Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A dowodem na śmierć plakatu filmowego jest nekrolog, który można zobaczyć tutaj: http://www.digart.pl/praca/3316088/Plakat_film_Popieluszko.html
Nie zamierzam nikogo zniechęcać do oglądania tego typu filmów, ale ich wysyp nie wziął się znikąd. Branża wyczuła pismo nosem, widzi, że społeczeństwo chce się dowartościować, no i kręci się. Nil, Sikorski, Popiełuszko, Katyń... Same tylko tytuły filmów wskazują, że chodzi tu o wyciągnięcie kasy, a nie o jakieś tam wartości artystyczne.
Dawniej mieliśmy Kanał, Przesłuchanie Śmierć jak kromka chleba itp. Dzisiaj, aby trafić do widza, filmy te musiałby się nazywać Powstanie warszawskie albo Zomo w Kopalnii Wujek. Innymi słowy, chodzi o to, aby nawet miłośnik Piotra Kupichy i M jak miłość nie miał wątpliwości i nie musiał dokonywać jakkiegokolwiek wysiłku intelektualnego. Plakaty reklamujące owe zjawiska też nie pozostawiają złudzeń. Jest mężczyzna i szubienica - musi chwycić. Na marginesie można dodać, że całkowicie umarła sztuka plakatu filmowego i teatralnego.
Co do zasady nie różni się to wiele od Kochaj i tańcz i tym podobnych produkcji, które trudno nawet nazwać filmem.Czy są jakieś dobre strony? Pewnie tak, ostatecznie coś jednak do zdegradowanej kulturalnie publiki masowej dotrze. Ale za parę lat nikt o tych filmach nie będzie pamiętał. Szkoda również, że w tych wątpliwych przedsięwzięciach biorą udział ludzie z ogromnym dorobkiem, jak Wajda choćby.
Rzeczywiście warto mówić o naszych bohaterach i warto mówić o cierpieniu. Szkoda jednak, że w tej tandecie giną (po raz kolejny) i bohaterowie i pamięć.
A dowodem na śmierć plakatu filmowego jest nekrolog, który można zobaczyć tutaj: http://www.digart.pl/praca/3316088/Plakat_film_Popieluszko.html
Nie zamierzam nikogo zniechęcać do oglądania tego typu filmów, ale ich wysyp nie wziął się znikąd. Branża wyczuła pismo nosem, widzi, że społeczeństwo chce się dowartościować, no i kręci się. Nil, Sikorski, Popiełuszko, Katyń... Same tylko tytuły filmów wskazują, że chodzi tu o wyciągnięcie kasy, a nie o jakieś tam wartości artystyczne.
Dawniej mieliśmy Kanał, Przesłuchanie Śmierć jak kromka chleba itp. Dzisiaj, aby trafić do widza, filmy te musiałby się nazywać Powstanie warszawskie albo Zomo w Kopalnii Wujek. Innymi słowy, chodzi o to, aby nawet miłośnik Piotra Kupichy i M jak miłość nie miał wątpliwości i nie musiał dokonywać jakkiegokolwiek wysiłku intelektualnego. Plakaty reklamujące owe zjawiska też nie pozostawiają złudzeń. Jest mężczyzna i szubienica - musi chwycić. Na marginesie można dodać, że całkowicie umarła sztuka plakatu filmowego i teatralnego.
Co do zasady nie różni się to wiele od Kochaj i tańcz i tym podobnych produkcji, które trudno nawet nazwać filmem.Czy są jakieś dobre strony? Pewnie tak, ostatecznie coś jednak do zdegradowanej kulturalnie publiki masowej dotrze. Ale za parę lat nikt o tych filmach nie będzie pamiętał. Szkoda również, że w tych wątpliwych przedsięwzięciach biorą udział ludzie z ogromnym dorobkiem, jak Wajda choćby.
Rzeczywiście warto mówić o naszych bohaterach i warto mówić o cierpieniu. Szkoda jednak, że w tej tandecie giną (po raz kolejny) i bohaterowie i pamięć.