Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Próbowałem napisać coś sensownego i takie coś wyszło :)A poważnie - po prostu przekonuje mnie to co Pani napisała.Sztuką jest dostrzegać dobre strony życia.Zwłaszcza wtedy gdy wszystko się wali. http://www.youtube.com/watch?v=stp0IvqD4QE&feature=related Myślę że tu jest komentarz lepszy od mojego :)
Panie Karolu, Widzę, że jeszcze nie raz podzielimy się swoimi przemyśleniami :)
Naucz się widzieć jak kroplaz nieba spadaNaucz się słyszeć jak spływa z liściaPodstaw dłońdostaniesz diamentPodnieś go do słońcaa zabłyśnie tęcza.
Pani Moniko chyba się nie zrozumieliśmy w temacie śmierci-umierania chciałem tylko zaznaczyć, iż taki człowiek niekoniecznie myśli co mógł dokonać, co stracił lub czego nie przemyślał. Naprawdę jestem pełen podziwu dla Pani i tych wspaniałych przemyśleń i nie była to uszczypliwość z mojej strony. Jak znajdę chwilę to napiszę coś od siebie licząc na wskazówki od Pani...:) i oczywiście przeczytam "Darem jest czas". Pozdrawiam Karol
Panie Karolu, bardzo daleka jestem od traktowania tematu śmierci z lekkością i uśmiechem. Cóż mogę wiedzieć o śmierci? Umierałam jedynie ze strachu o najbliższych. W nieodległym czasie (w ciągu dwóch lat) odeszła moja babcia i kilka osób z rodziny, szczególnie związanych z moim dzieciństwem. Do tej pory wspominam wspólne chwile i wciąż się zastanawiam, czy w pełni ten wspólny czas wykorzystałam, czy nie za mało było spotkań, rozmów… Wiem też, że chciałabym jak najdłużej cieszyć się obecnością moich najbliższych, szczególnie rodziców, którym z całego serca życzę zdrowia. Chciałabym też sama żyć długo, tak po prostu i na pewno żal mi będzie umierać. Nie znaczy to, że nie mam kłopotów i nie przeżywam trudności. Mam je jak każdy, choć wydaje mi się, że z wiekiem coraz lepiej sobie z nimi radzę i jestem odporniejsza. Nie chcę jednak cały czas myśleć o swoich problemach, bo umknie mi wiele pięknych chwil i to, co dobrego spotyka mnie w życiu. Nie jest też moim zamiarem udzielanie komuś rad, jak ma żyć, bo nie jestem w tej dziedzinie ekspertem. Czuję tylko, że każda chwila jest niepowtarzalna i tym chciałam się podzielić. A pisząc tekst miałam po prostu dobry nastrój. To chyba nic złego? Pomimo lekkiej uszczypliwości z Pana strony, nie żywię urazy. Też miewam gorsze dni. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za pochylenie się nad moim tekstem.
Pani Moniko to jest dobre, miłe i optymistycze.... ale życie to nie jest bajka. Tylko w bajkach mamy szczęsliwe zakończenia. My w codziennym życiu napotykamy różne trudności których nie da się tak pominąć, wymazać z pamięci. Spotykamy znajomych po latach i każdy na swój sposób lepiej lub miej udolnie ukrywa życiowe niepowodzenia. Skąd w Pani takie przemyślenia o śmierci? Jest Pani młoda, atrakcyjna i pełna temperamentu i co może taka osoba wiedzieć co czuje człowiek, który właśnie umiera, może tylko strach przed nieznanym, może tylko ból i pragnie aby przestało boleć. Cieszę się, że właśnie o takich prostych zwykłych rzeczach jest Pani blog tak optymistyczny, pogodny z uśmieszkami... MIŁEGO DNIA ŻYCZĘ....może będzie Pani blog życiowym drogowskazem dla czytelników...:) Pozdrawiam Karol
Chyba mam zadatki na optymistkę :)
Wybaczcie, zdjęcie zamiast trafić do newsa, znalazło się na moim pulpicie. Nie wiem jak to zrobiłam, ale widocznie tak miało być :)
Próbowałem napisać coś sensownego i takie coś wyszło :)A poważnie - po prostu przekonuje mnie to co Pani napisała.Sztuką jest dostrzegać dobre strony życia.Zwłaszcza wtedy gdy wszystko się wali. http://www.youtube.com/watch?v=stp0IvqD4QE&feature=related Myślę że tu jest komentarz lepszy od mojego :)
Piękna kropla poezji.
Panie Karolu, Widzę, że jeszcze nie raz podzielimy się swoimi przemyśleniami :)