Ten żart jest synonimem obecnej kadencji samorządowej, gdzie słowa z czynami mają niewiele wspólnego.
Podczas uroczystej sesji miejskiej z okazji Dni Sochaczewa w patio Kramnic, wypełnionym gośćmi, burmistrz Osiecki w swoim wystąpieniu bez żenady powiedział, podsumowując kończącą się jego czteroletnią kadencję:
„100 mln złotych to koszt budowy kanalizacji sanitarnej, kolejne 60 mln to wydatki na pozostałe inwestycje. Łącznie 160 milionów. To jest dorobek inwestycyjny miasta w ostatnich czterech latach, miasta osiągającego roczne dochody na poziomie ok. 100 mln”.
Trzeba mieć tupet, aby w obecności znających prawdę uczestników uroczystości oraz obecnych na sesji przedstawicieli poprzednich władz miejskich, mówić tylko o sukcesie wydatkowania pieniędzy w ostatnich czterech latach, pozyskanych przez poprzednią ekipę miejską w długich i skutecznych staraniach wielu lat, bez słowa wspomnienia o tym. Że pomysły i pozyskiwanie na ich realizację pieniędzy nie są łatwą sprawą widać to po ostatnich czterech latach obecnej ekipy. Oczekuję, że burmistrz lub jego rzecznik poinformują mieszkańców ile pieniędzy pozyskali dla miasta i z jakich źródeł. Niestety, nie ma się czym chwalić. W porównaniu z innymi mazowieckimi miastami jest pod tym względem bardzo marnie.
Czym burmistrz Osiecki może się naprawdę pochwalić
Z osiągnięć tej kadencji wymienić należy nowy żłobek, który w większości sfinansował program rządowy „Maluch”. Skorzystały z niego praktycznie wszystkie chętne samorządy. W Sochaczewie powstał ładny, nowoczesny obiekt, ale też wzrosły w budżecie miejskim coroczne koszty jego utrzymania z ok. 600 tys. zł do 1,6 mln zł. W centrum miasta, kosztem zmniejszenia i tak niewielkiego terenu zielonego, powstał parking samochodowy za pożyczone ok. 1,7 mln zł. Pożyczka zawierała wymóg utworzenia płatnej strefy parkingowej, co stanie się faktem, ale już po wyborach. Na wybory zostanie oddana jeszcze sala gimnastyczna w S.P. Nr 4 za ok. 4,5 mln zł i to w zasadzie tyle z dorobku obecnego burmistrza. Są jeszcze obligacje na prawie 27 milionów, z których ok. 16,5 mln zł poszło na wykup starych kredytów, a reszta zastąpiła planowane kredyty i sfinansowała deficyt budżetowy w 2013 i 2014 roku. Obligacje trzeba będzie wykupić z odsetkami poczynając za pięć lat.
Natomiast zestawianie 100 mln zł wydatkowanych przez ZWiK na kanalizację sanitarną z ok. 100 mln zł rocznych dochodów miasta ma się jak piernik do wiatraka i jest zwykłą socjotechniczną sztuczką, mającą zrobić wrażenie na mieszkańcach miasta. I zapewne na wielu zrobi.
Jerzy Żelichowski, radny powiatowy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nasz magistracki wzór stylu i taktu zajął w końcu stanowisko w sprawie chodakowskiej wycinki drzew, ale dokumentacja zdjęciowa nie zrobiła na nim wrażenia. Uznał, że gniazda są rzekomo znalezione po wycince! Jak pilarze mogli dostrzec gniazda na drzewach, skoro ich po wycince już na ziemi nie zauważyli?
Proszę nie przesadzać. Więcej pożytku z Pańskiego pisania i sowicie opłacanego rzecznikowania będzie, jeśli udzieli Pan odpowiedzi na zadane przez Internautów pytania o ostatnią wycinkę drzew w Chodakowie i związane z nią problemy.
Panie Jerzy oto krótki wyciąg z tego co Pan napisał powyżej:
...Reaguję z dezaprobatą na fałszywą propagandę, której egoistyczne intencje stały się patologią tej kadencji.
... Jak płytki i żałosny jest styl myślenia obecnych decydentów
.... Rzecznik piszący takie bzdury za publiczne pieniądze, uosabia myślenie obecnej władzy miejskiej.
.... Pisanie dyrdymałów o kryzysie przemilczę
....Krytykuję obecny brak stylu i taktu, egoizm oraz populizmTo wszystko w jednym, dość krótkim tekście.
Wyjątkowy z Pana dżentelmen, mistrz stylu i taktu. Z wyrazami szacunku
Robert Małolepszy
Pan Robert Małolepszy, kandydujący w ostatnich wyborach samorządowych do rady powiatu, a następnie pełniący funkcję rzecznika burmistrza Osieckiego, po raz kolejny pokazał swoją sportową waleczność i styl reprezentowania samorządu. Nadmiar adrenaliny najwidoczniej utrudnił mu przeczytanie mojego artykułu ze zrozumieniem, skoro uznał, że krytykuję wszystko co dzieje się w mieście. Nie krytykuję wszystkiego, zwłaszcza tego co dobre, ale znając specyfikę i mechanizmy funkcjonowania samorządu, reaguję z dezaprobatą na fałszywą propagandę, której egoistyczne intencje stały się patologią tej kadencji.
Jak płytki i żałosny jest styl myślenia obecnych decydentów w magistracie świadczy użyty przez rzecznika burmistrza argument: "Piotr Osiecki rozwiązuje problemy, których poprzednicy nie potrafili rozwikłać - najnowszy przykład to ruszająca lada dzień budowa parkingu przy stacji PKP. Za czasów Pana Żelichowskiego tylko się o nim mówiło, teraz się buduje". Rzecznik piszący takie bzdury za publiczne pieniądze, uosabia myślenie obecnej władzy miejskiej. Wszyscy wokoło manipulują, a Pan Małolepszy zignorował fakt, że w poprzedniej kadencji temat parkingu żył przez ostatnie 1,5 roku, za sprawą moich niewymuszonych starań i bez czynienia wcześniejszych obietnic. Próbowałem nakłonić Urząd Marszałkowski, aby zrealizować w Sochaczewie Park&Ride na 200 rocznicę urodzin Chopina, czyli wcześniej niż pierwotnie planowano.Po wyborach, w których parking był jedną z obietnic, burmistrz Osiecki i jego rzecznik mówili i pisali o Park&Ride przez prawie cztery lata, by rzutem na taśmę zacząć budować parking tuż przed kolejnymi wyborami, całkowicie wyręczając w jego realizacji marszałka.Pisanie dyrdymałów o kryzysie przemilczę, bo już wcześniej na moim blogu wykazałem jak populistyczne jest wykorzystywanie tego argumentu w Sochaczewie.
Wbrew stwierdzeniu rzecznika nie bagatelizuję żadnych zrealizowanych inwestycji i pozyskanych pieniędzy. One mają dobrze służyć miastu i mieszkańcom, jeśli są racjonalnie wydatkowane, a z tym różnie bywa, czego przykładem są m.in. kłopoty z przyłączami.Krytykuję obecny brak stylu i taktu, egoizm oraz populizm.
Trudno mi pojąć, że Pan Małolepszy nie dostrzegł mojego żalu, że burmistrz Osiecki nie wspomniał skąd miał pieniądze, których wydawaniem tak publicznie się chełpił. Poprzednia ekipa nie pozyskała pieniędzy dla Pana Osieckiego, tylko dla Sochaczewa.Obawiam się, że ta różnica nie ma znaczenia dla obecnych decydentów.
Czy nie brzmi sztucznie w komentarzu przesadne operowanie szacunkiem przez rzecznika, który pozwala sobie na połajanki i komentarze na portalu równocześnie blokując dostęp do komentowania miejskich artykułów?To kwintesencja kadencji 2010-2014.
Panie Małolepszy tych Pańskich bzdur to chyba nikt już poważnie nie bierze pod uwagę . O jakim mieście Pan mówi chyba nie o naszym Sochaczewie . Przez trzy i pół roku nic nie robiliście oprócz totalnej wojny z każdym kto miał inne zdanie niż Osiecki . Teraz Was przypiliło , bo wybory blisko i strach u czterech liter. Nie jestem zwolennikiem Pana Jerzego , ale czy jego wpisy są bezproduktywne to przekonamy się po wyborach , jak pójdziecie w zapomnienie.
Wzięliście obligacje , My zobaczymy i sprawdzimy i jeżeli chociażby jedna złotówka została przeznaczona na wybory Osieckiego , to finał znacie i nie skończy się on w Sochaczewie. Te pieniądze mają polepszyć byt mieszkańców a nie Waszą promocję.
WY TE WYBORY PRZEGRALIŚCIE I NIC WAS JUŻ NIE URATUJE. BYLIŚCIE BEZMYŚLNĄ WŁADZĄ TEGO MIASTA.
a może wykrzesze pan jeszcze z siebie kilka zdań w temacie wycinki drzew w Chodakowie?da pan rade?szczerze watpie bo temat zrobił się niewygodny dla magistratu a takich tematów unikamy w urzędzie novjan
Pan Jerzy Żelichowski przyzwyczaił czytelników e-sochaczew do tego, że jedyne czym zajmuje się od czterech lat, to bezproduktywne krytykowanie wszystkiego co dzieje się w mieście (jako radny powiatowy dla miasta nie robi nic, ale to już temat na inny tekst).
Były wiceburmistrz nie może znieść, że miasto pięknieje, że powstają kolejne inwestycje. Że Piotr Osiecki rozwiązuje problemy, których jego poprzednicy nie potrafili rozwikłać – najnowszy przykład to ruszająca lada dzień budowa parkingu przy stacji PKP. Za czasów pana Żelichowskiego tylko się o nim mówiło, teraz się buduje. Przez ostatnie cztery lata wydano na inwestycje w mieście ok. 160 mln złotych. Rozumiem, że pan Żelichowski nie może przełknąć tej informacji i za wszelką cenę próbuje udowodnić, że białe jest czarne. Do tej informacji trzeba jeszcze dodać, że burmistrz Osiecki i obecna Rada Miasta nie miały i nie mają takiego komfortu, jak władze dwóch poprzednich kadencji. Ostatnie cztery lata to bowiem czas największego kryzysu finansowego państwa od kiedy funkcjonuje samorząd. Gdy pan Żelichowski i Czubacki byli burmistrzami PKB rósł po kilka procent rocznie - rekord to 6.8% w roku 2007. Gdy w 2009 PKB spadł do 1,6%, a w 2010 wzrósł, ale do 3,9%, by dopiąć budżet na 2011 rok, zaplanowali kredyt w wysokości 9 mln złotych! Mimo to Pan Żelichowski nie wstydzi się krytykować dziś burmistrza Osieckiego i Radę Miasta za to, że Sochaczew wyemitował obligacje (instrument finansowy przeznaczony tylko dla najlepiej zarządzanych finansowo samorządów), by: po pierwsze spłacić stare, drogie kredyty, a po drugie: by móc spokojnie inwestować. 10 mln złotych, jakie miasto pozyskało po wyemitowaniu obligacji zostało wykorzystane na inwestycje w latach 2013 i 2014. By dobrze to ocenić trzeba dodać, że PKB wyniósł w 2012: 1,9%, a w 2013: 1,6%. W tak głęboki dołek nasze państwo ostatni raz wpadło w latach 2001/2002. Mamy zatem 9 mln kredytu, jakie miasto musiało zaciągnąć po jednym roku kryzysu finansów publicznych za czasów pana Żelichowskiego i Czubackiego i 10 mln, ale na dwa lata za czasów burmistrza Osieckiego w okresie najgłębszego kryzsu od lat. Kto gospodaruje racjonalnie, kto naprawdę zaciska pasa, nie przejada pieniędzy mieszkańców? Odpowiedź wydaje się oczywista. Nie sztuką jest rządzić w czasach prosperity. Sztuką jest utrzymać działalność, którą rozwijało się w czasach prosperity, w okresie głębokiego kryzysu. Tak właśnie postępuje burmistrz Osiecki i obecna Rada Miasta. Co do inwestycji to Pan Żelichowski oczywiście próbuje bagatelizować skalę tego co się wydarzyło. W jednym zdaniu zamieszcza dwie odmienne tezy. To w końcu dobrze, że miasto pozyskało pieniądze na budowę żłobka, czy źle? Czy to dobrze, że burmistrz Osiecki prowadzi prorodzinną politykę, czy nie? Mógłbym tak zadawać pytania, podawać kwoty, wyliczać inwestycje jeszcze długo. Póki co tylko kilka liczb z raportu, jaki przygotował Wydział Inwestycji i Modernizacji UM. Na liście miejskich inwestycji w latach 2011-2014 są 82 pozycje!
Na ich realizację wydano 158 872 222 zł. Z tego pozyskano 74 096 400 zł. Wyłączając z tego inwestycję kanalizacyjną nadal są to kwoty imponujące. Ponad 31 mln złotych wydano lub zostanie wydanych z środków własnych miasta, ponad 20 mln z środków pozyskanych. A trzeba do tego dodać jeszcze środki na program „Drogi zamiast błota”, które są wydawane w ramach tzw. bieżącego utrzymania dróg. Na najbliższej sesji burmistrz chce poprosić radnych o przesunięcie na ten cel kolejnych 550 tys. zł. Jeśli się zgodzą, na drogi, tylko w tym roku., miasto wyda 2,550 mln złotych. Na tej samej sesji (wtorek 24.06) do budżetu zostanie wprowadzonych 752 tys. złotych, które Sochaczew właśnie pozyskał na utrzymanie żłobka w roku 2014. Z wyrazami szacunku
Robert Małolepszy
rzecznik prasowy UM
Mamy jeszcze jeden sukces pt.Pierzeja etap I.Siłowa zmiana planu zagospodarowania,co poniesie za sobą koszty przygotowawcze ,ułatwi zniszczenie Parku w centrum miasta .Pozwolę sobie na trochę prywaty ,znaczną utratę wartości nieruchomości JUTEX, oraz kłopoty z użytkowaniem owej po objęciu całej działki nadzorem Urzędu Konserwatora Zabytków ,w wyniku nieistniejącego zabytku.(moja wdzięczność jest bezgraniczna)Działanie władz doprowadzi do ruiny obiektu podobnie jak wielu innych w Sochaczewie objętych "Konserwatorem Zabytków". Śmiem twierdzić ,że cały pomysł Południowej pierzei rynku nie przystaje do obecnej sytuacji ekonomicznej i wizerunkowej naszego Miasta.To są też zbędne koszty dla budżetu .Świat PRZYSPIESZA a my zwalniamy bez pomysłu na rozwój.Taki jest moje skromne zdanie.Każde nowe miejsca pracy powinny być pozyskiwane a nie odrzucane przez zamierzchłe wizje ,przykład była mleczarnia i inne mrzonki .Trzeba realizować realne pomysły dla dobra ogółu a nie garstki zapaleńców.Rozsądek ponad wszystko.Przykłady same się mnożą w innych postach.
Zgadzam się z Tobą Pawle, ale moim zdaniem inwestycja dotycząca kanalizacji była źle zaplanowana. Podam przykład ul. Podgórna, nieomal kilometr długości, 6 czy 7 domów z czego większości na samym końcu ulicy. Planu zagospodarowania się zdaje się nawet nie ma. Koszty ... set tysięcy zł! Totalny bezsens, ale sukces jest!
Czy 1 00 mln złotych wyłożonych na budowę kanalizacji sanitarnej przełożyło się na poprawę życia mieszkańców Sochaczewa? Budowa żłobka, sali gimnastycznej, przebudowa pl. Armii Ludowej i przyległych ulic można traktować w kategoriach poprawy komfortu życia w naszym mieście. Koszt tych inwestycji po stronie mieszkańca w stosunku do płynących korzyści jest jeszcze akceptowalny. Inaczej jest w przypadku kanalizacji. Tu efekt jest odwrotny. Użytkowanie sieci kanalizacyjnej pochłania sporą część budżetu domowego związanego z opłatami stałymi jak woda, prąd czynsz etc. Każdy płaci i narzeka na kosmiczne ceny za ścieki i wodę. Gdy ruszyła inwestycja z kanalizacją w celu poprawy gospodarki wodnościekowej wydawało się, że to ukróci dzikie przyłącza do kanalizacji deszczowej,zlikwiduje się śmierdzące przydomowe szamba, a tym samym będzie nas więcej podłączonych do nowej sieci, co przełoży się na niską cenę. Miało być tanio i ekologicznie. Jak jest, to chyba każdy widzi patrząc na rachunek za ścieki. Budowa sieci kanalizacyjnej za 100 mln nie jest przez sochaczewian postrzegana jako sukces. Widać to szczególnie w trudnościach jakie ma ZWIK przy pozyskiwaniu chętnych na przyłącza. Burmistrz widzi to inaczej, gdyż z punktu widzenia jednostki samorządu terytorialnego była to duża inwestycja za środki pozyskane z funduszy unijnych. Czyli sukces, który przełożył się na nową sieć kanalizacyjną. I na tym koniec. Wszystko rozbiło się o cenę za ścieki, w której to jest klucz do oczekiwanego przez sochaczewian tzw sukcesu.
Tylko "pogratulować" Burmistrzowi sukcesu a miastu Burmistrza zadłużenie miasta przerzucone w obligacje to jest sukces! Kto je spłaci? My wszyscy,chyba że wcześniej to miasto się wyludni jak wzrosną podatki i ceny podstawowych mediów czyli wody iścieków. Pogratulować należy również wiernych radnych koalicyjnych którzy zaakceptowali tak wysokie ceny wody i ścieków. Nie zapominajmy o odbudowaniu ruin zamku które niedługo znów się rozpadną.
To jest cenna wypowiedź, ale przydałoby się rozjaśnić kwestię tych 100 mln na ZWiK. Dla laika to jednak zbyt skrótowo potraktowany temat. I przydałoby się coś więcej na temat obligacji. Pewnie jakieś kredyty trzeba zaciągać, ale są kredyty lepsze i gorsze. Ten kredyt zaciągnięty przez Osieckiego wydaje się być kulą u nogi. Ale może jest inaczej. Może Pan rozjaśnić trochę te sprawy.
Nasz magistracki wzór stylu i taktu zajął w końcu stanowisko w sprawie chodakowskiej wycinki drzew, ale dokumentacja zdjęciowa nie zrobiła na nim wrażenia. Uznał, że gniazda są rzekomo znalezione po wycince! Jak pilarze mogli dostrzec gniazda na drzewach, skoro ich po wycince już na ziemi nie zauważyli?
Proszę nie przesadzać. Więcej pożytku z Pańskiego pisania i sowicie opłacanego rzecznikowania będzie, jeśli udzieli Pan odpowiedzi na zadane przez Internautów pytania o ostatnią wycinkę drzew w Chodakowie i związane z nią problemy.
Panie Jerzy oto krótki wyciąg z tego co Pan napisał powyżej:
...Reaguję z dezaprobatą na fałszywą propagandę, której egoistyczne intencje stały się patologią tej kadencji.
... Jak płytki i żałosny jest styl myślenia obecnych decydentów
.... Rzecznik piszący takie bzdury za publiczne pieniądze, uosabia myślenie obecnej władzy miejskiej.
.... Pisanie dyrdymałów o kryzysie przemilczę
....Krytykuję obecny brak stylu i taktu, egoizm oraz populizmTo wszystko w jednym, dość krótkim tekście.
Wyjątkowy z Pana dżentelmen, mistrz stylu i taktu. Z wyrazami szacunku
Robert Małolepszy