Reklama

Krzyż a sprawa narodowego chuchu

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
02/05/2005 12:30
Pamiętam dokładnie, jak przed laty, tuż przy zbiegu ul. 600-lecia, Polnej i Pokoju stała drewniana budka z piwem, zwana „U Maryny” czy też Marychy. Nie pamiętam już, jak miała na imię dobrodziejka spragnionych obywateli naszego grodu, którzy przybywali tu licznie, zwłaszcza w dni wolne od pracy, bo wtedy jeszcze praca była.
Budka miała tę zaletę, że w dni deszczowe albo zimą można się było pod jej dachem schronić, był to bowiem niewielki, ale już jakby lokal, w którym przy kontuarze, na stojaka sączyło się z kufla cienkie piwo, racząc rozmową z najbliższym sąsiadem, który akurat się trafił, bo tłok bywał tam niemiłosierny i wyboru interlokutora nie było. Do tego stopnia, że w zimne dni zawsze stało kilku oczekujących na zewnątrz, którzy mogli zdobyć upragnione miejsce w środku dopiero wówczas, gdy ktoś wyszedł. Inaczej się nie dało.
W pobliżu budki, przy tym samym skrzyżowaniu, stał krzyż, ale chyba Panu Bogu towarzystwo nie przeszkadzało, zwłaszcza, że zawsze istniała szansa, iż piwosz, przeżegnawszy się, zrezygnuje z kolejnego kufla. Dzisiaj z krzyżem mamy kłopot. Radni bowiem jakiś czas temu zatwierdzili uchwałę zakazującą wydawania koncesji na alkohol lokalom znajdującym się w pobliżu miejsc kultu religijnego, jakim jest również rzeczony krzyż. Gdy więc, o czym pisaliśmy, znajdująca się w pobliżu pizzeria „Rzym” o koncesję się starała, krzyż zniknął. Gdy ją otrzymała, powrócił na swe miejsce, podobno z renowacji. Czy koncesja zostanie pizzerii odebrana? Wątpię.
I teraz jest tak: szefowa miejskiej komisji antyalkoholowej, która opiniuje wnioski o koncesję, jest w kropce. Bo jeśli koncesji, z racji bliskości jakiegoś miejsca kultu, nie wyda, to miejsce kultu zniknie, a jeśli w obawie przed tym faktem wyda, pozostanie w konflikcie z przepisami uchwalanymi przez Radę Miasta i nią samą.
W obawie więc o przyszłość naszych sochaczewskich obiektów sakralnych, bo przecież nie wszystkie, jak krzyż, muszą na miejsce wrócić, postuluje teraz ona, aby z uchwały antyalkoholowej wykreślić punkt o miejscach kultu, bo wtedy ubiegający się o koncesję może dadzą im spokój. Zwłaszcza, że w ustawie sejmowej takiego zapisu nie ma. Jest to nasz sochaczewski patent.
Ja myślę, że to bardzo roztropne posunięcie, nie można przecież narażać wielkiej nieraz wartości obiektów sakralnych, bo niechby tak od prezesa Chociana jadłodajnię przy pl. Kościuszki kupił jakiś ambitny restaurator i wystąpił o koncesję, to musiałby chyba… rozebrać kościół. I nie wiadomo, czy po jej otrzymaniu, udałoby mu się podobny z tych samych cegieł sklecić.
A może by tak jednak ludziom zaufać, licząc, że wiadoma konsumpcja nie wpłynie negatywnie na zachowania w miejscach kultu, bo, jak powiedział Tadeusz Kotarbiński: „Polak, jak mu przyjdzie fantazja do głowy, to może być całkiem porządnym człowiekiem”.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości