, że nikt nie poniósł za to konsekwencji politycznych. Czy to była nierzetelność, czy brak należytej staranności, czy pycha? Co by to nie było, to ludziom odpowiedzialnym za zaistniałą w poprzedniej kadencji sytuację, nie powinno się powierzać dysponowania pieniędzmi publicznymi. Pisząc o ludziach, mam na myśli bezpośrednio zarządzających oświatą z Zarządem włącznie. Zaś jeśli idzie o "zawłaszczanie szkoły" przez Starostwo, to pytam uprzejmie czy już poprzednia ekipa nie miała takich planów? Gdy się przechodziło obok budynku Wydziału Komunikacji w stronę szkoły, to w oczy rzucał się nowy podjazd dla niepełnosprawnych. No i byłoby to chwalebne, ale nie prowadził on do głównego budynku szkoły, tylko do byłego internatu. Tam zaś, z tego, co mi mówiono, nie uczyniono nic dla zniesienia barier dla niepełnosprawnych. Czyli ten podjazd nie był dla uczniów. No wiec dla kogo? I kto to wymyślił i po co?
dobre hihihiihhihihih ............................
Ale prawda boli.... I kolejna informacja rzeczowa Czytałem wywiad w expressie z którego wynika, że w poprzedniej kadencji przez "pomyłkę" wykazaliście za dużo uczniów w szkołach i obecny zarząd powiatu musi zwrócić kilka milionów dotacji. i CO TO TEŻ NIE KONKRET. Wszelkie fałszerstwa powinny iść do prokuratora tak DPS. Dobrego samopoczucia i samozadowolenia
Jerzyk podaję fakty Ty natomiast populizm. Teraz powtarzam fakty. Wracam do poprzedniej kadencji kiedy byłeś wielkim jedenastym i rozdawałeś w powicie. etatowy członek zarządu ok.15tys brutto razy 12 miesiecy daje 180tys zł. 3 Wicedyrektorów za dużo w Ogrodniku ok.70tys jeden rocznie razy 3 daje 210tys i co mam podawać dalsze fakty a straty wynikające patologii w DPS w Młodzieszynie to co itd itp...... a smrodzisz to ty w socho. spi... do Płońska albo do swoich źródeł. W ogóle to szkoda z tobą gadać. Ale wybory się zbliżają i trza sie komuś podlizać może kto wpisze na listę takiego "geniusza samorządowego i oświatowego" np SIWY ..... bo boguś chyba tyż się odwrócił. Badnar a taki szum o ogrodniku prowokuje nie kto inny tylko ten "geniusz"
Panie bandar, w dyskusjach na forum potrzebna jest prezentowana przez Pana wola rzeczowości i powściągliwość w doborze słów. Jednak najbardziej ugrzecznione wpisy pod artykułem nie zmienią jego wymowy jeśli nie pojawią się racjonalne kontrargumenty. Mój artykuł zawiera wiele faktów. O wielu z nich pisałem w ostatnich latach bardziej szczegółowo na moim blogu i nie podważy ich nikt kto zna historię Ogrodnika. Mogą próbować to robić motywowani w celu dyskredtytowania mnie dyskutanci, których nie widać, a słychać i którzy nie są w stanie bronić racjonalności wydawania w tym przypadku 1,2 mln zł. Ten moim zdaniem nieracjonalny wydatek publicznych pieniędzy jest krótkowzrocznością obecnej władzy powiatowej i szkodzi szkole. Wpychanie starostwa do szkoły jest fanaberią, podobnie jak w niedalekiej przeszłości było nią wciskanie prokuratury do magistratu. Jeśli ktoś ma inne zdanie, to niech przekona czytelników, że to ma jakiś sens, a nie częstuje mnie smrodem.
Jarl na tego rodzaju wpisy czekam. I one najwięcej wnoszą. No i widzisz, odpowiedzi brak. Pewnie zbyt konkretnie wyłuszczyłeś swoje wątpliwości. Liczą się zarówno intencje, jak i wymowa tekstów. Mam na myśli i artykuł i wpisy. Słyszę czasem, lub jestem mimowolnym uczestnikiem rozmów ludzi niezwiązanych z tą szkołą, jak i z nią jakoś powiązanych. Teksty wywołują jedynie temat, nie dotykają meritum i nie podają genezy pewnych zdarzeń. Dlatego dyskusje są najczęściej "o niczym", lub opacznie opisują owe zdarzenia. Posługujemy się zbyt dużymi uogólnieniami. Co gorsza, mieszamy fakty z przypuszczeniami. Robi się zamęt. Pojawiają się rozmaite interpretacje, często nie mające żadnego związku z rzeczywistością. Jakże bowiem można wysnuć właściwe wnioski, mając do dyspozycji nieprawdziwe, lub niepełne przesłanki? Zbyt wiele osób i gremiów mogło postąpić inaczej. Wiele spraw mogło się potoczyć inaczej. Nie wolno obwiniać jednej ekipy, ani konkretnej osoby dyrektora. Taki szum zawsze szkodzi, krzywdzi ludzi i instytucję.
I zapadła cisza. Chyba dotarło do decydentów samorządowych, że takiego hejterskiego dziadostwa na ich konto robić się nie powinno. Bo przecież jaki kram, taki pan.
Zdegustowani forumowicze, sami widzicie czego można się spodziewać po etatowych hejterach. Jeden się nieco zreflektował i mimo mglistej wiedzy dość sensownie zagadał. Drugi trzyma nadal poziom swojego gołębiego móżdżku. Miszczu w płońskim szpitalu nie ma psychiatrii, więc proszę szukać pomocy na miejscu. Kończąc tę jałową dyskusję zadedykuję namolnej zjawie słynną prezydencką ripostę: "***j dziadu". I tyle.
"Żal, po prostu żal" zgadzam się z panem Bandar jeśli ten żal dotyczy prowokacyjnego wpisu jerzyka i jeśli dotyczy tego iż ten "doświadczony, wybitny pedagog" w poprzedniej kadencji powiatu jako wwielki jedenasty przyczynił się i zaakceptował pseudodziałania poprzedniego zarządu powiatu polegające m.in na zatrudnieniu w Ogrodniku kilku wicedyrektorów w tym kolesia partyjnego obciążając budżet szkoły jak również zatrudnienie etatowego członka zarządu za kilkanaście tysięcy miesięcznie i w tym miejscu proszę policzyć ile pieniędzy miałby Ogrodnik i do tego zatrudnienie nowego tzw dyrektora szkoły, który nie potrafi kierować szkołą tylko przegrywać sprawy sądowe z obecnym zarządem. A internat - dla kogo? jak wszyscy uczniowie są miejscowi bo poziom szkoły został przez obecnego dyrektora położony i nikt z zewnątrz tu nie przychodzi. Nawet sport został położony mając 2 hale z I miejsca za dyrektora Miłkowskiego teraz ogrodnik jest ostatni. Zgadzam się z wpisem jarl. A tak na marginesie niech się pan jerzyk zajmie aferami szpitala i śmieciami w Płońsku. W Socho już wystarczy pana działalności.
No to na temat, only you bandar. Pewne kwestie mi się nie zgadzają w tym "artykule". "Redukcja zatrudnienia" - nie ma podanych danych o ilości uczniów (wzrost/spadek zainteresowanych) więc można przypuszczać że redukcja zatrudnienia może być spowodowana spadkiem liczebności uczniów. "Skasowano definitywnie resztki internatu"- może jest to spowodowane tym iż większość uczniów pochodzi z Sochaczewa i okolic i nie ma zapotrzebowania na pobyt w internacie ? Też mało sprecyzowane. "likwidacja kuchni i stołówki szkolnej... Ale, że były to nadal pomieszczenia szkolne, w części byłej kuchni urządzono szkole pracownię do zajęć praktycznych z żywienia." - jak byłem w szkole średniej to nie znałem osób korzystających z stołówki, tu również mogły wystąpić powody związane z brakiem zainteresowania, które w efekcie generowało koszty utrzymania personelu i zakupu i przechowywania żywności. No i stołówka stała się pracownią techniczną dla uczniów. Wieloletnia współpraca zagraniczna Ogrodnika i wymiana młodzieżowa zamarła? - na to pytanie chyba najbardziej wiarygodnej odpowiedzi może udzielić dyrektor szkoły. Co do finansów przeznaczanych na placówkę oświatową, to również chciałbym zobaczyć źródło Pańskich informacji. Póki co jest to dla mnie jedynie opinia jednego człowieka niepodparta żadnymi danymi. A jeżeli chodzi o poziom szkoły to czynnikami składającymi się na jej sukces/porażkę są kadra pedagogiczna oraz uczniowie uczęszczający do wybranej placówki. Jeżeli chodzi o moją opinię na temat "artykułu" to: - brakuje konkretnych danych liczbowych, statystyk -twierdzenia formułowane bez przedstawiania opinii pracowników szkoły -brak źródeł pochodzenia informacji -jedyne linki jakie są podane to tylko linki artykułów prasowych, a na ich podstawie nie można zweryfikować rzetelności przedstawianych obaw i niepokojów o byt szkoły Póki co jest to jedyny artykuł i opinia o złym stanie oświaty powiatowej nie poparty/a żadną dokumentacją czy linkami do stosownych instytucji, które mogłyby uwierzytelnić przekaz.
@bandar Panie bandar, ma Pan rację oceniając powyższą dyskusję, ale hejterom o taki właśnie efekt chodziło. Co tam szkoła, celem bzdurnych hejterskich wpisów są ludzie spoza dzisiejszego układu. Powyższy artykuł pokazuje problem (jak Pan słusznie nazwał) zacnej szkoły, która była i jest mi nadal bliska, w której spędziłem ponad połowę zawodowego życia. To może zrozumieć ktoś z długim stażem zawodowym i przywiązaniem do swojego miejsca pracy. Czy poruszone w artykule fakty są publicznie znane? Od konstruktywnych pomysłów dla szkoły jest Zarząd i Rada Powiatu. Czy uważa Pan za konstruktywne zawłaszczanie pomieszczeń szkolnych przez starostwo? Czy ma temu towarzyszyć obojętność i przyzwalające milczenie społeczne, bo pracownicy szkoły obawiają się o miejsca pracy? Jak tak dalej pójdzie, to szkoła będzie się wkrótce mieściła w budynku starostwa.
Żal, po prostu żal! Rzeczowość dyskusji wręcz porażająca. Zastanawiam się po co artykuł, po co te wpisy kompletnie nie na temat? Czy to w jakikolwiek sposób pomaga tej szkole? Nie pomaga, a wręcz szkodzi. Panowie i być może Panie, idźcie się naparzać do innego wątku. Proponuję utworzyć go pod nazwą "bicie piany z pomyjami". Zacna szkoła nie potrzebuje Waszej udawanej troski. Żadnego konstruktywnego pomysłu nie macie, tylko chcecie przypomnieć o swoim istnieniu.
@kacpersky Panie kacpersky podzielam Pańskie spostrzeżenia i uwagi. Istotnie, sam anonimowy nick nie jest jeszcze synonimem hejtu. Akceptuję prawo do anonimowości, ale anonimowy hejt to już rynsztok. Praktykujących taką "twórczość" uważam za osobników prostych w budowie, odpornych na wiedzę, u których instynktownie pojawia się wstyd i obawa przed firmowaniem hejtu personaliami. Agresja i złośliwość (prezentowana również wyżej) to ich jedyna oferta dla skwapliwych i fałszywych chlebodawców, którzy chcą zachować czyste ręce i wizerunek. Obrzydliwość, której nie sposób akceptować. :(
Kacperskyy jeżeli piszesz o hejcie to porównaj oba cytaty. Kto kogo obraża. Ja stwierdziłem fakt który występuje w polityce jeżeli chodzi o pozyskiwanie elektoratu. Co do ludzi ze słabą psychiką to raczej jerzyk ma problem. W krytycznych wypowiedziach o nim widzi swoich przeciwników politycznych lub osoby zatrudnione do zatruwania mu życia. A to określa się schizofrenią paranoidalną (szerszy opis choroby- http://psychiatria.mp.pl/choroby/78549,schizofrenia) Jerzyk: "Ci ludzie to dewianci karmiący swoje chore ego możliwością obrzygania kogoś kto nie wstydzi się swoich personaliów. O co im chodzi, wyraził jeden z nich. Będą następne wybory samorządowe. Od nich zależy również ich byt. Po zmianie władzy ci marni dobosze staną się smakoszami szczawiu." "adam, niebawem będą następne wybory samorządowe i to co robi jerzyk (w mojej ocenie) jest to szykowanie gruntu i szukanie elektoratu. Jak znaleźć elektorat? Szukać niezadowolonych wyborców lub wykreować "swoją rzeczywistość" tak aby zniechęcić ludzi do konkretnych samorządowców."
"Swoją drogą ciekawi mnie iż jerzykowi nie przeszkadza fakt iż inne anonimy go popierają i nie ma o to pretensji." znajdz post krytykujacy jerzyka anonimowy ale napisany kulturalnie i jak jerzyk sie do tego odniosl, to po pierwsze.. nie przeszkadza krytyka, przeszkadza chamski hejt bezmyslny atak bez jakich kolwiek argumentow. twoja socjotechnika wlasnie jest nie do konca opanowana... miales matme? uczyles sie? wiesz co to wspolny mianownik? bo po twoim cytacie to z matmy dostal bys pale... wspolny mianownik to nie anonim tylko hejt w postach (tym gorsze ze anonimowych) i w tym problem. dodatkowo z twojej wypowiedzi wynika ze jakbym podpisal sie imieniem i nazwiskiem i hejtowal jerzyka to by mu nie przeszkadzalo... ehhhh no i jeszcze ten teks o ze jestes osoba prywatna i masz prawo do ochrony danych osobowych, ehhhh ... osoby publiczne tez maja prawo do ochrony swoich danych osobowych to po pierwsze, po drugie sam fakt udostepnienia imienia i nazwiska na forum nie ma nic wspolnego z ochrona danych osobowych to jest tylko twoja wlasna chęć i wola. po trzecie primo gardze takimi jak adas, ktorzy non stop hejtuja kazdy wpis, zero merytorycznej dyskusji i tchorz jeszcze boi sie pisac pod prawdziwym nazwiskiem.... na jego miejscu tez bym sie wstydzil ze za jałmużne sprzedał sie ktoremus z urzedasow.. obiecali mu za chejty 20 zlotych do wyplaty i szaleje... chociaz profil psychologiczny wskazuje na osobe slaba psychicznie bez wiekszych zdolnosci umyslowych ale probowal sie slizagac prawdopodobnie kiedys w ekipie politycznej za czasow jerzyka... jerzyk widzial tepote tego osobnika, odstawil go na boczny tor i do dzis siedzi w nim złość, żal, chęć zemsty a ze czlowiek jest niskich lotow to siedzi na forum pod nickiem i tylko czeka zeby jebn... jakas glupote w odpowiedzi na post jerzyka
"Wyskakuje z wirtualnego mroku dwóch hejterów, którzy nie mają żadnego pojęcia na poruszony w artykule temat, ale do dyskusji są pierwsi. Kogo bronią, kim są, o co im chodzi. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że walczą w obronie obecnych władz samorządowych, i że takich metod wcześniej w samorządzie nie stosowano. Dają więc świadectwo swoim chlebodawcom. " Jerzyk Socjotechnika nie do końca opanowana :)
Jerzyk, już nie raz pisałem ci że jestem osobą prywatną i mam prawo do ochrony danych osobowych. Jeżeli uważasz że wyrażając swoją opinię jako anonim naruszam twoje dobra osobiste to skieruj sprawę na drogę sądową a wówczas spotkamy się w cztery oczy. Nie jestem osobą publiczną abym musiał ujawniać swoje personalia. Tym bardziej iż doskonale pamiętam jak na tym portalu osoba o pseudonimie olaf została tu personalnie obrzucona łajnem i dyskredytowana. Mając na uwadze poziom wypowiedzi osób mających sprzeczne poglądy z moimi stwierdziłem iż nie warto przedstawiać swoich danych personalnych. Swoją drogą ciekawi mnie iż jerzykowi nie przeszkadza fakt iż inne anonimy go popierają i nie ma o to pretensji.
W czasach PRL jeśli bywałem krytyczny wobec osób czy zdarzeń, a bywałem będąc nauczycielem niepartyjnym i z zasadami, zderzałem się wówczas z członkami PZPR z podstawowej organizacji partyjnej. Ci ludzie czuli się silni nosząc legitymację partyjną. Mroczne czasy, ale jednak wówczas moi oponenci nie byli anonimowi. Wiedziałem z kim i o co się spieram. Dzisiaj żyjemy w innej rzeczywistości. Wyrażam krytyczne zdanie w sprawie, którą świetnie znam, nie z cudzej opowieści, ale z autopsji. Wyskakuje z wirtualnego mroku dwóch hejterów, którzy nie mają żadnego pojęcia na poruszony w artykule temat, ale do dyskusji są pierwsi. Kogo bronią, kim są, o co im chodzi. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że walczą w obronie obecnych władz samorządowych, i że takich metod wcześniej w samorządzie nie stosowano. Dają więc świadectwo swoim chlebodawcom. Są anonimowi, bo ich metody są haniebne i niestety trendi. Ci ludzie to dewianci karmiący swoje chore ego możliwością obrzygania kogoś kto nie wstydzi się swoich personaliów. O co im chodzi, wyraził jeden z nich. Będą następne wybory samorządowe. Od nich zależy również ich byt. Po zmianie władzy ci marni dobosze staną się smakoszami szczawiu. Wiele osób czytających mój blog pyta dlaczego nie zablokuję komentarzy. Wówczas nie byłoby możliwości zobaczenia tego dziadostwa, które żyje wśród nas. Tej obłudy, która skrywa się za anonimowym hejtem, który tej władzy nie przeszkadza.
"Szkoda że Tobie nie przeszkadza, że jerzyk pisze nieprawdę? Że prowokuje? Że nie widzi swojej winy jako wielki jedenasty itp itd" adam, niebawem będą następne wybory samorządowe i to co robi jerzyk (w mojej ocenie) jest to szykowanie gruntu i szukanie elektoratu. Jak znaleźć elektorat? Szukać niezadowolonych wyborców lub wykreować "swoją rzeczywistość" tak aby zniechęcić ludzi do konkretnych samorządowców.
Szkoda że Tobie nie przeszkadza, że jerzyk pisze nieprawdę? Że prowokuje? Że nie widzi swojej winy jako wielki jedenasty itp itd Szkoda, że tego nie dostrzegasz. Gdyby głupot nie pisał wówczas nie miałbym co komentować. I piszę do jerzyka: skończ waść wstydu oszczędź
@adam11111 po pierwsze bardzo nie podobają mi się Twoje pogardliwe słowa o Panu Jerzym. W mojej ocenie takie słownictwo dyskwalifikuje Cię jako osobę z którą warto polemizować. Jestem wstanie zrozumieć, że z jakiś względów wstydzisz się podnieść przyłbicę, ale to że piszesz incognito nie zwalnia Cię z zasady szacunku do innych piszących. Dwa, odnośnie dyrektora..."Krawiec kraje jak materii staje". Pozdrawiam.
Reage zgadzam się z tobą w części ale żeby było tak jak piszesz to musi być przede wszystkim dobry dyrektor a nie jakiś nieudacznik. Zobacz przez wiele lat Ogrodnik był najlepszy w sporcie teraz czytam i oczy przecieram ostatnie miejsce. Odszedł Miłkowskii jest najlepszy Chopin a przyszedł... nazwiska nie będę wymieniał bo szkoda słów i jest ogrodnik ostatni. To Pan dyrektor decyduje o kierunkach kształcenia i razem z kadra odpowiada za poziom. A zobacz ilu dyrektorów było w poprzedniej kadencji i teraz jakiś jerzyk ma czelność wypowiadać się o finansach szkoły a przecież wszyscy wiedzą, że był wielkim jedenastym dającym większość zarządowi, który doprowadził do ruiny nie tylko Ogrodnik. Pozdrawiam.
Zachowają... ale w jakim stanie? Szkoła zostanie zrolowana, a kształcić będzie w kierunkach bez przyszłości, promując te z nich na które jest wzięcie w danej chwili. Renomowana szkoła to taka do której uczniowie zgłaszają się sami, która ma historię, ugruntowaną pozycję i kształci na odpowiednim poziomie, a nie taka, która rozwiesi na mieście najwięcej banerów reklamowych, a do tego zmierza.
"kłótnia z i...ą jest jak gra w szachy z gołębiem. Nieważne jak dobrze grasz, gołąb i tak przewróci wszystkie figury, na...ra na szachownicę i będzie dumny z wygranej" Ciekawa myśl ale... Czy inteligenta jednostka osobowa będzie próbowała zagrać z gołębiem w szachy ? Czy inteligenta jednostka osobowa będzie oczekiwała od gołębia zachowań ludzkich ?
Jeśli dobrze pamiętam Adam z hebrajskiego to człowiek z buszu, i niech tak zostanie
panie jerzy, pan nie zwraca uwagi na tego goscia uwagi. szkoda poswiecac na niego czasu. chlop i tak juz zostal pokrzywdzony...od tego dawania d... swoim mocodawcom zwieracze juz dawno przestaly mu trzymac.
Czy trollującemu zarobkowo "miszczowi" mógłby ktoś powiedzieć, że głupota nie boli? Mnie nie uwierzy.
miło sie czyta ,tu popieram że starostwo powinno dawno przestac istniec i szkoła powinna być szkoła.
Znowu prawda boli jerzyku boli a żeby bardziej bolało to dodam afery w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie też w poprzedniej kadencji za chwile wymienię dalsze sukcesy kadencji powiatu w której Pan współrządził jako wielki jedenasty....
Najwięcej złego dla Ogrodnika zrobiono w kadencji 2010 - 2014 kiedy to m.in Pan jako jedenasty dający większość dla poprzedniego Zarządu i wspierający zatrudnienie etatowego członka zarządu za kilkanaście tysięcy brutto miesięcznie jak również zatrudnienie wielu wicedyrektorów szkoły w tym kolesia partyjnego położył Pan Ogrodnika na łopatki a teraz Pan płacze. WSTYD. Niech się Pan zajmie szpitalem w Płońsku o którym głośno z negatywów przedstawionych u Jaworowicz. To tyle na początek Panie Jerzy....
pare słow dla tych ktorzy zostali omamieni klamstwami urzedasow. zainteresowanie nauką w ogrodniku nadal jest duze wbrew temu co mowia urzedasy. gdyby ogrodnik dostal zgode startostwa to utworzono by wiecej niz 6 klas a wezcie pod uwage to ze rocznikow gimnazujm w tym roku szkolnym bylo bardzo malo a jednak tylu bylo chetnych do ogrodnika.. wiec jak to jest? co tam jeszcze? II pietro w internacie to biura startostwa, po remoncie pierwszego i to w jaki sposob jest to robione mozna oczekwiac ze starostwo tez ma na to chrapkę. na razie oficjalnie remontuje sie sale lekcyjne ale zobaczymy co z tego wyjdzie finalnie. biurokracja sie rozrasta niebotycznie kosztem dzieciakow z ogrodnika. tak jak pisalem szkola cieszy sie popularnoscia, uczniow nie ubywa i tylko dzieki zaradnosci dyrekcji ucziowie maja sie jeszcze gdzie uczyc ale zeby mieli to trzeba adaptowac do tego celu takie pomieszczenia jak zaplecza czy magazynki na pomoce naukowe.. wstyd do czego prowadzi zachlannosc wladzy. adas1111 trolu, jeszcze slowo do ciebie. p Milkowski nie zostal sila wyslany do Chopina, to byl jego wybor. konkurs na dyrektorow Chopina i Ogrodnika byl rozpisany jak ustawa przykazala. Obecny dyr Ogrodnika uczciwie wygral konkurs, do ktorego niemal kazdy mogl stanac wiec o co kaman?
Jerzyk, polecam zapoznać się z definicją którą określasz innych użytkowników i jednocześnie przeczytać własne komentarze: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hejter bandar- "Jarl na tego rodzaju wpisy czekam. I one najwięcej wnoszą. No i widzisz, odpowiedzi brak. Pewnie zbyt konkretnie wyłuszczyłeś swoje wątpliwości." Często nie piszę o tym co myślę, ponieważ pewne elementy są dla mnie realną oczywistością. Osoby, które nie rozumieją moich "tendencyjnych" wypowiedzi nie zrozumieją tego co mam do zakomunikowania w wypowiedziach formułowanych w sposób "urzędowy" . Nadal będą opierać się na przekazie jednostki, nie zwracając przy tym uwagi na rzetelność przedstawianych informacji i ich źródła. Dla mnie osobiście człowiek z wieloletnim stażem samorządowca powinien podpierać swoje tezy rzeczowymi konkretami. Słowa typu : "już o tym pisałem na swoim blogu" nie świadczą o rzetelności i realności głoszonych tez. Od człowieka żyjącego z polityki (ogólnopolskiej czy lokalnej) oczekuję czegoś więcej niż jego własne opinie. A opinia o płatnym hejtowaniu wobec swoich oponentów świadczy jedynie o braku logicznych argumentów na uwagi kierowane wobec tej osoby. Jeżeli ja piszę że coś mi się nie podoba lub wytykam błędy to oczekuję argumentów przeczących moim tezom, ale jerzyk jedyne co odpowiada to to że jestem płatnym hejtermem. Dla mnie to jest człowiek , który nie ma nic sensownego do powiedzenia. Każdą krytykę zwala na płatnych hejterów związanych z obecną ekipą rządzącą. Szkoda klawiatury na dalszą dyskusję.
Przypominam jakie stanowisko zajęli nauczyciele Ogrodnika w sprawie prawie rok temu i jak poważnie ich apel potraktowało starostwo: LIST OTWARTY RADY PEDAGOGICZNEJ ZSRCKU W SOCHACZEWIE " Publikujemy w całości LIST OTWARTY RADY PEDAGOGICZNEJ ZSRCKU W SOCHACZEWIE, który został przekazany naszej redakcji: W związku z przedstawieniem Starostwu Powiatowemu negatywnej opinii Rady Pedagogicznej ZSRCKU w Sochaczewie w sprawie przejęcia części pomieszczeń szkolnych na biura wydziału Geodezji, jako społeczność szkolna spotkaliśmy się z wieloma komentarzami ze strony różnych środowisk i pragniemy się do nich odnieść. Nie zgadzamy się na jednostronne przedstawianie sytuacji, chcemy dokonać sprostowania niektórych kwestii i zaprezentować własne stanowisko w dyskusji, która toczy się trochę za naszymi plecami. 1. Nie występujemy przeciwko nikomu. Rozumiemy potrzebę pracowników wydziału Geodezji do świadczenia swoich usług w godziwych warunkach. Szkoła jednak to także miejsce pracy uczniów i nauczycieli, którzy powinni mieć stworzone ku temu właściwe warunki. Uczniowie także pragnęliby uczyć się w jasnych, przestronnych i dobrze wyposażonych salach. To jednak nie zależy od nauczycieli, bo to nie my finansujemy działalność szkoły. Należy w tej sprawie znaleźć kompromis, a nie komuś dać, zabrawszy wcześniej innemu. 2. Nie jest prawdą, że sporne pomieszczenia, to nieużywany internat. Budynek ten internatem przestał być w roku 2007. Jest to budynek szkolny. Obecnie znajdują się w nim pracownie do nauki języków obcych, biblioteka oraz kuchnie do nauki zawodu. Faktycznie część pomieszczeń to pokoje, wykorzystywane przez lata jako baza lokalowa dla praktykantów ze szkół norweskich i niemieckich, z którymi od ponad 20 lat współpracujemy. Salki językowe są bardzo małe i jako Rada Pedagogiczna prosiliśmy w-ce starostę p. T. Głuchowskiego, by przeznaczyć środki na remont tych pokoi i stworzyć odpowiadające standardom europejskim sale lekcyjne. Okazało się, że na to nie ma pieniędzy (jest za to na remont tychże na biura oraz windy, której budowa i konserwacja są bardzo drogie). Dodatkowo Pan w-ce Starosta podczas spotkania z nauczycielami zaproponował podzielenie innych, większych sal na mniejsze. 3. Rozumiemy problemy finansowe Starostwa Powiatowego. Krzywdzące jest jednak stwierdzenie, że nasza szkoła jest najdroższa w utrzymaniu. Owszem, należy jednak wziąć pod uwagę, że z racji sąsiedztwa ze Starostwem Powiatowym mamy wspólną kotłownię czy salę konferencyjną (zwaną świetlicą szkolną). Jako placówka przynosimy także dochody dla urzędu, np. z wynajmu sali gimnastycznej, budynków gospodarczych czy spornych czynszów za pokoje. 4. Nasza szkoła (jako jedyna) ze szkół powiatowych dzieli tzw. świetlicę ze Starostwem Powiatowym. To sala konferencyjna jest świetlicą, ale tylko wówczas, kiedy starostwo z niej nie korzysta. Kiedy odbywają się szkolenia czy obrady, nasi uczniowie pozbawieni są świetlicy, siedzą stłoczeni w sali lekcyjnej, która akurat jest wolna. Trudno w niej pomieścić uczniów z 2-3 klas. Czy musimy jeszcze mieć wspólny korytarz z interesantami powiatu, czy młodzież musi przechodzić do swoich pracowni przez biura pracowników powiatu? Gdzie zasady bezpieczeństwa naszych uczniów. 5. Nie jest także prawdą, że nie zaproponowaliśmy innych rozwiązań tego problemu. Jako RP wskazaliśmy na wolnostojące budynki na terenie dawnego gospodarstwa, nadające się do remontu, posiadające dogodny dojazd i spełniające wymogi Starostwa Powiatowego. Nie rozumiemy jedynie, dlaczego mamy oddać część naszej szkoły, skazując się na mniejszy komfort nauczania i brak sal lekcyjnych, kiedy czas niżu demograficznego się kończy. Pan w-ce Starosta T. Głuchowski propozycję odrzucił, stwierdzając, że potrzebny jest remont tychże pomieszczeń. 6. Zadaniem naszym jako nauczycieli jest stworzenie obecnym i przyszłym uczniom jak najlepszych warunków do nauki. Chcemy się z tego zadania wywiązać. Dokładamy w tym celu wszelkich starań. Pragnęlibyśmy być wspierani w tym przez władze. 7. W mediach padło stwierdzenie: „Czasy świetności Ogrodnika już minęły”. Mamy pytanie, co to oznacza? Od kiedy ilość uczniów, szczególnie w dobie niżu demograficznego, jest miarą szkoły? Nasi uczniowie mają osiągnięcia w różnych dziedzinach. Biorą udział w konkursach, olimpiadach, prelekcjach, zdobywają indeksy uczelni wyższych, przygotowują programy artystyczne z okazji uroczystości szkolnych czy powiatowych. Klasy gastronomiczne szlifują swoje umiejętności kulinarne na konkursach, warsztatach. Cenią sobie możliwość uświetniania swoimi potrawami powiatowych uroczystości. Wyjeżdżając na praktyki zagraniczne do Niemiec i Norwegii technicy żywienia, technicy ogrodnictwa, zdobywają nie tylko doświadczenie zawodowe, ale i umiejętności, które nie są wymierne, takie jak obycie w świecie, kontakty z ludźmi, zaradność życiowa, swobodna umiejętność poruszania się na rynku pracy. Można jeszcze długo wymieniać. Jedni uczniowie zdobywają nagrody za umiejętności intelektualne, inni za dokonania praktyczne w konkretnych kierunkach zawodowych, jeszcze inni artystyczne, sportowe czy wolontariacie (laureaci „Ośmiu wspaniałych”). Jako nauczyciele jesteśmy otwarci na różnorodny rozwój ucznia. „Czasy świetności Ogrodnika” trwają nieustająco. Nie zauważyliśmy, aby szkoła przestała tętnić życiem. A to nie zależy od ilości uczniów. Takie sformułowania są krzywdzące dla nas jako społeczności i godzą w dobre imię Zespołu Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego. Pragnęlibyśmy kontynuować naszą pracę w spokoju, w godziwych dla uczniów i nauczycieli warunkach. Przyjmujemy kolejne informacje o oszczędnościach, ale nie możemy być niemi i głusi na ograniczanie nam możliwości rozwoju. Rada Pedagogiczna ZSR CKU" @bandar Na blogu pisałem wcześniej: "Argument obecnych decydentów powiatowych, że poprzedni Zarząd źle liczył subwencję oświatową i jest sprawcą dzisiejszych kłopotów nie jest racjonalny. Przypominam, że przez całą poprzednią kadencję zastrzeżeń do sposobu wyliczania subwencji nie zgłaszała również Komisja Oświaty Rady Powiatu, w której zasiadali m.in. dzisiejsi członkowie Zarządu Powiatu. Gwoli prawdy, w takiej samej sytuacji znalazło się kilkadziesiąt powiatów, które mają podobną strukturę oświaty. A przecież te „nienależne” pieniądze zasiliły powiatową oświatę, nie poszły na inny cel". W taki sposób naliczano subwencję od początku utworzenia młodziezowego ośrodka w powiecie. O zmianę tego wątpliwego sposobu naliczania subwencji zabiegał Związek Miast Polskich. Ostatnio informowano o zmianie zasad naliczania subwencji w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. W artykule wyraźnie stwierdziłem, że szkołę zawłaszczały kolejne ekipy od 2002 roku, ale faktem bezspornym jest, że proces ten został powstrzymany w latach 2010-2014. Podjazdy zbudowano dwa. Jeden przy starostwie, a drugi dla uczniów niepełnosprawnych, aby umożliwić im korzystanie z biblioteki szkolnej.