Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zapewne powiedzenie "prawdziwa cnota krytyk się nie boi" burmistrzowi czy jego ludziom jest już znane. Moja krytyka jest antypropagandowa i nie jest wymierzona w osoby tylko w sposób ich działania. Moje próby zwrócenia uwagi burmistrza na niektóre ważkie dla samorządu problemy podczas sesji Rady Miejskiej (na które mnie zaproszono) niestety imitowały rzucanie grochem o ścianę. A niektórzy radni z doświadczeniem zaledwie z kilkunastu sesji Rady Miejskiej oburzali się, że ktoś z czternastoletnim i frontowym doświadczeniem samorządowym oraz niemałą wiedzą z tej dziedziny, próbuje im coś uzmysłowić. Trzeba tylko chcieć i umieć słuchać, zwłaszcza jeśli się obraca 100 mln zł publicznych pieniędzy. Pisząc na forum mogę spokojnie wyartykułować mój punkt widzenia na istotne samorządowe sprawy, bez przeszkadzania i uniemożliwiania mi wypowiedzi. Zapewniam, że chętnie dzielę się wiedzą z wieloma samorządowcami.
Czemu Pan, jako prawy i dobry człowiek, w dodatku z takim doświadczeniem w kierowaniu miastem, nie pójdzie do Burmistrza i nie doradzi, nie pokieruje, tylko ciągle krytykuje. Może zamiast pisać, warto zaoferować pomoc i swoją wiedzę dla dobra Naszego Miasta ???Bo to właśnie co Pan uprawia to jest propaganda, a przecież Wam podobno chodzi o dobro miasta, czy jednak nie ?
W jednym ze swoich postów Pan Małolepszy napisał: "PS. Wiem, że Pan Jerzy Żelichowski zaraz napisze, że gdy on był u władzy, to nie można było dawać pieniędzy na sport. Można było. Osobiście, jeszcze jako jeden z działaczy sportowych, tłumaczyłem mu, jak to robi się w innych miastach. Tylko tam władze chciały pomagać stowarzyszeniom, a u nas mówiły, że chcą, ale nie mogą". Tak potwierdzam, że Pan Małolepszy widział potrzebę większych pieniędzy samorządowych w sporcie. Ja też je widziałem, ale ewolucyjnie, nie kosztem infrastruktury miejskiej. Tłumaczyłem mu wówczas, że budżet jest jaki jest, jeśli przeznaczy się więcej pieniędzy na sport, to będzie mniej na inwestycje. Przy czym te same pieniądze podatnika przeznaczone na inwestycje, pozwolą zdobyć dodatkowo dofinansowanie np. unijne. W ten sposób miasto jako całość zyskiwało. W ciągu ostatnich dwóch lat zburzono dotychczasowe proporcje. Dzisiaj rzecznik chełpi się, że burmistrz wydaje 800 tys.zł na sport, że obiekty sportowe są za darmo. Panie rzeczniku, nic nie ma za darmo. Kiedyś tak mówiono. Za wszystko płaci budżet miasta Sochaczewa, a decyzje za nas podejmuje burmistrz i radni! W efekcie nowego zarządzania miastem na inwestycje podnoszą podatki i bez tego pieniędzy na ul. Staszica by nie było?Po prostu nastąpiła zmiana priorytetów!
Zapewne powiedzenie "prawdziwa cnota krytyk się nie boi" burmistrzowi czy jego ludziom jest już znane. Moja krytyka jest antypropagandowa i nie jest wymierzona w osoby tylko w sposób ich działania. Moje próby zwrócenia uwagi burmistrza na niektóre ważkie dla samorządu problemy podczas sesji Rady Miejskiej (na które mnie zaproszono) niestety imitowały rzucanie grochem o ścianę. A niektórzy radni z doświadczeniem zaledwie z kilkunastu sesji Rady Miejskiej oburzali się, że ktoś z czternastoletnim i frontowym doświadczeniem samorządowym oraz niemałą wiedzą z tej dziedziny, próbuje im coś uzmysłowić. Trzeba tylko chcieć i umieć słuchać, zwłaszcza jeśli się obraca 100 mln zł publicznych pieniędzy. Pisząc na forum mogę spokojnie wyartykułować mój punkt widzenia na istotne samorządowe sprawy, bez przeszkadzania i uniemożliwiania mi wypowiedzi. Zapewniam, że chętnie dzielę się wiedzą z wieloma samorządowcami.
Czemu Pan, jako prawy i dobry człowiek, w dodatku z takim doświadczeniem w kierowaniu miastem, nie pójdzie do Burmistrza i nie doradzi, nie pokieruje, tylko ciągle krytykuje. Może zamiast pisać, warto zaoferować pomoc i swoją wiedzę dla dobra Naszego Miasta ???Bo to właśnie co Pan uprawia to jest propaganda, a przecież Wam podobno chodzi o dobro miasta, czy jednak nie ?
W jednym ze swoich postów Pan Małolepszy napisał: "PS. Wiem, że Pan Jerzy Żelichowski zaraz napisze, że gdy on był u władzy, to nie można było dawać pieniędzy na sport. Można było. Osobiście, jeszcze jako jeden z działaczy sportowych, tłumaczyłem mu, jak to robi się w innych miastach. Tylko tam władze chciały pomagać stowarzyszeniom, a u nas mówiły, że chcą, ale nie mogą". Tak potwierdzam, że Pan Małolepszy widział potrzebę większych pieniędzy samorządowych w sporcie. Ja też je widziałem, ale ewolucyjnie, nie kosztem infrastruktury miejskiej. Tłumaczyłem mu wówczas, że budżet jest jaki jest, jeśli przeznaczy się więcej pieniędzy na sport, to będzie mniej na inwestycje. Przy czym te same pieniądze podatnika przeznaczone na inwestycje, pozwolą zdobyć dodatkowo dofinansowanie np. unijne. W ten sposób miasto jako całość zyskiwało. W ciągu ostatnich dwóch lat zburzono dotychczasowe proporcje. Dzisiaj rzecznik chełpi się, że burmistrz wydaje 800 tys.zł na sport, że obiekty sportowe są za darmo. Panie rzeczniku, nic nie ma za darmo. Kiedyś tak mówiono. Za wszystko płaci budżet miasta Sochaczewa, a decyzje za nas podejmuje burmistrz i radni! W efekcie nowego zarządzania miastem na inwestycje podnoszą podatki i bez tego pieniędzy na ul. Staszica by nie było?Po prostu nastąpiła zmiana priorytetów!