Kandydat na Burmistrza Sochaczewa, Marek Gołkowski, chciałby, żeby Sochaczew był miastem szczęśliwych, zasobnych ludzi, którzy byliby aktywni społecznie i mieli perspektywy rozwoju. Rozmowa sięga planów pretendenta, jego marzeń i spojrzenia na obecną sytuację.
- Dlaczego Pan kandyduje na stanowisko burmistrza Sochaczewa?
- Sytuacja w Polsce jest wypadkową zdarzeń lokalnych, wpływających na ocenę rzeczywistości i sposób rządzenia. Zachodzi bezpośredni związek między władzą samorządową i rządową; obie przenikają się i stają się od siebie zależne. To przeczy ideałom, które przyświecały nam w czasie rewolucji solidarnościowej. Nie takiej Polski chcieliśmy: miała być samorządowa, obywatelska oraz bez populizmu. Zaczynamy od początku. Od prawdziwej samorządności i odbudowy społeczeństwa obywatelskiego, które będzie wolne, aktywne, mające realny wpływ na postanowienia władz. Taka powinna być Polska po jesiennych wyborach.
- Co Pan zrobi przede wszystkim, jak już Pan burmistrzem zostanie?
- Sposób zarządzania Sochaczewem w ostatnich latach doprowadził do zagubienia idei obywatelskości, do bierności społeczności i uzależnienia samorządu od idei partyjnych. Skutkiem owych działań jest brak perspektyw i nowych miejsc pracy. W miejsce samorządności - pionowe struktury zależności partyjno-kumoterskiej i propaganda sukcesu. Miasto potrzebuje reformy: trzeba urealnić wielkość administracji, przekazując środki i kompetencje do konkretnych instytucji: przedszkoli, szkół, czy zakładów, a także spółek. Należy zmniejszyć obciążenia mieszkańców kosztami opłat komunalnych. Zaspokoić podstawowe potrzeby: wodę, kanalizację, gaz i wygodny przejazd przez miasto. Umożliwić ludziom oddychanie świeżym powietrzem, bez smogu.
Stworzyć sochaczewianom warunki dla nauki, awansu społecznego i zawodowego oraz samorealizacji: biznesowej, kulturowej, społecznej i zawodowej. Wspierać tych którzy potrzebują pomocy prawnej, społecznej, medycznej, nierzadko czysto ludzkiej. Wsłuchać się w głos sochaczewian przy przygotowaniu perspektywicznego planu rozwoju miasta
- Jakie jest Pańskie największe marzenie, związane z pańskim miastem?
- Chciałbym widzieć Sochaczew miastem szczęśliwych, zasobnych ludzi. Aktywnych społecznie, mających perspektywy rozwoju, pełnych zaufania do siebie, gotowych do pomocy innym i zadowolonych z władz miasta.
źródło: www.mws.org.pl
-----
Marek Gołkowski na Facebooku: facebook.com/golkowski2018/
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Święte słowa, święte słowa @pierwsza_krew.
Inaczej grozi namgospodarka nakazowo-rozdzielcza monowładców z nowogrodzkiej. Tylko jak tu wbić klin? PO występuje pod własnym szyldem, ale gdzie się podział PiS ;)
Wbijmy wreszczcie klin w ten odwieczny układ PO-PIS, który panuje w naszym mieście od lat.
Zmieńmy ludzi w RM, którzy od lat głosują nie dla dobra mieszkańców tylko martwią się o swoją karierę i głosują tak, jak im Burmistrz Osiecki (PIS) każe. Sztandarowym tego przykładem jest heca nadania imienia rodna koło stacji PKP. Przyjechał Pan Poseł Małecki, szepnął słówko i Rada Miejska praktycznie jednogłośnie klepnęła nazwę. Czy takich przedstawicieli nam potrzeba? Następnie w głosowaniu na stronach konsultacji społecznych jak władza zobaczyła, że głosowanie idzie nie po ich myśli, padł rozkaz w urzędzie, żeby głosować na TAK. Czy takiej demokracji nam trzeba? Zastanówcie się Państwo.
Święte słowa, święte słowa @pierwsza_krew.
Inaczej grozi namgospodarka nakazowo-rozdzielcza monowładców z nowogrodzkiej. Tylko jak tu wbić klin? PO występuje pod własnym szyldem, ale gdzie się podział PiS ;)
Wbijmy wreszczcie klin w ten odwieczny układ PO-PIS, który panuje w naszym mieście od lat.
Zmieńmy ludzi w RM, którzy od lat głosują nie dla dobra mieszkańców tylko martwią się o swoją karierę i głosują tak, jak im Burmistrz Osiecki (PIS) każe. Sztandarowym tego przykładem jest heca nadania imienia rodna koło stacji PKP. Przyjechał Pan Poseł Małecki, szepnął słówko i Rada Miejska praktycznie jednogłośnie klepnęła nazwę. Czy takich przedstawicieli nam potrzeba? Następnie w głosowaniu na stronach konsultacji społecznych jak władza zobaczyła, że głosowanie idzie nie po ich myśli, padł rozkaz w urzędzie, żeby głosować na TAK. Czy takiej demokracji nam trzeba? Zastanówcie się Państwo.