Temat Domów Pomocy Społecznej to sprawa delikatna i trudna. Mało kto chce się nią zajmować. Pieniędzy jest mało, a potrzeby są specyficzne. W takiej sytuacji nie ma co wymagać, aby mieszkańcy jadali, jak w restauracjach, chociaż wiadomo, że na dietę w takich miejscach trzeba zwracać szczególną uwagę. Czemu więc DPS wydaje tak potrzebne pieniądze np. na przyprawę do gyros, czy zupę biały barszcz w proszku i podtruwa w ten sposób swoich podopiecznych? Oczywiście niektórzy już krzyczą, że chodzi o pieniądze, ale ja nie byłbym tego taki pewien, ale po kolei.
Wiadomo, jak wygląda z reguły żywienie zbiorowe za państwowe pieniądze – ważne, żeby przełknąć, a dalej może jakoś będzie. Przygotowywanie posiłków odbywa się według jednego, uniwersalnego przepisu: „ja mam tyle na wadze i tyle kładzę”. W Polsce zdarzały się już przypadki, że mieszkańcy DPS-ów walczyli o gramaturę posiłków, bo mięso było ważone przed obróbką termiczną zamiast po i dzienna racja żywnościowa traciła w ten sposób nawet 30% wagi.
Co dziś w menu?
Gotowanie we wszystkich placówkach tego typu wymaga dużo doświadczenia. Jedni podopieczni mają cukrzyce, drudzy chorą wątrobę i w ten sposób ilość wariantów, w jakim występuje jadłospis, jest spora. Osoby, które nie mają specjalnych zaleceń, co do diety, powinny i tak być karmione z zachowaniem zasad zdrowego żywienia. Nie mówię tutaj o kosmicznym urozmaicaniu diety w glony, tylko o dostarczaniu mieszkańcom wystarczającej ilości składników odżywczych i wyeliminowaniu niezdrowej żywności.
Zdrowe żywienie instant
Wiele z gospodyń przyzwyczaiło się z wygody do wegety, przyprawy do mięs, przyprawy gyros, czy innych gotowych mieszanek. Nasze babcie tego nie używały i bez tych „przypraw” potrawy były o wiele lepsze. Doskonale wiadomo, że taka przyprawa do mięs nie zawiera tylko mieszanki naturalnych przypraw. W składzie takie produktu znajdziemy całą baterię związków chemicznych. Najpopularniejszy jest glutaminian sodu – wzmacnia smak, a dzięki temu kucharz ma mniej roboty. Osoby spożywające regularnie potrawy z dodatkiem tego „cuda”, narażone są na ryzyko wystąpienia nadwagi, a nawet otyłości, dlatego coraz więcej polek stara się unikać takich ułatwień, ale nie budżetówka.
DPS zaświeci na zielono
Zamówienie DPS-u jest w kilogramach, bo na rok potrzeba tam sporo jedzenia. I tak np. ze zdrowych przypraw potrzeba: 2 kg ziela angielskiego, 2 kg liścia laurowego, 7 kg majeranku itd. Ciekawy jest fakt, że ilość potrzebnej papryki mielonej wynosi 3 kg, a papryki chilli – 2 kg – tyle samo, co ziela angielskiego! Oczywiście dietetycy zalecają ostre przyprawy, ale aż tyle i to w DPS-ie?
Wydaje się, że te ziela i majeranki, to tylko zasłona dymna i gest przyzwoitości przed całą resztą. Po 3 kg przyprawy do drobiu i przyprawy do mięs, 2 kg przyprawy do ryb. W zależności od producenta w takich przyprawach potrafią być cuda. Na liście jest jeszcze przyprawa sos sałatkowy – ogrodowy (4 kg!), a w niej to już całe laboratorium: maltodekstryna, glutaminian monosodowy, octan sodu, tłuszcz palmowy, guma ksantanowa i ekstrakt drożdżowy. Zamiast tego wszystkiego można było dodać do sałatki trochę oleju, octu i czosnku.
Hitem jest jak zawsze przyprawa warzywna (np. wegeta) w ilości (UWAGA!) 200 kg! DPS zamawia 350 kg soli i 200 kg przyprawy warzywnej, w której zazwyczaj 70% to sól, a reszta jeszcze gorsza: glutaminian monosodowy, 5" -rybonukleotydy disodowe, inozynian disodowy, guanylan disodowy, ryboflawina, hydrolizat białka roślinnego, maltodekstryna, ekstrakt drożdżowy. Mieszkańcy DPS-u spożywają takie „przyprawy” w naprawdę sporych ilościach.
Zupa na gotowo
Zupy to prawdziwa specjalność zakładu. Zupa biały barszcz w proszku i zupa żurek w proszku potrzebne są w ilości po 4 kg każda. Nie wiem, po co dwie, bo w sumie w proszku obydwie są identyczne. Gdyby ktoś nie gustował w żurach, to polecam grzybową: zupa grzybowa w proszku w ilości 4 kg i zupa pieczarkowa w proszku, ale tym razem tylko 3 kg.
Drugie danie
Z samej wody i przypraw obiadu się nie zrobi, więc sprawdzam, jakie inne produkty zamawia DPS. Pierwsze, co rzuca mi się w oczy to - oczywiście w ramach zdrowego żywienia - golonka. Dodatkowo nie golonka surowa, ale już peklowana i w siatce oraz folii. Wychodzi na to, że mocno przetworzona, bo tylko hop do gara i gotowe. Brakuje mi do tego piwa... W takich gotowych golonkach standardem są: trifosforany, polifosforan sodu, octan sodu, cytrynian trisodowy, glutaminian monosodowy, askorbinian sodu, karagen i azotyn sodu.
Czas na spaghetti! Tym razem również chemiczne, bo sos, zamiast przyrządzić we własnym zakresie, DPS korzysta z gotowca i zamawia sos meksykański lub boloński. W tym przypadku można by sporo zaoszczędzić rezygnując z tej pozycji. Zamówiony jest majonez i chrzan w dwóch wersjach, więc po co sos tatarski? Tam też są wzmacniacze smaku. Zaciekawiła mnie pozycja pt. buraki suszone i to 40 kg. W Polsce kiedykolwiek brakowało świeżych? Przecier ogórkowy – przetarte ogórki kwaszone, które również są na liście, to już oznaka lenistwa, a producent słono każe sobie płacić za to przecieranie.
Pora na deser
Są pączki, zwykłe ciasto drożdżowe i serki – bardzo dobrze. Zamówienie zakłada również dostarczenie po 200 kg śmietany 18% i 36%. Biorąc pod uwagę obecność tej tłustszej, nurtuje mnie zapotrzebowanie na bitą śmietanę w proszku. Po jakiego groma ładować: olej palmowy całkowicie utwardzony, maltodekstrynę, emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem octowym), skrobię modyfikowaną i fosforan potasu w tych chorych ludzi?
Wszystko się pomieszało
Znów rzeczywistość poprzewracała właściwy porządek. Korzystanie z szybszych, ale nie zawsze zdrowych sposobów w kuchni, to nasza decyzja, którą podejmujemy na własne ryzyko. Problem w tym, że nauczyliśmy się traktować takie rozwiązania, jak coś standardowego. Podstawy żywienia się nie zmieniły i nie ma w nich mowy o glutaminianie sodu. Zanim więc znów jakaś kucharka albo zaopatrzeniowiec pracujący przy zbiorowym żywieniu, podejmie decyzję o szybszej metodzie, to niech zda sobie sprawę, że nie decyduje tylko o sobie. DPS powinien skontrolować swoją spiżarnie, bo jest w niej sporo produktów, które ułatwiają prace kucharkom, ale pogarszają stan zdrowia mieszkańców i kondycję powiatowego budżetu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wiadomo,że wszyscy coś jemy,tylko nie za takie pieniądze jak w tym DPS.Jeśli ktoś myśli,że w zupa z proszku jest ok.dla tych ludzi to nie wie o czym mówi.Człowiek w starszym wieku,a do tego z różnymi dolegliwościami i chorobami jest jak niemowlę.Dlatego w jego diecie nie powinno być,takich rzeczy jak ;ocet,musztarda,tłuszcz też ograniczony, a co do soli to wszyscy wiemy,że nawet zdrowy młody człowiek powinien ten luksus ograniczyć do minimum. Ci ludzie płacą ogromne pieniądze za pobyt w tym ośrodku nie jeden z nas musi za taką kwotę utrzymać całą rodzinę,albo i za mniej,a przecież żywienie zbiorowe jest tańsze.Wydaje mi się,że sama nazwa tego ośrodka Dom Pomocy Społecznej to trochę dziwne,bo to chyba Ci ludzie za własne pieniądze utrzymują cały ten kram,a przynajmniej w bardzo dużym stopniu.Jeśli się mylę,to przepraszam ,jeśli nie to warto się nad tym zastanowić..........
Reage, ja w kwestii gęsi szczerze przyznaję, ze nie wnikam zbytnio w jej rodowód i nabywam części pierwsze (udko bądź pierś) jak się pojawiają w Lidlu. Co też zamierzam uczynić. W naszym pięknym (???!) mieście wiem, że świeża bywa w sklepie drobiowym na Żeromskiego, tym na rogu obok optyka a vis a vis dawnej Biedronki. Pamiętam też, ze było kiedyś ogłoszenie na e-sochaczew, ze ktoś miał do sprzedania takie z własnej hodowli, ale to było już sporo czasu temu.... A powodów do nienawiści nijakich nie widzę, lubię sobie po prostu czasem kulturalnie podyskutować :-))) Przy okazji - czy tu nie istnieje funkcja "cytuj", czy tyko ja jej jeszcze nie odkryłam?
Ja też jestem za zamknięciem tej budy i rozpędzeniem towarzystwa.
grace ta twoja kielbasa 95% miesa nie raz w tej sieciowce byla odświerzana ludwikiem :) tak zdrowo jesz wlasnie.
@margot45 A czy ja pisałem o Tobie, czy może do Ciebie... ;) A tu cytat do którego się odniosłem. "Dlatego współczuję tym starszym ludziom, którzy są faszerowani chemią ..." I jeszcze jedno...jeśli mnie jeszcze nie znienawidziłaś, a bardzo bym tego nie chciał, to nie pogardziłbym namiarem gdzie taką zdrową, naszą polską gąskę którą mógłbym nabyć drogą kupna. :)
Reage, zacytuj proszę, w której z moich wypowiedzi napisałam, że ktokolwiek kogokolwiek faszeruje chemią? Jak jesteś taki praworządny to zwróć uwagę, ze wkładanie komuś w usta (no, w klawiaturę bardziej) czegoś, co nie powiedział ani nie napisał też by można podpiąć pod odpowiedni paragraf ;) tak, ze uważaj kogo usiłujesz nazwać oszczercą :) A chemii w żywności się nie pozbędziemy, tylko zdrowiej ją, w miarę możliwości, ograniczać. Smacznego popołudnia wszystkim, ja chyba po pracy pojadę po gęś....
@margot45 @GRACE Jecie dokładnie to samo co wszyscy, jedynie z mniejszą ilością czegoś co jest szkodliwe jeśli faktycznie, a nie mam powodów żeby wam nie wierzyć, czytacie składy. Nie mniej jednak to nie zmienia faktu, że jecie, zgoda? Natomiast mówienie, że kucharze i dietetycy z DPS "FASZERUJĄ" pensjonariuszy chemią, kwalifikuje się do pozwu sądowego. Tyle w temacie z mojej strony. Pozdrawiam.
Nawet w sklepach sieciówek można znaleźć zdrowe i dobre produkty, trzeba się tylko tego nauczyć. Jeżeli ktoś woli jeść kiełbasę - 35% mięsa a nie taką, która zawiera 92-94% mięsa - to jego wybór i zdrowie. Wiadomo, że w tych czasach nie unikniemy środków chemicznych w żywności bo nawet chleb zawiera Roundup (Randap). Ja wolę jednak odżywiać się świadomie. Dlatego współczuję tym starszym ludziom, którzy są faszerowani chemią w takich placówkach. Niestety wszyscy zapominamy o tym aby innych traktować tak jak byśmy sami chcieli być traktowani.
Akurat w Krakowskim Kredensie zakupów nie robię - wolę kupić kawałek schabu u nas na rynku i sama upiec :-)) W Biedronce, jak najbardziej, zakupy robię - ryz, olej, oliwa, zielenina, śledzie... I jasne, ze do gotowego jedzenia - wędlin, przetworów pakują teraz mnóstwo chemii i tego się nie uniknie. Ale: co innego faszerować się non stop parówkami, chińszczyzną z pudełka i zupkami z proszku, a co innego zjeść raz na jakiś czas coś wysoko przetworzonego. Przy okazji: akurat wczoraj sobie na innym wątku dyskutowałyśmy o gotowaniu i jedna z rozmówczyń napisała, ze "ona to gotuje zupę z mrożonki i wrzuca ze dwie kostki rosołowe do tego" . No sorry, jak to ma być zupa to faktycznie....
@hyakintos i @kacpersky dałem po (+) ... ;) @Melon - właśnie to jest prawdziwe tło tego postu, a nie żadne dbanie o "sól tej ziemi" czyli pensjonariuszy DPS! Szacun za pokazanie prawdziwego oblicza liberalizmu. :)
@GRACE Widzę, zupełnie nie rozumiesz, a raczej nie chcesz zrozumieć o czym piszę. Wkładasz w moje wypowiedzi swoje banialuki, ale ok... A nawiasem mówiąc śmieszne jest to co piszesz i Twoja wiara w to, że jesz produkty nie zawierające chemii - wywnioskowane z Twojej wypowiedzi. Ubawiłeś mnie do łez... :) Dla Twojej wiadomości wszyscy jemy to coś. Tylko powiedz mi gdzie robisz zakupy? ;) Ciekawe, czy kiedyś skończy się ta hipokryzja?
Sądzę że po tej całej aferze to ja bym swojego seniora z takiej placówki zabrał, gdyż stracił bym zaufanie do kadry tam pracującej, tak dla utrzymania higieny społecznej. No ale to tylko moje prywatne zdanie. Zamknąć i już, albo sprywatyzować i zatrudnić zupełnie nowych ludzi.
nie no pisza ci co nie chodza do biedry na zakupy gdzie chemia goni chemie tylko kupuja zywnosc w renomowanych sklepach, hahah w biedrze zakupy zrobisz za 28 zeta a zdrowo za 128 za to samo... juz widze margot, grace jak stoicie w kolejce po wedliny w krakowskim kredensie a chleb kupujecie po 20 zeta za kg.. ok nawet jak wy tak robicie to nie robi tego 98% mieszkancow tego miasta - tak jak pisal reage77. co zrobili ludzie? antybiotyki na potege, nawozy, wyjaławianie ziemi, kurczaki bydło karmione maszynowo, mac co kilometr, kebab i chinczyk na kazdej ulicy a wy nagle sie obudziliscie o zdrowej zywnosci w dps? zwykla hipokryzja
Tu głownie chodzi o kasę. Wiadomo że zdrowe jedzenie kosztuje. Lepiej kupić worek zupy w proszku niż gotować normalną zupę. A ludzie są tam starzy, schorowani to kogo to.
artykuł jest zupełnie nie na miejscu. autor nie zadał sobie trudu żeby sprawdzić ilu jest mieszkańców, ile kucharek i jaki koszt utrzymania mieszkańca, czyli co jest możliwe do przygotowania w konkretnej sytuacji. zaś komentarze o leniwych kucharkach to już bezczelność. proszę trochę popracować w dps-ie a potem się wypowiadać. nie, ja nie pracuję w dps, ale znam takie instytucje od środka z powodu innego zawodu i nie śmiem krytykować osób tam pracujących.
Dla wiadomości Reage - w DPS-e niestety bywam raz, dwa razy w miesiącu. Może sam się tam wybierz i popatrz na tych ludzi, którzy są zdani na opiekę innych i którym ufają.
Reagge, życzę zdrowia. Wnioskuje, ze skoro tak bronisz odżywiania się ta chemią to pewnie nie jest dla ciebie ważne co zjadasz. Ja nie jadam parówek od lat dziecięcych. Nie używam Vegety i innych gotowych "substancji" poprawiających smak potraw. Może cię to zdziwi ale czytam skład produktów, które kupuję, nawet śmietany i masła. Ser żółty jadam sporadycznie i tylko wyprodukowany z mleka. Po prostu wiem co jem. Dlatego też jestem przeciwnikiem takiego żywienia zbiorowego, w którym stosuje się te wszystkie gigantyczne ilości środków chemicznych. PS. Czytaj ze zrozumieniem. Nie nazywam kucharzy z DPS-u oszustami tylko takich kucharzy, którzy dla własnej wygody trują ludzi.
...a kamer nie zakładam. Inni są od tego w Sochaczewie... ;)
@margot45 No co Ty... ;) Mówiąc "wszyscy" miałem na myśli 99,9% społeczeństwa. Widocznie jesteś tą wyjątkową osobą, która nie używa..."chemii". A co do tego gotowania, to nie wierzę... :)
Reagge, mów proszę za siebie. O ile, oczywiście, nie założyłeś wszystkim forumowiczom kamer szpiegowskich w kuchniach. Bo w mojej np. nie znalazłbyś ani parówek, ani vegety ani innej chemii I uwierz mi, ze gotuję smacznie.
@GREACE - wyzywasz kucharzy z DPS od oszustów??? GRUBO!!! :) No proszę, wiesz, byłeś, jadłeś...? Faszerowani, złe nawyki, powrót do dobrej kuchni... Tak jest! Oceniajmy co i jak jedzą pensjonariusze DPS bo blogu bądź co bądź "niekucharza", "niedetetyka", "niepensionariusza". Powiedz, że Ci się władza nie podoba i tyle... Co tu bić pianę, że jedzenie w DPS zawiera środki dopuszczone do spożycia, które wszyscy na co dzień wcinamy w parówkach... ;)
Popieram ten artykuł. To żaden problem dla dobrej kucharki nie używać gotowych przypraw i nie faszerować pensjonariuszy całą gamą substancji chemicznych. To świadczy tylko o lenistwie personelu kuchennego oraz leniwym nadzorze nad personelem. Gdzie jest dietetyk??? Co robi dyrektor tej instytucji? Czy naprawdę wie jak nią kierować? Reage77 - czy pensjonariusze są zadowoleni z dotychczasowej kuchni? A czy wiedza czym są faszerowani? Wszyscy ufamy, że gotowe posiłki spożywane poza domem są zdrowe. Lenistwo i wygoda kucharzy (oszustów) nakręca rynki chemiczne a my to zjadamy. A wystarczy tylko wyeliminować złe nawyki i powrócić do dobrej kuchni. Samodzielne przyprawianie potraw jest przyjemne i łatwe.
Szanowny Autorze, o ile w kwestii artykułów o ul. Staszica się zgadzam, to w temacie powyżej proponuję sobie darować. Piszesz Szanowny Autorze tak jakbyś jadał na co dzień coś innego i tylko zdrowego, a dwa to się tak zastanawiam czy może zadałeś sobie trud i zapytałeś pensjonariuszy DPS czy są zadowoleni z dotychczasowej kuchni, a dwa czy jest dietetyk w DPS, który kontroluje wiadomo co. Dziś ode mnie tylko 1 * Przykro mi, ale mi to wygląda na bicie piany.
350kg soli rocznie to jest średnio prawie kilogram soli dziennie. Mówię o czystej soli, nie biorąc pod uwagę tego, co wchodzi w skład rozmaitych przypraw. Sztucznych przypraw, wszelkich gotowych mieszanek. Na ile osób ma być ten kilogram soli dziennie?! Uwzględniając zwłaszcza skłonności starszych osób do nadciśnienia i innych chorób krążenia...
Przeglądałem specyfikację do tego przetargu. 66 stron! Od razu widać, że w tej instytucji są pieniądze. Pierwsza rzecz jaka mnie nurtuje, to czy pisał to ktoś z pracowników, czy wynajęty specjalista? Za jakie pieniądze?Tam są takie sformułowania, że człowiek od przetargów ze zwykłej firmy może tego nie pojąć. Zaś im bardziej skomplikowanie, tym większy czuję pieniądz za dzieło pt SIWZ. Czy w ogóle trzeba robić taki przetarg na te dostawy? Odnosić ceny do ceduły z Bronisz, a nie do rynku lokalnego? Co ze świeżością i brakiem chemicznych konserwantów? Zwykły rolnik lub ogrodnik, ani rzeźnik wymaganiom nie sprosta. Tam będą brylować hurtownie i wyższe ceny. Placówka ma ludzi i środki transportu żeby robić zaopatrzenie na bieżąco na rynku lokalnym. Tylko po co? No i ta urzędnicza gorliwość w tworzeniu procedur. No i zastanawiające są załączniki z wyszczególnieniem asortymentu. Zgadzam się z Autorem w pełni. Kuriozum jakieś. Nie oszukujmy się, wartość tego "żarcia" będzie momentami porównywalna z fast-foodem. Życzę smacznego i współczuję pensjonariuszom.
kazar w nagrode otrzymujesz złotą łopate.
Wiadomo,że wszyscy coś jemy,tylko nie za takie pieniądze jak w tym DPS.Jeśli ktoś myśli,że w zupa z proszku jest ok.dla tych ludzi to nie wie o czym mówi.Człowiek w starszym wieku,a do tego z różnymi dolegliwościami i chorobami jest jak niemowlę.Dlatego w jego diecie nie powinno być,takich rzeczy jak ;ocet,musztarda,tłuszcz też ograniczony, a co do soli to wszyscy wiemy,że nawet zdrowy młody człowiek powinien ten luksus ograniczyć do minimum. Ci ludzie płacą ogromne pieniądze za pobyt w tym ośrodku nie jeden z nas musi za taką kwotę utrzymać całą rodzinę,albo i za mniej,a przecież żywienie zbiorowe jest tańsze.Wydaje mi się,że sama nazwa tego ośrodka Dom Pomocy Społecznej to trochę dziwne,bo to chyba Ci ludzie za własne pieniądze utrzymują cały ten kram,a przynajmniej w bardzo dużym stopniu.Jeśli się mylę,to przepraszam ,jeśli nie to warto się nad tym zastanowić..........
Reage, ja w kwestii gęsi szczerze przyznaję, ze nie wnikam zbytnio w jej rodowód i nabywam części pierwsze (udko bądź pierś) jak się pojawiają w Lidlu. Co też zamierzam uczynić. W naszym pięknym (???!) mieście wiem, że świeża bywa w sklepie drobiowym na Żeromskiego, tym na rogu obok optyka a vis a vis dawnej Biedronki. Pamiętam też, ze było kiedyś ogłoszenie na e-sochaczew, ze ktoś miał do sprzedania takie z własnej hodowli, ale to było już sporo czasu temu.... A powodów do nienawiści nijakich nie widzę, lubię sobie po prostu czasem kulturalnie podyskutować :-))) Przy okazji - czy tu nie istnieje funkcja "cytuj", czy tyko ja jej jeszcze nie odkryłam?