Spór o przysłowiową miedzę to historia długa jak świat. Coraz częściej historie te kończą się w sądzie i to surowymi wyrokami. Jeden z takich sporów od 25 lat toczy się w Kamionie. Zaczęło się od sąsiedzkich nieporozumień, interwencji policji, wymiany oskarżeń, a skończyło na ławie sądowej wyrokiem w zawieszeniu i grzywną.
Oskarżoną w tej sprawie jest Małgorzata Małek z Kamiona Nowego. Sprawę do sądu skierowali jej sąsiedzi, którzy budowali drogę do swojej posesji. Drogę porządną, szeroką, z betonowych elementów, tyle że jak mówi pani Małgorzata, częściowo na jej posesji. Innego zdania są sąsiedzi, twierdząc, że drogę zbudowali na swoim.
- Jeśli budowali na swoim gruncie, to niech pokażą dokument, że to ich własność. Dlaczego nie udowodnili tego w sądzie? pyta Małgorzata Małek i w głębokim przekonaniu, że ma rację, przeszkadzała w budowie. Przeszkadzanie polegało na tym, że kopała dołki na słupki do własnego ogrodzenia, które miało oddzielić jej posesję od drogi sąsiadów. Wcześniej dochodziło do tajemniczego niszczenia jej płotu, dachu w garażu, ściany w budynku. Któregoś dnia sytuacja tak się zaogniła, że na drodze doszło do szarpaniny, co przezornie fotografował i nagrywał syn właścicieli drogi. Małgorzata Małek została uznana winną wtargnięcia na cudzy teren, potłuczenia okularów sąsiadki i uszkodzenia aparatu fotograficznego. Dziwi jednak fakt, że pokrzywdzona miała ze sobą okulary do czytania i pracy przy komputerze. O to, po co zabrała je ze sobą na drogę, pytał obrońca podczas jednej z rozpraw.
Sąd Rejonowy w Sochaczewie skazał Małgorzatę Małek na karę grzywny w wymiarze 100 stawek dziennych, przyjmując wysokość jednej stawki za równą kwocie 10 złotych, poza tym na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i dozór kuratora sądowego. Dodatkowo sąd zabronił Małgorzacie Małek zbliżania się do sąsiadki na odległość mniejszą niż 50 metrów i nakazał naprawienie szkody w postaci pokrycia kosztów naprawy aparatu i okularów w wysokości 450 zł, a także 310 zł kosztów sądowych.
Małgorzata Małek nie przyznała się do winy. Twierdzi, że broniła swojej posesji. W uzasadnieniu wyroku sądu czytamy m.in.: Wyjaśnienia oskarżonej nie zostały uznane za wiarygodne () Oskarżona twierdziła, że znajdowała się na swojej posesji. Było to nieprawdą. Miejsce, gdzie odbywały się prace remontowe było posesją (nazwisko skarżącej). Prace te odbywały się na drodze dojazdowej do jej domu. Oskarżona twierdziła, że jest w sporze o własność z pokrzywdzoną, ale był to spór sąsiedzki, a nie prawny, tj. nie miał on żadnego odzwierciedlenia w ewentualnym postępowaniu sądowym lub rozgraniczeniowym. ()
Jednak zdaniem oskarżonej, ma to zasadnicze znaczenie. Biegły geodeta powołany przez sąd nie był w stanie na podstawie dostarczonych dokumentów jednoznacznie określić stanu prawnego przedmiotowej drogi. Małgorzaty Małek nie stać na opłacenie geodety, który dokonałby podziału gruntów. Ma za niskie dochody. Uważa, że na taki wydatek stać sąsiadów, którym powodzi się znacznie lepiej. Jej zdaniem, budując drogę dojazdową do posesji, powinni mieć dokument potwierdzający, że droga powstała na ich działce. Tym bardziej, że poprowadzili ją przez tzw. starą drogę Skarbu Państwa.
Sędzia w uzasadnieniu wyroku napisał także, że stan faktyczny w przedmiotowej sprawie został ustalony w całości na podstawie wiarygodnych zeznań pokrzywdzonej i pozostałych świadków, ale oskarżona nie zgadza się z wyrokiem i złożyła odwołanie do sądu drugiej instancji. Tym bardziej, że głównymi świadkami w sprawie byli mąż i syn pokrzywdzonej.
Jej obrońca w apelacji napisał m.in., że sąd nie rozstrzygnął wszystkich wątpliwości na niekorzyść oskarżonej. Małgorzata Małek weszła na nieogrodzoną posesję pokrzywdzonych, w związku z tym nie doszło do naruszenia miru domowego. Obrońca w piśmie do sądu apelacyjnego pisze także, że pokrzywdzona i jej najbliżsi prowokowali oskarżoną do wejścia na sporną drogę, wcześniej przygotowując aparat fotograficzny i nagrywając ją. Jeśli nawet oskarżona dokonała uszkodzenia mienia pokrzywdzonej, to nie zrobiła tego umyślnie () Podejmując działania, broniła jedynie swojej własności, uważając to za swój obowiązek.
Sprawę rozstrzygnie wkrótce sąd apelacyjny, ale to pewnie nie koniec zatargów. Sąsiedzi wystąpili do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie legalności budowy zabudowań gospodarczych pani Małgorzaty, zlokalizowanych w granicy z ich działką. Wcześniej wzywali PINB do kontroli jej działki. Tymczasem, jak twierdzi oskarżona, to ona kilka lat temu wyraziła zgodę na zakup przez sąsiadów działki przylegającego bezpośrednio do jej zabudowań.
- Wtedy im nic nie przeszkadzało. Teraz skarżą mnie o to, że budynki są za blisko, że małe okienka w stodole wychodzą na ich posesję, że spad dachu od szopy jest na ich stronę wylicza Małgorzata Małek.
Sąsiedzi oskarżonej odmówili oficjalnego komentarza, co więcej, zabronili autorce, do czasu ostatecznych rozstrzygnięć, pisania o sprawie.
Małgorzata Małek otrzymała już wezwanie na rozprawę apelacyjną, która odbędzie się w połowie listopada.
Jolanta Sosnowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze