Miejska prawda o śmieciach w jedynie słusznej wersji. Chichot historii?
Od wielu miesięcy miejska propaganda informowała o zbliżającym się sukcesie Burmistrza Sochaczewa, związanym z wprowadzeniem "rewolucji śmieciowej" w mieście i pozostałych gminach powiatu sochaczewskiego. Burmistrz Osiecki polemizując z radnymi opozycyjnymi podczas sesji Rady Miejskiej w Sochaczewie w grudniu ubiegłego roku, nazwał pomysł wspólnego sposobu odbioru i zagospodarowania odpadów modelowym rozwiązaniem, które będą naśladować inni. Od kilku dni już wiadomo, że nie będzie czego naśladować. Okazało się, że im bliżej finału, tym więcej wątpliwości towarzyszyło proponowanemu rozwiązaniu. Ostatecznie pomysł upadł, mimo, że wiele wcześniejszych jego elementów zostało wprowadzonych uchwałami rad miasta i gmin. To dowodzi, że wszyscy mieli szczere intencje, ale niepełną wiedzę co do wspólnego systemu. Cóż, im głębiej w las, tym więcej drzew.
Trochę światła na
sprawę z miejskiego punktu widzenia rzuciły artykuły redaktorów
"Ziemi Sochaczewskiej", zatytułowane "Każdy sobie
śmieci skrobie" oraz "Przetarg na odbiór śmieci
ogłoszony". Co ciekawe, podobnie jak na stronie miejskiej,
teraz na portalu e-sochaczew żadnego z nich nie można skomentować.
Możliwość komentowania została przez autorów wyłączona. Tak
przynajmniej pisze pod artykułami. Ostatnio coraz więcej miejskich
artykułów, publikowanych na stronach portalu e-Sochaczew jest w ten
sposób chroniona przed polemiką i krytyką. Jeżeli prawdą jest,
że wszystkie informacje z miejskich instytucji muszą przechodzić
przez ośrodek decyzyjny mieszczący się w ratuszu, to jawi nam się
"kuchnia miejskiej propagandy". Chichot historii?
Wracając jednak do
śmieci, jako osoba od roku zaangażowana w budowę nowego systemu
gospodarowania odpadami w Płońsku, na bieżąco konfrontuję moją
wiedzę i płońskie doświadczenia z poczynaniami sochaczewskich
decydentów. Dodam, że miasto Płońsk od kilku lat jest w temacie
zagospodarowania odpadów i działań proekologicznych w samorządowej
czołówce krajowej. Od czasu do czasu dawałem więc wyraz moim
obawom, próbując uczulić radnych miejskich (rozsierdzając
popleczników burmistrza) lub pisząc o tym na moim blogu
zelichowski.e-sochaczew.pl. Moje teksty na ten temat są dostępne w
archiwum bloga.
Konkluzja artykułu "Każdy sobie śmieci skrobie" jest taka, że "różnice, które rozbiły wspólny śmieciowy front, poza gminą Sochaczew, są naprawdę niewielkie". Nie podzielam tej opinii. Istotą wspólnego przetargu powinno być duże podobieństwo systemów w gminach. Faktycznie przyjęte opłaty były takie same, ale czy usługa w mieście i na wsi będzie taka sama? Gminy za 6 zł chcą odbioru śmieci przeciętnie raz w miesiącu i uproszczonej segregacji. Czy taka częstotliwość odbioru śmieci możliwa jest w mieście? Nie! Czy można w mieście segregować na 5 frakcji i odbierać odpady z dużo większą częstotliwością za 6 zł? Dodatkowo kupić za te pieniądze pojemniki i worki oraz zaproponować jeszcze znacznej grupie mieszkańców 50% ulgi? Wątpię! Sądzę, że obiecane ulgi będą musiały być sfinansowane z budżetu miasta, nie z opłat śmieciowych.
Zgadzam się z prognozą burmistrza, że przetarg zweryfikuje przyjęte wysokości opłat. Oby nie okazało się, że w gminach ceny mogą być niższe od 6 zł, a w mieście 6 zł może być za mało. Średnia wysokości opłat od osoby przyjętych w Polsce wynosi: dla gmin miejskich - 10,30 zł za śmieci segregowane i 15,03 za śmieci zmieszane; dla gmin wiejskich - 7,94 zł za śmieci segregowane i 13,76 zł za śmieci zmieszane. Jako mieszkaniec miasta chciałbym płacić jak najmniej, ale znajomość realiów związanych z kosztami systemu nie pozwala mi bujać w obłokach.
Inną kwestią jest
obowiązek kierowania śmieci do Regionalnych Instalacji
Zagospodarowania Odpadów Komunalnych, tzw. RIPOKów wskazanych w
Wojewódzkich Planach Gospodarowania Odpadami (WPGO). Odpady z gminy
Nowa Sucha powinny być kierowane do RIPOKu z I Regionu w woj.łódzkim,
natomiast z Sochaczewa i pozostałych gmin do RIPOKu z regionu
płockiego w woj.mazowieckim. Oczywiście byłby to problem firmy,
która wygrałaby wspólny przetarg, ale to gmina będzie rozliczana
z tego gdzie trafią jej śmieci. Teraz kiedy gmina Nowa Sucha sama
ogłosi przetarg już tego problemu nie będzie.
Ważną, zapisaną w
ustawie kwestią jest wymóg zorganizowania minimum jednego w gminie
Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Czy
planowany wspólny przetarg wskazywał lokalizację takich punktów?
A gdzie miały być segregowane odpady z całego powiatu przy
planowanym wspólnym przetargu? W ogłoszonym przez miasto przetargu
mówi się tylko o mobilnym punkcie selektywnej zbiórki. To nie
spełnia ustawowego wymogu i teoretycznie byłoby możliwe w sytuacji
gdyby segregacja była idealna. Gdzie więc teraz w Sochaczewie
odpady będą segregowane? Idąc do wyborów burmistrz Osiecki
deklarował "Stop śmieciom w Chodakowie". Mam nadzieję,
że wiedział co obiecuje. Czy słowa dotrzyma?
Po fiasku wspólnego planu
burmistrz Osiecki nie zabrał głosu. Można się chyba spodziewać,
że teraz twarzą "rewolucji śmieciowej w Sochaczewie"
będzie wiceburmistrz Wachowski. Potwierdza to drugi artykuł pt.
"Przetarg na odbiór śmieci ogłoszony". Pan Stanisław
Wachowski, który jeszcze niedawno jako radny miejski, forsował
plany zagospodarowania przestrzennego utrudniające działalność
firmom zajmującym się zagospodarowaniem odpadów w mieście, teraz
mimo, że 91% mieszkańców zadeklarowało selektywną zbiórkę,
nadal zachęca mieszkańców do segregacji śmieci i niższych opłat.
Mówi z żalem, że zrobili wszystko, aby porozumienie śmieciowe
zostało podpisane. To powtórzę moje wcześniejsze pytanie.
Dlaczego burmistrz lub jego zastępca nie stanęli na czele tego porozumienia, podobnie jak przy projekcie norweskim? Przecież to też był miejski pomysł, w dodatku modelowy.
Czy nie jest tak, że ewentualne zdobycie dwóch milionów złotych na dokumentację to oczywisty sukces i warto go firmować, a ryzyko związane ze śmieciami z całego powiatu niech biorą inni? Czy racjonalną była próba obarczenia wójta odpowiedzialnością również za śmieci w mieście?
Nie honor było burmistrzowi pomóc wszystkim gminom w powiecie i stanąć na czele śmieciowego porozumienia, mimo, że byłoby ono najbardziej korzystne dla miasta? Niech więc każdy sobie rzepkę skrobie. Jaką wyskrobią miejscy włodarze?
Jerzy Żelichowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze