W poniedziałkowym podpaleniu Sądu brało udział kilku sprawców. Według zeznań świadków, podpalacze włamali się już w nocy. Na razie ich tożsamość pozostaje nieznana. Trwają intensywne czynności, w celu ustalenia, kim byli.
Sprawcy do budynku Sądu dostali się poprzez wybicie okna na parterze w jednej z sal rozpraw. Następnie udali się do Wydziału Karnego, gdzie dokonali największych zniszczeń. Poprzez wyłamanie drzwi w czterech metalowych szafach dostali się do akt, które następnie wyrzucili na korytarz i podpalili. Biegły pożarnictwa wykluczył użycie substancji łatwopalnych w podpaleniu. - Jeśli celem podpalaczy było uniknięcie odpowiedzialności karnej poprzez zniszczenie akt, zapewniam, że jej nie unikną. Akta są do odtworzenia - podkreśla komendant KPP Sochaczew Józef Suchecki.
Do długiej listy strat na skutek podpalenia, dodać należy dwa monitory LCD firmy Philips, które podpalacze zabrali ze sobą. Jeden z sali rozpraw, przez którą się włamano, drugi z sekretariatu Wydziału Karnego. Podpalacze próbowali też wyjąć stację dysków. Po wielkości zniszczeń szacuje się, że sprawców było kilku. - Trwają czynności operacyjne w celu ustalenia i schwytania sprawców. Na miejscu zdarzenia użyto psa tropiącego oraz dokonano wszelkich oględzin. W tej chwili nie mogę, ze względu na dobro sprawy, powiedzieć nic więcej. Jest wyznaczony prokurator, który nadzoruje policyjne czynności, dochodzeniowo-śledcze i operacyjne. Jednostką odpowiedzialną za ustalenie sprawców podpalenia w naszej komendzie jest sekcja kryminalna, i jest to dla nas jednym z zadań priorytetowych - powiedział insp. Józef Suchecki.
Wstępnie udało się ustalić, że sprawcy w budynku znajdowali się już od około północy. Jedna z lokatorek pobliskich bloków widziała w tym czasie otwartą salę rozpraw i wydobywający się z budynku dym. Mimo to nie uznała za stosowne powiadomić odpowiednich jednostek o zauważonym fakcie. Inna osoba około 4.00 poczuła swąd dymu, lecz nie mogła zlokalizować, skąd się wydobywa. Również nikogo o tym nie powiadomiła. Taka postawa społeczeństwa martwi komendanta Sucheckiego: - W Sochaczewie panuje znieczulica. Bez pomocy ze strony lokalnego społeczeństwa policja mimo najszczerszych chęci jest ślepa i głucha - podkreśla. - My służymy społeczeństwu, ale i oczekujemy współpracy, nie mówię o jakichś konfidencjonalnych zachowaniach. Chodzi o informowanie nas o zagrożeniach, osobach czy zdarzeniach, które mogą wydawać się podejrzane. To nic nie kosztuje, wystarczy zadzwonić pod bezpłatny numer 997 czy 112 i poinformować. Nie trzeba się nawet przedstawiać. Jeśli na 10 przypadków, 9 będzie nieistotnych, a jeden trafny, to jest to już jeden mniej.
sylvia
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Ciekaw jestem co Pan Komendant mysli na temat monitoringu miasta. Czy jest za czy przeciw ?